Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek

Association for Transparent Markets

 

Unicredit Shareholders

By : Jerzy Bielewicz & Michel Marbot 

Bieżące Informacje

Dziękujemy za użyteczne uwagi i komentarze. 62 000 internautów odwiedziło ten portal od wejścia na rynek w kwietniu 2008 roku. Strona ta z pewnością stanowi najlepsze źródło informacji o poczynaniach Unicredit. Czekamy na informacje także od Państwa. Należy wspólnie powstrzymać Panów Profumo i Bieleckiego przed dalszym wyrządzaniem szkód. Sąd rejestrowy w Warszawie poinformował nas o akcie rejestracji Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek Stowarzyszenie CLICK.

Poniedziałek, 16.11.2009

Afera o przyszłość SKOK-ów

A oto fragmenty stenogramu posiedzenia  Komisji ds. Finansów Publicznych z 22/04/2009 nad nową ustawą o Kasach SKOK, uchwaloną i skierowaną do Prezydenta przed kilku dniami:

„Przewodniczący poseł Zbigniew Chlebowski (PO):
...Tym bardziej nie widzę potrzeby przygotowywania opinii do projektu, co do którego jestem przekonany, że jest dobry. Jak pan zauważył, jestem jednym z wnioskodawców omawianego projektu. Trudno, żebym poddawał w wątpliwość to, co moi koledzy współ-wnioskodawcy w nim zapisali." ...

„Prezes KSKOK Grzegorz Bierecki:
… Pan poseł Jarosław Urbaniak znajduje się obecnie w sporze sądowym z naszym towarzystwem ubezpieczeń wzajemnych. Być może stąd bierze się jego  agresja i emocje.

Chciałbym prosić także na zwrócenie uwagi na pewną niezręczność – tak bym to nazwał – wynikającą z faktu, że przedstawicielem wnioskodawców projektu ustawy tak ważnej dla sektora spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych jest pan poseł  Sławomir Neumann, który obecnie jest urlopowanym pracownikiem Nordea Bank.

Przewodniczący poseł Zbigniew Chlebowski (PO):
Muszę powiedzieć panie prezesie, że niepotrzebnie udzieliłem panu głosu. Naprawdę. Wie pan dlaczego? Pod adresem pana posła Neumanna i pana posła Urbaniaka insynuuje pan oskarżenia, podczas gdy fakty te są publicznie znane. Wystarczy wejść na stronę internetową każdego z posłów. Taka jest moja opinia w tej sprawie.”
(jak wynika ze stenogramów Prezesowi Biereckiemu udzielono głosu tylko w trakcie tej sesji obrad).

A to tylko próbka iście skandalicznych sposobów nadawania jednostronnego kształtu ustawie o SKOK-ach. Nie bez przyczyny udostępnimy linki do stenogramów ze wszystkich posiedzeń Komisji w sprawie SKOK-ów. Ich lektura nie potrwa dłużej niż 25 minut…

http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-147
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-149
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-194
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-204

Procedura. Lektura ujawnia jak posłowie PO w sposób mechaniczny, bez względu na interes ogólny, kraju i stabilność rynku finansowego, sami pogrążeni w konflikty interesów, przepychają w pośpiechu i w ekspresowym tempie ustawę PRZECIW SKOK-om. Projekt ustawy przyjęto w podkomisji na jednym posiedzeniu. Sprawozdanie podkomisji zatwierdzono również na pojedyńczym posiedzeniu Komisji ds. Finansów Publicznych. Dopiero po drugim czytaniu, 22 września rząd przedstawił swoje stanowisko. Na ironię, pośpiech z ustawą o SKOK-ach zbiegł się z brakiem jakichkolwiek działań, by ustawowo zahamować drenaż polskich firm oszukańczymi opcjami walutowymi, jak zauważa Posłanka Pani Natalii Świat. Cóż za tym procederem stały przecież banki. A tak Platforma spłacała długi wyborcze.

Reguły gry. Przytoczone wyżej fragmenty bez wątpienia obnażają arogancję przewodniczącego Chlebowskiego i przedstawicieli PO w komisji. O regułach gry strony poinformował inny współuczestnik rozgrywki, Pan Jakub Szulc, poseł PO, inicjator wcześniejszej nowelizacji ustawy i wieloletni pracownik banków. Pogadać możecie, a liczyć się będzie tyko arytmetyka głosowań. I tak pozostało do dnia dzisiejszego. Interes publiczny, państwa i stabilność rynków finansowych porzucono w zapomnienie.

Aktorzy. Poza Chlebowskim aktorzy tego spektaklu „rzuceni zostali na inne odpowiedzialne odcinki pracy” (stylistyka socrealistyczna pasuje jak ulał do sytuacji). Panowie Neumann i Urbaniak znaleźli swoje miejsce w komisji hazardowej. Neumann podczas drugiego spotkania komisji zdążył się wsławić twierdzeniem, że opozycja ma nad-reprezentację (50%) w prezydium, bowiem przy przewodniczącym z PO dostała wiceprzewodniczącego z SLD. Pan Szulc jako wiceminister Zdrowia odpowiedzialny za zakup szczepionki stał się ostatnio personą. Z pasją atakuje w mediach koncerny farmaceutyczne i dzielnie już wkrótce dobije z nimi targu. Co tam grożąca Polakom pandemia, opinie Unii Europejskiej i Światowej Organizacji Zdrowia. Po aferach: opcji walutowych, stoczniowej, hazardowej, podsłuchowej, niewiele może już zdziwić. Tylko czasem, obserwator życia publicznego ma wrażenie, że rządzą nami nieodpowiedzialne no wręcz oszołomy, którzy ścigają się, by wyrządzić coraz to większe szkody, wbrew zdrowemu rozsądkowi, a zgodnie interesem ludzi królika. A szanse awansu z dołów partyjnych ma ten, który wykaże się arogancją wobec interesu ogólnego i zademonstruje najdalej posunięty rozbrat z etyką i moralnością. Recenzentami w tym przypadku byli przedstawiciele Związku Banku Polskim uczestniczący we wszystkich obradach Komisji.

Ustawa. W niektórych zapisach idzie dalej niż przepisy dotyczące banków. Choćby restrykcyjny sposób wprowadzania zmian w statutach, czy wymagana ilość członków zarządów zatwierdzanych przez nadzór. Narzuca wyjątkowo krótki termin spełnienia wymogów kapitałowych. Jednak co chyba najważniejsze ustawa jest a-funkcyjna i zawiera wiele błędów legislacyjnych jak logicznych.  Przede wszystkim pośrednio przymusza Kasy do lokowania środków w bankach jednocześnie obarczając Kasę Krajową obowiązkiem podtrzymywanie płynności systemu. Jednak wg litery ustawy Kasa Krajowa z definicji nie posiada zdolności kredytowej ze względu na wielkość kapitału własnego. Ba ustawa nie przewiduje wliczania zysków Kasy Krajowej do kapitałów własnych.

Jak ich zatrzymać? Biuro Legislacyjne Sejmu w swej opinii nt nowelizacji ustawy o SKOK-ach stwierdziło odnośnie wymogu sprzedaży spółek córek przez Kasę Krajową: „ … dwumiesięczny termin na zbywanie udziałów jest zdecydowanie za krótki i ma wręcz cechy konfiskaty majątku.” Zaś gdzie indziej: „ przepis zakazujący kasom odkładania uzyskanej nadwyżki na gorsze czasy, tym samym zakazuje dbania o bezpieczeństwo zgromadzonych środków. W efekcie nie można ustalić nawet w przybliżeniu, jaki ważny interes publiczny miałby, zdaniem projektodawcy, chronić.”

Pani Dame Pauline Greek, Prezydent Cooperatives Europe organizacji zrzeszającej instytucje spółdzielcze w Europie, będące własnością 163 miliony obywateli Unii, a zatrudniające 5,4 miliona ludzi również posunęła się do wielce niedyplomatycznego języka w liście do Marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego. Zażądała: „…apeluję, aby wycofał Pan swoje poparcie dla tego chorego i dewastującego projektu.”

Prezydent RP do 30 listopada podejmie decyzję podpisać ustawę, zawetować ją, czy skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

Nie wińcie SKOK-ów, że nie są bankiem. Te drugie sięgają często po jednosieczną broń, oddaną im jeszcze przez komunistów, kiedy to stały się integralnym elementem systemu opresji społeczeństwa, po tzw. Bankowy Tytuł Egzekucyjny. Nie ma on precedensu w krajach zachodnich i ciągle, mimo zmian systemowych, skutecznie broniony jest przez lobby bankowe. Banki mają również prawo zaliczania w ciężar kosztów podatkowych rezerw tworzonych na ryzyko ogólne, i rezerw ustanowionych na przeterminowane pożyczki w celu zmniejszenia kosztów podatkowych. Z zysków wypłacają swym zagranicznym właścicielom pokaźne, czasem nadmierne dywidendy. Dochodzi też, jak w przypadku jednego z nich, do bezprawnego drenażu aktyw, czy umów na korzyść spółki matki, a na szkodę lokalnych filii, klientów i akcjonariuszy mniejszościowych. Biorąc pod uwagę opisane okoliczności sposób procedowania nad ustawą os SKOK-ach ma wymiar afery równie poważnej jak ta stoczniowa czy hazardowa. Tym razem z lobby bankowym w tle.

Pozytywny scenariusz. SKOK-i, jako rodzima instytucja finansowa, wyrosła w lokalnych polskich uwarunkowaniach, winny znaleźć sprzymierzeńca w organach Państwa Polskiego. Kompetencje SKOK-ów należy poszerzać, bo cieszą się one zaufaniem Polaków w przeciwieństwie do banków, których wiarygodność cierpi z powodu kryzysu i licznych nadużyć zaufania publicznego. I tak to właśnie SKOK-i powinny otrzymać mandat na wspierania małych i średnich, rodzinnych przedsiębiorstw, czy we współpracy z rządem wypracować system kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu.

Za Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"

Jerzy Bielewicz
 
W szranki z włoskim kolosem
Z Jerzym Bielewiczem, przewodniczącym Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", rozmawia Małgorzata Goss (Nasz Dziennik)
Zdecydował Pan, że weźmie udział w poniedziałkowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy UniCredito Italiano w Rzymie jako reprezentant Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek" ...
- Zaniepokoiły nas wyniki włoskiego UniCredito i jego polskiej córki - Pekao SA, za III kwartał. Wynika z nich, że oba banki szybko się kurczą. Aktywa Pekao SA ze 128 mld zł spadły do 120 mld złotych. Przyczyną jest zmniejszenie aktywności w sektorze przedsiębiorstw i zmniejszenie poziomu depozytów. Nominalna wartość kredytów korporacyjnych spadła w porównaniu z końcem ubiegłego roku o 9,8 procent. Wzrosły wprawdzie kredyty detaliczne, ale najprawdopodobniej wynika to z zadłużania się klientów na rolowanie starych długów.

Te wyniki odnoszą się do Pekao SA. Dlaczego stowarzyszenie chce uczestniczyć w walnym zgromadzeniu spółki macierzystej?
- Będę tam reprezentował stowarzyszenie z Polski, które posiada symboliczną akcję UCI. Chciałbym uświadomić akcjonariuszom, jak wygląda sytuacja w systemie bankowym. UCI, podobnie jak kilka innych europejskich banków, podtrzymuje swoją płynność przez niskoprocentowe pożyczki pod zastaw aktywów z Europejskiego Banku Centralnego (EBC), co uważam za formę pomocy publicznej. Jednocześnie podtrzymuje swoje wyniki przy pomocy tradingu, tj. handlu na rynkach finansowych (rynku walutowym, indeksów i akcji). Kapitał, pozyskany tanio z EBC, jest pompowany w rynki finansowe, powodując narastanie bańki spekulacyjnej. Podobnie dzieje się na rynku amerykańskim, na co zwrócił uwagę znakomity ekonomista i doradca rządu amerykańskiego Nouriel Roubini. To powszechna praktyka wśród banków posiadających pion inwestycyjny, że podtrzymują swoje wyniki poprzez spekulację na rynkach finansowych, a nie z podstawowej działalności, gdzie wszystkie wskaźniki idą w dół.

Co stowarzyszenie chce osiągnąć w Rzymie?
- Przede wszystkim jako stowarzyszenie z Polski chcemy chronić Pekao SA przed drenażem kapitału. W naszej ocenie, ten drenaż występuje, co więcej - wpisany jest w strategię UCI w stosunku do Pekao SA. Chciałbym przypomnieć ciągle niewyjaśniony projekt Chopin, tj. przypadek podpisania i zatajenia umów między Pekao SA i UCI dotyczących aktywów banku Pekao SA. Jedna z nich została zawarta aż na 25 lat. Rynki finansowe dotychczas o tych umowach nie wiedzą. Inny przykład to głośna sprawa wypłaty przez Pekao SA nadmiernej dywidendy za 2008 r., która o miliard złotych przekroczyła zysk netto. Na tę wypłatę nie udzieliła zgody Komisja Nadzoru Finansowego, chociaż prawo bankowe takiej zgody wymaga. Podkreślam - drenaż spółek-córek to strategia UCI, które utrzymuje się z tego źródła oraz z transferów z EBC. W 2008 roku UCI uzyskało (w przeliczeniu na złoty) 35 mld zł gotówki w formie pożyczek i depozytów ze spółek-córek oraz 19 mld zł z EBC. To większość tego, co pozyskało w formie depozytów. Te przepływy zostały spożytkowane głównie na włoskie oddziały banku, przede wszystkim 29 mld zł zostało skierowanych do działu korporacyjnego i działu kredytów hipotecznych.

Stowarzyszenie chce wyręczyć Komisję Nadzoru Finansowego? Bo to ona powinna interweniować, jeśli zachodzi podejrzenie drenażu polskiego banku przez zagraniczną centralę. Czy KNF została o tym powiadomiona?
- Interweniowaliśmy wielokrotnie. Zwracaliśmy się o wyjaśnienie projektu Chopin, ale KNF nie podjęła żadnych kroków, nie poprosiła nawet banku o wgląd do tych umów. Co do nadmiernej dywidendy - szef KNF ogłosił wprawdzie w prasie, że bank Pekao SA nie uzyskał zgody, jednakże jeśliby ktokolwiek chciał skorzystać z tego w sposób prawny, to próżno szukać oficjalnego stanowiska KNF. Nie ma formalnej uchwały nadzoru, że Pekao SA nie dopełnił obowiązku. Co więcej, mimo że Pekao SA zlekceważył KNF - nie został za to ukarany. Co mają na to powiedzieć wszystkie inne banki, które zastosowały się do zaleceń KNF, by w roku kryzysu finansowego nie wypłacać dywidend? Wyjątkiem były Pekao SA i PKO BP, w którym decyzję o dywidendzie podjął Skarb Państwa... Niestety, nadzór KNF nad Pekao SA wydaje się pozorny. Czyżby dlatego, że na czele tego banku stoi wpływowy polityk związany z partią rządzącą?
Dziękuję za rozmowę.

Artykuł Profesora Cezarego Mecha ma charakter państwowotwórczy w dyspucie nad kształtem rynków finansowych i żywo kontrastuje z zamierzeniami rządzących wobec OFE - Jak narkoman na haju CLICK Przed kilku laty Pan Mech stracił pracę jako Wiceminister Finansów przeciwstawiając się fuzji Pekao z BPH.

Piątek, 13.11.2009

Sprawozdania Finansowe Pekao za III kwartał wierzyć czy nie

We wrześniu tego roku Przewodniczący Rady Nadzorczej, Pan Jerzy Woźnicki
otrzymał zapytanie od akcjonariusza (niżej podpisanego) dotyczące Sprawozdań Finansowych za rok 2008. Między innymi wskazano, że Bank nie podjął rezerw na utratę wartości inwestycji na Ukrainie, jednocześnie podtrzymując działalność filii Unicredit poprzez znaczne zastrzyki gotówki. Stawiano wątpliwość czy w prawidłowy sposób amortyzowany jest system informacyjny Banku. Dopytywano o sposób egzekucji zobowiązań Stoczni Szczecińskiej wynikających z opcji walutowych, czy o rezerwy na inwestycję w spółkę Metropolis. Odpowiedź Przewodniczącego była lapidarna, zarówno Rada Nadzorcza jak i audytor banku zatwierdziły sprawozdania za rok 2008. I tyle. Tak więc, wg opinii Przewodniczącego coś co już raz zostało zatwierdzone jest niewzruszoną prawdą. Czy można wierzyć w kolejne sprawozdania gdy pytania z przeszłości pozostają ciągle bez odpowiedzi? Jak chociażby to o tzw. „Projekt Chopin”. Warto przypomnieć, że w 2005 i 2006 roku Pekao, Unicredit i Pirelli (powiązane kapitałowo) zawarły umowy dotychczas zatajone przed rynkiem publicznym. W umowach tych Pekao oddało na rzecz Pirelli i Unicredit prawa do swoich nieruchomości i do nieruchomości klientów banku, które są przedmiotem zabezpieczeń kredytów. Cóż, kto chce niech wierzy w sprawozdania finansowe Banku Pekao SA, my jednak poddajemy kolejne ich wersje w wątpliwość.

Pekao kurczy się

Co można, a czego nie można wyczytać ze sprawozdań finansowych banku za III kwartał?

Przede wszystkim Suma Bilansowa Grupy Banku Pekao SA zmniejszyła się do 124,2 z 131,9 mld złotych na koniec roku 2008. Również w przypadku samego banku aktywa razem spadły ze 128 do 120,4 mld złotych. Wynika to przede wszystkim z mniejszej aktywności banku w sektorze korporacyjnym. Nominalna wartość kredytów udzielonych klientom korporacyjnym spadłą z 58,4 na koniec 2008 roku do 52,7 mld złotych (9,8% zniżki) obecnie.

W tej sytuacji zysk netto banku za III kwartały 2009 roku wg Pekao SA wyniósł tylko 2 mld złotych w porównaniu 2,7 mld złotych w analogicznym okresie 2008 roku. Główną przyczyną spadku o 15,1 % był mniejszy o 478 milionów złotych wynik z tytułu odsetek.

Bank wskazuje w sprawozdaniu na wzrost kredytów konsumenckich. Jednak z całą mocą należy wskazać, że główną przyczyną takiego wzrostu może być rolowanie starych długów i zwiększanie limitów zadłużenia tak by dłużnicy mogli dokonywać bieżących spłat.

Jednak prawdziwe zdumienie budzi informacja dotycząca pozycji pozabilansowych. Wartość pochodnych instrumentów finansowych wyniosła na koniec III kwartału 170 mld złotych, podczas gdy jeszcze na koniec 2008 roku wynosiła aż 250,2 mld złotych. Różnica 80 miliardów złotych (2/3 sumy bilansowej banku) nie została w żaden sposób wyjaśniona. Nie znany jest też wpływ jakie te zmiany w wartości pochodnych instrumentów miały na rachunek wyniku banku. Akcjonariusze oczekiwaliby co najmniej dyskusji zagrożeń wynikających z ekspozycji do instrumentów pochodnych zawartych w pozycjach pozabilansowych Banku.

Wg banku prezentowany raport spełnia wymogi Międzynarodowego Standardu Rachunkowości MSR 34 odnoszącego się do śródrocznych raportów finansowych oraz Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 lutego 2009 r. A jest to niestety kolejny problem.

Standardy księgowe

Czy można jeszcze mówić o „standardach” księgowych? Czy sprawozdania banków są przejrzyste i porównywalne? Oddajmy głos Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Z fragmentu ostatniego raportu nt stabilności globalnego systemu finansowego dowiadujemy się: „Banki we Włoszech, Holandii i Hiszpanii nie raportują o stratach oddziałów i spółek córek działających za granicą. Ponieważ wielkości strat są generalnie wyższe zagranicą niż w strefie Euro, czym mniejszy stopień konsolidacji Sprawozdań tym mniejsze rezerwy na straty.”

Taki sposób na omijanie strat z pewnością tłumaczy casus inwestycji Unicredit i Pekao SA na Ukrainie.

W innym miejscu czytamy, że obecny system sprawozdawczości finansowej powoduje że instytucje finansowe podejmują nadmierne ryzyko. Zachętę taką dostały wraz ze zmianami międzynarodowych standardów rachunkowości z końcem 2008 rok potwierdzonymi poprawkami do MSR 34 obowiązującego w Unii Europejskiej. Zmiana pozwoliła na odmienny sposobu wyceny instrumentów finansowych. Pisałem na ten temat w artykule dla Gazety Bakowej (nr.36 z 7.09.08) Pt. „Rachunek sumienia”: „Ogromne znaczenie mają również zmiany w standardach księgowych pozwalające na re-klasyfikację instrumentów finansowych. Bank HVB z Grupy UniCredit przyznaje w swych sprawozdaniach za rok 2008, że re-klasyfikacja  instrumentów finansowych pozwoliła mu uniknąć strat w wysokości 1,8 mld euro, a także spowodowała wzrost sumy bilansowej banku o... bagatela 60 mld euro! Przy takiej dowolności trudno mówić o takiej czy innej adekwatności kapitałowej instytucji finansowych”.

 To nie są kwestie wiary

            System finansowy i instytucje finansowe zapadły na ostrą chorobę. Objawia się ona również w ten oto sposób, że sprawozdawczość finansowa obarczona jest grzechem zaniechań i dowolności. W ręce tych samych bankowców, którzy doprowadzili do obecnego kryzysu, włożono narzędzia pozwalające na zamiatanie kłopotów finansowych pod dywan. Do ostatniej chwili przed spektakularnym bankructwem (jak miało to miejsce w przypadku Lehman Brothers) będziemy mogli czytać w sprawozdaniach finansowych jak dobrze ten i ów bank radzi sobie w czasach kryzysu.

Jerzy Bielewicz

Czwartek, 12.11.2009

 

Rząd stosuje sztuczki CLICK

Trudno sobie wyobrazić bardziej znaczące acz zwięzłe potępienie obecnej polityki rządu. Co rząd zamierza zrobić? NIC! STOSUJE SZTUCZKI.

Zatrudnienie to priorytet CLICK

Czy istnieje u nas jakakolwiek znacząca polityka podtrzymania zatrudnienia? Pytanie retoryczne wobec bezczynności rządu i zamiatania wszelkich problemów i afer pod dywan.

Kapitalizm bez regulacji to zagrożenie CLICK

Soros za regulacjami?! Co za wolta! 

Banking regulatory bill resisted by financial sector CLICK

Może Amerykanie pójdą za przykładem Brytyjczyków i Holendrów i zabiorą się za okrojenie instytucji finansowych zbyt dużych by upaść? Powodzenia.

 

Wtorek, 10.11.2009

Za mało chętnych na GPW CLICK

Jak narkoman na haju CLICK

Co kryją bankowe cenniki CLICK

The next economic bubble CLICK

 

Poniedziałek, 9.11.2009

Jak narkoman na haju

W środę zeszłego tygodnia minister Rostowski zapowiedział cięcia w zobowiązaniach Skarbu Państwa wobec OFE. Składka na OFE ma spaść z 7,3 % do 3 %. Niestety różnica pozostanie w kieszeni rządu, a nie podatników. Taki krok z punktu widzenia finansów jest równie absurdalny jak żądanie wypłaty dywidendy z NBP czy pobieranie nadmiernych dywidend ze spółek Skarbu Państwa. Jednak zagrożenia wynikającego ze skoku na OFE okażą się nieporównanie bardziej groźne i w sposób oczywisty zagrożą stabilności na rynku finansowym. O ile w przypadku dywidend z NBP i spółek Skarbu Państwa to wydarzenia jednorazowe o tyle zmniejszenie składki na OFE zniszczy zarówno rynek długu jak i rynek akcji.

Po pierwsze, jeśli rząd przeje tak uzyskane środki - nie trafią one do naszych kieszeni, gospodarki i na rynek finansowy, nastąpi załamanie w procesach kreowania kapitału, a w konsekwencji zagrożenie dla wzrostu PKB i realne zmniejszenie dochodów podatkowych.
Po drugie, nastąpi wstrząs na rynku obligacji państwowych. Ze względu na mniejszy popyt na papiery rządowe, ich rentowność może rosnąć w krótkim, średnim i długim okresie co zwiększa ryzyko wyprzedaży na tym rynku i może doprowadzić do trudności w zbywaniu kolejnych transzy długu państwowego. Znacznie zwiększy się też koszt kapitału.
Po trzecie, papiery dłużne, których nie kupią OFE zakupią banki, a tym samym będą miały mniej środków na kredytowanie przedsiębiorstw i klientów indywidualnych. Konsekwencjami będą nie tylko zmniejszenie płynności w sektorze bankowym, ale też zatory płatnicze w realnej gospodarce i ponownie - zmniejszenie wpływów podatkowych.
Po czwarte, OFE zmniejszone składki będzie w podobnych proporcjach dzielić między rynek dłużny i akcji, by ograniczyć ryzyko inwestycyjne zgodnie kanonami finansów. Warszawska Giełda z powodu niższego napływu inwestycji zatraci swą skuteczność w kreowaniu kapitału.
W tym miejscu należy z całą mocą podkreślić, że oświadczenie Rostowskiego następuje w momencie, kiedy Skarb Państwa wystawił na sprzedaż GPW. Należy oczekiwać, że projekcje finansowe i oferty potencjalnych inwestorów będą znacznie niższe w nowych okolicznościach.
Po piąte, zapowiedziane zmiany uzależnią Polskę od finansowania zadłużenia za granicą. Będziemy wystawieni na ryzyko gwałtownych zmian wartości złotego oraz na ryzyko utraty płynności przez Państwo.
Po szóste, rząd przyczynia się do utraty wiarygodności systemu emerytalnego. Doprowadzić to może do ucieczki w szarą sferę by nie płacić składek emerytalnych, które i tak zagrabiane są na bieżące potrzeby budżetu.
Rząd jeszcze raz niczym rozbójnik na rozdrożu dróg ograbia kolejne instytucje byleby tylko zaspokoić własną słabości, bowiem jak narkoman na haju pożąda zastrzyku gotówki bez rozwagi i bez żadnych względów na długoterminowy interes ogólny, społeczny i kraju.

 

Lektura na weekend:

Ponad narodowa regulacja globalnego rynku finansowego CLICK

Mother of all carry trades faces inevitable bust CLICK  

 

Piątek, 6.11.2009

Wielka polityka, umowa gazowa, komisja śledcza,
czyli dlaczego Tusk powinien poddać się do dymisji

Dzisiejszy komentarz "polityczno-gospodarczy" należy zacząć nie od składu komisji śledczej i kto będzie jej przewodniczył, lecz od wskazania faktu, że wczoraj Finlandia i Szwecja zaaprobowały budowę Gazociągu Północnego. Pozostaje zgoda Rosji i Niemiec…  Nasuwają się nieodparcie skojarzenia ze złotym rogiem i dywagacje co by było gdyby od 5 lat działał gazociąg po dnie Bałtyku łączący Polskę z ze złożami w Norwegii.

Tymczasem Ministerstwo Gospodarki właśnie zakończyło negocjacje w sprawie zwiększonych dostaw gazu z Rosji na okres do 2037 roku. Co zatem z kontraktem katarskim i gazoportem? Dlaczego przedłużono istniejące porozumienie aż o kolejne 15 lat przy jednoczesnych planach dostaw gazu skroplonego? Czy Gazprom będzie miał decydujący głos spółce EuRoPol Gaz? I wiele, wiele innych pytań, które nie powinny pozostać bez odpowiedzi?

I to najważniejsze: „Czy Premier Tusk wobec opisanych wyzwań ma na tyle silną pozycję by decydować w sposób integralny o interesie kraju?” Otóż nie! Premier stał się od wczoraj zakładnikiem PSL. Bowiem to właśnie od PSL będą zależały jego polityczne losy, czytaj - sposób w jaki procedować będzie komisja ds. afery hazardowej.

PSL poszedł wczoraj vabank, powiedział A, czy jednak odważy się na B. Czy zagłosuje na przewodniczącego komisji spoza PO? W opisanych okolicznościach błędem będzie powołanie przewodniczącego z PSL.  Przez najbliższe miesiące realne władztwo w Polsce sprawowałby właśnie PSL.

Uparcie nawoływać będziemy do rozsądku i przejrzystości w życiu publicznym: „Przewodniczącym komisji śledczej rozstrzygającej o potencjalnych nadużyciach w partii rządzącej powinien być przedstawiciel największej partii opozycyjnej”. Tyle i aż tyle.

Za Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"

Jerzy Bielewicz

Prezydent chce poznać szczegóły umowy gazowej CLICK

Odejdzie Gudzowaty, wejdą Rosjanie CLICK

 

Czwartek, 5.11.2009

Kryzys dotarł do polskich banków CLICK

Moody’s negatywnie o sektorze

Agencja ratingowa Moody’s podtrzymała negatywną perspektywę dla polskiego sektora bankowego, opierając się na prognozach dotyczących rynku kredytowego. Zdaniem analityków Moody’s sytuacja polskich banków nie ulegnie znacznej poprawie w kolejnych 12–18 miesiącach. Moody’s zwraca uwagę na wojnę depozytową, na spowolnienie akcji kredytowej oraz na pogarszającą się jakość portfela kredytowego. Agencja oczekuje, że negatywny trend widoczny w wynikach polskich banków w I półroczu będzie kontynuowany w kolejnych okresach. Mimo dobrej sytuacji, w jakiej banki były przed kryzysem, nie były w stanie ograniczyć kryzysu zaufania w sektorze korporacyjnym, co doprowadziło do znacznego ograniczenia ich przychodów. Agencja podkreśla, że banki notowane na warszawskiej giełdzie weszły w kryzys z relatywnie zdrowymi finansowymi fundamentami.

Nacjonalizacja składek emerytalnych CLICK

Cały naród wspiera ZUS CLICK

Emerytura, zamiast pod palmami, pod mostem CLICK

Masz tętniaka, zaczekaj CLICK

 

Środa, 4.11.2009

British plan breakup of bailed-out banks! CLICK

Prywatne interesy Stanisława Kluzy, przewodniczącego KNF CLICK

Wszystko o aferze w KNF CLICK

 

Wtorek, 3.11.2009

Skok-i:

Wywiad z Grzegorzem Biereckim: Spełnienie tych norm jest nie wykonalne CLICK

Ustawa SKOK niezgodna z konstytucją CLICK

Co z tym sejmem? W sprawie SKOK-ów CLICK

 Poniedziałek, 2.11.2009

W ciągu ostatnich dwóch tygodni, z satysfakcją stwierdzamy, pojawiły się ożywcze głosy w dyskusji nad przyczynami i sposobem wyjścia z obecnego kryzysu finansowego. Głośno rozpoczęto dyskusję nad problemem "instytucji finansowych zbyt dużych by upaść" (szef Banku Centralnego Anglii Pan Mervyn King). Wspieranie olbrzymów finansowych przez rządy i banki centralne zakłóca w oczywisty sposób konkurencje na rynku finansowym. A przecież żerując na pomocy publicznej stają się one tym silniejsze zarówno pod względem wielkości bilansów jak i wpływów politycznych. Czy powinny zatem pozostawać w rękach prywatnych? Czy jeśli wsparcie publiczne, tak czy inaczej, stanowi o ich przetrwaniu nie powinny przypadkiem zostać znacjonalizowane? Alternatywą pozostają regulacje, które doprowadzą do podziału holdingów finansowych wg ich zadań funkcyjnych. Szczególnie groźne wydaje się łączenie takich obszarów działania jak handel na własny rachunek (propriatory trading) i doradztwo inwestycyjne klientom, udzielanie kredytów, ich sekurytyzacja oraz tworzenie i handel derywatami, jednoczesny handel na powiązanych rynkach walut, commodities, akcji i obligacji. Z kolei MFW w swoim raporcie wskazuje na banki jako najsłabsze ogniwo w światowym systemie gospodarczym. Zwraca uwagę na fakt, że nie są one w stanie zaspokoić nawet słabego w warunkach kryzysu popytu na kredyty ze strony przedsiębiorstw. Ocenia, że ich pozycja kapitałowa jest wciąż bardzo wątła w sytuacji gdy będą one musiały uwzględnić jeszcze około 1,7 biliona dolarów start (dotychczas od października ubiegłego roku pokazały jedynie 1,5 biliona wg raportu MFW). Truizmem zatem będzie stwierdzenie, że pozostawienie kolosów finansowych samym sobie - oddanie pola by same ratowały swoje skóry, przy jednoczesnym zapewnieniu dostępu do taniego kapitału, spowoduje jedynie dalsze bańki spekulacyjne i pogłębienie wciąż nie rozwiązanych problemów. Jak dotychczas będziemy mieli do czynienia ze "zinstytucjonalizowanym insider trading". Mądre i jednoznaczne regulacje mogą zapobiec dalszemu pogłębianiu się kryzysu.

O tym, że kryzys ma się dobrze świadczy chociażby nieracjonalna zmienność na rynkach finansowych. DOW w zeszłym tygodniu oddawał po sto punktów w ciągu 3 dni, gdy tymczasem po informacji o 3,5 %-wym wzroście PKB w USA skacze w górę o 200 punków, by następnie na wieść o zahamowaniu wydatków konsumenckich (consumer spending) o 0,5% spaść niczym kamień w dół aż o 250 punktów.

Za co banki nas karzą, czyli przegląd dziwnych prowizji CLICK

Stiglitz Says U.S. Recession ‘Nowhere Near’ End After GDP Jump CLICK

Wilbur Ross Sees ‘Huge’ Commercial Real Estate Crash CLICK

Lektura na weekend: 

Doubts over political resolve for reform CLICK

Banks to big to fail have grown even bigger CLICK

Consequences of the Crisis CLICK

U.S. Consumer Spending Probably Fell as ‘Clunkers’ Plan Ended CLICK

Global Economy Still in Slump CLICK

Czwartek, 29.10.2009

The dollar fall is felt overseases CLICK

Deflation fears as credit to firms and households contracts CLICK

Środa, 28.10.2009

Coraz silniejszy głos CLICK

Kręcenie prywatyzacyjnych lodów CLICK

Sektor bankowy ucieka od kryzysu CLICK

Zawód analityk kredytowy CLICK

 

Poniedziałek, 26.10.2009

Walne Unicredit

16 listopada w Rzymie odbędzie się Walne Unicredit. Zamierzamy wziąć w nim udział, tym razem jako reprezentanci Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Napiętnujemy obecny zarząd Unicredit za przeprowadzenie tzw. "Projektu Chopin" w ramach Grupy Kapitałowej Unicredit, który doprowadził do bezprecedensowego transferu kapitału z Pekao SA do Banku Unicredit i włoskiego dewelopera Pirelli Real Estate SpA (Pirelli). Wskażemy również na zatrważająco słabą pozycję kapitałową Banku Unicredit i ryzyka związane z inwestycjami na Ukrainie, Rumunii, Bułgarii, Rosji, Kazachstanie, a także Austrii i Niemczech. Wskażemy na fakt pozyskanie kilkudziesięciu miliardów niemal darmowych środków na prowadzenie działalności z Europejskiego Banku Centralnego i marnotrawstwo z tym związane. Wykażemy, że gdyby nie transfer środków pieniężnych ze spółek córek i EBC, Unicredit dawno utraciłby płynność. Przestrzegać będziemy przed konsekwencjami dalszego drenażu Banku Pekao SA.

Bezprawny transfer kapitału z Pekao SA

1 czerwca 2005 roku Pekao SA, Unicredit i Pirelli podpisują umowę tzw. "Porozumienie Chopin", w której Pekao SA zobowiązuje się do długoterminowej współpracy z Pirelli. Pomimo, że strony umowy są powiązane kapitałowo fakt jej podpisania zostaje zatajony przed rynkiem publicznym. Zapisy "Porozumienia Chopin" zostają wypełnione poprzez sprzedaż przez Pekao SA 75% udziałów w spółce Pekao Development Sp. z o.o., a także poprzez podpisanie przez Pekao SA tzw. Umowy Wspólników z Pirelli w dniu 3 kwietnia 2006 roku. Fakt podpisania przez Pekao SA Umowy Wspólników z Pirelli również zatajono przed rynkiem publicznym. Cena sprzedaży 75% Pekao Development wyniosła 60 milionów złotych - jednoroczny zysk tej spółki za rok 2006. W tym samym czasie spółki deweloperskie jak Dom Development, czy GTC wyceniane były na poziomie 30 do 60 razy zysk. Wg naszej wyceny Pekao Development oddano poniżej ceny rynkowej ze stratą dla Pekao SA sięgającą co najmniej 1,5 miliarda złotych. Za taką tezą przemawia transakcja sprzedaży 5 projektów z Pirelli Pekao Real Estate (następca prawny Pekao Deveolpment) do spółki Nowe Ogrody za 240 milionów złotych (4 razy więcej niż kwota nabycia Pekao Development 6 miesięcy wcześniej). Po transakcji odsprzedaży 5 projektów, Citibank wycenia Pirelli Pekao Real Estate na 475 milionów złotych. Reasumując, Pirelli nabył spółkę za 60 milionów, aby po 6 miesiącach uzyskać z niej nadzwyczajne i nieuprawnione zyski wysokości 240 milionów złotych podczas gdy aktywa pozostałe po uzyskaniu 240 milionów złotych zostały wycenione przez Citibank na blisko 500 milionów złotych. 300% zwrotu w gotówce na zainwestowanym kapitale po 6 miesiącach i ponad 1000% wliczając wycenę firmy dokonaną przez stronę trzecią oto nieuprawnione zyski Pirelli. Zestawienie tych liczb wykazuje niezbicie, że mamy do czynienia ze zwykłym pospolitym oszustwem na szkodę banku i akcjonariuszy mniejszościowych. Dodatkowo, niejako na deser, zgodnie z literą Umowy Wspólników Pirelli nabywa na kolejne 25 lat prawo wyłączności, pierwszeństwa i pierwokupu do odkupu trudnych kredytów Pekao SA zabezpieczonych na nieruchomościach klientów banku oraz prawo wyłączności, pierwszeństwa i pierwokupu do odkupu nieruchomości należących do całej Grupy Pekao SA. Wpływ podjętych przez Pekao SA zobowiązań wobec Pirelli (co najmniej 4 miliardy złotych) zostaje pominięty w wycenach Pekao SA i BPH w trakcie przeprowadzonej fuzji tych banków. Co więcej przed fuzją banków prezes Pekao SA zdołał przelobować w Sejmie zmiany w prawie bankowym pozwalające przeprowadzić połączenie banków na warunkach wielce korzystnych dla Unicredit, a zaprzeczającym wszelkim standardom międzynarodowym. W 2008 roku dochodzi bezprawnie do wypłaty nadmiernej dywidendy przewyższającej zysk netto banku Pekao SA. Wypłaty dokonano bez wymaganej prawem zgody KNF. Do połowy 2009 roku Skarb Państwa posiadał ponad 4% akcji Pekao SA.

Nadzór finansowy

Co na to nadzór finansowy? W tym samym czasie, przewodniczący nadzoru nie ma czasu zajmować się takimi drobnostkami jak drenaż kapitału z Pekao SA. KNF, w dniu 10 października 2006, zatwierdza przy współudziale przewodniczącego prospekt emisyjny spółki Arteria przygotowany przez IDM Dom Maklerski. Przewodniczący KNF nabywa akcje tej spółki w IPO!  W dzień później, KNF podejmuje uchwałę zabraniającą pracownikom udziału jako inwestorzy w transakcjach na rynku publicznym. Nieco później KNF zatwierdza prospekt emisyjny IDM Dom Maklerski, który zawiera niepełną informację o spółce. Gdy błędy w prospekcie zostają wytknięte, nakłada na IDM jedynie symboliczną karę. W między czasie prokuratura prowadzi śledztwa przeciw KNF za liczne uchybienia w relacjach z IDM jak i nagminne niedopełnianie obowiązków. W 2008 roku Transparency International wydaje oświadczenie prasowe o potencjalnej korupcji w KNF.

Prokuratura i sądy

Prokuratura i sądy pozostają dotychczas głuche na te rewelacje i przeciągają  swoje procedury w nieskończoność.Uciekają od merytorycznych rozstrzygnięć do wybiegów formalnych i proceduralnych.

Fragment pisma procesowego CLICK

Polacy chcą walki z korupcją

Polska zajmuje pospołu z Rumunią i Bułgarią niechlubne pierwsze miejsce jako kraj o najbardziej skorumpowanym systemie i instytucjach publicznych wśród krajów Unii Europejskiej. Polacy chcą walki z korupcją. Sondaż przeprowadzony przez Rzeczpospolitą wskazuje, że walka z korupcją powinna być najważniejszym priorytetem obecnego rządu. Czy tak jest?

Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"

Celami Stowarzyszenia jako organizacji społecznej - poza rządowej pozostają: wspomożenie organów państwa w walce z korupcją, zapobieganie nadużyciom na rynkach finansowych i obrona interesu uczestników obrotu na rynku publicznym. Stowarzyszenie będzie dążyło do dochowanie przez organa państwa, nadzór finansowy jak i graczy na rynkach publicznych pryncypium przejrzystości działania, będzie wskazywało na konflikty interesów, a w sytuacjach naruszeń prawa podejmie wszelkie możliwe kroki by nie pozostały one bezkarne. Do czego też będziemy dążyć w trakcie ZWZ Unicredit.

Polacy chcą walki z korupcją CLICK

Etyka wraca do łask CLICK

Wolne żarty. Treść chociażby dzisiejszego komunikatu na niniejszej stronie przeczy chciejstwu zaprezentowanemu w artykule. Jeśli w przyszłości etyka miałaby wziąć górę na chciwością na rynkach finansowych to zapraszamy do skorzystania z materiałów zebranych na naszej stronie.

PZU czyli prywatyzacja za pół darmo CLICK

 

Lektura na weekend: 

Never has so much money been owed by so few to so many CLICK

Mervyn King: Break up banks CLICK

FSA: "To big to rescue" issue CLICK

The coming crisis in China CLICK

Zacznijmy rozwiązywać nasze problemy CLICK

 

Czwartek, 22.10.2009

Afera hazardowa w komisji śledczej czyli lipa i wielkie zamiatanie pod dywan


W polityce są rzeczy, które należy zrobić w przeciwnym przypadku następuje całkowita utrata wiarygodności. I tak premier zamieszany przez swoich najbliższych współpracowników i przyjaciół w aferę, w której Państwo traci na rzecz lobby hazardowego wiele set milionów w środku kryzysu budżetowego, natychmiast powinien poddać swoje stanowisko. Tego aktu nie zastąpią nawet najbardziej spektakularne dymisje z otoczenia. Gdyby premier uparcie trwał na stanowisku, partia opozycyjna wnosi o jego dymisję. Głosowanie nad wotum zaufania stawia koalicjanta partii rządzącej w niezwykle trudnej sytuacji. Iść solidarnie na dno czy odciąć się od hazardowego lobby. Tak być winno, aby nie psuć Państwa. A jak jest?

U nas po oczywistych zaniechaniach powołuje się komisję śledczą. Na jej czele stanie przedstawiciel partii rządzącej, a komisyjna większość szybko i skutecznie zamiecie brud pod dywan. Opozycja uda oburzenie. Komentatorzy szybko zapomną o meritum sprawy. Tak oto, obecna klasa polityczna zda kolejny egzamin na dwóję.  Tymczasem w 60-cio tysięcznej Świdnicy, mieście posła Chlebowskiego, można pograć na jednorękich bandytach w ponad 100 różnych miejscach. Burmistrz miasta wcale się nie cieszy z tego faktu - nie widzi korzyści lecz zagrożenia. Konsekwencje obecnej sytuacji będą niewybaczalne, bowiem politycy ciągną nas ze sobą na dno.

Choć możecie jeszcze Panowie Posłowie uratować choć odrobinę wiarygodności i honoru. Przegłosujcie zmiany w prawie, które pozwolą by przewodniczącym komisji została osoba z poza obecnego establishmentu partyjnego. Świetnymi kandydatami mogą być Kazimierz Ujazdowski i Ludwik Dorn. Ten drugi trafnie wskazał w sejmie na fakt, że lobby hazardowe już osiągnęła swój zamierzony cel: oddaliło wprowadzenie ustawy o kolejny rok.

Przyszłość dolara (amerykańskiego)

Dyskusję nad przyszłością dolara doprowadzono obecnie do absurdu, a sensacja goni sensację. Mechanizmy ekonomiczne są jednak nieubłagane. Dolar osłabia się i trend ten potrwa zapewne przez kilka lat. Co więcej USA czeka okres wzrostu inflacji. A to dlatego, że FED, by zapobiec dalszemu zadłużaniu USA na potęgę drukuje pieniądz na potrzeby bieżące państwa i sektora finansowego na świecie. Deficyt budżetowy wyniósł w USA 1,42 biliona (10% PKB) dolarów w tym roku rozliczeniowym. W przyszłym i następnym będzie podobnie. Zadłużenie budżetu federalnego wzrosło na koniec roku do ponad 12 bilionów dolarów. W ciągu dwóch lat może dotrzeć nawet do 120% PKB. Co zrobić z długiem, którego nie da rady spłacić? Należy zmniejszyć jego rzeczywistą wartość. Dewaluacja i wzrost inflacji są nieuniknione. Jakie będą tego reperkusje? Z pewnością z czasem dolar będzie ustępował miejsca na rzecz innych walut zarówno w handlu międzynarodowym jak i jako sposób na podtrzymanie rzeczywistego poziom rezerw walutowych. Na świecie wygrają ci, których zobowiązania mają obecnie w amerykańskim dolarze. Przegrają natomiast instytucje finansowe, w których należności w dolarach przeważają. Cały proces będzie długotrwały i niezwykle uciążliwy. Już teraz jasno widać, że dolar zyskuje wsparcie zarówno od rządów wielu krajów jak i od międzynarodowych instytucji finansowych. Inkrementalne straty rozłożą się w czasie. Głównym zagrożeniem dla gospodarki świata bez wątpienia będzie protekcjonizm i izolacjonizm. Wkrada się on za sprawą błędnego pojmowania mechanizmów ekonomicznych. I tak, MFW i przywódcy wielu krajów wzywają by eksporterzy zdali się raczej na popyt wewnętrzny, a importerzy ograniczali deficyty w bilansie handlowym. Nie tędy droga! Taki scenariusz może doprowadzić do załamania w handlu nośnikami energii i żywnością, a w konsekwencji spowodować napięcia i konflikty regionalne. Świat potrzebuje raczej przemyślanych zmian w systemie monetarnym, zmian w nadzorze finansowym, a zwłaszcza poprawnej diagnozy obecnej sytuacji. I nie ma to żadnego odniesienia do tego lub innego nurtu w ekonomii. To po prostu potrzeba chwili.

Dolar na śniadanie CLICK

Walka Euro z dolarem CLICK

Collapse of the US dollar CLICK

Is changing order placing US dollar at risk? CLICK

God save the US dollar CLICK

 

Poniedziałek, 19.10.2009

  1. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie działania zarządu Pekao SA na szkodę banku w relacjach z producentem makaronów Malma. Sprawa ta dotyczy również "Projektu Chopin".
  2.  NSA na rozprawie kasacyjnej odroczył rozstrzygnięcie w sprawie przeciw KNF w związku z zatwierdzeniem prospektu emisyjnego Banku Pekao SA. Prospekt umożliwił podniesienie kapitału w celu przejęcia przez Pekao SA od Unicredit aktyw BPH 285.
  3. Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek" wystąpiło z wnioskami o przystąpienie do udziału w sprawie przeciw KNF przed NSA jak i w innych sprawach toczących się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, Wydział Gospodarczy.
  4. Sąd Apelacyjny W Warszawie wrócił sprawę przeciw Pekao SA dotyczącą uchwał ZWZ Pekao SA za rok 2005 do pierwszej instancji.

Zamach na SKOK-i CLICK
PKO BP czy ciągle niezależny? CLICK
Kim jest człowiek, który pośredniczył w sprzedaży polskich stoczni CLICK
Polska najbardziej skorumpowana w Unii CLICK 

Polacy chcą walki z korupcją CLICK

 

Wtorek, 13.10.2009

Tusk uzupełnia rząd i swój dwór CLICK

Czyli wszyscy ludzie Bieleckiego. Czy prezes Bielecki zrezygnuje ze swego stanowiska w Pekao SA? Czy doradztwo premierowi nie należy postrzegać poprzez pryzmat potencjalnego lobbingu na rzecz włoskiego Unicredit? Czy nie zachodzi tu oczywisty konflikt interesów? Przypomnijmy, że wpływowy prezes banku zdołał przelobować zmiany w polskim prawie przy okazji połączenia Pekao SA z BPH, gdy stroną sprzedającą był Unicredit. W komunikacie "Czy PKO BP ciągle niezależny bank" (15.09.2009 na niniejszej stronie) opisujemy zaskakujące nominacje w PKO BP. W zakładce Doradca rządu CLICK podajemy inne przykłady przychylności rządu Tuska dla Pekao SA i Unicredit. Czyż nie jest zastanawiające, że dystrybucją nowych akcji PKO BP na polskim rynku zajmuje się spółka... z Grupy Unicredit. Pekao SA zainteresowane jest również zakupem pakietu mniejszościowego GPW, w sytuacji gdy Unicredit jest właścicielem giełdy wiedeńskie, a doradcą Ministerstwa Skarbu Państwa d/s prywatyzacji GPW jest kolejna spółka z Grupy Unicredit.

Co w końcu z niewyjaśnionym dotąd "Projektem Chopin"? Przypominamy, że Pekao SA pod naciskiem Unicredit podpisało długoterminową (25 lat) umowę z włoskim deweloperem, w której oddano na rzecz dewelopera prawa pierwszeństwa, pierwokupu i wyłączności do trudnych kredytów Pekao SA zabezpieczonych nieruchomościami oraz do nieruchomości całej Grupy Pekao SA. Na umowie widnieje podpis Jana Krzysztofa Bieleckiego. Umowa dotychczas pozostaje utajniona przed rynkiem publicznym.

Należy też zwrócić uwagę na wpływ prezesa i jego banku ma obraz rynku medialnego. Nie tak dawno, to właśnie Pekao SA udzielił Agorze (Gazeta Wyborcza) 600 milionów złotych na przejęcia w sektorze. W przypadku TVN to właśnie pod kredyt udzielony przez Pekao SA zastawiono akcję telewizyjnego TVN. W innym przypadku nie tak dawno temu spółka powiązana kapitałowo z Grupą Unicredit (IPO Media) próbowała przejąć wydawcę Rzeczpospolitej. Przy spadającej sprzedaży gazet i zmniejszających się wpływach z reklam media muszą liczyć się z wolą Bieleckiego i jego banku.

 

Poniedziałek, 12.10.2009

Afera, afera... afera

Nie dajmy się zwariować ilością afer. To co było publiczną tajemnicą wypłynęło na wierzch. Procesy legislacyjne w Sejmie już dawna sprywatyzowano na rzecz grup interesów. Wielu z posłów okazuje się być po prostu lobbystami swoich kumpli od wielkiego biznesu. Interes publiczny czy ogólny nie mają racji bytu. W takiej sytuacji pozostaje przedsięwziąć kroki ku sanacji Państwa.

Ujawnienie afer ma charakter oczyszczania życia publicznego. Rząd pozbawiony zdolności działania ustąpi, w konsekwencji dojdzie do wcześniejszych wyborów.

Za nim to nastąpi zadbać należy o właściwą diagnozę. Poza przedmiotową dyskusją pozostać powinny te czy inne, polityczne czy nie motywy działania CBA. Kluczową kwestią pozostaje kryzys finansowy, trudności budżetowe oraz zagrożenia z tym związane. W tym kontekście, uszczuplenie dochodów państwa w aferze hazardowej, udawana sprzedaż stoczni, czy utrata pracy przez kilkadziesiąt tysięcy pracowników szeroko pojętego przemysłu okrętowego (np. Cegielski) stanowią miarę zepsucia i szkód wywołanych przez obecny rządu. Bez przesady można stwierdzić, że czeka nas scenariusz węgierski, jeśli szybko nie nastąpią zmiany u steru rządu.

Polska psuje się po węgiersku CLICK

Oficjalny przeciek Tuska - dwa przecieki

Premier Tusk kiedy dowiedział się o aferze hazardowej wezwał do siebie głównych bohaterów Chlebowskiego i Drzewieckiego. Czy chciał ich przesłuchać? Czy powstał protokół z przesłuchania? Nie, premier dokonał po prostu "oficjalnego przecieku". W ramach ochrony procesu legislacyjnego, powiadomił winowajców, że się zagalopowali. Nie uznał za to za stosowne powiadomić prokuratury. Zapewne liczył, że całej sprawie zdoła ukręcić łeb, a ministrowie, niby nigdy nic, pozostaną na stanowiskach. Za takie działania premierowi należy się potępienie, bowiem oficjalny przeciek Tuska był karygodny. Inny przeciek, ten do Rzeczpospolitej ujawniający stenogramy podsłuchów, w swym charakterze należy określić jako zacny i państwowotwórczy, zapobiegł bowiem zamieceniu afery pod dywan.

Afera stoczniowa, a prokuratura

Poseł Kozak, któremu należy się uznanie za jego zaangażowanie, bezkompromisowość i prawość, ujawnił oficjalnie przy okazji wywiadu o aferze stoczniowej inną z publicznych tajemnic - prokuratury w Polsce mogą nie wszczynać śledztw, nawet jeśli przedstawia się im oczywiste dowody popełniania przestępstw. Tymczasem niedawno przegłosowano w sejmie ustawę, która rozdziela funkcję Ministra Sprawiedliwości od Prokuratora Generalnego. Patologie w prokuraturze zostaną usankcjonowane z wejściem ustawy w marcu przyszłego roku. Narodzi się nowa kasta - nienaruszalnych. Prokurator oczywiście powinien być niezależny lecz czy tak właśnie jest w chwili obecnej? Naszym zdaniem prokuratury nie są zależne od władzy wykonawczej lecz od lokalnych baronów biznesu. Czy "uniezależnienie się" prokuratury nie następuje zatem w najgorszym z możliwych momentów? Czy prokuratorzy nie chronią interesów oligarchii, która na drodze do władzy i bogactwa za nic ma prawo? Czy którakolwiek z agencji rządowych spróbowała odpowiedzieć na pytanie formułowane na niniejszej stronie (np. komunikat z 27.07.2009)? Dlaczego MSWiA wyraziło zgodę na przejęcie przez nieznanego inwestora majątku po stoczniach? Kto w Polsce był gwarantem tej transakcji? Kto lub jaki podmiot wpłacił środki na prywatne konto międzynarodowego handlarza, by ten mógł zapłacić wadium za udział "Katarczyków" w przetargu na majątek stoczni? Czy Prokuratura nie powinna postawić wielce prawdopodobnej tezy, że owymi "Katarczykami" mieli być w ostatecznym rozrachunku z krwi kości Polacy, rzeczywistym gospodarzem projektu był libański handlarz bronią EI-Assir, który wszak z prywatnego konta wpłacił wadium za przetarg na majątek stoczni? Czy dokona wpłaty bezinteresownie? Ślad pieniądza i prosta logika wskazują, że nie.

 Z przymrożeniem oka: Bieżączka polityczna

p.o. szef klubu parlamentarnego PO, poseł Dolniak popełnił freudowskie przejęzyczenie i zamiast gorączka polityczna wyartykułował... biażączka polityczna. Bieżączka polityczna to niezwykle poważne, zakaźne schorzenie objawiające się bezsensownym potokiem słów. Należy posłom PO zalecić, aby wzięli na wstrzymanie, bo z każdym ich słowem zapach niemiły (smród) coraz większy. Odstręcza szczególnie przypadek p.o. rzecznika Grasia (tego od niepłacenia podatków) - przechodzi tak zwaną autorytarną odmianę bieżączki, szczególnie obecnie zaraźliwą w kręgach PO. Jeszcze chwila i p.o. rzecznik zadekretuje rzeczywistość i ogłosi stan wojenny, bo wojnę już ponoć mamy. Nieco łagodniejszego przebiegu choroby doświadcza poseł Gowin, p.o. czegośtam. Życzymy mu, aby czym prędzej wyszedł z choroby i platformy, bo inaczej utraci zdolność do odczuwania wstydu. Ciężka forma zakażenia bieżączką dopadła między innymi p.o. ministra skarbu, Grada. Należało go odizolować. Ciągle gada o Katarze i Eureko - ponoć nawet jak na bieżączkę papla stanowczo za dużo. Inni twierdzą, że udaje idiotę - tak na wszelki przypadek. No i sam król - u niego paradoksalnie bieżączka spowolniła mowę. Zagraża mu zamilknięcie.

Polacy chcą walki z korupcją CLICK

Euro a racja stanu CLICK

 

Lektura na weekend: Kryzysowy scenariusz z przedłużającą się destabilizacją CLICK

 

Środa, 7.10.2009

Żadne tam trzęsienie ziemi w rządzie ...

Premier Tusk nie odzyska wiarygodności dopóty słuchać będzie dorad prezesa Banku Pekao SA, Jana Krzysztofa Bieleckiego. Jedyna droga do oczyszczenia to zdymisjonować.... właśnie Bieleckiego z doradcy, szarej eminencji i kadrowego obecnego rządu. Tak się nie dzieje. Jak donosi GW: "Scenariusz ucieczki do przodu Tusk przygotowywał od kilku dni. Mieli mu w tym doradzać zaufani ludzie z gdańskiego otoczenia, m.in. b. premier Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Kilian." Co z tego że jedni ludzie Bieleckiego zostaną zastąpieni innymi. To przecież ta sama stajnia -  Bieleckiego, te same sposoby działania, ten sam pryncypał. Posłuszeństwo Tuska wobec Bieleckiego doprowadziło do obecnego przesilenia i kryzysu. Nasze doświadczenia z wszechwładnym prezesem Pekao SA są dobrze udokumentowane na niniejszych stronach. Model państwa wg Bieleckiego nie uwzględnia chociażby sprawnie działających organów ścigania czy skutecznego wymiaru sprawiedliwości. Artur Zawisza, jeden z założycieli Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek, były szef sejmowej komisji d/s banków zamieszanie ze zmianami w rządzie skomentował jednym zdaniem: "Wiele musi się zmienić, by nic się nie zmieniło". A zatem jeśli chcecie zmian to zdymisjonujcie Bieleckiego!

 

Wtorek, 6.10.2009

Człowiek od Bieleckiego kolejnym ministrem sportu?! CLICK

Pittsburgh…i co dalej? - Gazeta Bankowa (bieżące wydanie)

Jerzy Bielewicz

Od początku lat dziewięćdziesiątych, najpierw nieśmiało na uniwersytetach, później na rynkach finansowych, w końcu wśród polityków, zaczęło pobrzmiewać donośnie słowo – klucz: GLOBALIZACJA.  Równolegle zaczęły wyrastać nowe potęgi gospodarcze jak Chiny, Indie, Brazylia. Szybkość transformacji  regulowały zasady i wytyczne neoliberalnego Konsensusu Waszyngtońskiego. Jednak na przełomie wieków tryby światowej gospodarki zaczynały chrzęścić, mechanizmy zawodzić. Dzisiaj, wobec niespotykanej ekspansji fiskalnej i monetarnej sięgającej 13,5 biliona dolarów(w niepełna rok po upadku Lehman Brothers), wobec 14% deficytu budżetowego w Wielkiej Brytanii i 11% w USA można bez odrobiny przesady stwierdzić  - za premierem Wielkiej Brytanii -  Konsensus Waszyngtoński jest martwy.

Praprzyczyny

Cofnijmy się o 8 lat. Atak terrorystyczny na USA z 11 września 2001 roku stał się w wielu wymiarach momentem zwrotnym, a   konsekwencje tego zdarzenia odczuwamy do dnia dzisiejszego. Już nazajutrz po ataku, prezydent Stanów Zjednoczonych ogłasza wojnę z terroryzmem.  Jej efektem są trwające do dzisiaj konflikty zbrojne w Afganistanie i Iraku

Obecne potrzeby finansowe Stanów Zjednoczonych, uwikłanych w walkę na dwa fronty – z kryzysem i terroryzmem -  gwałtownie rosną. W okresie ostatnich ośmiu lat, wydatki na zamówienia w przemyśle zbrojeniowym podwoiły się, podczas gdy produkcja pozostałych gałęzi przemysłu skurczyła się o ponad 20%. Po załamaniu na rynkach finansowych jesienią ubiegłego roku zjawisko to przybiera na sile.


Rząd amerykański poza zadłużaniem na rynkach międzynarodowych dąży do maksymalnego poszerzenia bazy podatkowej. A jeszcze niedawno prezydent George W. Bush ogłaszał strategię: dom dla każdego Amerykanina. Banki chętnie wypełniały treścią wolę przywódcy. Tak rodziły się boom w nieruchomościach i bańka sub-primes. Miarą czasów okazały się kredyty NINJA udzielane osobom bez dochodów, pracy i majątku. Instytucje finansowe, w pełni świadome podjętego ryzyka, przepakowały udzielane kredyty w pakiety i na ich bazie wystawiły i następnie upłynniły na rynku instrumenty finansowe w postaci obligacji i derywat (instrumenty pochodne). W konsekwencji biliony dolarów  toksycznych instrumentów pochodnych można znaleźć dzisiaj, niczym tykające bomby, w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie. Zabawa w puste krzesła lub jak kto woli, w przerzucanie gorącego kartofla, trwa w najlepsze.

Brak  umiaru i odrobiny choć konserwatyzmu finansowego zademonstrował w sposób spektakularny AIG, amerykański potentat ubezpieczeniowy. Ubezpieczyciel wystawiał bez pokrycia w kapitale tzw. CDS-y (Credit Default Swaps) i gwarantował przejęcia na siebie określonych zobowiązań w przypadku upadku lub niewypłacalności firm takich jak  Lehman. Beztroska zarządzających AIG kosztowała dotąd amerykańskich podatników 180 miliardów dolarów, a pełny rachunek jeszcze przez długie lata nie będzie znany (niektóre CDS-y zapadają po okresie kilkudziesięciu lat).  AIG bez zażenowania przestrzega, że posiada na całym świecie 2000 klientów instytucjonalnych i jego upadek byłby ruszeniem pierwszej kostki domina w globalnej grze. Beneficjentami CDS-ów spłacanych za pieniądze amerykańskich podatników okazały się bowiem takie tuzy jak niemiecki Deutsche Bank, angielski Barklays czy francuski BNP Paribas.

W upojną noc rozpasania finansowego wkład sektora finansowego w kreowanie PKB USA, czy Wielkiej Brytanii sięgał poziomu 30%. Taki stan rzeczy kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Instytucje finansowe z pośrednika na usługach realnej gospodarki urosły do samodzielnego gracza. Po cichu i poza systemem banków centralnych, FED i nadzoru, instytucje te wykreowały dziesiątki bilionów wirtualnych pieniędzy bez pokrycia. Wystarczyło kliknięcie komputowej myszki.

Dychotomia

Nominalna wartość derywat w pozycjach pozabilansowych szybko przekracza sumy bilansowe instytucji finansowych. W Polsce wskaźnik: pozycje pozabilansowe do sumy bilansowej banku wynosi obecnie ponad 3 dla całego sektora. W przypadku angielskiego HBOS sięgał aż 10. Należy zwrócić uwagę (jak pisałem w artykule  „Rachunek sumienia” – GB nr.36 z 7.09.08), że „sposób rozliczania derywat ociera się o kreatywną księgowość. Do bilansów i rachunków wyników według obowiązujących standardów księgowych trafiają jedynie różnice w subiektywnych wycenach derywatów w kolejnych okresach rozrachunkowych. Ogromne znaczenie mają również zmiany w standardach księgowych pozwalające na re-klasyfikację instrumentów finansowych -  wprowadzone z końcem ubiegłego roku. Bank HVB z Grupy UniCredit przyznaje w swych sprawozdaniach za rok 2008, że re-klasyfikacja derywatów pozwoliła mu uniknąć strat w wysokości 1,8 mld euro, a także spowodowała wzrost sumy bilansowej banku o... bagatela 60 mld euro! Przy takiej dowolności trudno mówić o takiej czy innej adekwatności kapitałowej instytucji finansowych”.

Bez przesady można postawić tezę, że w ciągu ostatnich 20 lat na plecach realnej gospodarki zbudowano wielokrotnie większą budowlę, której posady trzeszczą i grożą  zawaleniem.

Dychotomii ciąg dalszy

Jeszcze przed rokiem wielu obserwatorów życia gospodarczego mówiło buńczucznie o Nowym Podziale Pracy. Kraje rozwinięte miały ograniczać się do roli dawcy kapitału i technologicznego know-how. Produkcję masowo przenoszono do regionów o taniej sile roboczej. Trzeba mieć jasność, że jeśli opisany trend utrzyma się przez najbliższe lata, to środek ciężkości światowej gospodarki przesunie się z całą pewnością w kierunku Dalekiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej. Dzisiaj Stany Zjednoczone są po uszy zadłużone, podczas gdy rezerwy dolarowe Chin wzrosły w 2009 roku do 2,1 biliona dolarów. A dodać wypada, że o potencjale rozwojowym tego kraju stanowić będzie niezaspokojony wciąż rynek wewnętrzny.

 Smakowitym przykładem dysparytetu w stosunkach gospodarczych na świecie są Emiraty Arabskie, których fundusz Abu Dhabi Investment Authorities zarządza aktywami 1,3 biliona dolarów, co stawia ten mały kraj na drugim miejscu po Chinach jako dawcy kapitału.

Tak oto w krótkim czasie rzeczywistość zrewidowała chciejstwo niektórych polityków widzących się w roli głównych beneficjentów Nowego Podziału Pracy. Dodatkowo, ów podział skutkuje obecnie napięciami w stosunkach międzynarodowych. Chiny, Indie i Rosja optują za zmianą ładu monetarnego, gdzie miejsce dolara zająłby inny środek płatniczy. Co więcej Chiny wprost ostrzegają przed dalszą ekspansją monetarną w USA, bowiem widzą w niej próby podkopanie wartości zgromadzonych rezerw i obniżenia realnego zadłużenia USA -  poprzez mechanizm hiperinflacji.

Tymczasem wielkie banki rosną w siłę

Prezydent Stanów Zjednoczonych wygłosił ostatnio w Nowym Jorku przemówienie do przedstawiciel Wall Street. Bronił swych decyzji o ekspansji fiskalnej. Chwalił FED za politykę monetarną. Stwierdził, podobnie jak kilka dni wcześniej premier Wielkiej Brytanii, że nie pora jeszcze wycofywać się z programów stymulujących gospodarkę. Zbeształ bankierów za nadmierne bonusy i płace. Zapowiedział zmiany w nadzorze nad instytucjami finansowymi, zwiększenie wymogów kapitałowych i uregulowanie rynku derywat. Pominął jednak milczeniem oczywiste słabości systemu finansowego i zagrożenia wynikające z obecnej sytuacji w instytucjach finansowych. Pośrednio potwierdził stanowisko narzucone przez bankierów, że w systemie finansowym istnieją firmy, które są zbyt duże by upaść. Tymczasem amerykańskie kolosy finansowe takie jak JP Morgan, Godman Sachs, Bank of America skorzystały z kryzysu i jawią się teraz jeszcze potężniejsze, zarówno jeśli chodzi o wielkości bilansów, jak i wpływy polityczne. Ryzyko systemowe narasta, a winnych kryzysu nie ma.

Przed Pittsburghiem

W przeddzień spotkania w Pittsburghu zanotowałem: „Z pewnością temat rezerw walutowych Chin i zadłużenie USA stanowić będzie główną oś dyskusji na nadchodzącym szczycie G20 w Pittsburgu. Jednak mało prawdopodobne zdaje się, że zainteresowane strony poinformują nas maluczkich w oficjalnym komunikacie o konkluzjach swojej dysputy.  Oficjalny komunikat zapewne przedstawi oddaloną w czasie wizję światowych instytucji nadzoru banków, giełdy oraz ubezpieczycieli i funduszy emerytalnych -  zgodnie z niemiecką zapowiedzią. Francuski prezydent natomiast dorzuci passus o  wynagrodzeniach i bonusach w sektorze finansowym. Amerykanie obiecają zwiększyć wymogi kapitałowe i obowiązkowe rezerwy na ryzyko i rodzaj prowadzonej działalności.

 17 września przywódcy G20 spotkali się w Brukseli by ogłosić agendę na spotkanie tydzień później w Pittsburghu. W 29 punktach powtórzono ogólne postulaty. Na szybkie,  doraźne, a zarazem skutecznych kroki -  w zgodzie z uniwersalnymi wartościami takim jak: dobro wspólne, uczciwość, umiar i solidarność – chyba się nie zanosi.”

Gdzie jesteśmy

Cena jaką płacimy za kryzys jest już teraz przeogromna. Jeśli wielkość ekspansji monetarnej i fiskalnej w okresie niespełna roku podzielimy przez liczbę mieszkańców naszego globu, to uzyskamy 2000 dolarów na osobę. Biedak z Wietnamu, afrykańskie niemowlę czy mieszkaniec slumsów w Mexico City zapłacą tak czy inaczej, chcą tego czy nie, rachunki wystawiane przez polityków i bankierów. Jeśli nie w podatkach, to formie hiperinflacji. Zapowiedzi przywódców świata, że należy dalej dotować gospodarkę niepokoją -  wobec braku jakichkolwiek innych działań zaradczych i kontrolnych.  

Tymczasem bezrobocie w Stanach Zjednoczonych podwoi się  w 2009 do ponad 10%. Z podobną sytuacjach mieliśmy do czynienia jedynie w 1929 roku u zarania Wielkiej Depresji.

Jeśliby dynamika wzrostu bezrobocia utrzymała się w 2010 roku, można będzie bez przesady stwierdzić, że mamy do czynienia z kryzysem na miarę tego, który poprzedził II Wojnę Światową. Trauma tamtych wydarzeń zobowiązuje do dmuchania na zimne i uprawnia do zadawania pytań. I żądania na nie jasnych odpowiedzi. Bowiem scenariusz WW pogłębiającej się destabilizacji -  i w konsekwencji niepokoi społecznych i konfliktów regionalnych -  ciągle stanowi realne zagrożenie.

Pittsburgh? To a mało

Trzy podstawowe problemu współczesnego świata finansów w mojej ocenie to: instytucje finansowe, które są zbyt duże by upaść, derywaty uśpione w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie oraz narastające dysproporcje między realną gospodarką, a sektorem finansowym.

Aby je rozwiązać, należy niewątpliwie powrócić do rozwiązań w duchu Aktu Glass-Steagall, by zapewnić służebność sektora finansowego w stosunku do realnej gospodarki, podzielić instytucje finansowe wg zadań funkcyjnych i zapobiec konfliktom interesów w łonie struktur pojedynczej organizacji lub holdingów finansowych. Zwłaszcza w świecie finansów z natury swej opartym na spekulacji nie można dopuścić do istnienia instytucji zbyt dużych by mogły upaść.

Należy również dopilnować, by handel derywatami został ograniczony przez standaryzację produktów i poddany kontroli, tak by wielkość tego rynku skorelować z wielkością i potrzebami realnej gospodarki. Zająć się tym powinny zarówno narodowe, ponadnarodowe jak i globalne instytucje nadzoru finansowego.  

Wreszcie należy głęboko przemyśleć i wprowadzić zmiany do światowego systemu monetarnego na miarę Bretton Woods, tak aby skorygować i zapobiec dychotomii między kapitałem, a realną gospodarką.

W trzech wymienionych obszarach komunikat końcowy G20 najwięcej miejsca poświęca rynkowi derywat. Mówi o standaryzacji produktów i przyszłej platformie handlu nad którą kontrolę pełnić będzie Komitet Stabilności Finansowej (FSB – Financial Stability Board). Jednak nie porusza problemu derywat, które już zalegają w bilansach instytucji finansowych.

Zagrożenie wynikające z istnienia „instytucji finansowych zbyt dużych by upaść” nie zostało zidentyfikowane z imienia w komunikacie końcowym. Wydaje się, że „problem” ten przysporzy nam wiele kłopotów w przyszłości zwłaszcza, że wszak dopiero niedawno, bo w 1999 roku amerykańskie instytucje finansowe przeforsowały unieważnienie zapisów Aktu Glass-Steagall dotyczącego zakazu łączenia bankowości komercyjnej i inwestycyjnej w ramach jednej instytucji. Czy nauczka dana nam przez kilka ostatnich lat ciągle nie jest wystarczająca?

Jeśli chodzi o korekty światowego systemu monetarnego strony protokołu końcowego deklarują współdziałanie, wzajemną kontrolę i wymianę informacji. Platformą współdziałania i kontroli miałaby być wspomniany wyżej Komitet Stabilności Finansowej (FSB).

Deklaracje poczynione w Pittsburghu zdają się jednak zbyt ogólne i nie dają wystarczającej nadziei na bezpieczny zwrot w światowej gospodarce. Za nimi muszą nastąpić szybkie i skuteczne działania.

 

Przypadek AIG CLICK

Choć przypadek AIG został w artykule dobrze nakreślony to teza, że to właśnie AIG jest sprawcą kryzysu jest nieuprawniona. CDS-y wydawane przez AIG to tylko jeden z tysięcy różnych toksycznych instrumentów finansowych. Podobnie jak Pan Joe Cassano z AIG to tylko jeden z wielu nieodpowiedzialnych menadżerów instytucji finansowych. Choćby na naszym podwórku znalazłoby się co najmniej kilku, którzy nakręcili sprzedaż osławionych opcji walutowych.

 

Poniedziałek, 5.10.2009

  1. Jak Zabłocki na mydle z PZU CLICK
  2. Rząd oddaje kontrolę w BGŻ CLICK
  3. Inwestorzy sfaulowani przez PKO BP CLICK
  4. Premierowi puszczają nerwy CLICK

Zestawienie wydarzeń w ciągu ostatnich dni pokazuje jak afera goni aferę. Eureko, zamiast bronić się przed polskim sądem, dostanie grube miliardy. Nikt nie wierzy ministrowi skarbu państwa, że ustępstwa na rzecz Rabobank w sprawie BGŻ nie mają związku z "ugodą"  z Eureko. Przypominamy, że obecnie Rabobank kontroluje Eureko. Z kolei, w przypadku PKO BP, to bez wątpienia narodziny nowej afery. Skarb państwa wyzbywa się bezpośredniej kontroli nad tym największym w Polsce bankiem. Przy tym osłabia jego pozycję konkurencyjną wobec najgroźniejszego rywala - Pekao SA. Bez finansowego uzasadnienia, bowiem koszt pozyskania środków do budżetu poprzez kapitał akcyjnego PKO jest co najmniej trzy krotnie wyższy niż jeśliby te same środki zostały przez rząd pożyczone na rynkach finansowych. W konsekwencji w średnim okresie, zadłużenie skarbu państwa wzrośnie tym bardziej. Z lekcji z Eureko i PZU rządzący nie wyciągnęli żadnych wniosków. Czyżby?

A może afera hazardowa z Chlebowskim, Drzewieckim i Schetyną w rolach głównych to ta prawdziwa twarz polskiej polityki AD 2009. Jak wynika z sekwencji wydarzeń, interes lobby przemysłu hazardowego, bez żadnych względów na obecne kłopoty budżetowe, przedłożony został ponad interes Państwa. A przecież po wyborach do Parlamentu Europejskiego Tusk i Rostowski epatują nas na co dzień informacjami o złym stanie finansów publicznych i wielkim deficycie budżetowym. Tłumaczenia ministra Drzewieckiego, że nie wiedział co podpisał podczas, gdy ten właśnie podpis kosztował budżet... bagatela ponad 500 milionów złotych, to po prostu zwykła obraza i kpina z obywateli! Gdyby nie osławiony list Drzewickiego do Ministerstwa Finansów deficyt budżetowy na 2010 byłby dzisiaj mniejszy o 500 milionów złotych. Czyż nie tak? I jak zestawić ten fakt z obniżaniem świadczeń społecznych, czy przejęciem rezerwy demograficznej na poczet bieżących wydatków Państwa?

Jakby jeszcze na deser, ciągle niewyjaśniany i nierozsądzony "Projekt Chopin" (opisany na niniejszych stronach) z prezesem Pekao SA, Janem Krzysztofem Bieleckim grającym pierwsze skrzypce. Warto pamiętać, że prezes w praktyce oddał na przestrzeni 25 lat 20% rynku nieruchomości w Polsce na rzecz włoskich patronów. A przecież nie można zapominać o sposobie sprzedaży stoczni poprzez raj podatkowy, niejasnościach czy minister Graś uczciwie, jak każdy obywatel, płaci podatki, czy w końcu o intratnym kontrakcie firmy senatora Misiaka. Tusk z pewnością nauczył się od swego przyjaciela i mentora Jana Krzysztofa Bieleckiego jak ukręcać łeb kolejnym zagrożeniom. Wg naszej oceny, każda z tych afer wg standardów suwerennego i praworządnego państwa powinna nieść gorzkie reperkusje dla rządzących.


Wielkie amerykańskie banki coraz większe (ang) CLICK
Bezrobocie rośnie szybciej niż oczekiwano (ang) CLICK

 

Czwartek, 1.10.2009

 List otwarty do Przewodniczącego Rady Nadzorczej PKO BP
 Warszawa, 1 października 2009 roku
Pan Cezary Banasiński
Rada Nadzorcza PKO BP

 

Panie Przewodniczący,

Został Pan zgłoszony i wybrany na swoje stanowisko głosami akcjonariusza mniejszościowego Banku PKO BP. Jak rozumiemy, w Radzie Nadzorczej PKO BP reprezentuje Pan interes akcjonariuszy mniejszościowych. Jako Przewodniczący Rady Nadzorczej ma Pan wszelkie prerogatywy, aby skutecznie pokierować Bankiem i przeprowadzić go przez obecne kłopoty w zgodzie z interesem akcjonariuszy mniejszościowych.

Zwracamy Pana uwagę, że niska cena emisyjna akcji i wysoka cena praw poboru spowoduje straty dla akcjonariuszy mniejszościowych (53 tysiące drobnych akcjonariuszy, OFE, fundusze inwestycyjne), poprzez spadek cen akcji i rozwodnienie w razie nieobjęcia praw poboru. Już teraz można bez żadnych wątpliwości stwierdzić, że obniżenie ratingu Banku w konsekwencji ogłoszenia planów wypłaty nadmiernej dywidendy i podniesienia kapitału wyrządziło niepowetowane szkody i podważyło pozycję konkurencyjną Pańskiego Banku. W tej sprawie Stowarzyszenie wniosło pozew do Sądu Gospodarczego, bowiem to właśnie Skarb Państwa powinien dbać o przejrzystość procedur korporacyjnych, przestrzegać zalecenia organów nadzoru. Podczas gdy w zamian doszło do bezprecedensowych nacisków ze strony polityków by kosztem Pańskiego Banku wzmocnić kulejący budżet. Ówczesny prezes ugiął się pod tą presją. Decyzja pozbawiona wszelkiego profesjonalizmu i uzasadnienia bowiem, jak Pan zapewne wie, koszt pozyskania kapitału akcyjnego przez bank jest co najmniej trzy-krotnie wyższy niż koszt za jaki pozyskuje środki Skarb Państwa. 

Z tych też względów, apelujemy do Pana jako Przewodniczącego Rady Nadzorczej i przedstawiciela akcjonariuszy mniejszościowych o ochronę interesu akcjonariuszy mniejszościowych.

 Za Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek

Jerzy Bielewicz             

Co skarbowi państwa opłaci się na dłuższą metę CLICK

Wielkie zamieszanie wokół PKO BP CLICK

 

 

Środa, 30.09.2009

Oświadczenie SKOK w sprawie sejmowej ustawy CLICK

 

Wtorek, 29.09.2009

W sprawie SKOK-ów:

  1. Fiskus nie wychodzi ze SKOK-ów CLICK 
  2. Ustawa o SKOK-ach to bubel prawny CLICK
To co się dzieje w sprawie SKOK-ów coraz bardziej przypomina sztandarowe przykłady niszczenia firm takich jak Optimus, zakłady mięsne należące do rodziny Olewników czy makaroniarnia Malma. Tym razem poza fiskusem i innymi organami państwa w gnębienie SKOK-ów zaangażowała się władza ustawodawcza. Wypowiedzi polityków PO są po prostu skandaliczne i świadczą o politycznym charakterze nagonki. Politycy PO uprawiają ekshibicjonizm polityczny jak za czasów najczerwieńszej komuny. Kto ich za to wynagradza?  O czyje łaski zabiegają?

 

Poniedziałek, 28.09.2009

  1. W przeddzień spotkania w Pittsburghu zanotowałem: „Z pewnością temat rezerw walutowych Chin i zadłużenie USA stanowić będzie główną oś dyskusji na nadchodzącym szczycie G20 w Pittsburghu. Jednak mało prawdopodobne zdaje się, że zainteresowane strony poinformują nas maluczkich w oficjalnym komunikacie o konkluzjach swojej dysputy.  Oficjalny komunikat zapewne przedstawi oddaloną w czasie wizję światowych instytucji nadzoru banków, giełdy oraz ubezpieczycieli i funduszy emerytalnych -  zgodnie z niemiecką zapowiedzią. Francuski prezydent natomiast dorzuci passus o  wynagrodzeniach i bonusach w sektorze finansowym. Amerykanie obiecają zwiększyć wymogi kapitałowe i obowiązkowe rezerwy na ryzyko i rodzaj prowadzonej działalności. 17 września przywódcy G20 spotkali się w Brukseli by ogłosić agendę na spotkanie tydzień później w Pittsburghu. W 29 punktach powtórzono ogólne postulaty. Na szybkie,  doraźne, a zarazem skutecznych kroki -  w zgodzie z uniwersalnymi wartościami takim jak: dobro wspólne, uczciwość, umiar i solidarność – chyba się nie zanosi.”
  2. G20 fantasy CLICK
  3. Roubini: Ryzyko inflacji CLICK
  4. Latest economic data not good CLICK
  5. Cena jaką płacimy za kryzys jest już teraz przeogromna. Jeśli wielkość ekspansji monetarnej i fiskalnej w okresie niespełna roku podzielimy przez liczbę mieszkańców naszego globu, to uzyskamy 2000 dolarów na osobę. Biedak z Wietnamu, afrykańskie niemowlę czy mieszkaniec slamsów w Mexico City zapłacą tak czy inaczej, chcą tego czy nie, rachunki wystawiane przez polityków i bankierów. Jeśli nie w podatkach, to formie hiperinflacji. Zapowiedzi przywódców świata, że należy dalej dotować gospodarkę niepokoją -  wobec braku jakichkolwiek innych natychmiastowych działań zaradczych i kontrolnych. Tymczasem bezrobocie w Stanach Zjednoczonych podwoi się  w 2009 do ponad 10%. Z podobną sytuacjach mieliśmy do czynienia jedynie w 1929 roku u zarania Wielkiej Depresji. Jeśliby dynamika wzrostu bezrobocia utrzymała się w 2010 roku, można będzie bez przesady stwierdzić, że mamy do czynienia z kryzysem na miarę tego, który poprzedził II Wojnę Światową. Trauma tamtych wydarzeń zobowiązuje do dmuchania na zimne i uprawnia do zadawania pytań. I żądania na nie jasnych odpowiedzi. Bowiem scenariusz WW pogłębiającej się destabilizacji -  i w konsekwencji niepokoi społecznych i konfliktów regionalnych -  ciągle stanowi realne zagrożenie.
  6. Oficjalny komunikat ze spotkania w Pittsburghu ciągle nie został sformułowany, gdy zamieszczono niniejszy komentarz. Opóźnienie świadczy o trwającej dyspucie nad szczegółami ustaleń. Niemniej już teraz należy stwierdzić, że przywódcy G20 nie sprostali dotychczas zadaniu, które przed sobą postawili - wyprowadzić światową gospodarkę z kryzysu i zapobiec podobnym kryzysom w przyszłości. W naszej ocenie trzy podstawowe problemu współczesnego świata finansów to: instytucje finansowe, które są zbyt duże by upaść, derywaty uśpione w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie oraz narastające dysproporcje między realną gospodarką, a sektorem finansowym.

Aby je rozwiązać, należy niewątpliwie powrócić do rozwiązań w duchu Aktu Glass-Steagall, by zapewnić służebność sektora finansowego w stosunku do realnej gospodarki, podzielić instytucje finansowe wg zadań funkcyjnych i zapobiec konfliktom interesów w łonie struktur pojedynczej organizacji lub holdingów finansowych. Zwłaszcza w świecie finansów z natury swej opartym na spekulacji nie można dopuścić do istnienia instytucji zbyt dużych by mogły upaść.

Należy również dopilnować, by handel derywatami został ograniczony przez standaryzację produktów i poddany kontroli, tak by wielkość tego rynku skorelować z wielkością i potrzebami realnej gospodarki. Zająć się tym powinny zarówno narodowe, ponadnarodowe jak i globalne instytucje nadzoru finansowego.  

Wreszcie należy głęboko przemyśleć i wprowadzić zmiany do światowego systemu monetarnego na miarę Bretton Woods, tak aby skorygować i zapobiec dychotomii między kapitałem, a realną gospodarką.

Więcej na ten temat w przyszłotygodniowym wydaniu Gazety Bankowej.
G20 statement CLICK

 

Czwartek, 24.09.2009

  1.  Złoty osłabia się wraz z osłabieniem dolara w stosunku do Euro. Dotychczas było niemal regułą, że wraz ze zwyżką Euro rósł złoty. Dodatkowo spadkowi kursu złotego towarzyszyły ostatnio wzrosty na giełdzie. Dzisiaj Komunikat FED.
  2. Unicredit dalej poszukuje kapitału. Po aferze podatkowej w Unicredit (bank unikał płacenia podatków we Włoszech), warunki pomocy państwa wydają się nie do przyjęcia dla  Profumo i Unicredit. Planowane jest Zgromadzenie Akcjonariuszy, na którym będziemy reprezentować Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek".

 

Środa, 23.09.2009

W sprawie SKOK-ów:
Ukarać za sukces CLICK

Dzieje pewnej ustawy CLICK

 

Wtorek, 22.09.2009

Rating Polski może zostać obniżony CLICK

Fitch sees rising public finance risks in CE3 CLICK

Raport Fitch zdaje się reakcją na mniejsze zainteresowanie papierami denominowanymi w złotych. Jednak wydawanie eruoobligacji byłoby błędem ze względu na ryzyko walutowe i potencjalne pogorszenie relacji dług - PKB w razie osłabienia złotego. W przypadku kłopotów z finansowaniem deficytu budżetowego w złotych należałoby rozważyć zakup przez NBP długoterminowych obligacji państwowych denominowanych w złotych.

 

Poniedziałek, 21.09.2009

Co z tym sejmem? W sprawie SKOK-ów


Racja Stanu.  Niewyobrażalnym jest by rząd i parlament amerykański wprowadziły prawo podważające pozycję konkurencyjną JP Morgan, Citibanku, IBM, Apple czy Microsoftu na rzecz zagranicznej konkurencji. Podobnie z Nokią w Finlandii, czy Erricsonem w Szwecji. Jednak Polski Sejm właśnie zamierza przegłosować ustawę, która spowoduje fragmentaryzację i osłabienie SKOK-ów oraz pozbawi je możliwości konkurowania z zagranicznymi bankami. Tak się stanie kosztem tych obywateli, którzy wg banków i tak nie posiadają zdolności kredytowej.

SKOK-i. Kasy pożyczkowe działają w Polsce od kilkunastu lat. Projekt ten okazał się niebywałym sukcesem rodzimego kapitału. SKOK-i w krótkim okresie pozyskały dwa miliony drobnych klientów proponując tanią obsługę kont i nisko oprocentowane pożyczki. Oferta SKOK okazała się atrakcyjna cenowo i korzystniejsza od ofert banków co ostatnio potwierdza w swym raporcie chociażby Puls Biznesu. SKOK-i sprawnie wykorzystały polskie uwarunkowania - siłę społeczności lokalnych skupiających się wokół parafii, a także struktur związków zawodowych. Klient SKOK-ów może otrzymać drobną pożyczkę, aby jakoś dobrnąć do pierwszego. Takiej pomocy nie ma co szukać w bankach. Wysokie zryczałtowane prowizje odstraszają mało zasobnych klientów od bezdusznych kolosów.

System. System bankowy odstręcza również podwaliną prawną, na której go wzniesiono po Drugiej Wojnie Światowej. Zaprojektowany został jako element aparatu opresji i kontroli totalitarnego państwa nad społeczeństwem. Do dnia dzisiejszego obowiązuje stalinowski przepis o Bankowym Tytule Egzekucyjnym. Tylko w Polsce bank jednostronnie wystawia tytuł egzekucyjny na aktywa swojego klienta. Pretekstem może być pogorszenie sytuacji makroekonomicznej czy zmiana kursu złotego jak miało to miejsce w przypadku osławionych opcji walutowych. Polskie firmy straciły ponad 100 mld złotych na rzecz zagranicznych banków od lata zeszłego roku. Sejm pozostał bierny. W między czasie ”po cichu”, bez rozgłosu  uchwalono zmiany w prawie upadłościowym niespotykane w prawodawstwie państw rozwiniętych. Umożliwiają one wypowiedzenie umów najmu i dzierżawy w przypadku upadłości właściciela.  Co jeśli wynająłeś i wykończyłeś mieszkanie od dewelopera, który chwilę później upadł? Twoja strata. Wobec narastającej fali bankructw, i w tym przypadku zmiany faworyzują banki zabezpieczone na hipotekach.

Diagnoza. Casus SKOK-ów zajmuje swoje miejsce  w ciąg wydarzeń, który świadczy o istnieniu w Polskim Sejmie i rządzie wszechpotężnego lobby bankowego. Sektor bankowy w 80% należy do kapitału zagranicznego. Źle się dzieje w naszym Państwie, jeśli kapitał zagraniczny określa reguły gry i konkurencji dla kluczowych instytucji finansowym w Polsce. Po decyzji wypłaty dywidendy z PKO BP w trakcie niepewności na rynku, niezrozumiałej presji rządu na NBP, teraz rodzime SKOK-i stają się przedmiotem ataku.

Społeczeństwo obywatelskie. Opisany ciąg wydarzeń należy przerwać. Niestety politycy kolejny raz udowodniają, że nie można na nich liczyć. Brakuje mechanizmów kontrolnych. Nie można też rozliczyć tych którzy podejmują złe dla Polski decyzje. Afera za aferą udowadnia tę gorzką prawdę. Pozostaje cierpliwie budować organizacje pozarządowe, ochrony konsumentów, wywierać stały nacisk na wymiar sprawiedliwości, inspirować zmiany w otaczającej nas rzeczywistości. Tak też działamy pod patronatem Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”. Stowarzyszenie z uwagą śledzić będzie rozwój sytuacji wokół SKOK-ów i zamierza piętnować te działania i osoby, które nie liczą się z interesem obywateli.

Pozytywny scenariusz.
SKOK-i, jako lokalna instytucja finansowa, winny znaleźć sprzymierzeńca w organach państwa. Kompetencje SKOK-ów należy poszerzać, bo cieszą się one zaufaniem Polaków w przeciwieństwie do banków, których wiarygodność cierpi z powodu kryzysu i licznych nadużyć, jak choćby opisany na niniejszych stronach Projekt Chopin. Przykładowo, to właśnie SKOK-i powinny otrzymać mandat na wspierania małych rodzinnych przedsiębiorstw, które rozpoczynają działalności po utracie zatrudnienia przez głowę rodziny.

Panowie Posłowie, nie wińcie SKOK-ów, że nie są bankiem. Przeciwnie niech się rozwijają prężnie jako wymagający konkurent dla drogiego systemu bankowego w naszym kraju.

Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek

Kto chce zniszczyć SKOK-i CLICK

Deutsche Bank miesza na rynku złotego CLICK

Rządowa strategia NICNIEROBIENIA CLICK

 

Lektura na weekend: Ageing population CLICK Tymczasem, nasz drogi rząd zgodnie ze strategią byle do wyborów prezydenckich przejada właśnie na potrzeby bieżących wydatków budżetowych 7 mld złotych rezerwy demograficznej. Należy dodać, że w związku sytuacją finansową ZUS nasze demograficzno-finansowe problemy są tuż za rogiem. W tym i przyszłym roku rząd zmusił ZUS do zadłużenia się w bankach komercyjnych. Krótkowzroczność, wyrachowanie i działania z myślą wyłącznie o własnych interesach politycznych zasługują na potępienie, bowiem rachunek zapłacimy my wszyscy. Rząd zamiata problemy pod dywan CLICK

 

Czwartek, 17.09.2009

Interpelacja Posła Zbigniewa Kozaka w sprawie SKOK-ów CLICK

 

Środa, 16.09.2009

Co z tym sejmem? W sprawie SKOK-ów CLICK

Spółdzielcze kasy dyskryminowane CLICK

Uwagi do projektu nowej ustawy o kasach spółdzielczo-oszczędnościowych CLICK

SKOK-i nie konkurują z bankami CLICK

 

Wtorek, 15.09.2009

PKO BP - czy dalej niezależny bank?. Powołanie Zbigniewa Jagiełły, pracującego dotąd w strukturach Grupy Unicredit, na Prezesa PKO BP obrazuje jak wszechpotężny i szkodliwy wpływ na nominacje w PKO BP ma prezes Pekao SA, Jan Krzysztof Bielecki. Należy wskazać, że menadżerowie w swych kontraktach zawsze posiadają ograniczenie, które zabrania im podjęcia pracy u konkurencji. Rozumiemy, że PKO BP to żadna tam konkurencja, lecz własne podwórko dla prezesa Pekao, a pan Jagiełło bardziej przyda się w PKO BP niż w Pekao SA. Jemu wszak też po drodze bo jako bezinteresowny - wzorem świata finansjery, trafia właśnie pod regulacje ustawy kominowej. Co bulwersuje, Jagiełło nie ma żadnego stażu w bankowości, nie mówiąc już o doświadczeniu na stanowisku w zarządzie jakiegokolwiek banku.  A tu od razy awans na prezesa największego polskiego banku.  Powołanie Jagiełły nastąpiło zaraz po nominacji Cezarego Banasińskiego na przewodniczącego Rady Nadzorczej PKO BP. Pan Banasiński, od 2006 roku członek Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisji Nadzoru i Funduszy Emerytalnych, wsławił się w jako Prezes Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kiedy w praktyce umożliwił połączenia banków Pekao i BPH wbrew stanowisku Rządu i Ministerstwa Finansów.  Warto przypomnieć, że Unicredit w Umowie Prywatyzacyjnej Pekao SA zobowiązał się nie przejmować żadnego innego banku w Polsce. Taki warunek zgodnie z intencją rządu miał uniemożliwić nadmierną koncentrację kapitału w sektorze bankowym. Unicredit nie dopełnił litery Umowy Prywatyzacyjnej, przeforsował połączenie Pekao i BPH przy otwartym wsparciu prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Balcerowicz w swej argumentacji za fuzją banków opierał się właśnie na opinię UOKiK, na którego czele stał Banasińskiego (komunikat poniżej z 31.08.2009). Banasińskiego nominowano po usunięciu ze stanowiska Przewodniczącej Rady Nadzorczej, Pani Marzeny Piszczek, osoby, która sprzeciwiła się wypłacie dywidendy z banku i zakwestionowała absolutorium dla ówczesnego prezesa pana Pruskiego. Dodać należy, że w zarządzie PKO BP od niedawna zasiada kolejna osoba wielce przychylna dla Unicredit - pan Jarosław Myjak, który zanim objął funkcję w PKO BP wprowadzał  Unicredit na GPW. Pan Myjak dał się zauważyć podczas WZA PKO BP, kiedy to w sposób niezwykle agresywny, jako głos z sali, pokrzykiwał wytykając błędy językowe jednemu z akcjonariuszy mniejszościowych. Czy można w takiej sytuacji mówić o niezależności PKO BP? Jak na nasze rewelacje zareagują Najwyższa Izba Kontroli, KNF i UOKiK? Czy wyjątkowa przychylność premiera dla ministra Grada nie wiąże się brudną robotą jaką ten potulnie wykonuje w PKO BP.

Cytujemy za komunikatem z 31.08.2009: "O przychylności SP dla Unicredit i prezesa Pekao Jana Krzysztofa Bieleckiego świadczą liczne decyzje organów Państwa i spółek zależnych. Ostatnio informowaliśmy o decyzji zarządu PKO BP, że dystrybucją akcji nowej emisji Banku PKO zajmie się spółka z ... Grupy Unicredit. W zakładce Doradca rządu CLICK przedstawiamy liczne inne przykłady. Jednak symboliczne wręcz było wystąpienie premiera Tuska w Krynicy w zeszłym roku. W obecności Jana Krzysztofa Bieleckiego poinformował o planach wejścia Polski do strefy euro. Ministrowie rządu dowiedzieli się o tym zamierzeniu dopiero z mediów."

I dalej: "Przemożny wpływ Prezesa Bieleckiego na decyzję obecnego rządu, organów Państwa i spółek zależnych od SP tworzy, w opinii bankowców, sytuację quasi monopolu w sektorze bankowym i zagraża konkurencji między podmiotami na tym rynku."

 

Poniedziałek, 14.09.2009

Co z tym sejmem? W sprawie SKOK-ów


Racja Stanu.  Niewyobrażalnym jest by rząd i parlament amerykański wprowadziły prawo podważające pozycję konkurencyjną JP Morgan, Citibanku, IBM, Apple czy Microsoftu na rzecz zagranicznej konkurencji. Podobnie z Nokią w Finlandii, czy Erricsonem w Szwecji. Jednak Polski Sejm właśnie zamierza przegłosować ustawę, która spowoduje fragmentaryzację i osłabienie SKOK-ów oraz pozbawi je możliwości konkurowania z zagranicznymi bankami. Tak się stanie kosztem tych obywateli, którzy wg banków i tak nie posiadają zdolności kredytowej.

SKOK-i. Kasy pożyczkowe działają w Polsce od kilkunastu lat. Projekt ten okazał się niebywałym sukcesem rodzimego kapitału. SKOK-i w krótkim okresie pozyskały dwa miliony drobnych klientów proponując tanią obsługę kont i nisko oprocentowane pożyczki. Oferta SKOK okazała się atrakcyjna cenowo i korzystniejsza od ofert banków co ostatnio potwierdza w swym raporcie chociażby Puls Biznesu. SKOK-i sprawnie wykorzystały polskie uwarunkowania - siłę społeczności lokalnych skupiających się wokół parafii, a także struktur związków zawodowych. Klient SKOK-ów może otrzymać drobną pożyczkę, aby jakoś dobrnąć do pierwszego. Takiej pomocy nie ma co szukać w bankach. Wysokie zryczałtowane prowizje odstraszają mało zasobnych klientów od bezdusznych kolosów.

System. System bankowy odstręcza również podwaliną prawną, na której go wzniesiono po Drugiej Wojnie Światowej. Zaprojektowany został jako element aparatu opresji i kontroli totalitarnego państwa nad społeczeństwem. Do dnia dzisiejszego obowiązuje stalinowski przepis o Bankowym Tytule Egzekucyjnym. Tylko w Polsce bank jednostronnie wystawia tytuł egzekucyjny na aktywa swojego klienta. Pretekstem może być pogorszenie sytuacji makroekonomicznej czy zmiana kursu złotego jak miało to miejsce w przypadku osławionych opcji walutowych. Polskie firmy straciły ponad 100 mld złotych na rzecz zagranicznych banków od lata zeszłego roku. Sejm pozostał bierny. W między czasie ”po cichu”, bez rozgłosu  uchwalono zmiany w prawie upadłościowym niespotykane w prawodawstwie państw rozwiniętych. Umożliwiają one wypowiedzenie umów najmu i dzierżawy w przypadku upadłości właściciela.  Co jeśli wynająłeś i wykończyłeś mieszkanie od dewelopera, który chwilę później upadł? Twoja strata. Wobec narastającej fali bankructw, i w tym przypadku zmiany faworyzują banki zabezpieczone na hipotekach.

Diagnoza. Casus SKOK-ów zajmuje swoje miejsce  w ciąg wydarzeń, który świadczy o istnieniu w Polskim Sejmie i rządzie wszechpotężnego lobby bankowego. Sektor bankowy w 80% należy do kapitału zagranicznego. Źle się dzieje w naszym Państwie, jeśli kapitał zagraniczny określa reguły gry i konkurencji dla kluczowych instytucji finansowym w Polsce. Po decyzji wypłaty dywidendy z PKO BP w trakcie niepewności na rynku, niezrozumiałej presji rządu na NBP, teraz rodzime SKOK-i stają się przedmiotem ataku.

Społeczeństwo obywatelskie. Opisany ciąg wydarzeń należy przerwać. Niestety politycy kolejny raz udowodniają, że nie można na nich liczyć. Brakuje mechanizmów kontrolnych. Nie można też rozliczyć tych którzy podejmują złe dla Polski decyzje. Afera za aferą udowadnia tę gorzką prawdę. Pozostaje cierpliwie budować organizacje pozarządowe, ochrony konsumentów, wywierać stały nacisk na wymiar sprawiedliwości, inspirować zmiany w otaczającej nas rzeczywistości. Tak też działamy pod patronatem Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”. Stowarzyszenie z uwagą śledzić będzie rozwój sytuacji wokół SKOK-ów i zamierza piętnować te działania i osoby, które nie liczą się z interesem obywateli.

Pozytywny scenariusz.
SKOK-i, jako lokalna instytucja finansowa, winny znaleźć sprzymierzeńca w organach państwa. Kompetencje SKOK-ów należy poszerzać, bo cieszą się one zaufaniem Polaków w przeciwieństwie do banków, których wiarygodność cierpi z powodu kryzysu i licznych nadużyć, jak choćby opisany na niniejszych stronach Projekt Chopin. Przykładowo, to właśnie SKOK-i powinny otrzymać mandat na wspierania małych rodzinnych przedsiębiorstw, które rozpoczynają działalności po utracie zatrudnienia przez głowę rodziny.

Panowie Posłowie, nie wińcie SKOK-ów, że nie są bankiem. Przeciwnie niech się rozwijają prężnie jako wymagający konkurent dla drogiego systemu bankowego w naszym kraju.

Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek

 

Sobota, 12.09.2009

Rząd dezinformuje opinię publiczną CLICK

Najgorsze przed wami CLICK

 

Czwartek, 10.09.2009

Dawno nie było teksty z cyklu: "Kryzys na wesoło". Ponieważ rozbawił nas do łez rzecznik Graś, oto nasza reakcja. List otwarty do Premiera Tuska: Panie Premierze spieszymy donieść, że w maszynie PR-owskiej szwankuje. Rzecznik Graś stanowczo nie powinien zajmować stanowiska w sprawie nadużyć w ZUS, a minister Grad nie powinien wypowiadać się w sprawach jakichkolwiek projektów prywatyzacyjnych. Należy wszystko utajnić, bo Panowie po prostu mają za uszami. Wg naszej najlepszej wiedzy i dobrze pojętego poczucia naszej sprawiedliwości (społecznej) pierwszy nie zapłacił podatku od korzyści materialnych (słyszeliśmy w TVN wypowiedź byłego ministra finansów i twórcy systemu podatkowego, że Graś powinien zapłacić), a drugi chciał opchnąć nieznanym sprawcom majątek Skarbu Państwa (w Polsacie było). Podobne odczucia niestety mamy do kilku innych ministrów np. od obrony czy zdrowia. Szczególnie cieszą wypowiedzi Pani Kopacz jak to powinno być, a nie jest (CNBC). Jednocześnie i razem uważamy, że to Pan Premier powinien wypowiadać się na wspomniane tematy jako osoba wielce wiarygodna. Bez nadmiernego przepraszania bo korona się przechyla (niepotrzebnie).

Niedopieszczeni pijarowsko

PS1 Jeśli nasze propozycje przejdą prosimy o maila to wyślemy fakturę.

PS2 Prosimy Pana Premiera zajrzeć do zakładki Kryzys na wesoło CLICK Grasia i Grada nominujemy do Ministerstwa Złych Kroków. Przyjmiemy ich jak doprowadzą coś do końca offszorowo z korzyścią no nie wiadomo dla kogo!

PS3 (Z tą fakturą to taki żart za znanymi prześmiewcami z Wprost, my donieśliśmy póki co społecznie.) PS4 ((Ale jeśli jednak widzi Pan w nas choć ciut potencjału to fakturę możemy przesłać - można ją wpuścić w koszt ochrony rządu przed i pod grubą budżetową kreskę, która nadchodzi))

PS5 Nie nudzimy dłużej bo jest Pan osobą niezwykle zabieganą (ma boisku). A z tym spadaniem korony podczas przeprosin za Grasia, to proszę nam wierzyć dla nas i tak pozostanie Pan na zawsze KRÓLEM.  Więc jeszcze raz pozdrawiamy i przepraszamy za Panem.

 

Środa, 9.09.2009

Rachunek sumienia CLICK

 

Wtorek, 8.09.2009

  1. Aresztowano prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Giełda nie reaguje, mimo że ZUS jest przecież jedną z głównych instytucji finansowych Państwa, a ciężar dotacji do FUZ stanowi o być albo nie być budżetu. Aresztowanie tak znaczącej osoby świadczy o poważnej chorobie w łonie organów państwa, a brak reakcji rynków finansowych o ich całkowitym oderwaniu od realiów gospodarki.
  2. Podobnie rynki nie zareagowały na podwojenie deficytu budżetowego. Dlaczego? Może wbrew teorii zachowują się nieracjonalnie?  Lub wiarygodność ministra finansów jest bliska zera? Problem w naszej ocenie leży całkowicie gdzie indziej i zdaje się o wiele głębszy. Otóż reakcja rynków znana była już w piątek wieczorem. Złoty umocnił się do 4,06 za Euro (patrz komunikat poniżej z dnia wczorajszego). Skąd więc medialne komentarze i przewidywania wciągu weekendu, że złoty i giełda polecą. Owczy pęd? Otóż mamy do czynienia z prostą manipulacją, która obnaża słabość naszego państwa i jednostronność mediów publicznych. Wszak o kłopotach z budżetem wiedzą wszyscy od połowy zeszłego roku. A już przede wszystkim zagraniczni analitycy odpowiedzialni za strategie inwestycyjne swoich banków. Przypomnijmy, rząd najpierw przeforsował nierealny budżet, potem zaprzeczał potrzebie zwiększenia deficytu, by podwyższyć go w końcu z 18 do 27 mld. Teraz przewiduje deficyt na poziomie 52 mld w 2010 roku. Oczywiście minister finansów potrafi zgrabnie wyjaśnić swoje kolejne anonse i poczynania, a media dają mu wiarę, ba, jest ich cichym bohaterem, bo jesteśmy zieloną wyspą. I tu właśnie tkwi sedno sprawy. Zastosowano podwójne standardy wyłącznie na potrzeby polityki wewnętrznej, bowiem świat zewnętrznego i tak przecież wie swoje. Podobną taktykę obserwowaliśmy w trakcie obchodów rocznicy wybuchu wojny. Tak nas oburzała. Niemal ci sami komentatorzy  martwili się o Rosjan, kiedy i czy, poradzą sobie z rozliczeniem przeszłości. Warto zadać pytanie czy establishment w naszym kraju nie traktuje nas podobnie na wschodnią modłę? Bo przecież Polacy mogliby spanikować?! Co za nonsens. Panika na rynkach finansowych nie dotyczy Kowalskiego w Polsce, a traderów banków inwestycyjnych w Londynie i Nowym Jorku. Kryzysy zaś rodzą się w instytucjach finansowych zwłaszcza tam gdzie zacierają się granica między biznesem, a polityką, przy bezwolnych mediach i braku  mechanizmów kontroli i rozliczania polityków.
  3. A i jeszcze na poważną nutę. Rzecznik rządu powinien zostać zdymisjonowany nie ze względu na zabawne kreskówki, a na sposób w jaki wychowuje swoje dzieci... na... państwowym. Zarzuty o dorabianie jako dozorca bledną w zderzeniu jaka nas czeka przyszłość, jeśli młodzi Polacy potraktują rzecznika jako chwalebny przykład jak się w życiu ustawić.
  4. Dlaczego niektórzy ekonomiści przewidzieli kryzys? CLICK

 

Poniedziałek, 7.09.2009

  1. Minister Rostowski ogłosił deficyt budżetowy na poziomie 52,2 mld złotych. Komentarze ekonomistów i ekspertów oderwane są od rzeczywistości i pozbawione profesjonalizmu, gdyż biadolą nad wysokością deficytu podczas gdy nic nie wiemy przy jakich założeniach i strukturze go obliczono, a prawda o jego wielkości może przecież okazać się gorsza od chciejstwa ministra.  Tymczasem po komunikacie rządu złoty w handlu posesyjnym umocnił się do poziomu 4,06 za Euro. W naszej ocenie, rynki w pierwszym odruchu zareagowały na... niski (!) poziom planowanego deficytu. A deficyt Państwa może okazać się równie dobrze ponad dwukrotnie większy na koniec 2010 roku. Wynika to z pogarszającej się sytuacji w gospodarce, wzrostu zadłużenia obywateli i firm oraz gwałtownie spadających wpływów podatkowych, także w wymiarze lokalnym. Na taki rozwój sytuacji wskazują cząstkowe dane statystyczne podane przez GUS. Dynamika wzrostu w poszczególnych kategoriach gwałtownie spada lub też już jesteśmy na minusach. I tak: spożycie ogółem wzrosło jedynie 1,9% w II kwartale podczas gdy w I kwartale ciągle rosło aż o 3,9%, nakłady na środki trwałe spadły o 2,9 % podczas gdy w I kwartale rosły o 1,2%, popyt krajowy spadł o 2% w II kwartale podczas gdy spadek odnotowany w I kwartale wynosił tylko 1%. 

Należy też pamiętać, że podatki wpływające do Skarbu Państwa są głównym elementem umowy społecznej. My płacimy podatki, a rząd wypełnia swoje zadania do których należy: walka z korupcją, bezpieczeństwo i co najważniejsze dobrobyt obywateli. W sytuacji kryzysu, gdy zagrożony zdaje się nasz codzienny byt i często oszczędzamy na podstawowych potrzebach jak żywność czy lekarstwa, nie mówiąc już o zatorach płatniczych w systemie finansowym, wpływy podatkowe będą spadały. Oczekujemy też profesjonalizmu od rządzących, a nie PR-kiej zabawy w kotka i myszkę. Co więcej, dotychczasowe zaniechania i lenistwo rządu pogłębiają skalę dziury budżetowej i przyszłych kłopotów finansowych Państwa i obywateli. Pozostaje również zagadką dlaczego zaserwowano nam właśnie teraz ów informacyjny balon.

2.  Niniejszy artykuł ukazał się w dzisiejszym wydaniu Gazety Bankowej. Polecamy Gazetę Bankową.

Rachunek sumienia

Jerzy Bielewicz

Po tygodniu wakacji pod żaglami i bolesnym powrocie do rzeczywistości, trzeba stwierdzić, że w kryzysie sezon ogórkowy nie istnieje. Bo oto kilka krajów Azji zanotowało nadspodziewanie wysokie wzrosty PKB w drugim kwartale, Francja i Niemcy wyszły z technicznej recesji, Chiny doświadczyły korekty na giełdzie,  a Wielka Brytania i USA dalej notują znaczne spadki podstawowych wskaźników ekonomicznych.

Z morza informacji eksperci starają się wyłowić najcenniejsze dane i na ich podstawie określić trendy oraz finansową prognozę pogody na przyszłość. A jest to nie laba zadanie. Jedni odwołują kryzys, drudzy zaś przestrzegają przed długą rekonwalescencją. Mamy niewątpliwie do czynienia z kształtowaniem się nowego porządku w gospodarce światowej i widać jak na dłoni, że zmiany następują w sposób nieodwołalny, z niezwykłą dynamiką. Stawką w grze jest stabilność polityczna i gospodarcza, a żetonami dobrobyt obywateli poszczególnych krajów i regionów. Czy znajdziemy konsensus i równowagę? Z pewnością tak, jeśli zdołamy sięgnąć do korzeni niedomagań w światowej gospodarce, a następnie określimy nowe standardy, reguły zachowań przywracając rozsądek, konserwatyzm i umiar na rynkach finansowych. Póki co, kryzys zrodzony w instytucjach finansowych ma się dobrze, a znajdujemy się co najwyżej w jednej trzeciej drogi – czy jednak we właściwym kierunku?

Stan świadomości.  W zeszłotygodniowej prasie ukazały się dwa znaczące artykuły, autorstwa profesora Nouriela Roubiniego z Uniwersytetu Nowy York i Kennetha Rogoff z Uniwersytetu Harvarda. Roubini argumentuje, że wyjście z kryzysu będzie długotrwałe i obarczone ryzykiem ze względu na nadmierne lewarowanie w gospodarce oraz zagrożenia inflacją i potencjalnym wzrostem cen energii. Nie pochwala również dalszej ekspansji fiskalnej. Rogoff chce natomiast nowych regulacji w sektorze finansowym, widzi zagrożenia w tanim kredycie dla instytucji finansowych, ich skłonność do nadmiernego ryzyka i krótkoterminowych spekulacji, a mimo szlachetnych intencji, podobnie jak Roubini, poddaje się swoistej poprawności politycznej. Obaj unikają jak ognia wskazań na oczywiste ułomności systemu finansowego.

Tymczasem The Economist w kolejnych artykułach egzaminuje niespodziewane odbicie w gospodarkach Azji. Azjatyckie rynki wschodzące  weszły w kryzys w świetnej kondycji finansowej - z długiem publicznym co najmniej dwukrotnie niższym niż w Europie czy Stanach Zjednoczonych, często z pokaźnymi nadwyżkami handlowymi i zapasem gotówki. Średnio zastrzyk finansowy na wsparcie gospodarki był tam też wyższy niż w innych regionach geograficznych i osiągnął ponad 4 proc. PKB. Wpływy z eksportu zastąpione zostały zwiększonym popytem wewnętrznym. Ci z nas, którzy znają region, wiedzą, że z racji niskiego poziomu życia i zarobków oraz młodej populacji każdy dodatkowy juan, rupia czy dolar szybko znajdzie drogę na rynek i zostanie wydany na podstawowe potrzeby – stąd skuteczność w stymulowaniu popytu wewnętrznego. Z drugiej strony, Chiny, Indie czy Indonezja nie mogą pochwalić się zaworem bezpieczeństwa w postaci powszechnego dobrobytu obywateli. Stabilność w tych krajach zależy od nastroju ulicy, jak pokazały chociażby niedawne zamieszki w północnych prowincjach Chin.

Światowy PKB, dzięki wzrostom w Azji, ustabilizował się. Tymczasem ekonomiści spierają się czy wyjście z kryzysu będzie miało kształt liter V, W czy U. Przez ostatnie tygodnie giełdy wskazują na scenariusz V. Roubini skłania się do literki U z długotrwałym i uporczywym zastojem w gospodarce. Jednak najgorszy byłby scenariusz WW (w języku angielskim ten skrót zawiera szczególnie groźną konotację), który oznacza niespotykaną zmienność wskaźników ekonomicznych, kursów walut, indeksów giełdowych, a w konsekwencji niestabilność gospodarczą, polityczną, niepokoje społeczne oraz konflikty regionalne.

Derywaty czyli kreatywna księgowość?  Zło, zagrożenie na przyszłość i jedna z głównych przyczyn obecnych zawirowań na rynkach finansowych, czego nie przyznadzą Roubini i Rogoff, skryte zostały w postaci derywatów (instrumenty pochodne) w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie.

Kryzys sub primes byłby niemożliwy bez rynku derywatów. Jednak derywaty sięgają daleko poza kredyty hipoteczne, a sposób ich rozliczania ociera się o kreatywną księgowość. Do bilansów i rachunków wyników według obowiązujących standardów księgowych trafiają jedynie różnice w subiektywnych wycenach derywatów w kolejnych okresach rozrachunkowych. Ogromne znaczenie mają również zmiany w standardach księgowych pozwalające na re-klasyfikację instrumentów finansowych. Bank HVB z Grupy Unicredit przyznaje w swych sprawozdaniach za rok 2008, że re-klasyfikacja derywat pozwoliła mu uniknąć strat wysokości 1,8 mld euro, a także spowodowała wzrost sumy bilansowej banku o ... bagatela 60 mld euro! Przy takiej dowolności trudno mówić o takiej czy innej adekwatności kapitałowej instytucji finansowych.

Innym jaskrawym i powszechnie znanym przykładem potwierdzającym postawioną tezę jest bez wątpienia AIG – amerykański gigant ubezpieczeniowy. Dotychczas USA wyłożyło 150 mld dolarów na zobowiązania AIG wynikające z zapadających instrumentów pochodnych tzw. CDS-ów (Credit Default Swaps). AIG wystawiało papiery bez pokrycia i odpowiedniego zabezpieczenia w kapitale! Za szwindel zapłacili podatnicy. Czy w takiej sytuacji, 1 bilion (1000 miliardów) dolarów derywatów, które kontroluje JP Morgan to droga do krainy szczęśliwości czy dowód nadchodzącej katastrofy? A na naszym podwórku - czy derywaty w pozycjach pozabilansowych (278 mld złotych) o wartości nominalnej 200 mld złotych przy sumie bilansowej Banku Pekao wynoszącej tylko 124 mld złotych (sprawozdanie półroczne, 2009) dodają splendoru czy może okażą się kostką domina w globalnej grze?

Poziom potencjalnego zadłużenia z tytułu derywatów nie został dotąd oszacowany, a próby rozwiązania problemu nie przyniosły pożądanych wyników. Nie uregulowano rynku instrumentów pochodnych. Opór stawia lobby finansowe. Nie znaleziono sposobu na wczesne i rozsądne  rozliczenie derywatów. Amerykański FED poszedł niezwykle daleko, założył spółki zależne, które forsowały  wykup toksycznych instrumentów z dyskontem przed terminem zapadalności. Potencjalni beneficjanci derywatów nie godzą się na sprzedaż, wierzą w ostateczne zyski. W końcu jak pokazał casus AIG, jeśli duża instytucja finansowa nie byłaby w stanie ponieść kosztów powziętych zobowiązań, zastąpią ją w tym podatnicy . Czy nie mamy do czynienia z paradoksem? Czy szantaż ze strony finansjery i słabość polityków nie grozi kolejnym załamaniem? Przy tym budzi niepokój poszukiwanie tematów zastępczych. Takim w Stanach Zjednoczonych zdaje się reforma ubezpieczeń społecznych. Co najmniej od czterech kadencji problem pozostaje nierozwiązany. Temat zelektryzował i podzielił opinię publiczną, pozbawiając administrację amerykańską pola manewru w innych obszarach. Dzieje się tak w sytuacji gdy niemal wszystkie stany stoją na progu niewypłacalności, bankrutują kolejne banki regionalne, rośnie bezrobocie i  zadłużenie obywateli. Administracja amerykańska wewnętrznie sparaliżowana zdaje się wybierać strategię na przetrwanie. Niestety, po książkowym otwarciu, kiedy określono krótkoterminowe potrzeby kapitałowe, zabrakło drugiej fazy zarządzania kryzysowego -  implementacji długoterminowego wiarygodnego planu wyjścia z kryzysu wraz ze wzmożoną kontrolą rynków finansowych.

Teoria zarządzania w kryzysie narodziła się w USA. Czyżby szewc miał chodzić bez butów?

Odrealnienie lewarowaniem.  Alarmować powinny raporty banków inwestycyjnych o krociowych zyskach z rynku obligacji i spekulacji na kursach walut, bowiem lekarstwem na nadmierne lewarowanie nie może przecież być... dalsze nadmierne lewarowanie. Boom na rynku obligacji nie ominął Polski.  Minister Rostowski ogłosił plany wydania tzw. obligacji infrastrukturalnych. Według agencji Fitach – Polska, zadłużenie z tytułu wystawionych obligacji sięga już 41,8 mld złotych. Na koniec roku przekroczy bez trudu 50 mld złotych włączając obligacje infrastrukturalne, samorządowe, oraz te wydawane przez Agencję Rozwoju Przemysłu, PKN Orlen czy TP SA jak i wiele, wiele  innych firm.  Czy wierzymy, że CDS-y skutecznie zabezpieczą ryzyko związane z wysypem obligacji i dalszym wzrostem balastu zadłużenia? A może przykład AIG skłania do diagnozy o  ciężkiej i  przewlekłej przypadłość? Świat derywatów dawno oderwał się od rzeczywistości finansowej, a jedynym realnym elementem pozostają wysokie prowizje dla wystawiających i sprzedających kolejne transze skomplikowanych produktów. Właśnie dlatego, że rynek CDS-ów, CIRS-ów (Currency Interest Rate Swaps) i opcji walutowych na przekór logice ma się dobrze, należy szukać odpowiedzi na pytanie: ile z tych instrumentów służy czystej spekulacji lub kreatywnej księgowości, a nie ma pokrycia w kapitale?

Spekulacje.  Przed korektą na giełdzie w Chinach wskaźniki cena/zysk doszły do rekordowego poziomu - 30-razy, przy niemal 100 proc. wzroście indeksów od dołków z października zeszłego roku. Również wysokie wyceny banków na GPW pozbawione są jakiegokolwiek uzasadnienia biorąc pod uwagę spadające zyski i złą perspektywę branży. Analiza wskaźnikowa pokazuje, że względne wyceny banków w stosunku do zysków przekraczają właśnie przedkryzysowe szczyty. Tymczasem według „Wprost” straty polskich przedsiębiorstw na opcjach walutowych przekroczyły 100 mld zł. Ponownie pojawiły się na naszym rynku instrumenty pochodne podobne do tych, na które nabrali się przedsiębiorcy latem zeszłego roku. Banki ciągle kuszą CIRS-ami.

Nasz region.  Region Europy Środkowej i Wschodniej jest szczególnie podatny na dekoniunkturę. Wystarczy wspomnieć sytuację w Krajach Bałtyckich, Rumunii, Ukrainie czy samej Rosji. Kumulujące się spadki produkcji przemysłowej sięgają kilkudziesięciu procent. Przytoczone uwarunkowania dotyczą również nas, chociażby przez fakt, że właścicielem drugiego co do wielkości banku w Polsce jest włoski Unicredit, który wraz ze spółkami z grupy HVB, Bank of Austria i właśnie Pekao, zainwestował w regionie największy kapitał. Unicredit w przeciwieństwie do banków skandynawskich czy PKO BP nie podjął dotąd żadnych rezerw na ryzyko związane z niezwykle wysoką ekspozycją do gospodarek najbardziej dotkniętych przez kryzys. Należy przypuszczać, że  w pozycjach pozabilansowych posiada... derywaty zabezpieczające przed tym ryzykiem. Dodatkowo, na włosku wisi długo oczekiwane wsparcie dla Unicredit ze strony włoskiego rządu ze względu na rozpoczęte właśnie śledztwo w sprawie uchybień podatkowych. Sporne kwoty sięgają kilku miliardów euro.

Jak dzieci we mgle. Niestety, nie ma jednej globalnej recepty na kryzys. Pozostaje rozsądek, instynkt samozachowawczy, rzetelność i umiar w bankowości oraz działania w ramach istniejącego porządku państw, stref, unii gospodarczych czy struktur korporacyjnych. Nawet jeśli recesja w USA, Niemczech czy Francji zakończy się z technicznego punktu widzenia to kryzys nadal będzie trwał, a powrót do zrównoważonego wzrostu okaże się możliwy dopiero, gdy zdefiniujemy prawidłowo przyczyny dzisiejszych kłopotów i w sposób rzeczywisty zdołamy im zaradzić. Sama kroplówka pomocy finansowej dla instytucji finansowych kosztem wzrostu zadłużenia nie wystarcza, bowiem środki pomocowe i nowe pożyczki nie trafiają do realnej gospodarki, a wykorzystywane są na ryzykowne, krótkoterminowe acz wątpliwe spekulacje. Niestety błądzimy w poszukiwaniu nowego porządku na miarę Bretton Woods. Czy  cel osiągniemy przed szkodą czy po szkodzie pozostaje bez odpowiedzi. Warunkami sukcesu są wychwycenie nadużyć i zagrożeń w bankowości inwestycyjnej oraz określenie nowych reguł gry w szczególności na rynku instrumentów pochodnych. Rację mają Ruobini i Rogoff przestrzegając przed nieuzasadnionym optymizmem.

 

 

Lektura na weekend:

Ryzyko destabilizacji finansowej jest spore CLICK

Recovery ahead, unemployment up CLICK

Another stimulus CLICK

Wspólny mianownik powyższych artykułów wskazuje na wyboistą drogę wyjścia z kryzysu. Z drugiej strony urzędowy optymizm ma się nijak do stojących przed światową gospodarką wyzwań. Ciągle czekamy na wiarygodny plan naprawy i nowe regulację na rynkach finansowych. Bez nich kolejne "plany stymulujące" skończą się jedynie zwiększonym zadłużeniem państw i instytucji finansowych oraz pompowaniem kolejnych coraz to większych baniek spekulacyjnych, a w konsekwencji hiperinflacją i niepokojami społecznymi. W październiku poznamy dane roczne budżetu USA. Wielu ekonomistów boi się tzw. efektu października, gdy ogłoszony poziom zadłużenia USA i deficyt finansów publicznych "przestraszą" rynki i spowodują głębokie spadki na giełdach. W naszej ocenie jeśli do tego czasu nie znajdziemy lekarstwa - szczepionki na kryzys w postaci sprawnego systemy monetarnego i regulacji rynków finansowych ryzyko załamania już w październiku zdaje się niezwykle groźne. Warto również wrócić do zeszłotygodniowej Lektury na weekend:  The rising tide of unemployment CLICK 

 

Czwartek, 3.09.2009

PZU - znowu drenaż finansowy, czyli ugoda kosztem największego polskiego ubezpieczyciela CLICK

Trudno winić rząd, że dąży do ugody. Jednak nie dość, że PZU zostało kupione przez Eureko za pieniądze ... PZU to teraz Skarb Państwa pospołu z tym samym Eureko dokona niespotykanego drenażu finansowego największego polskiego ubezpieczyciela. Czym bardziej wymyślne figury kreśli właściciel, Skarb Państwa, tym gorzej dla spółki. Tak można podsumować dotychczasową historię prywatyzacji PZU. Nie ulega wątpliwości, że tak czy inaczej, niezależnie od rodzaju ugody z Eureko, stratni będą podatnicy. Czy odpowiedzialni za ten stan rzeczy poniosą konsekwencje swych decyzji? Wiemy już, że nie. Jeszcze raz widać jak na dłoni słabość struktur państwowych, które nie potrafią zapobiec nadużyciom i rozliczyć winnych wielomiliardowych strat.Tymczasem  Polacy chcą walki z korupcją CLICK

 

Wtorek, 1.09.2009

Zamieszczamy list wystosowany dzisiaj do wszystkich i każdego z osobna członków Rady Nadzorczej Pekao SA

Warszawa, 1 września 2009 roku


Pan Jerzy Woźnicki
Przewodniczący Rady Nadzorczej
Bank Pekao SA
Grzybowska 53/57
00-950 Warszawa

Szanowny Panie Przewodniczący,
W trakcie ZWZ Banku Pekao SA skierowałem wniosek do Rady Nadzorczej o audyt decyzji podjętych przez Zarząd Banku w relacjach z Pirelli & C. Real Estate SpA (Pirelli). W swojej odpowiedzi na mój wniosek Pan jako Przewodniczący Rady Nadzorczej potwierdził, że obecni na Zgromadzeniu członkowie Rady Nadzorczej stanowią kworum.

Wobec upływu czasu, jako akcjonariusz Banku Pekao SA domagam się, aby Rada Nadzorcza zajęła stanowisko w sprawie umów podpisanych przez Bank z Unicredit SpA. i Pirelli w czerwcu 2005 roku i kwietniu 2006 roku. Czy dotrzymano procedur i regulaminu Banku podejmując decyzję o podpisaniu długoterminowej umowy wspólników z Pirelli? Czy umowy te wg Rady Nadzorczej i jej członków są zgodne z interesem Banku Pekao SA.? Z jakiego powodu fakt podpisania tych umów dotychczas zatajono przed rynkiem publicznym?

Jednocześnie zwracam uwagę na inne zastrzeżenia dotyczące Sprawozdań Finansowych za rok 2008 i działań obecnego Zarządu stanowiących potencjalne zagrożenie dla interesu i stabilności Banku. Między innymi:

  • Nie podjęto rezerw na utratę wartości inwestycji na Ukrainie, jednocześnie podtrzymując działalność filii Unicredit poprzez znaczne zastrzyki gotówki.
  • Ukryto rzeczywiste korzyści zarządu  - np. kredyty na zakup akcji. Jak stwierdził Pan Bielecki w trakcie Zgromadzenia, sprzedał akcje Banku, by spłacić przyznany mu przez Bank kredyt.
  • Niezgodnie ze stanem faktycznym amortyzowano system informatyczny.
  • Zaniechano egzekucji zobowiązań Stoczni Szczecińskiej.
  • Niewłaściwie wyceniono instrumenty finansowe i pochodne.
  • Nie podjęto rezerw na zobowiązania firmy deweloperskiej GTC. 
  • Nie podjęto adekwatnych rezerw na spółkę Metropolis należącą w 100% do Banku poprzez spółkę Pekao Properties.
  • Zaniżono marży za usługi wykonywane przez Pekao na rzecz Grupy Unicredit w tym na rzecz Centrum Rozliczeniowego w Szczecinie. 
  • Kontynuowano marnotrawne inwestycje we włoską markę Xelion.

Wierzę, że mając na względzie interes Pekao SA, Rada Nadzorcza przedstawi wnioski wynikające z audytu umów z Pirelli i Unicredit, a także odniesie się do zarzutów przedstawionych powyżej.

Pozostaje z poważaniem,
Jerzy Bielewicz

 

Poniedziałek, 31.08.2009

Oświadczenie

W dniu dzisiejszym odbędzie się NZA Banku PKO BP. Przyczyną zwołania są zmiany w Radzie Nadzorczej. Wg. naszej informacji z RN odwołana zostanie jej dotychczasowa przewodnicząca Pani Marzena Piszczek. Pani Przewodnicząca przeciwstawiła się wypłacie 3 mld złotych dywidendy z PKO BP w tym roku. Ze wszech miar należy uznać jej profesjonalizm i integralność. W naszej ocenie plany wypłaty 3 mld złotych osłabią pozycję konkurencyjną banku PKO BP w stosunku do głównego konkurenta Pekao SA, na którego czele stoi Jan Krzysztof Bielecki. Skarb Państwa zamierza powołać na członka Rady i  Przewodniczącego Pana Cezarego Banasińskiego. Pan Banasiński, od 2006 roku członek Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisji Nadzoru i Funduszy Emerytalnych, wsławił się w jako Prezes Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kiedy w praktyce umożliwił połączenia banków Pekao i BPH wbrew stanowisku Rządu i Ministerstwa Finansów.  Warto przypomnieć, że Unicredit w Umowie Prywatyzacyjnej Pekao SA zobowiązał się nie przejmować żadnego innego banku w Polsce. Taki warunek zgodnie z intencją rządu miał uniemożliwić nadmierną koncentrację kapitału w sektorze bankowym. Unicredit nie dopełnił litery Umowy Prywatyzacyjnej, przeforsował połączenie Pekao i BPH przy otwartym wsparciu prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Balcerowicz w swej argumentacji za fuzją banków opierał się właśnie na opinię UOKiK, na którego czele stał Banasińskiego. Usunięcie ze stanowiska Przewodniczącej Rady Nadzorczej PKO BP, Pani Marzeny Piszczek uważamy za wielki błąd Skarbu Państwa, który tym samym stwarza bezpośrednie zagrożenie dla integralności PKO BP.

O przychylności SP dla Unicredit i prezesa Pekao Jana Krzysztofa Bieleckiego świadczą liczne decyzje organów Państwa i spółek zależnych. Ostatnio informowaliśmy o decyzji zarządu PKO BP (komunikat z 3.08.2009), że dystrybucją akcji nowej emisji Banku PKO zajmie się spółka z ... Grupy Unicredit. W zakładce Doradca rządu CLICK przedstawiamy liczne inne przykłady. Jednak symboliczne wręcz było wystąpienie premiera Tuska w Krynicy w zeszłym roku. W obecności Jana Krzysztofa Bieleckiego poinformował o planach wejścia Polski do strefy euro. Ministrowie rządu dowiedzieli się o tym zamierzeniu dopiero z mediów.

Przemożny wpływ Prezesa Bieleckiego na decyzję obecnego rządu, organów Państwa i spółek zależnych od SP tworzy, w opinii bankowców, sytuację quasi monopolu w sektorze bankowym i zagraża konkurencji między podmiotami na tym rynku.

Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek

 

 

Lektura na weekend: The rising tide of unemployment CLICK

Autorzy porównują obecne dane o bezrobociu z danymi czasu depresji lat trzydziestych. Wnioski nastrajają bardzo pesymistycznie. Zastanowienie budzą zebrane wypowiedzi przedstawicieli establishmentu amerykańskiego wskazujące, że obecny kryzys w swych konsekwencjach okaże się o wiele poważniejszy od tego z lat trzydziestych. Stosunkowo niskie bezrobocie, wg danych statystycznych, utrzymuje się dzięki wydatkom rządowym w ostatnim dziesięcioleciu, w szczególności na zamówienia w przemyśle militarnym. Produkcja zbrojeniowa okazuje się jedyną dziedziną wzrostu. W konkluzji autorzy pochwalają politykę kreowania pieniądza przez FED, która zapobiega dalszemu zadłużaniu kraju przy jednoczesnej kontynuacji programów rządowych.

 

Piątek, 28.08.2009

  1. Polacy chcą walki z korupcją CLICK  Cieszą nas takie wyniki sondażu - podobnie oceniamy hierarchię celów. Czy jednak nie należy  zdać się na organizacje pozarządowe w sytuacji  gdy organa państwa w walce z korupcją były od lat bezskuteczne?  Stowarzyszenie CLICK
  2. Tusk i Rostowski ogłosili dzisiaj na konferencji prasowej w sposób niezwykle buńczuczny zwycięstwo z kryzysem na podstawie danych statystycznych ogłoszonych przez GUS za II kwartał. Dane cząstkowe wskazują na zupełnie odmienną diagnozę. Dynamika wzrostu w poszczególnych kategoriach gwałtownie spada lub też już jesteśmy na minusach. I tak: spożycie ogółem wzrosło jedynie 1,9% w II kwartale podczas gdy w I kwartale ciągle rosło aż o 3,9%, nakłady na środki trwałe spadły o 2,9 % podczas gdy w I kwartale rosły o 1,2%, popyt krajowy spadł o 2% w II kwartale podczas gdy spadek odnotowany w I kwartale wynosił tylko 1%. Wzrost PKB wg ekonomistów zawdzięczamy Eksportowi Netto. Jednak eksport gwałtownie spada choć wolniej niż import. Z danych cząstkowych wynika, że polska gospodarka  dalej pogrąża się w kryzysie. Większość ekonomistów przestrzega przed złymi danymi w III i IV kwartale. Wg nas RPP popełniła błąd pozostawiając stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Wobec umacniającej się złotówki należy spodziewać się dalszych spadków eksportu. Wniosek: Konferencja Tuska i Rostowskiego miała charakter czysto propagandowy wobec kompromitacji rządu chociażby dotyczącej stoczni w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku.
  3. Banks "to big to fail" have grown even bigger CLICK

 

Środa, 26.08.2009

Wzrost bezrobocia i spadek inwestycji CLICK   Z pośród danych opublikowanych przez GUS niepokoi wzrost bezrobocia, spadek inwestycji i zamówień w przemyśle, gdyż te wielkości wskazują jak reagują przedsiębiorcy na otoczenie gospodarcze.

Idzie druga fala kryzysu CLICK  Trudno znaleźć kontrargumenty, jeśli o drugiej fali kryzysu mówią szefowie banków. Z drugiej strony czy uczynili co należy by do tego nie dopuścić? Jak oceniać nieuzasadnione wzrosty na giełdach? Czy przypadkiem nie jest to napychanie portfeli ( Deutche Bank ma rozbudowaną bankowość inwestycyjną, która przynosi obecnie krociowe zyski) póki owa druga fala kryzysu nie nadejdzie?

Rząd zabierze miliardy elektrowniom CLICK Na próżno od miesięcy przypominamy, że koszt kapitału w firmach jest znacznie wyższy od kosztu kapitału jaki musi zapłacić Państwo. Drenowanie spółek Skarbu Państwa z kapitału nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego, co więcej pogarsza sytuację budżetu. Jak drenaż finansowy pogodzić z planami prywatyzacji spółek? Jak drenowanie elektrowni pogodzić z informacjami o ich wysokich potrzebach inwestycyjnych? Straty poniosą podatnicy bo to oni pokryją między innymi różnice w koszcie kapitału.

Pekao dało sygnał do spadków na GPW CLICK 

 

Wtorek, 25.08.2009

MFW: Odłożyć wejście Euro na później CLICK   Słusznie, należy zająć się realnymi problemami w gospodarce.

Upadnie jeszcze 150 do 200 banków CLICK   Tymczasem administracja amerykańska wdała się w politycznie niebezpieczną dyskusję na temat reformy ubezpieczeń zdrowotnych - healthcare. Konflikt na tym polu trwający od co najmniej czterech kadencji wywołał polaryzację społeczeństwa amerykańskiego i ograniczył zdolność manewru administracji w walce  z kryzysem.

Obniżka stóp procentowych na Węgrzech CLICK   Znaczna obniżka stóp procesowych w Polsce byłaby również wskazana. Okazję daje umocnienie złotego. Zmniejszono by ryzyko spekulacji na złotym i GPW, do którego prowokuje dysparytet stóp procentowych między naszym krajem, a źródłami kapitału niezbędnego do transakcji carry trade. Podczas gdy JP Morgan rekomenduje inwestycje na GPW, notowany względny poziom wycen przekracza właśnie szczyty hossy wg analizy wskaźnikowej ze względu na zmniejszone zyski spółek, a zwłaszcza banków.

 

Poniedziałek, 24.08.2009

Politycy wracają z wakacji. A mają przed sobą nie lada zadania. W kasie państwowej brakuje pieniędzy. Pomysły na łatanie dziury w gotówce przybierają kuriozalne kształty. Oto ogłoszono, potencjalną przemianę policji drogowej w urzędników fiskusa. A chodzi o kolejny podatek, tym razem od użytkowania samochodów służbowych na podróże prywatne. Policjant zatrzymujący nas na drodze,  jeśli korzystamy z samochodu służbowego, będzie miał obowiązek zweryfikować czy jedziemy prywatnie czy służbowo. Jeśliby jego zdaniem podróż ma charakter prywatny, zgłosi ten fakt do urzędu skarbowego. Tak z pewnością będzie gdy po drodze do roboty odwozimy dzieciaki do przedszkola lub szkoły. Trudno znaleźć lepszy przykład działań pozornych obecnej ekipy  Ministerstwa Finansów. Genialny plan miałby jakoby przynieść kilkadziesiąt dodatkowych milionów do budżetu. Dochody państwa spadają z miesiąca na miesiąc w skali miliardów złotych, w czasie gdy urzędnicy państwowi zajmują się projektami, które, raz nie mogą przynieść realnego ratunku, dwa są nastawione na propagandowy efekt, trzy budzą zastrzeżenia natury prawnej, cztery wywołują gwałtowny sprzeciw w samej policji. Do końca roku podatkowego zostało 4 miesiące, może warto ustawowo odwołać liczne ulgi podatkowe. Choćby zwolnione z opodatkowania z początkiem przyszłego roku wypłat z funduszy świadczeń socjalnych - w skali roku 500 mln uszczerbek dla budżetu. No i co z obietnicą premiera, że nie będzie podwyżek podatków. Rozumiemy, że chodziło o podwyżki starych już istniejących, a nowe podatki to inna para kaloszy. My też mamy kilka pomysłów. Proponujemy nowy podatek - Zryczałtowany Podatek Od Głupoty Oraz Rozlicznych Zaniechań (w skrócie: ZPOGORZej). Każdy przejaw głupoty będzie zgłaszany do organów ścigania i skarbowych co jako pierwsi niniejszym czynimy. Przedstawiciele kierownictwa politycznego resortu finansów winni być karani szczególnie surowo. W ich przypadku, jak widać, trzykrotna recydywa póki co skutkuje awansem.

 

Czwartek, 20.08.2009

Nouriel Roubini: Amerykańska recesja jeszcze się nie skończyła CLICK

Podobnie jak w omawianym wczoraj artykule trudno i tu dopatrzyć się diagnozy konkretnych przyczyn recesji. Autor ogranicza się do wskazania na nadmierne zadłużenie obywateli oraz w sektorze finansowym.  Jeszcze raz warto przypomnieć, powołując ma przykład AIG, że owo nadmierne lewarowanie wynika przede wszystkim z balastu nierozliczonych derywatów. Poziom potencjalnego zadłużenia z tytułu nierozliczonych derywatów nie został dotąd oszacowany, a próby rozwiązania problemu nie przyniosły pożądanych wyników. Amerykański FED poszedł niezwykle daleko i założył spółki zależne, które proponują wykup toksycznych instrumentów pochodnych z dyskontem przed terminem zapadalności. Potencjalni beneficjanci derywatów nie godzą się na taką sprzedaż, wierzą w ostateczne zyski. W końcu jak pokazała sytuacja AIG, jeśli duża instytucja finansowa nie byłaby w stanie ponieść kosztów powziętych zobowiązań, zastąpią ją podatnicy i rządy, które śpieszą nieodmiennie z pomocą. Niestety, beneficjenci pomocy uzyskują w ten sposób jeszcze raz tani kapitał do wątpliwych i ryzykownych operacji finansowych. Alarmować powinny raporty banków inwestycyjnych o krociowych zyskach z rynku obligacji i spekulacji na kursach walut bowiem lekarstwem na nadmierne lewarowanie nie może być przecież dalsze... nadmierne lewarowanie. Nie uregulowano niestety rynku instrumentów pochodnych. Próby napotykają na opór lobby finansowego. Nie znaleziono też sposobu na wczesne rozliczenie nawet najbardziej absurdalnych derywatów. Nawet jeśli recesja w USA zakończy się z technicznego punktu widzenia to kryzys nadal będzie trwał, a powrót do zrównoważonego wzrostu będzie możliwy dopiero, gdy zdefiniujemy prawidłowo przyczyny dzisiejszych kłopotów i w sposób rzeczywisty zdołamy im zaradzić. Sama kroplówka nie wystarczy, bowiem jak pokazują doświadczenia, środki pomocowe nie trafiają do realnej gospodarki, lecz wykorzystywane są do pompowania kolejnych baniek finansowych. Dobrym przykładem jest odbicie na giełdzie w Chinach, na której wskaźniki cena/zysk doszły do rekordowego poziomu - 30-razy. Również zagrożenie dla realnej gospodarki wzrostem inflacji i cen nośników energii wydają się wielce realne w średnim okresie.

W naszej ocenie świat znalazł się w jednej trzeciej drogi z kryzysu, przy czym ciągle błądzimy w poszukiwaniu nowego porządku na miarę Bretton Woods. Kluczem niewątpliwie jest wychwycenie nadużyć w bankowości inwestycyjnej i określenie nowych reguł gry w szczególności na rynkach instrumentów pochodnych.

On the rebound CLICK

Środa, 19.08.2009

  1. W cieniu gwałtownej przeceny CLICK
  2. Czy regulować banki ? CLICK  

Autor artykułu mimo szlachetnych intencji poddaje się swoistej poprawności politycznej i boi jasno zdefiniować oczywiste ułomności systemu finansowego, co więcej przewiduje kolejny krach, ale dopiero za 5 lat. W naszej ocenie ciągle nie zdiagnozowano wprost przyczyn obecnego kryzysu. "Zło", zagrożenie na przyszłość i jedna z głównych przyczyn obecnych zawirowań na rynkach finansowych skryte zostały w postaci derywatów w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych. Do bilansów i rachunków wyników wg obowiązujących standardów księgowych trafiają jedynie różnice w subiektywnych wycenach derywatów w kolejnych okresach rozrachunkowych. W takiej sytuacji trudno mówić o adekwatności kapitałowej tych instytucji. Jaskrawym przykładem potwierdzającym niniejszą tezę jest bez wątpienia AIG. USA musiało wyłożyć 150 miliardów dolarów na zobowiązania AIG wynikające z zapadających CDS-ów (Credit Default Swaps). AIG wystawiało papiery bez pokrycia i odpowiedniego zabezpieczenia w kapitale! Za szwindel zapłacili podatnicy. Czy 1 bilion dolarów derywatów w pozycjach pozabilansowych JP Morgan to droga do krainy szczęśliwości ? Na naszym podwórku, czy derywaty w pozycjach pozabilansowych o wartości nominalnej dwukrotnie przekraczające sumę bilansową Banku Pekao SA dodają splendoru? Naszym zdaniem NIE. Świat derywatów dawno oderwał się od rzeczywistości finansowej, a jedynym realnym elementem pozostają wysokie prowizje dla wystawiających i sprzedających kolejne transze skomplikowanych produktów. Czy jesteśmy gotowi zdefiniować poprawnie przyczyny kryzysu? Czy potrafimy naprawić tę sytuację poza aplikowaniem kroplówki? Pytania te ciągle pozostają bez żadnych odpowiedzi.

Tymczasem wg. Wprost straty polskich przedsiębiorstw na opcjach walutowych przekroczyły 100 mld zł. Ponownie pojawiły się na naszym rynku instrumenty pochodne podobne do tych, na które nabrali się przedsiębiorcy latem zeszłego roku. Banki ciągle też kuszą tzw. CIRS-ami (Currency Interest Rate Swaps). Instrumenty te okazały się zabójcze dla klientów Unicredit i przedsiębiorców we Włoszech.

 

Poniedziałek, 17.08.2009

  1. Pomoc rządowa dla Unicredit stoi pod dużym znakiem zapytania. Prokuratura we Włoszech wszczęła śledztwo o zaniżanie płatności podatkowych przez bank poprzez przeprowadzanie transakcji z innymi włoskimi bankami za pośrednictwem zagranicznego Barclays Bank. Sporne kwoty sięgają kilku miliardów Euro. W banku przeprowadzono rewizję. Unicredit unika podatków ? CLICK
  2. "Odwołanie kryzysu" budzi wątpliwości. Politycy wychowani na ciągłych wzrostach i prosperity szukają byle pretekstu, aby pochwalić się jakim bądź sukcesem. Oczywiście wtórują im rynki finansowe, liczące na krótkoterminowe zyski i bonusy w sektorze. Optymizm opierają na poprawie wyniku w drugim kwartałem w stosunku do pierwszego kwartału tego roku. Porównania rok do roku pozostają jednak na głębokim  minusie. Do rozwagi wzywa Szef Banku Centralnego w Niemczech CLICK. Jak to bywa w polityce i finansach, każdy chwali swoje. Wg Economist najlepiej radzą sobie kraje wschodzące w Azji. Cztery z pośród nich w drugim kwartale osiągnęły średnio 10-cio procentowe odbicie. Wzrosty należy jednak odnieść do wyjątkowo niskiej bazy. I tak produkcja przemysłowa Tajwanu wzrosła ostatnio o niespotykane 89 %. Ekonomiści stawiają też duży znak zapytania co do rzetelności danych statystycznych. Estonishing rebound in Asia CLICK.
  3. Tymczasem funt brytyjski leci w dół ze względu na kurczące się PKB i ekspansję monetarną. Crushing Pound CLICK. Wskazać również należy na uzależnienie Wielkiej Brytanii od rynków finansowych ze względu na rozbudowany nad miarę sektor finansowy.
  4. W Polsce, dzisiaj upływa termin wpłaty za majątek stoczni.
  5. Rynki źle przyjęły półroczne sprawozdania Banku Pekao SA. Budzi sprzeciw zwłaszcza brak rezerw na Ukrainę, gdy produkcja przemysłowa w tym kraju spadła o ponad jedną trzecią w pierwszym półroczu tego roku. Pekao miesiąc po miesiącu zasila swój bank na Ukrainie kroplówką w gotówce. Unicredit Ukraina wstrzymał wydawanie kart kredytowych i udzielanie kredytów konsumenckich. Jednak zgodnie ze strategią Grupy Unicredit, w krajach nadbałtyckich, Ukrainie i byłych republikach ZSRR i samej Rosji nie ma problemów finansowych bo wg Profumo ... MFW pomoże, więc rezerwy są zbędne... Przyjęcie adekwatnych rezerw na rynki Europy Wschodniej spowodowałoby najprawdopodobniej rozpad Grupy Unicredit. Ciągle nie wyjaśniony pozostaje wpływ "Projektu Chopin" na bilans Banku Pekao. Bez żadnych zmian można przytoczyć nasze zarzuty z tegorocznego ZWZ Banku. ZWZ Pekao '09 - uchwały do śmieci CLICK
  6. Toxic assets push banks to point of no return CLICK A mowa w artykule jedynie o "nowych" toksycznych aktywach. Co z derywatami w pozycjach pozabilansowych banków ? Czy zapadanie kolejnych instrumentów pochodnych nie zwiększa przypadkiem portfela trudnych kredytów jak ma to miejsce w Polsce, gdzie zobowiązania z tytułu opcji walutowych zwiększyły zadłużenie firm?

Piątek - Poniedziałek,  10.08.2009

  1. W naszej ocenie, RPP powinna obniżyć znacznie stopy procentowe na najbliższym posiedzeniu. Okazję do tego daje silna aprecjacja złotego wciągu ostatnich kilku tygodni oraz wykwit pozytywnych raportów na temat polskiej gospodarki. Mocny trend aprecjacyjny z pewnością znacznie osłabił presję inflacyjną na złotego. Jednocześnie dalsze jego wzmacnianie pozbawi nas takich atutów czasu kryzysu jak wpływy z handlu przygranicznego, czy silna pozycja eksporterów. Przy wysokich zobowiązaniach państwa, firm i sektora finansowego w obcych walutach,  konkurencyjność naszych towarów powinna być ze wszech miar podtrzymana. Znaczne obniżenie stóp procentowych właśnie teraz zmniejszy też ryzyko spekulacji na złotym i GPW, bowiem obniży różnice spreadów stóp procentowych i opłacalności  carry trade w odniesieniu do Polski.
  2. Tyko miliard z PKO BP CLICK, Apel o kompromis CLICK Przebieg Walnego PKO BP był skandaliczny. Nie dość, że Skarb Państwa zmienił diametralnie treść uchwał to wbrew dobrym obyczajom i standardom korporacyjnym nie dano akcjonariuszom możliwości zapoznania się na piśmie z nowymi propozycjami. Reprezentanci Skarbu Państwa wielokrotnie wprowadzali zamieszenie w obradach nowymi pomysłami lub popełniali żenujące pomyłki. Karty do głosowani, chyba z poprzedniej epoki, nie spełniały wymogów KSH. Sposób prowadzenie obrad budził liczne zastrzeżenia. Z pewnością nie był profesjonalny, a stronniczy. Z punktu widzenia przejrzystości i interesu akcjonariuszy mniejszościowych obrady powinny być prowadzone przez przedstawiciela Rady Nadzorczej, a wtedy bank poczuwałby się do odpowiedzialności za dochowanie podstawowych standardów i dobrego obyczaju. Szczegóły w Pozew PKO BP CLICK
  3. Dywidenda z PKO do sądu CLICK
  4. Unicredit podejrzany we Włoszech o unikanie podatków  CLICK A swoją drogą cóż za inwencja i prostolinijność w nadawaniu nazw projektów. Podobne zarzuty można sformułować w dotyczącym Polski "Projekcie Chopin".
  5. Banki przegrały w sądzie CLICK

 

Poniedziałek,  3.08.2009

Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek, jako akcjonariusz Banku PKO BP, w dniu 30 czerwca złożyło w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew przeciw uchwałom podjętym na Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Banku. 

Pozew PKO BP CLICK

Świat polskich finansów kolejny raz bez żenady popada w nonsens. Okazuje się, że sprzedaż akcji nowej emisji "kierownictwo" (określenie zaczerpnięte z "Rz") Banku PKO BP chce powierzyć największemu swojemu konkurentowi - Unicredit. Nie ma to jak dać zarobić konkurencji. Co więcej detale akcjonariatu PKO BP, ba jego struktura będą znane i zależeć będą od woli Unicredit oraz Pekao SA. Czy największy polski bank kontrolowany przez Skarb Państwa nie potrafi uplasować sam swoich akcji na naszym rynku? Więcej informacji o niezmierzonej przychylności obecnej ekipy rządzącej dla Unicredit, Pekao SA i Jana Krzysztofa Bieleckiego kosztem instytucji kontrowanych przez Skarb Państwa w zakładce Doradca Rządu CLICK.

Zagranicą wybrali Niemców i Amerykanów, a w Polsce... Włochów CLICK

 

Czwartek, 30.07.2009

Brakujące 19 mld Euro CLICK

"Trzepanie leszcza". Czyli jak zarobić bez ryzyka CLICK

Bartkiewicz zdetonował bombę CLICK

 

Środa, 29.07.2009 

Globalne kasyno znowu otwarte. Na koszt podatników. CLICK

Szef banku: Przestańmy oszukiwać klientów CLICK

 

Poniedziałek, 27.07.2009

Los stoczni

Do końca miesiąca trwa odliczanie w sprawie sprzedaży stoczni wg oświadczenia premiera. Jak każdy chcielibyśmy, aby stocznie znalazły nabywcę, jednak nie wierzymy od początku w transakcję proponowaną przez rząd. Bo jakże Państwo, członek UE mogłoby sprzedawać majątek narodowy nieznanemu inwestorowi poprzez raj podatkowy. Dodatkowo, zawyżenie ceny gazu w kontrakcie katarskim świadczyłoby, że Skarb Państwa powinien pozostać co najmniej współwłaścicielem stoczni. Transakcja całkowicie nieprzejrzysta, co więcej jeśli doszłaby do skutku, pytanie o prawdziwych beneficjentów pozostałoby bez odpowiedzi. Taka jest natura rajów podatkowych. Czy zyskaliby na niej stoczniowcy? Pokaże przyszłość.

Poważne zastrzeżenia budzi fakt, że premier obarczył pełną odpowiedzialnością ministra skarbu Aleksandra Grada, który skompromitował się kilkukrotnie brakiem wiedzy o tożsamości inwestorów. Brak nam wiary, że premier Tusk nie posiadał pełnej wiedzy o inwestorach, strukturze transakcji jak i o zagrożeniach. Wg jego własnych słów premier zjeździł pół świata, aby znaleźć inwestorów. Los stoczni był również w centrum kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

Bez względu czy transakcja dojdzie do skutku, żądamy pełnych wyjaśnień, odsłonięcia szczegółów, stron kontraktów, wszystkich beneficjentów jak i gwarantów na terenie Polski.

Gwarantów na terenie Polski (?), bowiem sam fakt dopuszczenia do aukcji gracza z raju podatkowego budził nasze zastrzeżenia i jak pokazuje obecna sytuacja naraził Skarb Państwa i stocznie na straty.

 

Poniedziałek, 20.07.2009

Pasztet Pruskiego

Były prezes PKO BP pozostawił po sobie schedę, która może sparaliżować działalność banku na długie miesiące. Prezes został odwołany, jednak uchwały podjęte na ZWZ PKO BP pozostały. W naszej opinii są one sprzeczne z interesem banku. Plany wypłata dywidendy, w tym zaliczkowej, wysokości 3 mld złotych do końca roku i podniesienie kapitału o 5 mld złotych spowodują zachwianie pozycji PKO BP jako lidera rynku. Zwróciła na to uwagę Agencja Ratingowa Moody's obniżając standing finansowy PKO BP. Czy znajdzie się nowy prezes, który będzie chciał wejść w te buty? Nie znana też jest strategia banku i cele na jakie chce wykorzystać pozyskane z emisji środki. Z całej sytuacji cieszy się zapewne główny konkurent PKO BP - Pekao SA z Janem Krzysztofem Bieleckim na czele. Jego bliskie powiązania z ministrem Rostowskim (do niedawna doradca Pekao SA) i premierem Tuskiem (kumpel z boiska) stawiają rząd w dwuznacznej sytuacji. Należy postawić pytanie: "Jakie są prawdziwe intencje wypłaty olbrzymich środków z PKO BP i jakie będą tego konsekwencje dla PKO BP i budżetu?

Przyprawa ala Rostowski

Minister finansów nie potrafi liczyć potencjalnych wpływów podatkowych do budżetu. Do takiej tezy skłania nas jego parcie na pieniądze z PKO BP i NBP. Przypomnijmy, że przy obecnym wymogu rezerw obowiązkowych pozostawienie 3 mld złotych w PKO BP mogłoby przełożyć się na 30 mld złotych kredytów dla firm. Pieniądze pozyskane z kredytów natychmiast zasiliłyby gospodarkę i poprzez zakupy inwestycyjne lub regulowanie zobowiązań, przyniosłyby tylko w pierwszym kroku prawie 6 mld złotych do budżetu w postaci podatku VAT. Tymczasem obecny minister na przekór wszelkiej logice postanowił przejeść zaliczki pochodzące z UE. Już wyprowadzenie funduszy infrastrukturalnych poza budżet zwiastowało kierunek poczynań rządu. Minister finansów, ktokolwiek nie znalazłby się na tym stanowisku, jako dwa priorytety powinien sobie postawić: wypracowanie sprawnego systemu gwarancji i poręczeń dla firm oraz usprawnienie przepływu środków unijnych do przedsiębiorstw, nie zaś w sposób bezmyślny drenować system finansowy oraz wyciągać rękę po nie swoje pieniądze.

Na dodatek Donald i Vincent nie odrobili lekcji pisemnych

Przykro to mówić, ale premier i minister finansów nie odrobili zadanych lekcji. Co więcej nieustannie donoszą na Prezydenta, że to przez niego, bo jeśli nawet na czas napisaliby pracę domową to ten zły Prezydent natychmiast postawi ich do kąta. Czyż godzi im się taka dziecinada? Donald i Vincent,  co tu dużo gadać, sięgnęli też po kasę z Unii by ratować własną skórę. Niestety dla nich i niestety dla nas będą musieli te środki rozliczyć. Zadanie, z punktu widzenia księgowości, niewykonalne. Jeśli znajdą się tacy politycy w Unii, to z łatwością przeforsują wstrzymanie wypłat, dopóki Polska nie rozliczy otrzymanych środków i nie wprowadzi odpowiednich procedur. Niestety przykład Bułgarii nie został uznany jako wystarczające ostrzeżenie, a pokusa łatwych pieniędzy w zasięgu ręki zwyciężyła. Czy premier i minister finansów nie zasługują na mocnego klapsa (?), chyba, że sami zjedzą w całości pasztet, który nam pichcą?

Danie po łotewsku

W naszej ocenie, jeśli wesołe pomysły Rostowskiego i jego "strategia" na przetrwanie stanowić będą podstawą zarządzania finansami publicznymi państwa, to budżet już wkrótce pęknie i zakosztujemy smaku cięć emerytur, pensji w budżetówce, spadku konsumpcji, w konsekwencji fali upadłości, wysokiego bezrobocia podobnie jak ma to miejsce na Łotwie. Powinniśmy zdawać sobie jasno sprawę o co tak naprawdę grają politycy i do czego mogą prowadzić ich zaniechania i grzechy.


O nas

Kiedy 3 lata temu, wdaliśmy się w otwarty konflikt z Bankiem Pekao SA, nie przyszło nam do głowy gdzie ten konflikt nas zawiedzie. Racja była po naszej stronie. Sąd wszak oddał w nasze ręce dowody nieuczciwej gry zarządu Pekao SA i bezsprzecznych działań na szkodę banku. Przypomnijmy, że zarząd banku utajnił przed rynkiem umowy podpisane ze spółką matką Unicredit oraz z włoskim deweloperem Pirelli (patrz: ZWZ Pekao SA - uchwały do  śmieci CLICK). Natychmiast po otrzymaniu przetłumaczyliśmy notarialnie z angielskiego fragmenty tych umów i złożyli jako dowody w sprawach sądowych i przed prokuraturą. Sądy zdecydowały o tłumaczeniu dokumentów w całości. Od dwóch lat zlecone przez sąd tłumaczenie ślimaczy się z miesiąca na miesiąc. W tym roku kolejny raz z rzędu złożyliśmy pozwy sądowe, aby ostatecznie wyjaśnić meandry tzw "Projektu Chopin", jak Włosi wdzięcznie nazwali umowy podpisane na szkodę Pekao SA.

Tymczasem po trzech latach choć nasze własne pytania dotyczące Pekao SA pozostają ciągle bez odpowiedzi,  w oczach opinii publicznych, przedsiębiorców i poszkodowanych przez banki staliśmy się czymś na kształt instytucji zaufania publicznego, gdzie można otrzymać fachową doradę. "Instytucji", od której oczekuje się stanowiska w sprawach tak doniosłych jak budżet Państwa.  Od opcji walutowych, ataku na złotówkę, wypłaty dywidendy z PKO BP, zakusów rządu na niezależność NBP niezmiennie przedstawiamy nasze opinie (patrz: Wersja polska CLICK) kierując się poczuciem sprawiedliwości i odpowiedzialnością za interes publiczny. Z satysfakcją odnotowujemy, że nasz punkt widzenia podzielają w coraz większym stopniu media. Nasz głos można odnaleźć w prasie i na licznych portalach internetowych od Związku Banków Polskich po uczelnie jak SGH. Z naszym zdaniem coraz bardziej liczą się organa państwa jak i politycy różnej maści. 

Ostatnio, po naszych wystąpieniach na ZWZ PKO BP, Skarb  Państwa przedstawił alternatywną uchwałę wypłaty "tylko" jednej trzeciej zysku tego banku w formie dywidendy. Jednak, aby kontynuować naszą działalność potrzebujemy wsparcia finansowego, bowiem poza rolą opiniotwórczą, podejmujemy działania przed sądami, które są bardzo czasochłonne jak i kosztowne.

Z tych też względów zapraszamy do zakładki Stowarzyszenie CLICK gdzie poza ogólną informacją, odnajdziecie państwo dane niezbędne, aby w sposób wymierny wesprzeć nasze działania, jeśli mają być one skuteczne.

Banki rzucone na pastwę losu CLICK 

Sposób na deficyt CLICK

Pomysły Roztowskiego CLICK

Problem z AIG na dekady CLICK

Bank of America kłopoty ze złymi długami CLICK

Tymczasem, Goldman Sachs i JP Morgan pokazały świetne wyniki. Czy jednak jest z czego się cieszyć? Goldman przyznał, że gro zysków pochodzi z rynków długu, za pośrednictwem których firmy, instytucje finansowe oraz poszczególne stany USA ratują swoją bieżącą płynność. Goldmana, wg oficjalnego komunikatu, widzi rynek długu jako źródło swojego przyszłego utrzymania.  Raczej bliżej niż dalej, bańka długów za długi pęknie. Póki co zyski Goldman Sachs i JP Morgana będą odwrotnie proporcjonalne do stanu realnej gospodarki, a oba banki inwestycyjne po prostu sępią na kryzysie.

 

 

Wtorek, 14.07.2009

Tusk gorszy niż Lepper

Donald Tusk chce zabrać Narodowemu Bankowi Polskiemu 10 mld złotych. Podobnie jak Andrzej Lepper przed laty, premier uważa, że NBP posiada środki, które poratują polską gospodarkę. Działania obu polityków stoją w sprzeczności z konstytucją.

Jest jednak zasadnicza różnica: Andrzej Lepper chciał wypłaty z NBP, kiedy sytuacja w światowej gospodarce i na rynku walutowym była stosunkowo stabilna, natomiast Tusk czyni podobnie w środku światowego kryzysu. Czyżby obecny premier zapomniał jak srodze wykpiwał pomysł Leppera, powołując się na niezależność NBP i stabilność w gospodarce? Hipokryzja premiera sięgnęła zenitu!

Przyjrzyjmy się, o co chodzi. NBP, mówiąc w uproszczeniu, wypracowuje zyski w danym roku, gdy złoty traci na wartości. Z drugiej strony, nie dalej jak dwa dni temu minister finansów z rządu Tuska przedstawił nowelizację budżetu, a lwią częścią swego wystąpienia poświęcił przekonywaniu zebranych dziennikarzy o tym, że złoty w najbliższych miesiącach będzie się umacniał. Ba, minister Roztowski, zgodnie ze swoją tezą o umacnianiu się złotego, zapowiedział, że ministerstwo finansów będzie sprzedawać Euro, by pozyskać więcej złotówek - co też czyni. Czy w obu wypowiedziach nie ma przypadkiem sprzeczności? Skąd zyski w NBP za 2009 rok, jeśli złoty miałby się umacniać? Czyżby Tusk przed spotkaniem z prezydentem zapomniał pogawędzić ze swoim ministrem finansów?

Otóż nie, Tusk i Rostowski wywierają już teraz presję na NBP, aby ten nie zawiązywał za obecny rok tzw. rezerwy na zmiany kursowe, a także rozwiązał inne rezerwy, co dałoby upragniony zysk, przekazany później ustawowo do budżetu.

Działania obu panów są sprzeczne z ustawą zasadniczą, która gwarantuje samodzielność i niezależność NBP. Jeszcze raz, tak jak w przypadku dywidendy z PKO BP, Tusk i Rostowski chwytają się populizmu, a ich działania wskazują na indolencję finansową, która tym razem może doprowadzić do załamania złotego.

Pamiętajmy, że głównym argumentem banków inwestycyjnych podczas ataku na złotego przed kilku miesięcy było spostrzeżenie, że Polska może nie spłacić zapadających długów. Bankierzy z JP Morgan i Goldman Sachs wskazywali na niski poziom rezerw walutowych NBP w stosunku do wielkości zapadających rat kredytów w obcych walutach. Z pomocą przyszedł nam Międzynarodowy Fundusz Walutowy, przyznając 20 mld dolarów kredytu stabilizacyjnego. Tymczasem plan Rostowskiego i Tuska spowoduje osłabienie pozycji finansowej NBP poprzez zmniejszenie rezerw walutowych, co w czasie kryzysu finansowego zagraża interesom każdego z osobna obywatela Polski. Mówiąc wprost, mielibyśmy do czynienia nie tylko z wirtualnym budżetem, ale też z wirtualnym bankiem centralnym.

Mentorem obu panów w Polsce jest Jan Krzysztof Bielecki, można by powiedzieć, że to rząd Bieleckiego. W tej sytuacji, wypada wskazać, że plany rządu oddają pole bankom inwestycyjnym do spekulacji na złotówce. A może to właśnie zamierzony cel? Jeśli miałoby bowiem dojść do wypłaty 10 mld złotych do budżetu, to środki te pochodziłyby ze sprzedaży aktyw NBP denominowanych w obcych walutach.

Encyklika Caritas in veritate Ojca Świętego Benedykta XVI CLICK

Za a nawet przeciw CLICK

Tusk gorszy niż Leppera CLICK

 

Poniedziałek, 13.07.2009

Diagnoza

PO stoi Misiakiem, Palikotem, Grasiem, Niesiołowskim. Rząd dba jedynie o własne bezpieczeństwo i przetrwanie pogrążony coraz głębiej w fobiach i apatii. Administracja publiczna, eksperci i doradcy dystansują się od Tuska. W ministerstwie finansów pulsuje od wrogości wobec ministra Roztowskiego. Budżet dziurami przeziera, a w kasie Państwa nie ma pieniędzy. Władzę wykonawczą toczy rak bezwładu, niekompetencji i korupcji politycznej, a organa państwa, wymiar sprawiedliwości i media robią co mogą by tuszować kolejne afery i inercję władzy.

Sparaliżowany sejm nie podejmuje nawet próby inicjatyw, nie szuka skutecznej większości lub konsensusu z Prezydentem. Trwa polityczny pat.

Dwie największe polskie spółki, PKO BP i KGHM, pozbawiono prezesów. Państwo wyzbywa się kontroli nad KDPW i GPW zmieniając przy tym naprędce ustawy za marną dywidendę i zagraniczny grosz do budżetu.

NBP, wg rządu, ukrywa pieniądze. Sektor bankowy podkopują afery jak Projekt Chopin czy opcje walutowe. Przedsiębiorcy, nabici w opcje, ogłaszają bankructwo. A wg Rzecznika Praw Obywatelskich organa państwa przyczyniły się do upadłości setek spółek. Gospodarka hamuje.

Majątek państwowy niczym w Rosji wypływa do rajów podatkowych, w których skryli się nowi właściciele. To kolejne novum tego rządu.  Za stocznie zawyżono ceny gazu w kontrakcie katarskim wg doniesień prasowych. Z punktu widzenia praktyki finansowej, jeśli za stocznie zapłacono w części lub w całości zawyżając ceny za gaz to skarb państwa powinien pozostać częściowym lub 100% właścicielem stoczni. Nie można też wykluczyć, że spółki lub osoby związane z decyzjami zawyżenia ceny za gaz stały się współwłaścicielem stoczni lub osiągnęły z tej transakcji korzyści materialne. Kto więc okaże się właścicielem lub współwłaścicielem stoczni?

TVP, też bez pełnomocnego prezesa, z każdym dniem ogranicza działalność. Do bezhołowia doda kurator. Państwowe radio na wpół strajkuje. Komercyjne media w długach, ubezwłasnowolnione przez banki, kurczowo bronią politycznego status quo.

Tymczasem OBWE, jak za komuny, występuje w obronie wolności słowa w Polsce. Transparency International wskazuje na możliwość korupcji w KNF. Komisarze Unii kwestionują budżet, skalę deficytu finansów publicznych i fachowość ministra finansów. EBC już zaraz opowie się za niezależnością NBP. Wszystkie te organizacje nie mają racji wg polityków z partii rządzącej. I co dalej?

Pora na zmiany wobec destrukcji w organach państwa i pogarszającej się sytuacji w gospodarce.


Bielecki, Balcerowicz, Tusk i reszta CLICK 

Prawa nie złamano firma w tarapatach CLICK

 

Środa, 08.07.2009

  1. Pruski odwołany CLICK
  2. JP Morgan OUT CLICK

Dwa z trzech postulatów przedstawionych przez nas na ZWZ PKO BP zostały spełnione. Pozostaje wypłata dywidendy wysokości 1 mld złotych. Naszym zdaniem, wypłata jakiejkolwiek dywidendy z PKO jest stanowczo szkodliwa ze względu na niepewną sytuację w sektorze bankowym i na rynkach finansowych.

Roztowski gra na umocnienie złotego

Na swojej konferencji prasowej minister Rostowski zapowiedział sprzedaż Euro ze środków unijnych zakładając, że złoty będzie się umacniał. Budzi to nasze zdumienie i dezaprobatę. Minister myli założenia budżetowe z zarządzaniem środkami pieniężnymi w portfelu Państwa. Oczywiście wzmacnianie się złotego byłoby na rękę Roztowskiemu gdyż dług denominowany w walutach zagranicznych w przeliczeniu na złote będzie mniejszy co na papierze oddali  zagrożenie przekroczenia konstytucyjnych limitów zadłużenia. Z tych samych względów Roztowski wypycha inne wydatki i zadłużenie jak te związane z ZUS czy Funduszem Drogowym poza budżet zwiększając przy tym jednak koszt pozyskania pieniądza. Stawianie na umocnienie złotego w decyzjach dotyczących zarządzania środkami z Unii Europejskiej jest błędem i wystawia nas na ryzyko walutowe. Wyzbywanie się twardej waluty, w której przecież jesteśmy zadłużeni czyni, że ryzyko jakie niesie z sobą znowelizowany budżet niewspółmiernie zwiększa się, a finansowanie deficytu może okazać się niezwykle kosztowne jeśli złoty wbrew Roztowskiemu utraci na wartości. Nadto, istnieje duże zagrożenie, że Polska tak jak Bułgaria będzie miała poważne kłopoty z rozliczeniem się wobec UE.

Znowelizowany budżet

Dochody ciągle jeszcze zdają się być przesadzone, a wydatki niedoszacowane. Jeśli za punkt odniesienia przyjąć uchwalony pierwotnie budżet to dziura budżetowa (z FUZ i wydatkami na infrastrukturę) dawno przekroczyła 50 mld złotych (miało być 18). Uważamy, że w odniesieniu do pierwotnego budżetu deficyt wyniesie z końcem roku około 75 mld złotych przy pogłębiającym się kryzysie. Wyprowadzanie zadłużenia poza budżet jest także błędem, gdyż zwiększa tylko koszty pozyskania kapitału i pogarsza płynność sektora finansów publicznych. Rostowski zdaje się ciągle nie odrobił tej lekcji.

Co robić?

Powołać fachowego ministra finansów, bowiem obecny utracił wszelką wiarygodność.

Reformy: KRUS, sytemu emerytur w tym  mundurowych i górniczych, sądownictwa, prokuratury, NBP. Obecnie wymiar sprawiedliwości i nadzór finansowy nie jest zainteresowany ściganiem nadużyć na rynkach finansowych i w sektorze bankowym. Zrównanie w prawach różnych grup społecznych i wprowadzenie ich do powszechnego systemu emerytalnego zmieni tę sytuację.

Podatki: wyrównanie stawek VAT by załatać dziury w systemie podatkowym i zmniejszyć szarą strefę. Przy pogłębiającym się kryzysie, podatków pod żadnym pozorem nie należy zwiększać w przyszłym roku, gdyż zdusi to tym bardziej realne wpływy do budżetu. Podatki można będzie zwiększyć w perspektywie kilku lat, gdy ponownie wejdziemy na ścieżkę wzrost gospodarczego. Natomiast oczywistym jest, że należy upraszczać i uszczelniać system podatkowy, by poprawiać ściągalność należności podatkowych.

Strategia: (wielkość przychodów z podatków VAT zdaje się budżetowym być albo nie być) stymulowanie inwestycji  zwłaszcza ze środków unijnych poprzez gwarancje państwowe dla firm, lecz również poprzez ulgi podatkowe, inwestycyjne, szybszą amortyzację itd, stymulowanie konsumpcji poprzez dotację choćby na wzór niemiecki - dopłat do nowo nabywanych samochodów (10% dotacji ciągle daje dodatkowe 9 % do budżetu z podatku VAT).Podtrzymywanie zatrudnienia w gospodarce.

Nadzór:  obniżenie stopy depozytowej NBP, indywidualne stress testy w bankach, uruchomienie systemu gwarancji i poręczeń bankowych dla firm, zmiany w kompetencjach KNF, pro-aktywna współpraca z nadzorem rządami krajów zaangażowanych kapitałowo w nasz sektor bankowy, wprowadzenie systemy poręczeń i gwarancji dla firm.

Konstytucja: zapisy o limitach zadłużenia Państwa i zakupie obligacji rządowych przez NBP powinny zostać zawieszone na najbliższe lata, bowiem przestrzeganie ich bez uciekania się do kreatywnej księgowości jest nierealne i obniża naszą wiarygodność finansową.

 

Wtorek, 07.07.2009

  1. Bank Gospodarczych Kłopotów CLICK
  2. Opóźnione poręczenia CLICK

Miało być tak dobrze, a jest jak zwykle. Podobnie jak z ustawą o opcjach walutowych formalności związane z poręczeniami/gwarancjami dla firm ciągną się w nieskończoność. Tymczasem banki odsyłają petentów po gwarancje z BGK, a ich brak stał się świetnym pretekstem by nie udzielać kredytów.

  1. Niemiecki partner Grasiów CLICK 
  2. Graś pilnował służb i pracował u Niemca CLICK

Graś palikotem misiaka goni

Jacy jesteśmy? Spójrzmy w lustro i zastosujmy cykl skojarzeń: Graś, Palikot, Misiak, służby, raje podatkowe, stocznie, raje podatkowe, zwolnienia, forsa, konflikty interesów, kasa, bizneso-polityka. Chyba, że jeśli mówimy A to starczy nam woli by dotrzeć do Z. Niestety większość komentatorów woli nie narażać się, zostać przy żłobie i zatrzymuje się na pierwszej literce alfabetu, jeśli w ogóle. Czy w sądach, organach ścigania, prokuraturze, mediach zapomniano o czymś takim jak poszlaki, logika, dedukcja? Czy afera Rywina była tylko odstępstwem od narzuconych reguł gry? Czy obowiązuje nas ustawowa wiara w cuda, bezinteresowność i uczciwość polityków? Czy paraliż w wymiarze sprawiedliwości, brak autorytetów, bezwład rządu nie jest przypadkiem kukułczym jajem coraz to podrzucanym nam przez dobrych sąsiadów? A prawda, teraz już nie liczy się racja stanu, interes ogólny, patriotyzm, uczciwość bo wszak jesteśmy w Unii - nauczki historii można wyrzucić na śmietnik - nie warto się uczyć, wyciągać wnioski, przejmować - zostańmy pariasem Europy. Dla wybrańców zaś hulaj dusza piekła nie ma.

  1. Rząd ma 6,6 mld manka CLICK. Bez komentarza. Bez konsekwencji?

 

Poniedziałek, 6.07.2009

  1. Prywatne transakcje Kluzy CLICK.  Na niejasne powiązaniach KNF z IDM wskazywaliśmy chociażby w komunikacie z 22.09.2008 (zakładka Nowe Info 2008). Budzi nasze zdumienie, że w dossier nadzorcy rynku finansowego pozostają tak pryncypialne wątpliwości i pytania bez odpowiedzi oraz rozstrzygnięć prawnych. Czy nadzór w takiej sytuacji będzie spełniać nasze oczekiwania jako niezależna i integralna część rynków finansowych?
  2. Luigi Lovaglio z Pekao SA dostał zgodę nadzoru CLICK. Podpis Pana Lovaglio widnieje na umowie "Porozumienie Chopin" podpisanej przez Pekao z Unicredit i Pirelli i na Umowie Wspólników podpisanej przez Pekao z Pirelli. W naszej ocenie obie umowy podpisano na szkodę Banku Pekao SA. Bez wątpienia są to umowy wielkiej wartości bezprawnie utajnione przed rynkami finansowymi. Więcej w zakładce: ZWZ Pekao SA '09 - Uchwały do śmieci CLICK.  Pan Lovaglio jako wiceprezes zarządu i dyrektor generalny Banku w 2008 roku przyczynił się do wypłaty dywidendy przewyższającej zysk netto. Nastąpiło to bez wymaganej prawem zgody KNF. W świetle tych faktów budzi nasze zdumienie i protest decyzja KNF - osoba Pana Luigi Lovaglio nie powinna legitymizować Zarządu Pekao SA.
  3. KNF nie podjął żadnych działań przeciwko bankom, które wystawiały asymetryczne opcje walutowe. Co więcej nie przeprowadził niezależnej oceny tych instrumentów finansowych oraz zaniechał weryfikacji wielkości wolumenu i wpływu sprzedaży opcji na sektor bankowy. W swych komunikatach oparł się na danych przedstawianych przez banki, które były stroną sporu z przedsiębiorcami.
  4. Nasze zdziwienie budzi również obecna koncyliacyjna postawa KNF w sprawie wypłaty dywidendy z PKO BP, podczas gdy to właśnie wiarygodność KNF w całej tej sytuacji cierpi najbardziej. Czy już jest tak dobrze w gospodarce, że można zapomnieć o kryzysowych rekomendacjach płynących z tej instytucji? Czy może jest tak źle w kraju, że dywidendy z banków można brać z uwagi na wyższą budżetową konieczność? 
KNF, jako nadzór finansowy, nie spełnia celów do jakich został powołany. Pozostawienie tej instytucji samej sobie w sytuacji kryzysu wystawia nas na ryzyko niczym nieskrępowanych nadużyć w sektorze bankowym i na rynkach finansowych.
 

Piątek, 3.07.2009

  1. Wzrost bezrobocia w US zabija nadzieję na rychłą poprawę w gospodarce CLICK. Drastyczna zmiana w komentarzach na temat cyklu w gospodarce USA. Analitycy mieli nadzieję na poprawę w gospodarce w drugim półroczu tego roku. Teraz przeważa przekonanie, że oczekiwana poprawa nastąpi w drugiej połowie ale przyszłego roku. Podnoszą się liczne głosy, że pakiet Obamy stymulujący gospodarkę nie przyniósł zadowalających efektów. Czy Amerykanie zdecydują się na dalszą ekspansję fiskalną? Prezydent Obama starał się ratować sytuację i nastroje w swym zorganizowanym ad hoc wystąpieniu. Nawiązał do retoryki przemówienia inauguracyjnego podkreślając: "Yes, we can". Kształt wykresów notowań czwartkowych sesji na rynku amerykańskim wskazuje na potencjalne spadki w poniedziałek (w piątek giełdy w US będą  zamknięte).
  2. Straty w bankach CLICK. To, że w takiej sytuacji dopuszcza się do drenowania największego polskiego banku wskazuje na oszołomstwo rządzącej ekipy i najprawdopodobniej na ukrytą agendę za tymi decyzjami.
  3. Ciągle nie wiemy, kto kupi nasze stocznie i co tu dużo gadać nie będziemy wiedzieli, jeśli rząd zawrze umowę ze spółką zarejestrowaną w raju podatkowym na Antylach Holenderskich.  Czy Unia Europejska wyrazi zgodę na transakcję sprzedaży stoczni nieznanemu inwestorowi? Sądzimy, że kraj pochodzenia kapitału jest swoistą bombą polityczną.  Może okazać się, że jest to na przykład kapitał niemiecki. Kto stoi za spółką na Antylach Holenderskich CLICK 

 

Środa, 1.07.2009

  1. Po ZWZ PKO BP.  Gratulujemy profesjonalizmu i odwagi w dopełnianiu swoich obowiązków członkom Rady Nadzorczej PKO BP.  Przekazujemy też słowa szacunku i uznania posłance PIS Pani Aleksandrze Natalii Świat za podjęcie wyzwanie w roli akcjonariusza Banku.
  2. Jako akcjonariusze PKO BP zamierzamy pójść krok dalej i zaskarżymy uchwałę o wypłacie dywidendy za rok 2008 wysokości 1 mld złotych, a także zakwestionujemy przed sądem uchwałę o udzieleniu absolutorium prezesowi PKO, Panu Jerzemu Pruskiemu.
  3. Dywidenda tak, ale mniejsza CLICK
  4. Donku, co się stało CLICK

 

Wtorek, 30.06.2009

  1. Chcą osłabić bank? CLICK
  2. Mniej dywidendy z PKO BP CLICK
  3. W ocenie Stowarzyszenia sprzeczne informacje o zamierzeniach banku pochodzące od Skarbu Państwa i zarządu Banku spowodowały obniżenie ratingu PKO BP i zmianę rekomendacji inwestycyjnych na sprzedaj z obniżoną ceną docelową. Szkoda już została wyrządzona. W naszej ocenie, Zarząd w takiej sytuacji nie powinien liczyć na skwitowanie. Jeśli ostateczne propozycje zarządu odbiegają od tych przedstawionych w projekcie uchwał, dzisiejsze ZWZ Banku powinno zostać ograniczone do przedstawienia nowych rozwiązań oraz zakreślenia strategii banku, a głosowania nad nowymi uchwałami i skwitowaniem zarządu winny zostać odłożone o miesiąc, tak by rynek i akcjonariusze mogli swobodnie ocenić propozycje zarządu i akcjonariusza większościowego. Forsowanie głosowań dzisiaj może skutkować unieważnieniem ZWZ i uchwał podjętych na chybcika pod presją akcjonariusza większościowego. 
  4. BGK dalej aktywne na rynku złotego. Wzmocnienie złotego będzie miało wpływ na bilanse spółek za pierwsze półrocze. Pozytywnie wpłynie na współczynniki wypłacalności jak i adekwatności kapitałowej banków, które mają duże otwarte pozycje w obcych walutach. 
  5. Sztuczne wzmocnienie złotego może jednak przynieść i negatywny efekt w postaci napływu krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego z zagranicy.

 

Poniedziałek, 29.06.2009

  1. Zamierzamy wziąć udział we wtorkowym zgromadzeniu PKO BP.  Uważamy, że sprzeczne ze sobą wypłata dywidendy i podniesienie kapitały osłabią pozycję konkurencyjną PKO BP wobec jego głównych konkurentów w tym wobec Pekao SA. Uważamy, że minister Rostowski i premier Tusk znajdują się w sytuacji konfliktu interesów forsując wypłatę całego zysku Banku PKO w formie dywidendy, gdyż pierwszy do niedawna pracował dla Pekao SA, a drugi pozostaje w kordialnych stosunkach z prezesem Pekao SA, Janem Krzysztofem Bieleckim. Jednocześnie zabieg wypłaty dywidendy i podniesienie kapitału doprowadzi do utraty przez Skarb Państwa bezpośredniej kontroli nad PKO BP. Sądzimy również, że sposób podjęcia przez zarząd banku decyzji o wypłacie dywidendy wbrew stanowisku KNF, NBP i Rady Nadzorczej i własnym wcześniejszym zapewnieniom wskazuje na znamiona korupcji politycznej i naciski ze strony Ministerstwa Finansów i samego Premiera? Czy zarząd PKO zachował integralność swoich decyzji i czy kierował się interesem banku? Czy takie naciski są dopuszczalne wobec firmy publicznej ?   Wreszcie chcielibyśmy wiedzieć jak doszło do wyboru JP Morgan na doradcę PKO BP oraz kto był pomysłodawcą inwestycji PKO w PZU? A także jak bank tak naprawdę zamierza spożytkować środki pochodzące z emisji?
  2. Planowana wypłata dywidendy i podniesienie kapitału były jedną z przyczyn obniżenia ratingu PKO przez agencję Moody's - Komunikat Moody's CLICK. PKO ma obecnie gorszy standing finansowy niż jego główny konkurent Pekao SA.
  3. Aleksandra Natalii Świat i Maks Kraczkowski z PIS wzywają akcjonariuszy PKO do wzięcia udziału w ZWZ PKO BP w dniu 30 czerwca 2009 roku CLICK
  4. Apel parlamentarzystów PIS świadczy niezbicie o zablokowaniu procesów decyzyjnych w Sejmie RP. Zarówno w przypadku poboru dywidendy z PKO BP i innych spółek Skarbu Państwa jak i w przypadku opcji walutowych, które naraziły polskie firmy na wielkie straty, większość w Sejmie bez trudu przegłosowałaby rządzącą PO. Należy zadać sobie pytanie: jakie mechanizmy stoją na przeszkodzie decyzji Sejmu, które w naszej ocenie byłyby zgodne z interesem Państwa, wyrażałyby wolę większości sejmowej jak i odzwierciedlały potrzebę chwili w sytuacji kryzysu? Czy koalicyjna lojalność, jeśli idzie wbrew głoszonym przekonaniom, nie powinna dyskwalifikować w oczach wyborców? Czy rządząca partia nie powinna ugiąć się pod presją większości w parlamencie? Czy demokracja w polskim wydaniu ma polegać jedynie na wyborach co cztery lata?
  5. BGK od rana aktywne na rynku złotego. Punktową interwencję na umocnienie złotego z końcem miesiąca, gdy rozliczane są kontrakty i kredyty, należy pochwalić, gdyż pomniejsza zobowiązanie firm z tytułu opcji walutowych i zmniejsza raty kapitałowe kredytów hipotecznych udzielonych we frankach szwajcarskich.
Meandry polskiej polityki
Polska, kiedy inni jeszcze nie zaczęli nawet myśleć o pakietach symulacyjnych dla gospodarki, dziełem przypadku, zasiliła krwiobieg gospodarki kwotą przewyższającą 20 mld złotych. Z początkiem tego roku, zgodnie z decyzjami podjętymi jeszcze za rządów PIS, obniżono znacznie podatki i składkę rentową. Przedsiębiorcy i obywatele znaleźli w swych portfelach dodatkowe 24 mld złotych, które natychmiast dały efekt mnożnikowi i przyniosły dobrodziejstwo w postaci podtrzymania wzrostu gospodarczego. PIS w historii rządów w Polsce okazał się w ten sposób najbardziej liberalną formacją, która słowa przekuła w czyny. Dzisiaj PO, mieniące się  obrońcą wolnego rynku i ponoć przeciwne zwiększaniu roli państwa w gospodarce zapowiada podwyżkę podatków od przyszłego roku. Co więcej, już teraz pod hasłem ratowania budżetu wypompowuje ze spółek Skarbu Państwa olbrzymie dywidendy. Czy Państwo jako właściciel nie powinno zachowywać się w sposób neutralny w takich kwestiach jak wypłata dywidend z prywatnych spółek? W naszej ocenie, ponieważ PO wbrew całemu otoczeniu, jak rozbójnik na rozdrożu wymusza haracz w postaci dywidend, to stanowią one ni mniej ni więcej jak dodatkowy podatek od dochodów. A towarzyszą mu apele "ekspertów" o przyśpieszenie prywatyzacji. Po jakich cenach pytamy, jeśli właśnie wyprowadza się z firm całą kasę i zadłuża je? Odpowiedź jest oczywista: po lichych, bowiem o wartości firm w czasie kryzysu stanowią przede wszystkim zapasy gotówki i płynność finansowa.
W naszej ocenie działania antykryzysowe PO są w swej naturze kryzysogenne, a PO obnaża, że z liberalizmem gospodarczym ma niewiele wspólnego. Co więcej ukryta agenda za strategią PO ma na imię: "prywatyzacja za pół darmo wbrew sztuce i trendom na rynkach finansowych".
 
Filozofia rządzenia CLICK

 

Środa, 24.06.2009

Ale heca ?

Wczoraj, minister Rostowski na konferencji prasowej określił ubytek w dochodach budżetowych na poziomie 37 mld złotych, zaś oszczędności w wydatkach na poziomie 22 mld złotych z czego miałby wynikać deficyt budżetowy na poziomie .... 27 mld złotych. Otóż proste odejmowanie od kwot dochodów i wydatków zatwierdzonego budżetu daje deficyt na poziomie 33 mld złotych. Gdzie różnica 6 miliardów złotych? Jeszcze inaczej. Pod koniec 2008 uchwalono budżet z deficytem 18 mld złotych. Teraz ogłoszono, że dochody będą o 37 mld złotych mniejsze, a wydatki 22 mld mniejsze. Co znaczy, że deficyt powiększy się o 15 mld złotych (37 - 22 = 15). Jednak minister finansów Jack Vincent Rostowski poinformował o zwiększeniu deficytu tylko o 9 mld złotych. Cóż warto spytać jeszcze raz co z 6 mld złotych (15 - 9 = 6) i czy deficyt wyniesie 27 czy 33 mld złotych?

Jedynie słuszna wola partii

Tak jak za komuny możliwe są działania wbrew dobru ogólnemu i interesowi kraju. Wystarczy, że rządzący będą w tym mieli swój ukryty interes. Aparat propagandy i kontroli patrzy na ich poczynania przez palce. Oczywiście ogłoszone zmiany budżetowe osłabią złotego. Przyczyna jest prosta - rząd zamierza sfinansować dziurę budżetową w sposób marnotrawny. Co więcej podtrzymywany obecnie sztucznie złoty pójdzie w dół dopiero w czwartek, piątek i na początku przyszłego tygodnia po decyzji NBP o zmianie stóp procentowych, tak by można było wskazać palcem na NBP jako winowajcę. Bowiem niemal wszystkie media zdążyły już ogłosić, że marnotrawne przecież decyzje rządu (sfinansowania dziury budżetowej) nie wpłynęły negatywnie na siłę złotego.

Marnotrawny sposób finansowania deficytu 

Koszt pozyskania kapitału przez państwo wynosi około 6 % (dwu letnie obligacje wydawane przez MF - dla jasności wywodu przyjmijmy uproszczenia, które w żaden sposób nie zmienią jednak skali marnotrawstwa). Koszt pozyskania kapitału akcyjnego przez spółki Skarbu Państwa (np. PKO) wynosi co najmniej 16%. Różnica to 10%. Rząd zamierza pozyskać 5 mld złotych więcej poprzez pobór dywidendy. Tak, więc środki, które można było pozyskać przez emisję obligacji lub pożyczkę z MFW uzyskamy za około 500 mln złotych więcej (5mld x 10%) drenując kapitał akcyjny ze spółek Skarbu Państwa. Ot, tak naraża się nas wszystkich na dodatkowe koszty, a ucierpi złoty - w konsekwencji my wszyscy.  A warto wiedzieć, że w ostatnich miesiącach tylko ukraińska hrywna okazała się słabsza z pośród walut naszego regionu! Aby oszacować, koszt pozyskania kapitału akcyjnego wystarczy skorzystać z jednego wzoru matematycznego. Nie ma w tym żadnej tajemnej wiedzy. Straty będą tym większe, że osłabiamy pozycję kapitałową spółek w dobie kryzysu. Rację ma były wiceminister finansów prof. Mech w artykule "Białoruś zamiast drugiej Irlandii", gdy twierdzi, że taki drenaż finansowy prowadzi do ukrytej prywatyzacji. Dodajmy: po lichych cenach.

Jakie szkody dla spółek

Prawie trzy miliardy dywidendy z PKO stanowi około 12% wartości rynkowej banku. Oceniamy, że wartość jednej akcji spadnie do 13 - 15 złotych za akcję po wypłacie dywidendy i w trakcie lub po podniesienia kapitału. Cena pozyskania kapitału (5 miliardów złotych) przekroczy w ten sposób 100% w stosunku do obecnych wycen. Podobnie sprawa ma się z KGHM. Gdyby pobrano jakąkolwiek znaczącą dywidendę z Lotosu, doprowadzi to do niewypłacalności tego paliwowego kolosa. Obcy kapitał, wobec trudności budżetowych i braku wsparcia od skarbu państwa, pozyska ją za darmo. Podobnie wypychano nasze klejnoty koronne i majątek za czasów Bieleckiego i Balcerowicza. Czy historia się powtórzy?

Rząd, pieniądz i polityka międzynarodowa CLICK

Wtorek, 23.06.2009

  1. Białoruś zamiast drugiej Irlandii CLICK
  2. Jutro zbiera się RPP. Wierzymy, ze znacznie obniży stopy procentowe. Uważamy również, że po obniżce obowiązkowych rezerw dla banków, NBP powinno przeprowadzić niezależne stress testy, aby wiarygodnie ocenić płynność i adekwatność kapitałową poszczególnych graczy na rynku bankowym. Przykładowo, nasze ocena wiarygodności sprawozdań finansowymi Pekao SA jest negatywna, i źle oceniamy sytuację finansową tego banku. Sprawozdania finansowe Pekao CLICK
  3. Minister Rostowski na konferencji prasowej określił ubytek w dochodach budżetowych na poziomie 37 mld złotych, zaś oszczędności w wydatkach na poziomie 22 mld złotych z czego miałby wynikać deficyt budżetowy na poziomie .... 27 mld złotych. Otóż proste odejmowanie od kwot dochodów i wydatków zatwierdzonego budżetu daje deficyt na poziomie 33 mld złotych. Gdzie różnica 6 miliardów złotych?

 

Poniedziałek, 22.06.2009

  1. Zarejestrowaliśmy symboliczną akcję PKO BP na ZWZ banku. Zamierzamy nakłaniać akcjonariuszy by zagłosowali przeciwko wypłacie dywidendy, podniesieniu kapitału, absolutorium dla prezesa oraz zmianom w statucie. Naszym zdaniem wypłata dywidendy to sposób na dodatkowe opodatkowanie firm Skarbu Państwa. Wszak Państwo zbiera swoją daninę z podatków. Jeśli więc uznać dywidendę jako kolejny podatek dochodowy to opodatkowanie PKO BP sięgnie w tym roku ponad 70%, a PZU ponad 200%. Podniesienie kapitału bez szczegółowego planu spożytkowania tak pozyskanych środków obraża wszelkie standardy. Plotki o przejęciu PZU, dogadaniu się z Eureko nie wystarczą. Po jakich cenach - na jakich warunkach. Transakcja wiązana - BGŻ za akcje PZU jest nie do przyjęcia wobec KSH. Równoległe transakcje asymetryczne - "my wam tu" a "wy nam tam" są sprzeczne z prawem unijnym i określane są praniem brudnych pieniędzy. Czyżby ministrowi finansów i premierowi doradzał Jan Krzysztof Bielecki, prezes Pekao SA, bowiem to co słyszy się z rynków finansowych coraz bardziej przypomina "Projekt Chopin", przejęcie BPH po zawyżonej cenie i transakcję wykupu bezwartościowej opcji od Unicredit przez Pirelli. Tymczasem złoty spada wobec walut regionu oraz w skali tygodnia wobec dolara i Euro.
  2. Moody's obniżył ratingi 5 polskich banków CLICK  Brawo nasze rządowe orły. Co więcej, teraz Pekao ma lepszy standing finansowy od PKO BP. Nieźle trzeba namieszać, by Skarb Państwa jako właściciel dostał gorszą ocenę niż Unicredit, włoski holding bankowy od miesięcy na progu niewypłacalności.
  3. Zbliża się koniec miesiąca i koniec półrocza - należy się spodziewać wyjątkowo wysokich zobowiązań przedsiębiorstw wobec banków związanych z zapadaniem kolejnych transz opcji walutowych. Złoty pójdzie znowu w dół. Co na to nasze orły z rządzącej partii. Słyszymy, że nie chcą pomóc polskim przedsiębiorcom i blokują w sejmie ustawę, która zniosłaby bankowy tytuł egzekucyjny. Wg rządzących nie warto też wprowadzać reguł unijnych z dyrektywy MIFID. Jak długo jeszcze?
  4.  Tymczasem premier Tusk, chwali za bystrość umysłu nowego posła na sejm, byłego samorządowca PO z zarzutami posiadania narkotyków i próby przekupienia policjantów. Czyżby premier mylił zalety umysłu ze zwykłym cwaniactwem?

 

Czwartek, 18.06.2009

Wystawieni na wariant łotewski CLICK

O budżecie przyszłorocznym trudno mówić w oderwaniu od tegorocznego budżetu, który nie został jeszcze znowelizowany. Budżet tak jak sprawozdania spółek jest dokumentem finansowym i powinien zachowywać wymóg ciągłość i przejrzystość.

I tak, dodać wypada, że innym elementem rozgrywki, gdzie przecież głównie chodzi o sfinansowanie dziury budżetowej i zachowanie płynności finansowej, jest... schładzanie gospodarki poprzez pobór rekordowych dywidend ze spółek, w których Skarb Państwa posiada udziały. W znakomitej większości firmy te są z dużą przewagą kapitału polskiego. Drenowanie ich właśnie w czasie kryzysu podważa ich pozycję w stosunku do zagranicznej konkurencji. W naszej ocenie polityka taka jest całkowicie błędna i szkodliwa dla gospodarki jak i rodzimego kapitału - doprowadzi do coraz to większych kłopotów finansowych i rozjechania się budżetu Państwa właśnie w przyszłym roku. Innym spodziewanym efektem drenażu finansowego będą głębokie spadki na giełdzie i osłabianie się złotego, czego jesteśmy już teraz świadkami. Liberalny, bo takim się mieni, obecny rząd dokonuje właśnie zakrojonej na szeroką skalę interwencji gospodarczej i na rynkach finansowych na miarę Łukaszenki. Nie powinno to ujść publicznej uwadze.

Nadto opisane w artykule metody zamykania budżetu stanowią ni mniej ni więcej jak kreatywną księgowość, bo jakże nazwać przyjęte wskaźniki, które wg ekspertów nie będą miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Dyskusja nad przyszłorocznym budżetem oczywiście jest pożyteczna, jednak wywodzić ją trzeba z tegorocznego budżetu. Tymczasem pogrążamy się w coraz większym bałaganie finansów publicznych i państwa, gdyż tegoroczny budżet po prostu praktycznie nie istnieje, a rząd zamiast pro-aktywnie działa w sposób reaktywny, ba w swej arogancji ciągle zapomina o tegorocznym budżecie! Winę ponoszą Minister Finansów i Premier.

ZUS ratuje budżet CLICK

 

Środa, 17.06.2009

Burza w prasie na temat wypłaty dywidendy pomija istotne aspekty tej sprawy. Po pierwsze drenowanie największego banku z pieniędzy oraz podważanie pozycji finansowej całego sektora, wielce uprawdopodabnia, że rząd i NBP sięgną wkrótce po 20 mld dolarów pożyczki stabilizacyjnej przyznanej nam przez MFW. Skorzystamy w ten sposób z świeżo wykreowanych pachnących drukiem dolarów amerykańskich. Pośrednio załatamy dziurę w budżecie. Będzie to też nasz drobny wkład w osłabienie dolara i przyszłą hiperinflację. Czy nasze "prasy drukarskie" są gorsze ? Z pewnością nie. Stawiamy tezę, że zakup przez NBP obligacji państwowych nie osłabi złotego. Wszak pieniądz kreują na potęgę takie tuzy gospodarcze jak wielka Brytania, USA, Szwajcaria czy UE (poprzez pożyczki pod zastaw toksycznych aktyw banków). Na przeszkodzie stoi jednak konstytucja, która zabrania takich operacji finansowych w naszym kraju. Z perspektywy kryzysu widzimy jasno, że te zapisy konstytucji ograniczają naszą suwerenność i wydają na pastwę zadłużania się w dolarach czy Euro, walut których przyszłość jest problematyczna. To jeden, wszak główny problem jak sfinansować deficyt, w tym pensje budżetówki i emerytury. Wyjściem z sytuacji na pewno nie jest drenowanie sektora bankowego i spółek Skarbu Państwa, bowiem kroki takie potęgują kłopoty gospodarcze. Rząd, w naszej ocenie w ten sposób, zachowuje się jak nie-rząd, a Minister Finansów i Premier jak dzieci błądzące we mgle. Inne ciemne strony budżetowego być albo nie być w kolejnych komunikatach.

W pogoni za kasą CLICK

Gordon Brown helped cause the crisis CLICK

Podobnie jak premier Gordon Brown zachowuje się obecnie premier Tusk, chociażby stając po stronie banków w sprawie opcji walutowych czy drenując największy polski bank w czasie kryzysu. Przyzwolenie na kreatywną księgowość by zachować twarz, zwiększając przy  tym kolosalnie koszty operacji finansowych porażają brakiem profesjonalizmu czy wręcz analfabetyzmem ekonomicznym i finansowym.

 

Wtorek, 16.06.2009

Rząd jak rozbójnik CLICK

Budżetowa zadyszka CLICK

Rząd kłamie mówiąc o rosnącej gospodarce CLICK

Kto pokryje straty finansowe banków CLICK

Pomoc bankom ciąży Europie CLICK

PKO w ramionach PZU? CLICK

Rada Nadzorcza PKO nie popiera już Pruskiego CLICK

Wypłata jakiekolwiek dywidendy z PKO BP byłaby szkodliwa dla pozycji konkurencyjnej tego banku na rynku, bowiem już w trzecim kwartale spodziewane są wyjątkowo złe wyniki w sektorze bankowym. Podniesienie kapitału w takich warunkach może okazać się pozbawione ekonomicznego sensu lub po prostu niemożliwe. Wpuszczanie konkurencji w dywidendę to sposób na jej osłabienie w sytuacji kryzysu finansowego. Przykładowo, spółka z Grupy Pekao SA i akcjonariusz Citi-Handlowy zamierza walczyć na Walnym tego banku o wypłatę dywidendy.

Bankructwo stanu Kalifornia i załamanie systemu opieki zdrowotnej zagrożeniem dla ekonomii USA CLICK

Od siebie możemy dodać, że ciągle nie rozwiązany problem instrumentów pochodnych bez pokrycia i pęczniejące kredyty konsumenckie (karty kredytowe) są równie groźne dla amerykańskiej gospodarki i mogą doprowadzić do kolejnego załamania.

 

Poniedziałek, 15.06.2009

Wypłata dywidendy z PKO BP wpłynie negatywnie na konkurencyjność tego banku. Czy nie jest inspirowana przez wpływowych polityków powiązanych z Pekao SA? Czy Minister Finansów nie znalazł się w sytuacji konfliktu interesów jako były wieloletni doradca Pekao SA, gdy żąda wypłaty dywidendy z PKO BP? Stowarzyszenie kupiło symboliczną akcję PKO i zamierza wziąć udział w ZWZ banku.  Rząd jak rozbójnik CLICK

Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"

Zamieszczamy fragmenty nagrania z ZWZ Pekao z dnia 5 maja 2009 roku. Przypominamy, że w dniu 5 czerwca 2009 roku złożyliśmy pozwy przeciwko uchwałom Zgromadzenia dotyczącym między innymi udzielenia absolutorium Prezesowi Bieleckiemu i zatwierdzenia sprawozdań finansowych (poniżej komunikat z 8.06.2009). Po zapoznaniu się z nagraniem, aż trudno uwierzyć, że prezes wiodącego banku w Polsce nie rozumie znaczenia i wartości prawa wyłączności i pierwokupu jakie oddał Pirelli na hipoteki klientów banku, czy też nie rozróżnia pojęcia zysków księgowych od przepływów finansowych i potrzeb gotówkowych banku. Jego wypowiedzi zdają się potwierdzać taką tezę! Sądzimy jednak, że prezes Bielecki jest w pełni świadomy nadużyć jakie popełniono na szkodę banku i stara się za wszelką cenę uciec od odpowiedzialności nawet kosztem osobistej kompromitacji. Wierzymy, że KNF, NBP, Skarb Państwa jak i sądy pochylą się nad tym nagraniem, innymi dowodami oraz ekspertyzami przedstawionymi w sądach i doprowadzą do rozstrzygnięć zgodnych z interesem Banku Pekao SA, racją stanu i poczuciem sprawiedliwości. 

Wystąpienie Jerzy Bielewicz - Projekt Chopin i inne CLICK

Część II - wnioski z ekspertyzy Profesora Modzelewskiego CLICK 

Część III - pytania do zarządu CLICK

Tłumaczenie prezesa Bieleckiego - nie ma prawa wyłączności CLICK 

Odpowiedź Prezes Bielecki - Ukraina, pracownicy, instrumenty pochodne, raje podatkowe CLICK

Jerzy Bielewicz - komentarz do wypowiedzi prezesa Bieleckiego na temat Ukrainy i ekspozycji w instrumentach pochodnych do Unicredit CLICK

Odpowiedź Prezes Bielecki - Ukraina, instrumenty pochodne CLICK

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

Wystąpienie Michel Marbot - Projekt Chopin i inne CLICK

Zapytanie Michel Marbot - Bonusy zarządu, Pirelli CLICK

Odpowiedź prezesa Bieleckiego - Bonusy zarządu, pensja prezesa, umowa z Pirelli nie jest tajna CLICK 

Odpowiedź prezesa Bieleckiego - Prezes sprzedał akcje Banku w październiku 2008 roku bo musiał spłacić kredyt..., pojęcie wyłączności w opinii prezesa  CLICK 

Michel Marbot - Komentarz do wypowiedzi prezesa Bieleckiego na temat wyłączności do hipotek klientów banku przyznanej Pirelli CLICK 

Wypowiedź prezes Bieleckiego - Malma a prezes Unicredit Alessandro Profumo CLICK

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jerzy Bielewicz - wniosek do Rady Nadzorczej w sprawie Umowy Wspólników z Pirelli CLICK

Michel Marbot - propozycja zmiany w treści uchwały  - Sprawozdania Rady Nadzorczej a "Projekt Chopin"CLICK

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Michel Marbot - konflikty interesów w Unicredit, Bielecki jako polityk, alkoholizm a kokaina CLICK

 

Piątek, 12.06.2009

PKO BP - narodziny nowej afery CLICK

Opcje walutowe łączą PIS, PSL i Lewicę przeciwko PO CLICK

 

Wtorek, 9.06.2009

PKO BP - słowo otrzeźwienia

W komunikacie 29.05.2009 stwierdziliśmy nieładnie - "rząd mąci wokół Pekao BP", bowiem trudno inaczej opisać planowaną wypłatę olbrzymiej dywidendy wbrew NBP i KNF, by chwilę potem podnieść kapitał o ponad 60%, tracąc przy tym bezpośrednią kontrolę nad ostatnim dużym bankiem. Jeśli to wszystko miałoby nastąpić, nie dość, że świat finansów nas obśmieje to jeszcze utrwalimy swój status republiki bananowej, gdzie każde matactwo jest możliwe i bezkarne. Przychodzą na myśl wspomnienia rozgrywki PZU - Eureko - BIG Bank czy trójkąt Buchacza. Jedno jest pewne to nie obecny i przyszłe rządy będą kontrolować PKO BP - scenariusz już został napisany.

A słowo otrzeźwienia ? To co robi rząd z pewnością winno stanowić przykład przejrzystości zarówno intencji jak i zysków i strat. Intencje są jasne, obecni decydenci będą kiedyś tłumaczyć: "kryzys - rząd potrzebował pieniędzy", Minister Skarbu Państwa stwierdzi: "Nie pochwalałem działań zarządu PKO BP i pokaże jako dowód pismo, które już zapewne przygotował na tę okazję", NBP i KNF zakrzykną: "protestowaliśmy", słowem winnych nie będzie, a tymczasem PKO BP przejmie naznaczony przez JP Morgan inwestor. Zyski i straty (?), cóż koszt kapitału za tę marną w skali Państwa dywidendę będzie przeolbrzymi: utrata kontroli nad bankiem, podważenie pozycji PKO BP, zachwianie wiarygodności sektora bankowego, demoralizacja urzędników państwowych, obywateli - straty można by mnożyć bez końca.

A i jeszcze jedno, KNF miał trudny orzech do zgryzienia z dywidendą wypłaconą z Pekao SA w zeszłym roku. Jak pamiętamy, Pekao wypłaciło dywidendę przekraczającą zysk netto banku za rok 2007 bez wymaganej prawem zgody nadzorcy. Fakt ten jest jednym z zarzutów jakie stawiamy Zarządowi Pekao i spółce matce Unicredit w pozwie w tym i zeszłym roku (patrz komunikat poniżej). No, ale w kryzysie kiedy "potrzeba kasy", Unicredit znajdzie zrozumienie gdzie trzeba, bo wszak rządzący dają przykład i właśnie zamierzają popełnić podobny "grzech" - grzech działania na niekorzyść spółki, ba, Skarbu Państwa i gospodarki kraju.

Filozofia rządzenia CLICK

Kto straci na PKO? CLICK

Reakcja rynków finansowych CLICK

 

Poniedziałek, 8.06.2009

5 czerwca złożyliśmy pozew przeciw absolutorium dla prezesa zarządu i innych członków zarządu Pekao SA. Podważamy również prawidłowość i uczciwość sprawozdań finansowych za rok 2008, a także kilku innych uchwał ZWZ Pekao SA. Oto zarzuty, rozdział dotyczący korzyści zarządu i podsumowanie pozwu.

SPRAWOZDANIE FINANSOWE NIE ODDAJĄ RZECZYWISTEJ SYTUACJI BILANSOWEJ BANKU, BO:

  • Nie wzięto pod uwagę tzw. Projektu Chopin, który utajniono przed rynkami finansowymi.
  • Nie ujawniono strat Banku wynikających z błędnych wycen, na podstawie których dokonano fuzji z BPH.
  • Brak rezerw na bezprawną (bez zgody KNF) wypłatę nadmiernej dywidendy w 2008.
  • Nie podjęto rezerw na utratę wartości inwestycji na Ukrainie.
  • Ukryto rzeczywiste korzyści zarządu.
  • Niewłaściwie wyceniono instrumenty finansowe i pochodne.
  • Niezgodnie ze stanem faktycznym amortyzowano aktywa składające się na system informatyczny.
  • Zaniechano egzekucji zobowiązań wobec Stoczni Szczecińskiej - zarząd ukrywa, że naraził Stocznie na 100 milionów strat w wyniku sprzedaży asymetrycznych opcji walutowych.
  • Brak rezerw na zobowiązania firmy deweloperskiej GTC.
  • Działania na niekorzyść Banku poprzez inwestycję Xelion.
  • Brak adekwatnych rezerw na spółkę Metropolis.
  • Brak właściwego wyliczenia marży za usługi wykonywane przez Pekao na rzecz Grupy Unicredit w tym na rzecz Centrum Rozliczeniowego w Szczecinie.

UKRYTO RZECZYWISTE KORZYŚCI ZARZĄDU.

W Sprawozdanie z działalności Banku za 2008r., Zarząd Pekao przedstawia w punkcie 9 (Pozostały informacje) tabelę wartości wynagrodzeń, nagród lub korzyści („w pieniądzu, naturze lub jakiekolwiek formie”) wypłaconych lub należnych poszczególnym Członkom Zarządu Banku w 2008 r. Analogiczna tabela przedstawiona jest w sprawozdaniach za rok 2007.

Wszystko wskazuje na to, że tabele te nie zawierają pełnej informacji i podane dane są niestety zaniżone i nierzetelne.

  • Podane dane z dwóch lat pozbawione są ciągłości i logiki. Według sprawozdań na rok 2007, Jan Krzysztof Bielecki otrzymuje wynagrodzenia i bonusy - wypłacone lub należne - w kwocie 1.417.000 zł. Jednak w sprawozdaniu za rok 2008 podano, że 1.700.000 zł. stanowią bonusy zapłacone w 2008r za rok 2007. Jakim cudem 1.700.000 zł. jest częścią kwoty 1.417.000 zł.? Sprzeczność matematyczna jest oczywista. Podobny brak logiki i wiarygodności budzą dane dotyczące innych członków zarządu w 2008 roku oraz latach poprzednich.
  • Pan Jan Krzysztof Bielecki przyznał, że w ciągu 2008 roku, właśnie kiedy wybuchł kryzys finansowy sprzedał posiadane przez niego akcje Banku. W trakcie ZWZ, Prezes obłudnie podał jako pretekst potrzebę spłacenia kredytu udzielonego jemu przez Pekao SA na zakup tych akcji. Bez wątpienia, fakt udzielenia przez Bank kredytu Prezesowi stanowi korzyść materialną. Sprawozdanie nie przedstawiają w ogóle indywidualnego wykazu opcji menedżerskich wraz z terminami ich wypłat oraz udzielonych Członkom Zarządu kredytów. Podano jedynie salda początkowe i końcowe posiadanych akcji Banku, ale to tylko szczyt góry lodowej pozbawiony informacji o zdarzeniach w ciągu okresu rozrachunkowego.
  • Dodatkowo zatajono wysokość wynagrodzenia prezesa Banku, Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego jakie pobiera za zasiadanie w Radzie Dyrektorów Banku Unicredit. Tak, oto prezes Pekao najprawdopodobniej zarządzą Pekao będąc w finansowo uzależniony bezpośrednio od spółki dominującej Unicredit. Te domniemane okoliczności powinny wzbudzić zainteresowanie audytora banku, KNF, NBP i UOKiK.
  • Brak osobowych wykazów kosztów reprezentacji oraz wyników kontroli tych kosztów przez Radę Nadzorczą. Osobowe koszty członków zarządu winny być upublicznione i ściśle kontrolowane wg standardów banków europejskich oraz wzorem standardów Parlamentu Wielkiej Brytanii i UE.
  • Zastrzeżenia budzi fakt, że według zamieszczonej informacji włoscy członkowie zarządu Pekao SA wystawieni są na oczywisty konflikt interesów. Bank przyznaje wprost, że ich wynagrodzenia, bonusy i inne korzyści materialne pokrywane są bezpośrednio przez Bank Unicredit i dopiero na życzenie Unicredit refundowane przez Pekao. Z tej okoliczności wynika fakt, że taki system wynagradzania premiuje dbałość o interes spółki dominującej ponad interesem Banku Pekao SA.
  • Na dodatek, system refakturowania włoskich członków Zarządu generuje dodatkowe koszty, w tym VAT, ZUS i inne świadczenia obowiązkowe pokrywane przez Pekao SA, co powoduje, że system ten jest o wiele droższy dla Pekao SA niż bezpośrednie zatrudnienie w Polsce, a nieetycznym jest, iż UniCredit nie zwraca różnicy.

PODSUMOWANIE POZWU

Meritum niniejszego pozwu jest niezwykle proste. Bank Pekao zawarł w 2005 i 2006 roku niekorzystne umowy z włoskim deweloperem Pirelli, które doprowadziły do systematycznych strat i drenażu finansowego Banku na przestrzeni od 2005 roku do chwili obecnej. Umowa Wspólników podpisana z Pirelli ma obowiązywać do 2031 roku i do tego czasu Bank niezmiennie ponosić będzie dalsze straty. Prezes Banku pośrednio potwierdził te fakty w swych wystąpieniach w trakcie ZWZ Pekao SA w Warszawie w dniu 5 maja 2009 roku. Na wielokrotnie zadawane pytania przez akcjonariuszy czy Umowa Wspólników lub część jej zapisów zostały w międzyczasie unieważnione, Prezes Banku nie odpowiedział bezpośrednio, kierował w zamian uwagę na sposoby jej wykonania w 2008 roku. Transakcje przelewu wierzytelności dokonane w 2008 roku przekraczają swoją wartością 1,2 miliarda złotych tj. 20 % kapitału zakładowego Banku. Możemy, więc mówić o transakcjach wielkiej wartości mających kluczowe znaczenie dla sytuacji finansowej Banku. Transakcje te podlegają bezwątpienia zapisom Umowy Wspólników. „Porozumienie Chopin” i Umowa Wspólników miały być bezprawnie utajnione przed rynkami publicznymi. Umowy te, decyzją Sądu, zostały przekazane w ręce akcjonariuszy, a następnie przedstawione zespołowi ekspertów po kierunkiem Wiceministra Finansów w czterech kolejnych rządach, współtwórcy systemu podatkowego w Polsce, Profesora Witolda Modzelewskiego. Opinie ekspertów nie pozostawiają wątpliwości: zarzuty akcjonariuszy oparte są na solidnych podstawach.

Pierwsze zarzuty sformułowane zostały przez akcjonariuszy w 2007 roku i dotyczyły wydarzeń z 2006 roku. Wniesiono pozwy do tut. Sądu. Rozstrzygnięcia powinny zapaść bezzwłocznie z racji wagi spraw jak i wymiaru finansowego zarzutów, zgodnie z idea sądu gospodarczego. Procedura sądowa przedłuża się w nieskończoność, a fakt nie przetłumaczenia kluczowych dowodów (koszty na wniosek sądu zadatkowane przez powoda) kompromituje wymiar sprawiedliwości i stawia pod znakiem zapytania jego bezstronność. W tym samym czasie oddawane są kolejne pola działania obecnemu zarządowi. Truizmem będzie stwierdzenie, że upływający bez efektów czas gra na rękę osobom, które podpisały niekorzystne umowy, a jest zabójczy dla Banku Pekao SA.

Biorąc pod uwagę, że sprawy sądowe przeciwko Pekao SA objęte zostały nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości, które przyznało, że niektóre z nich prowadzone były ze zwłoką, powód żywi głęboką nadzieję, że do rozpatrzenia niniejszego pozwu wyznaczony zostanie sędzia, który nie podejmował żadnych decyzji w sprawach XX GC 475/07 i XX GC 394/07. Powód głęboko wierzy, że tłumaczenie przysięgłe dokumentów powołanych w sprawie XX GC 379/07 zakończy się również niezwłocznie tak by mógł dołączyć te dokumenty w wersji polskiej do akt niniejszej sprawy.

 

Wtorek, 2.06.2009

Czy banki zniosą stres CLICK

 

Z głośną aferą Rywin bis + adwokaci + lekarze współgra oświadczenie Pana Piotra Kaczmarczyka dotyczące bezprawnego najścia nieruchomości przy ulicy Sokratesa przez spółkę Metropolis w 100% należącej do Banku Pekao SA. Pierwsze oświadczenie zamieściliśmy w komunikacie z dnia 18.05.2009. dzisiaj zamieszczamy drugie oświadczenie w tej samej sprawie.

OŚWIADCZENIE

Niniejsze oświadczenie sporządziłem na rzecz Stowarzyszenia ,,Przejrzysty Rynek" i biorę pełną odpowiedzialność za opisane poniżej fakty.

W nawiązaniu do oświadczenia z 16.05.2009 r dotyczącego sprawy nieruchomości należącej do Grzegorza Gadeckiego, która została zakupiona przez spółkę Metropolis sp z o.o. (100 % własność Pekao SA) wraz z nie wywłaszczonym prawem współwłasności  i w kontekście ostatnich doniesień prasowych o przestępczej współpracy niektórych przedstawicieli adwokatury z lekarzami pragnę przedstawić własną jakże drastyczną historię.

W negocjacjach ze spółką Metropolis i pośrednio z Bankiem Pekao SA pośredniczył Mec. Filip Dopierała (były prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście) wraz z kancelarię prawną LTA spółka komandytowa. Ze względu na naruszenie przez Mec. Dopierałę naszego zaufania wypowiedzieliśmy mu wszelkie pełnomocnictwa. Od tej chwili Mec. Dopierała i przedstawiciele Kancelarii Prawnej LTA podjęli próby zniszczenia mojego dobrego imienia wszystkimi możliwymi sposobami. Jednym z nich była próba nakłonienia mojej matki do całkowitego ubezwłasnowolnienia mojej osoby. Mec. Dopierała  zaprosił moją matkę do swojej kancelarii przy ulicy Ogrodowej 53 w Warszawie i stwierdził na spotkaniu, że rzekomo cierpię na psychozę depresyjno-maniakalną. Wręczył mojej matce wydruk wraz z podkreślonymi objawami chorobowymi i zapewnił, że wszystkie wskazane objawy skonsultował ze znajomymi lekarzami. Oczywiście innym wiodącym wątkiem rozmowy z moją matką były namowy do jak najszybszego podpisania przez Grzegorza Gadeckiego porozumienia ze spółką Metropolis notabene na niekorzystnych warunkach. O mojej rzekomej chorobie przedstawiciele LTA nie omieszkali poinformować moich klientów. Wysłano również list do mojej małżonki nakłaniając ją do rozwodu ze mną i oferując pomoc prawną.

Wtajemniczonym wiadomo, że to nie pierwszy przypadek zaangażowania się tych samych osób w podobny incydent. Zbieżność nazwisk i sposobu działania nie są zapewne przypadkowe.

Restrukturyzacja sektora stoczniowego, a choroba psychiczna CLICK

Ten sposób działania Mec. Dopierała określa jako: „bezinteresowna pomoc osobom, które nigdy nie leczyły się w tym zakresie, ale według niego potrzebują leczenia psychiatrycznego”. Ta drastyczna, a zarazem bardzo skuteczna metoda pozwala przejmować stanowiska, umowy, udziały w spółkach, majątek tych osób, które podjęły próbę dochodzenia swoich praw.

W dniu 29.01.2009 przypadek Mec. Dopierały i Kancelarii Prawnej LTA przedstawiłem pod rozwagę Okręgowej Rady Adwokackiej (ORA). Pomimo upływu czterech miesięcy Warszawska ORA nie zajęła stanowiska wobec tak drastycznych naruszeń Kodeksem Etyki Zawodowej przez Mec. Filipa Dopierałę.

Piotr Kaczmarczyk

PS Właśnie otrzymałem zawiadomienie o ponownym wszczęciu śledztwa w sprawie bezprawnego najścia na posesję należącą do Grzegorza Gadeckiego (opis zajścia w moim poprzednim oświadczeniu).

Jak zwykle po takich oświadczeniach pozostaje wiele pytań, które warto zadawać. Co motywowało kancelarię do tak drastycznych działań po wypowiedzeniu pełnomocnictw? Bo przecież nie chęć zemsty. Jakich benefitów spodziewali się prawnicy i od kogo? Czy tak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości w naszym kraju? Czy niechlubna rola banku w tej sprawie powinna być przemilczana? Czy takie podejście doda wiarygodności naszym instytucjom finansowym?

Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"

 

Poniedziałek, 1.06.2009 

Stress test

Po wyborach dojdzie do nowelizacji budżetu. Znaczny deficyt i wysokie potrzeby pożyczkowe Państwa mogą spowodować osłabienie się złotego. Dodatkowo dalsze cięcia budżetowe postawią gospodarkę w wyjątkowo trudnej sytuacji.  Skutkiem tego będzie niemal pewny wzrost zatorów płatniczych, trudnych kredytów w bankach i w konsekwencji osłabienie ich pozycji finansowej. Bankowcy przewidują, że drugi i trzeci kwartał tego roku okażą się wyjątkowo trudne. Może dojść do zmian własności w sektorze bankowy i wycofania się inwestorów zagranicznych z kredytowania naszej gospodarki. Czy jesteśmy przygotowani na taki wariant?

Zarówno w USA jak i we Francji, Anglii i Niemczech przeprowadzono tzw. stress testy instytucji finansowych. Amerykanie określili w ten sposób potrzeby kapitałowe swoich banków. Ogłoszenie wyników natychmiast przyniosły efekty. Przykładowo Bank of America zdołał w krótkim czasie sprzedać China Construction Bank, znaleźć inwestorów na nowe akcje zwykłe na łączną sumę 13,5 miliarda dolarów, dokonać konwersji zobowiązań na akcje, by móc ogłosić, że pozyskał już 26 miliardów z ogólnej wymaganej kwoty 34 miliardów. Niemcy zarzucają Amerykanom, że ogłoszone wyniki stress testu opierają się na scenariuszu, który w swych założeniach okaże się zbyt optymistyczny. Sami postanowili nie ujawniać wyników swojej analizy banków w Niemczech. Przyczynę można upatrywać w tym, że wg niepotwierdzonych źródeł z niemieckiej prasy, niemieckie banki będą potrzebowały od 200 do 300 miliardów Euro nowego kapitału. Kwota doprawdy niewyobrażalna.

W Polsce o stress teście dla instytucji finansowych nie wspomniano dotychczas ani słowem. Biorąc pod uwagę, że sytuacja w sektorze bankowym w USA, Niemczech, Austrii, Włoch czy Francji, a więc w krajach, z których pochodzą spółki matki naszych banków, jest nie do pozazdroszczenia, NBP, zanim ponownie obniży rezerwy obowiązkowe winien przeprowadzić stress testy banków działających na terenie naszego kraju. Pamiętać także należy, że to właśnie NBP, a nie rząd czy KNF, jest dysponentem tzw elastycznej linii kredytowej przyznanej Polsce przez MFW. 

W naszej ocenie należy również brać pod uwagę scenariusz częściowej renacjonalizacji niektórych z działających u nas banków. Jednak takie awaryjne plany można poważnie brać pod uwagę tyko po przeprowadzeniu zawczasu wiarygodnych stress testów. Czasu zostało niezwykle mało.

Czy banki w Polsce pójdą pod młotek CLICK

Prezesi banków nie płaczą CLICK

Prezesi nie płaczą - świetny tekst, a zwłaszcza komentarze do niego. Cóż mamy problem. Co więcej w praktyce nie tylko wyniki banków podporządkowane są zarobkom prezesów, ale i .... nasz PKB. Przykładowo, w 2008 roku banki sprzedały opcje walutowe - napompowały sobie przychody i zyski i ... podniosły znacznie PKB. Dzisiaj wiemy, że te opcje nie były tyle warte ile by banki chciały - przedsiębiorcy nabici w butelkę nie mogą unieść ciężaru zobowiązań i bankrutują. PKB został sztucznie zawyżony. Niestety politycy równie jak bankierzy zainteresowani są by było dobrze i przymykają oko/oczy na takie tam nadużycia - vide ostatnia konferencje prasowe Tusko-Rostowskiego. Jesteśmy liderami w Europie lecz nie wzrostu gospodarczego, a kreatywnej księgowości.

 

Lektura na weekend

Wg umów zawartych w ramach "Projektu Chopin" do Polski wprowadzono tzw Model Włoski i praktycznie oddano kilkanaście procent rynku nieruchomości graczom włoskim. Globalizacja gospodarki, czy integracja w ramach Europy niosą z sobą również zagrożenia. Polska, młoda gospodarka rynkowa, nie wypracowała jeszcze systemu immunologicznego by szybko reagować na "finansowe infekcje" i skutecznie przeciwdziałać zapędom i chciwości europejskich graczy. Jedno jest pewne oddanie na przestrzeni 25 lat, ot tak, kilkunastu procent rynku nieruchomości w obce ręce nie powinno mieć miejsca.

Kryzys po włosku CLICK 

 

Piątek, 29.05.2009

  1. Pieniądze z NBP odpłyną za granicę CLICK
  2. Zdumienie i niepokój budzi kolejne wspólne wystąpienie prezesów dwóch największych banków w Polsce PKO BP i Pekao SA - na zdrowy rozsądek głównych konkurentów na naszym rynku. Przypomnijmy, że pakiet kontrolny w PKO BP posiada Skarb Państwa, a w Pekao SA włoski Unicredit. Wypada wspomnieć, że do niedawna po fuzji z BPH Pekao SA mieniło się największym bankiem w naszym kraju. PKO BP odzyskało swoją wiodącą rolę na rynku zaledwie w rok od fuzji Pekao SA z BPH SA. Powszechnie oczekuje się, że kontrolowany przez Skarb Państwa PKO BP będzie wyznaczał standardy na rynku wzmacniając konkurencyjność całego sektora. Tak się jednak nie dzieje. "Dogadywanie się" dwóch największych banków na rynku powinno budzić zastrzeżenia zarówno ze strony NBP, KNF jak i UOKiK. Kto zyskuje na większej podaży bonów CLICK. Co na to inni mniejsi gracze ?
  3. Gdy tymczasem Skarb Państwa mąci wodę wokół PKO BP. Z jednej strony chce wyrwać z tego banku sowitą dywidendę, z drugiej zaś zamierza go dokapitalizować poprzez BGK oraz emisję nowych akcji na rynkach międzynarodowych. Cała pozornie sprzeczna układanka przypomina domek z kart, bowiem BGK wyposażono w środki z myślą, że to ten państwowy bank gwarantować miał kredyty dla przedsiębiorstw borykających się z kryzysem. Jeśli te środki zostaną przeznaczone na inny cel nici z gwarancji szumnie zapowiadanych przez rządzącą ekipę. Jakby na okrasę podniesieniem kapitału PKO BP na międzynarodowych rynkach finansowych mają się zająć niesławne JP Morgan i Goldman Sachs. Czy ktoś w obecnej ekipie widzi jasno zawiłość, meandry by nie powiedzieć sprzeczności tejże strategii ? Mniejsza o rząd, bylebyśmy my - jako Państwo Polskie - nie obudzili się z ręką w nocniku, po szkodzie - bez gwarancji dla naszych firm i kontroli nad największym bankiem.   A w mętnej wodzie pływają przecież tłuste, grube ryby! Czyżby znowu komisja sejmowa za kilka lat, biorąc pod uwagę opieszałość nadzoru finansowego, wymiaru sprawiedliwości i uprzywilejowaną pozycję decydentów?  Czy to właśnie nie teraz - zawczasu winniśmy zadawać oczywiste pytania?  Czy intencje wobec perły w koronie Skarbu Państwa, jaką niewątpliwie jest PKO BP, nie powinny być przedmiotem szerokiej debaty ? A może prezes Pekao Jan Krzysztof Bielecki i obecny minister finansów (do niedawna doradca w Pekao SA) zyskaliby w dwójnasób: - słaby konkurent, - kontrola nad PKO BP. Pytać w końcu wolno o wszystko w naszym kraju, a ostrożności nigdy nie za wiele?  PKO BP znajduje obrońców w MFW i KNF CLICK, JP Morgan doradzi najlepiej CLICK
  4. Moody's przygłąda się największym polskim bankom CLICK
  5. Koniec miesiąca i złoty słabnie. Media wskazują na opcje walutowe jako przyczynę. Proponujemy lekturę naszych komunikatów z 18 i 30 marca pt. Strzyżenie polskich owiec I i II jak i wcześniejszych. Cóż nic się nie zmieniło strzyżenie ciągle trwa, a TVN niezmiennie pokazuje nagraną przed kilku miesiącami wypowiedź marszałka Komorowskiego, która brzmi mniej więcej następująco: "projekty PSL i PIS wydają się sprzeczne z prawem europejskim i zostały skierowane do odpowiedniej komisji." Cóż za troska o polskie firmy, interes narodowy i powagę Sejmu RP. Niewiadome komu dziękować... Czyżby TVN i marszałek nie mieli nic do dodanie przez te kilka miesięcy?

 

Środa, 27.05.2009

Czy kryzys już się kończy, a może skończył ? Wiele głosów w mediach przemawia za tą wersją wydarzeń. Bardzo chcielibyśmy, żeby tak było. Czy jednak można zaufać tym samym ekonomistom, ekspertom, czy zarządcom banków, którzy dotychczas uparcie wprowadzali nas w błąd. Kryzys, w naszej ocenie, będzie trwał do rzeczywistego uzdrowione instytucji finansowych. A przecież wg ostatniego raportu MFW, banki ujawniły dopiero jedynie 30 % strat, które poniosły/poniosą w wyniku obecnej zapaści finansowej. W naszej ocenie, kluczem do naprawy i odzyskania wiarygodności przez banki jest wymiana ich kadr zarządzających. A jeśli chodzi o ekspertów i ekonomistów posłuchajmy uważnie jednego z nich, który wszak nie pomylił się w swych ocenach przed trzema, dwoma laty jak i rok temu.

Przyczyny kryzysu CLICK

Rynki finansowe CLICK

Apel do G8 CLICK

Polacy w pułapce kryzysu CLICK

Pekao za mgłą CLICK

 

Poniedziałek, 18.05.2009

W zeszłym tygodniu uwagę Stowarzyszenia zwróciły naruszenia prawa związane z próbą przejęcia gruntów przy ulicy Sokratesa należących do Pana Grzegorza Gadeckiego. Właściciel poddany został brutalnym najściom, przemocy fizycznej i psychicznej, nieustannemu nękaniu. Działania takie gwałtownie nasiliły się na początku 2008 roku po fuzji Pekao z BPH, kiedy to Pekao i prezes Bielecki uzyskali kontrolę nad aktywami BPH. Przypominamy, że aktywa przejęte z BPH podlegają zapisom Umowy Wspólników podpisanej przez Bank z Pirelli. Oddajemy głos Panu Piotrowi Kaczmarczykowi, który reprezentuje interesy właściciela gruntów, a podczas "bitwy bielańskiej" doznał poważnych obrażeń fizycznych.
Warszawa dnia, 16 maja 2009 roku
OŚWIADCZENIE

    Niniejsze oświadczenie sporządziłem na rzecz Stowarzyszenia ,,Przejrzysty Rynek”, biorąc pełną odpowiedzialność za opisane poniżej fakty.

    Od ponad dwóch lat reprezentując interesy Pana Grzegorza Gadeckiego związane z jego prawem do nieruchomości położonej w Warszawie przy ul Sokratesa 11 jestem w sporze ze spółkami Pekao SA, Pekao Property sp z o.o. i Metropolis sp z o.o. należącymi do Grupy Kapitałowej Pekao SA.
     W tym czasie uzyskałem dwa korzystne wyroki sądów dotyczące najścia przedstawicieli spółki Metropolis sp z o.o. na nieruchomość przy ul Sokratesa

Nie oddam drogi CLICK

Wojna bielańska CLICK

Zapis video sporządzony niezależnie CLICK

oraz nielegalnego przeszukania mojego biura przy udziale Policji. Orzeczenia Sądów są bezsporne, mimo to następują kolejne siłowe najścia na nieruchomość, a spółka Metropolis sp z o.o. w całości należąca do Grupy Kapitałowej Pekao SA. dąży do wybudowania budynku na terenie, do którego prawa nadal posiada Pan Grzegorz Gadecki.

    Jesteśmy  zastraszani i przymuszani do podpisania ugody ze spółką Metropolis sp z o.o. na niekorzystnych warunkach. Próbuje się nas zniszczyć finansowo, pozbawić dochodów, a także tworzy warunki wskazujące na fizyczne zagrożenie. Donosy do urzędu skarbowego, policji i straży miejskiej, najścia przez przedstawicieli spółki Metropolis sp z o.o. eskalują napięcie i stanowią codzienną formę konfrontacji narzucanej nam przez Bank.
   
    Liczna korespondencja opisująca fakty kierowana do Prezesa Banku Pekao SA. Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego pozostaje bez odpowiedzi.

List do Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego CLICK

    Bulwersuje fakt, że organa państwa bądź ignorują nadużycia lub w przypadku prokuratury i policji czynnie w sposób bezprawny uczestniczą w nich po stronie interesów banku.

    W dniu 21 lutego 2008r. doznałem naruszenia czynności narządów ciała (wstrząśnienie mózgu). Potwierdzone postępowaniem Prokuratury sygn. 3 Ds 329/08/II. Przy całym zajściu w tym dniu byli liczni funkcjonariusze policji. Pomimo wskazania policji osób, które mnie popchnęły na miejscu zdarzenia prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz umorzyła postępowanie ze względu na nie wykrycie sprawców. Nadmienić pragnę ,że sprawcy stali przy mnie kiedy czekałem na przyjazd karetki 20-30 min. Zaginęło nagranie video nagrywane przez funkcjonariuszy policji.

Cytuję za prokuraturą Rejonową Warszawa Żoliborz Pan Prokurator Wojciech Górniak :

    ,,Nie budzi natomiast wątpliwości, że działania ochroniarzy z Agencji Ochrony Mienia MATPOL sp z o.o. wobec Grzegorza Gadeckiego w dniu 21 lutego 2008 r wyczerpało znamiona przestępstwa określonego w art. 191 §1kk , jednakże postępowanie w tym zakresie musi zostać umorzone na podstawie art. 322 §1kpk z uwagi na nie wykrycie sprawców. Do odpowiedzialności karnej pociągnięta może być tylko konkretna osoba. Tymczasem w niniejszej sprawie przeprowadzone postępowanie dowodowe nie doprowadziło do ustalenia konkretnych osób, które zmuszały Grzegorza Gadeckiego do określonego zachowania się. Udział w zdarzeniu brało bowiem 50-60  ochroniarzy, z czego jedynie niektórzy podejmowali interwencję wobec Grzegorza Gadeckiego Chociaż prokuratura dysponuje listą osób biorących udział w zdarzeniu, to pokrzywdzony nie podał żadnych danych, które mogły służyć identyfikacji osób, co jest zupełnie zrozumiałe, skoro ochroniarze interweniowali w kominiarkach i nie było widać ich twarzy.  tej sytuacji uznać trzeba, ze wykrycie sprawców którzy swoim działaniem wyczerpali znamiona art. 191 § 1kk jest niemożliwe"

    ,, Podobne argumenty odnieść należy również do kwestii umorzenia postępowania w zakresie spowodowania naruszenia czynności narządów ciała u Piotra Kaczmarczyka. Analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego nie pozostawia wątpliwości, że Piotr Kaczmarczyk doznał naruszenia czynności narządu ciała trwającego dłużej niż 7 dni. Piotr Kaczmarczyk wskazał ,że upadek w dniu 21 lutego 2008 r i będący jego skutkiem uraz narządu ciała był skutkiem działań dwóch ochroniarzy, jednak podane przez pokrzywdzonego cechy tych osób( orientacyjne wskazanie wieku oraz budowy sylwetki jednego z nich) nie są wystarczające dla identyfikacji tych osób. Z uwagi na powyższe postępowanie w tym zakresie zostało umorzone na podstawie art. 322 § kpk wobec nie wykrycia sprawcy".

    W świetle przedstawionych faktów obawiamy się o zdrowie i bezpieczeństwo nasze i naszych najbliższych rodzin.

    Wyżej przedstawione działania wbrew obowiązującemu prawu w związku z brakiem nadzoru właścicielskiego nad podległymi podmiotami w Grupie kapitałowej Pekao SA świadczą o milczącej akceptacji Prezesa Banku Pekao SA, Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego.

W imieniu własnym i na podstawie udzielonego mi pełnomocnictwa w imieniu Grzegorza Gadeckiego

                    Piotr Kaczmarczyk

Pozostaje pozostawić pytanie czy Bank Pekao SA pod zarządem Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego długo jeszcze będzie dopuszczał się podobnych praktyk? Czy ot tak można do bezprawnych działań użyć prokuratury czy policji? Czy państwo prawa może dopuszczać sytuacje, w których instytucja zaufania publicznego ucieka się do iście gangsterskich działań wbrew prawu? Posługuje się przy tym organami państwa! Zarówno najścia na własność Pana Gadeckiego jak i przeszukania w biurze jego pełnomocnika były bezprawne wg orzeczeń sądów. Czy to nie skandal na miarę wielu innych afer? Czy muszą paść ofiary, by po fakcie, urzędnicy państwa publicznie przerzucali się odpowiedzialnością?

Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek

Prezes Bank of Austria rezygnuje CLICK

Pekao we mgle CLICK

Regulator rynku oczekuje zmian w zarządach banków CLICK

Opłakana sytuacja w niemieckim sektorze bankowym CLICK

 

Poniedziałek, 11.05.2009

5.05.2009 odbyło się ZWZ Pekao. Było rejestrowane i tak uniknięto wielu z zeszłorocznych ekscesów i nadużyć w trakcie trwania zgromadzenie. Wg oświadczenia przewodniczącego zgromadzenia bank udostępni nagranie na swej stronie internetowej. Niemniej jednak jak i w zeszłym roku nie padły wyjaśnienia i rzetelne odpowiedzi na pytani akcjonariuszy mniejszościowych. Prezes banku raz jeszcze wypowiadał się jako polityk, bawił się w gry słowne, unikał jasnych odpowiedzi i tak naprawdę kompromitował się jako finansista czy ekonomista. Wielokrotnie pytany, czy podpisał umowę z Pirelli, nie raczył odpowiedzieć. Na wielokrotne pytania czy może umowa ta została w między czasie unieważniona oświadczył w końcu, że umowa ta "jest publiczna". Cóż, jedynie za sprawą działań akcjonariuszy mniejszościowych, bowiem bank dotychczas nie przyznał jej istnienia w oficjalnym komunikacie, a przypomnieć wypada, że w ramach tej umowy oddał Pirelli między innymi hipoteki swoich klientów na przestrzeni 25 lat. Czy klienci banku powinni zostać przez bank powiadomieni o tym fakcie ? Czy odpowiednia informacja znajduje się w umowach podpisywanych z klientami ?

Domagaliśmy się oficjalnego ujawnienia umów podpisanych w ramach "Projektu Chopin", zagłosowaliśmy przeciw uchwałom zgromadzenia, które dają rękojmie dalszych działań obecnemu zarządowi, a także podważyliśmy sprawozdania banku i grupy kapitałowej jako całkowicie niewiarygodne. Wniesiemy odpowiednie pozwy sądowe.

Uwagę Skarbu Państwa zwróciły przegłosowane zmiany w statucie banku. Jedna z nich umożliwia wykonywanie przez Pekao innych niż bankowe usług na rzecz spółek z Grupy Unicredit. Nasz sprzeciw budzi fakt, że nie określono mechanizmu wyznaczenia cen za te usługi - np. "usługi te będą wykonywane na warunkach rynkowych". Wprowadzona zmiana prowadzi do możliwego drenażu banku przez inne spółki z Grupy Unicredit. Wciągu ostatnich miesięcy pracownicy Pekao SA uczestniczą w budowie centrum rozliczeniowego Grupy w Szczecinie, które jest oddziałem włoskiej spółki zarejestrowanym w Polsce. Jak rozliczano prace wykonywane przez pracowników Pekao SA na rzecz centrum w Szczecinie? Czy wyznaczone ceny były zgodne z interesem Pekao SA ?  Czy nie naruszono prawa podatkowego zaniżając je ?  Czy może Unicredit znalazł kolejny sposób na transfer kapitału kosztem Pekao SA ?  W naszej ocenie wprowadzona zmiana w statucie narusza prawo o konkurencji w Unii Europejskiej jak również tworzy korupcjogenne środowisko, w którym możliwe są cenny transferowe poniżej tych wyznaczanych przez rynek. Potencjalnie ucierpi Skarb Państwa. Pekao naraża się również na dochodzenia podatkowe i długotrwały spory z fiskusem. Opisana zmiana w statucie banku godzi w interes samego banku jak i jego akcjonariuszy mniejszościowych. Przedstawicielka związków zawodowych z banku Pekao skomentowała zmianę, że Unicredit zamierza skorzystać z nisko opłacanych pracowników Pekao.

Inny akcjonariusz dopytywał się wielokrotnie informacji o kosztach dla banku związanych z przegranymi sprawami sądowymi. Prezes oświadczył, że nie są one jeszcze oszacowane. Na uwagi akcjonariuszy, że nie można w takim razie zatwierdzić sprawozdań finansowych za rok 2008, gdyż nie zaksięgowano kosztów poniesionych w tym okresie, prezes oświadczył wreszcie, że wynoszą one około 1 miliona złotych. Mówił prawdę? W którym momencie? Kiedy doliczono się tych kosztów ? W trakcie zgromadzenie ?

Jednak i sama liczba jest wielce znacząca. 1 milion przy aktywach sięgających 132 miliardów i zysku netto 3,5 miliarda złotych, przeprowadzanej fuzji i niezliczonych skargach klientów banku ?  Wg porównań z bankami europejskimi koszty przegranych rozstrzygnięć sądowych powinny wynosić w przypadku Pekao SA co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.
 

Wystąpienie akcjonariusza Jerzego Bielewicz w trakcie zgromadzenia.

Panie Prezesie, moje zadanie dzisiaj jest niezwykle proste. Sugerował Pan, że ataki na Pana są personalne i wynikają ze względów politycznych. Przed miesiącem po ogłoszeniu wyników finansowych za czwarty kwartał, pytany przez reportera CNBC o umowę z Pirelli nie odpowiedział Pan na zadane pytanie i tak zaprzeczył, czy wyparł istnienie umowy z Pirelli. Otóż, umowa ta dzięki decyzji niezawisłego polskiego sądu znalazła się w moim rękach. Oto ona! Panie Prezesie zapewniam Pana, że moje wystąpienia zarówno teraz jak i dotychczas nie są skierowane przeciwko Panu. Bowiem nie Kowalski, X-siński czy Kaczyński złożył podpis na tej umowie.  Czyj to podpis ? Podpisał ją Pan, Panie Prezesie i dlatego to właśnie Pan znalazł się dzisiaj w niezwykle trudnej sytuacji.

Umowa z Pirelli sprzedaje hipoteki klientów banku do Pirelli w ciągu całego ćwierćwiecza. Więcej sprzedaje prawa do nieruchomości należących do całej Grupy Kapitałowej Pekao i do projektów deweloperskich prowadzonych w ramach Grupy.  Panie Prezesie czy ta umowa została może unieważniona ?  Jeśli nie to dlaczego rynki publiczne nie wiedzą o fakcie jej istnienia i o jej zapisach, które uzależniają Pański Bank od strony trzeciej na 25 lat ?!

W tym miejscu przeczytam fragmenty ekspertyzy przygotowanej pod kierunkiem wiceministra finansów w czterech kolejnych rządach. (......). Pod ekspertyzą podpisało się razem ośmioro współautorów. Czy sporządzili ekspertyzę ze względów politycznych ? Czy ich wnioski dotyczą treści umowy czy może umotywowane są politycznie ? Panie Prezesie, proszę odpowiedzieć na to pytanie w swoim własnym sumieniu.

Przed kilku dniami otrzymałem decyzję sądu o rejestracji Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Czy szesnastu członków założycieli działało z pobudek politycznych ?  Nie, zbulwersował ich fakt podpisania i zatajenia zobowiązań jakie Pana Bank podjął wobec Pirelli. Zbulwersowały ich fakty opisane na stronie internetowej unicredishareholders.com.

Panie Prezesie, spotykamy się na zgromadzeniu akcjonariuszy w dniu symbolicznym. To właśnie dzisiaj prezes spółki matki, Unicredit ma zeznawać przed sądem w Gdańsku w sprawie dotyczącej producenta makaronów, Malma. Pana Bank w porozumieniu z Unicredit dokonał rzeczywistej egzekucji tej spółki. Kiedy to się działo prezes Unicredit, Alessandro Profumo znajdował się w sytuacji konfliktu interesów, pełniąc funkcje we władzach Barilli, włoskiego konkurenta Malmy i we władzach spółki z grupy Pirelli, strony Umowy Wspólników podpisanej przez Pekao z Pirelli.

Niech mi wolno będzie odnieść się krótko do sytuacji finansowej Banku Pekao SA. W sprawozdaniach finansowych Banku jak i Grupy uderza przede wszystkim pominięcie oczywistych zagrożeń i ryzyk związanych z kryzysem finansowym na co zwraca uwagę audytor banku – KPMG w swych notach do sprawozdań. Nie podjęto żadnych rezerw by uwzględnić utratę wartości ukraińskich aktyw Pekao czy zwiększone ryzyko działalności bankowej w tym kraju. Biorąc pod uwagę, że Unicredit Ukraina specjalizuje się, wg informacji zawartych na stronie internetowej, wydawaniem kart kredytowych, oraz udzielaniem kredytów hipotecznych i konsumenckich, należy stwierdzić, że to wybuchowa mieszanka w dobie zapaści finansowej w tym kraju i nie podjęcie jakichkolwiek rezerw wydaje się co najmniej nieroztropne. (….). Panie Prezesie, ile w ciągu miesiąca, bądź kwartału dokładamy by utrzymać na powierzchni Unicredit Ukraina ? Czy nie jest to kolejny przypadek spirali zadłużenia w celu przesunięcia strat na przyszłe okresy ? W tym samym czasie wypłacił sobie Pan jeden z największych bonusów w sektorze bankowym. Mówiąc o bonusach dlaczego wstrzymał Pan wypłatę bonusów dla szeregowych pracowników banku, jeśli sytuacja finansowa jest tak dobra jak przedstawiono ją w sprawozdaniach finansowych ? Dlaczego w tym samym czasie, od kilku miesięcy Bank Pekao SA zalega z płatnościami do swoich kontrahentów ? Panie Prezesie, proszę nam przybliżyć sytuację Banku na rynku opcji walutowych. Czy ich sprzedaż w trzech kwartałach 2008 roku nie nadmuchała sztucznie przychodów Banku ? Czy wg Pana strona tych kontraktów, polscy przedsiębiorcy będą w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec Banku ? Czy Stocznia Szczecińska wypłaci zobowiązania na rzecz Pańskiego Banku wynikające z kontraktów na opcje walutowe, których wartość sięga, wg naszej informacji, 100 milionów złotych ?  

Panie Prezesie, proszę odpowiedzieć na pytanie ile wynosi wynagrodzenie audytora Banku ? Czy poza KPMG Audyt inne spółki z grupy KPMG świadczą płatne usługi na rzecz Banku?

Wreszcie proszę nam odpowiedzieć, czy na przestrzeni 2008 roku Bank Pekao SA jakieś ze swoich kosztów operacyjnych opłacał poprzez instytucje finansowe zarejestrowane w rajach fiskalnych ? A jeśli tak to dlaczego ?

I na koniec czy może Pan nam pokrótce opisać parametry wyceny derywatów w Pańskim Banku ? Przykładowo, jakie współczynniki zmienności walut przyjęto do ich wycen na koniec 2008 roku ? Czy średnią z roku, a może współczynniki z początku roku ? Czy i w tym przypadku nie mamy do czynienia z niedoszacowaniem ryzyka ?  A odpowiedzi na te pytania zaważą na przyszłości Pańskiego Banku, bowiem wartość nominalna derywatów w posiadaniu Pekao przewyższa dwukrotnie sumę bilansową Pana Banku. Kto jest wystawcą tych kontraktów ? Czy Unicredit pogrążony w kryzysie prowadzącym do utraty płynności ?

Refleksja po zgromadzeniu

Prezes nie odpowiadał na zadawane pytania. Przykładowo, pytania o derywaty skomentował wskazując inne banki, które posiadają w swych księgach więcej derywat. Gra słów i zwodzenie słuchaczy godne były może konferencji prasowej polityka, a nie wystąpień prezesa, finansisty, ekonomisty odpowiedzialnego za wiodący Banku w Polsce. My znamy odpowiedź na pytanie: „czy polityk na czele banku to dobrze czy źle dla Polski?” Czy jednak instytucje państwa zdolne są obnażyć skalę nadużyć do których doprowadziła ta niezdrowa sytuacja ? Czy w naszym Państwie można jeszcze mówić o wspólnym interesie, dobrze publicznym, czy racji stanu? Czy raczej raz jeszcze staje w pamięci mafia paliwowa, afera alkoholowa czy sprawa rodziny Olewników ? Czy możemy spodziewać się rozstrzygnięć przed sądami i prokuraturą zgodnych z podstawowym poczuciem sprawiedliwości ? 

Oto pytania, na które wspólnie winniśmy szukać odpowiedzi!

 

 

Poniedziałek, 04.05.2009
Politycy, banki, finanse


ZWZ Unicredit rozwiało nasze wszelkie wątpliwości. Stabilność grupy kapitałowej jest co najmniej problematyczna. Co gorsza, prezes banku, Alessandro Profumo nie miał dobrych odpowiedzi na zadawane pytania, a do rezultatów swojego banku wyrażonych liczbami miał po prostu lekceważący stosunek. Bo też jak można bronić wyników, które są rezultatem oczywistych manipulacji. 3,2 miliarda zysków Banku Unicredit SpA zawdzięcza re-klasyfikacji aktyw. Gdyby nie ten "genialny" w swojej prostocie zabieg kreatywnej księgowości Bank miałby stratę 760 milionów Euro przed podatkiem, co sam przyznaje w swych Sprawozdaniach Finansowych (strona 26, Sprawozdania Finansowe Unicredit SpA, wersja angielska, dostępne na stronie Unicredit).

Prezes Profumo beztrosko potwierdził, że Pekao SA i Bank of Austria nie podjęły rezerw, które odzwierciedliłyby utratę wartości i zwiększone ryzyko działalności dwóch banków na Ukrainie należących przecież do Grupy Kapitałowej (nie wspominając o Kazachstanie, Rosji, Litwie, Łotwie czy chociażby Austrii). Przypomnijmy, że KPMG zwraca uwagę na fakt optymistycznych założeń dotyczących Ukrainy w swojej nocie do Sprawozdań Finansowych Pekao SA za rok 2009.

Bank of Austria jedyne pokaźne rezerwy (1,5 miliarda Euro) podjął w związku z utratą wartości inwestycji w fundusze Madoffa. Warto wskazać, a uczyniliśmy to w trakcie zgromadzenia, że przecież MFW szacuje, iż instytucje finansowe Austrii poniosą najdotkliwsze straty (większość z  200 miliardów Euro) w związku z trudną sytuacją w Środkowej i Wschodniej Europie. Nic to dla prezesa, a jego odpowiedź brzmiała "Ukraina otrzyma pomoc od MFW." W czym specjalizuje się Unicredit Ukraina - jak czytamy na stronie internetowej banku - w wydawaniu kart kredytowych, kredycie konsumenckim i kredytach hipotecznych. Wg nas to wybuchowa mieszanka w czasach kryzysu. Tak, więc Bank of Austria w przeciwieństwie do innych austriackich banków, zgodnie ze strategią Grupy Unicredit pokazał najlepsze historyczne rezultaty właśnie w 2008 roku. Czyż fakt ten nie kłóci się to ze zwykłym zdrowym rozsądkiem?

Wszystkie wiodące banki  w Grupie Unicredit skorzystały ze zmian w Międzynarodowych Standardach Księgowości (MSR 39) i przekwalifikowały swoje instrumenty finansowe w związku z kryzysem finansowym, by nie ujawniać bieżących strat. W tym przypadku liderem był inny duży bank Grupy - HVB z Niemiec. Bank przekwalifikował instrumenty finansowe o wartości 13,7 miliarda Euro tak by nie podlegały one wycenie przez rynek. Gdyby tego nie uczynił jego strata wysokości 0,595 miliarda Euro zwiększyłaby się o dodatkowe 1,856 miliarda Euro. Jednak o stanie HVB najlepiej świadczy odnotowany w bilansie banku wzrost wartości derywatów powiązanych do stóp procentowych (strona 31, Sprawozdania Finansowe HVB) o ... 60 miliardów Euro. Widzimy więc że przeklasyfikowano tylko te instrumenty, które mogły przysporzyć strat, a pozbawione były hedgingu. Warto zapytać, które to instytucje finansowe są wystawcami tak cennych - rosnących w cenę derywat i czy mają środki by pokryć wzrost ich wartości?

Zwróciliśmy uwagę prezesa na operacje Unicredit w rajach fiskalnych w Luksemburgu, na Bermudach i Kajmanach i poprosili o wyjaśnienia.  Prezes oświadczył, że manipulacje dotyczące transakcji i zysków na zmianach wartości tureckiej liry (zatajone przed rynkiem i przed władzami podatkowymi we Włoszech) przeprowadzone były bez jego wiedzy i nie ma na ten temat informacji. Nie zaprzeczył jednak, że niektóre koszty operacyjne Grupy ponoszone są poprzez instytucje finansowe na Bermudach, bądź Kajmanach. Oświadczył, że jeśli tak jest to Unicredit rozlicza owe transakcje w zgodzie z włoskim prawem i płaci należne podatki we Włoszech.

Prezes Profumo podkreślał w swych wystąpieniach, że wyniki Grupy wyglądają nieźle w porównaniu z innymi bankami. Jako przykład podał UBS. Otóż, sprawozdania Grupy Unicredit w żaden sposób nie można porównywać ze sprawozdaniami innych banków, takich jak choćby UBS. Przypomnijmy, że Grupa Unicredit przekwalifikowała instrumenty finansowe o wartości ponad 20 miliardów Euro, dwukrotnie więcej niż UBS. UBS jeszcze w marcu i kwietniu 2008 roku podniósł znacznie kapitał i poprawił płynność, a już w maju 2008 roku sprzedał toksyczne aktywa o wartości 30 miliardów CHF. Także przed końcem 2008 roku, w transakcji sięgającej 38 miliardów CHF, oddał do funduszu związanego z Bankiem Centralnym Szwajcarii aktywa trudno-zbywalne.  Tymczasem, pozbawiony wiarygodności Unicredit do niemal końca 2008 rok, ustami swojego prezesa, zapewniał o swej sile kapitałowej. Reorganizacja operacyjna Grupy w żaden sposób nie poprawiła jej sytuacji finansowej, co najwyżej przygotowała ją do kontrolowanej upadłości.

Możemy z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Sprawozdania Finansowe Grupy Unicredit są całkowicie niewiarygodne, bowiem nie odzwierciedlają sytuacji finansowej poszczególnych banków jak i całej Grupy. O dramatyzmie sytuacji niech świadczy fakt, że stan środków pieniężnych Banku Unicredit zmniejszył się o 4 miliardy Euro na przestrzeni 2008 roku by "osiągnąć" 33 miliony Euro na koniec okresu (tyle co zero dla tak dużej instytucji finansowej). W tym okresie Unicredit pozyskał w kredytach i depozytach głównie z banków należących do Grupy Kapitałowej 35 miliardów Euro, 19 miliardów Euro z banku centralnego, a także 8 miliardów z transakcji repo z bankami należącymi do Grupy Kapitałowej. Większość tak pozyskanych środków (blisko 30 miliardów Euro) przekierował do włoskich spółek córek specjalizujących się w bankowości korporacyjnej i do banku hipotecznego (Unicredit Banca per la Casa) (strona 21, Sprawozdania Finansowe Banku Unicredit SpA). Tyle z solidarnej Europy. Prezes Unicredit nie omieszkał wszak wskazać, że Polska ma elastyczną linię kredytową w MFW na 20 miliardów dolarów - jakoś sobie poradzi.

Powyższy raport dedykujemy politykom, bowiem opisane powyżej dane i fakty, oczywiste w swej wymowie, a przyznane w Sprawozdaniach Finansowych Unicredit i przez samego prezesa podczas ZWZ Unicredit, nie pozostawiają wątpliwości - parasol bezpieczeństwa jakim obdarzono bankierów i bankowców, ich dolce vita, beztroska i bezkarność doprowadza do eskalacji kryzysu finansowego, co w konsekwencji dusi realną gospodarkę.  Ciągle dalecy jesteśmy od diagnozy przyczyn obecnego kryzysu, a przecież szkody ponoszą wszyscy. Najlepszym przykładem są polscy przedsiębiorcy oszukani na opcjach walutowych i ci poszkodowaniu w związku z implementacją "Projektu Chopin" w Pekao SA przez Unicredit. Nawiasem mówiąc, wielce prawdopodobnym zdaje się, że nawet elastyczna linia kredytowa w MFW na 20 miliardów dolarów może okazać się niewystarczająca, aby pokryć gotówkowe straty polskich instytucji finansowych. Pora spojrzeć na ręce rodzimym bankowcom zanim dostaną kolejną pomoc i zadać sobie pytanie: czy aby działają oni zgodnie z polskim interesem? Czy nadzór finansowy jest adekwatny? Czy z Polski nie wypływa kapitał kosztem polskich przedsiębiorstw? Czy zaksięgowane zyski na sprzedaży opcji walutowych i innych derywatów są realne, czy wskazują raczej na przyszłe straty w sektorze bankowym? Czy wpływowy polityk na czele Pekao SA przysporzy nam strat czy korzyści?

Jutro odbędzie się ZWZ Pekao SA, w którym weźmiemy udział. Będziemy domagać się ujawnienia umów podpisanych w ramach "Projektu Chopin", zagłosujemy przeciw uchwałom zgromadzenia, które dawać będą rękojmie dalszych działań obecnemu zarządowi, a także podważymy sprawozdania banku i grupy kapitałowej jako całkowicie niewiarygodne.

Stress Test CLICK 
IMF report CLICK

Przestępczość białych kołnierzyków CLICK 

Mniejsze znaczenie sektora finansowego CLICK

Rafako, a banki CLICK

 

Piątek, 24.04.2009

  1. Budżet nabity w opcje CLICK  W 2 i 3 kwartale zeszłego roku, banki natężyły sprzedaż opcji walutowych, CIRS-ów i kredytów hipotecznych pompując bez opamiętania swoje przychody i zyski. Kiedy złoty zaczął się osłabiać wycena opcji walutiowych i CIRSów gwałtownie wzrosła. W tym roku za to zapłacą, przede wszystkim żywą gotówką. Przedsiębiorcy nie będą w stanie pokryć swoich opcyjnych zobowiązań, a większość spraw nabitych w opcje tak czy inaczej trafi do sądów. Pierwszych 20 sędziów właśnie się szkoli w teorii instrumentów finansowych. Kredyty hipoteczne ciągle trzymają się ponoć mocno lecz sami bankowcy nazywają je "polskimi subprimes".
  2. Kreatywna księgowość już legalna CLICK 
  3. Globalne zamiatanie pod dywan CLICK 
  4. Globalne zamiatanie pod dywan trwa CLICK

 

Poniedziałek, 20.04.2009

Zbliża się kolejne ZWZ Pekao SA i Unicredit. W zeszłym roku wnieśliśmy pozew przeciwko uchwałom  zgromadzenia, który jeszcze nie został rozstrzygnięty przez Sąd. Aby publicznie przypomnieć nasze zarzuty, zamieszczamy nasz pozew wraz jednym z pism procesowych. Oceńcie wraz z nami argumentację i linię obrony banku. Powinny zaciekawić fragmenty dotyczące nielegalnego transferu zysków do Unicredit i Pirelli z Pekao SA, związek Projektu Chopin z aferą Telecom Italia we Włoszech, czy w końcu wpływ Projektu Chopin na połączenie Pekao z BPH. Będziemy stawiali te same zarzuty na tegorocznym ZWZ Pekao, aż do czasu merytorycznych orzeczeń Sądów. Pozew CLICKPismo Procesowe CLICK

Tymczasem z zarządu Pekao SA odwołano Wiceprezes Panią Katarzynę Niezgodę-Walczak CLICK Tym samym, po połączeniu kolejny przedstawiciel BPH z zarządzie Pekao zostaje odwołany. Jeszcze jedno odwołanie lub rezygnacja i "stara gwardia z Pekao SA" wróci w pełni do kontroli nad Bankiem.

Pan Alessandro Profumo, prezes banku Unicredit został wezwany w roli świadka na rozprawę sądową dotyczącą sporu między Malmą a bankiem Pekao SA, toczącą się przed sądem w Gdańsku.  

 

Komentarz do Sprawozdań Finansowych Banku i Grupy Pekao SA za rok 2008

  1. Wg. sprawozdania jednostkowego Banku Pekao SA  stan środków pieniężnych banku zmniejszył się o ponad 5 miliardów złotych w 2008 roku.
  2. Wartość nominalna instrumentów bazowych (pochodnych) w pozycjach pozabilansowych banku Pekao SA wynosi ponad 248 miliardów złotych i jest niemal dwukrotnie większa od sumy bilansowej banku - 127 miliardów złotych.
  3. Opinia audytora CLICK   Audytor banku zwraca naszą uwagę na Notę 32 w sprawozdaniach jednostkowych Banku Pekao SA (Nota 8 w skonsolidowanych). Cóż tam czytamy w konkluzji? Że portfel kredytowy Unicredit Ukraina (100% własność Pekao SA) nie uległ pogorszeniu, a bank osiągnął 32 miliony złotych zysku w 2008 roku. Zatem Pekao nie podjęło żadnych rezerw na swoje aktywa na Ukrainie, które wg sprawozdań skonsolidowanych Grupy wynoszą niemal 4 miliardy złotych. Natomiast ze źródeł zbliżonych do Pekao SA dowiadujemy się, że zobowiązania Unicredit Ukraina są rolowana przez Pekao SA kosztem kilkudziesięciu milionów złotych miesięcznie.Gdyby Pekao SA nie dopłacało gotówki do Unicredit Ukraina, bank ten okazałby się niewypłacalny, a Pekao musiałoby przyjąć 100% rezerw na 4 miliardy złotych.
  4. Ekspozycja związana tylko z kredytami i lokatami Pekao SA w spółkach Grupy Unicredit wynosi ponad 7 miliardów złotych.
  5. W Nocie 30 sprawozdań jednostkowych banku dowiadujemy się, że z dniem 1 października 2008 roku w związku z sytuacją wyjątkową - kryzysem finansowym, przeklasyfikowano do innych kategorii np. kategorii aktyw utrzymywanych do daty wymagalności, aktywa finansowe banku o wartości niemal 3,5 miliarda złotych . Do przeklasyfikowania użyto wartości godziwej z 1 października 2008 roku, a więc z datą poprzedzającą zapaść finansową na rynkach w październiku 2008. Bank nie przytacza jednak podstawy prawnej na jakiej dokonał tej operacji (mówi o zmianach w MSR 39 - jakich?).
  6. Z Noty 21 dowiadujemy się, że zarząd Banku Pekao SA w porozumieniu z radą nadzorczą tego banku uznał, że nie będzie rekomendował wypłaty dywidendy za rok 2008. Przypominamy, że jeszcze przed miesiącem prezes banku Jan Krzysztof Bielecki mówił o nie zwiększaniu wypłaty dywidendy w stosunku do roku 2007 (wypłacono wtedy 2,5 miliarda złotych).
  7. Natomiast od pracowników Pekao SA dowiedzieliśmy się, że do wyceny instrumentów finansowych użyto historycznych, uśrednionych współczynników i wskaźników. Jeśli miałoby to być prawdą globalny kryzys nie dotyczy Pekao SA! Oni ciągle żyją przeszłością?
  8. Brak wzmianki w sprawozdaniach o kredytach hipotecznych banku we frankach szwajcarskich, które przejęto z BPH, oraz o otwartej pozycji w tej walucie i o kosztach hedgingu otwartej pozycji.
  9. Brak informacji o ryzyku sektorowym i zaangażowaniu w spółki deweloperskie. Informacje dotyczące Pirelli są w swej wymowie przekłamane ze względu na fakt, że projekty tej spółki są finansowane przez Pekao poprzez spółki celowe. Pekao posiada też znaczną ekspozycję do innego dewelopera - GTC.
  10. Brak wzmianki w sprawozdaniach o tym, że wypłata dywidendy za rok 2007 (2,5 miliarda złotych) była bezprawna ze względu na jej wysokość przekraczającą zysk netto banku i brak zgody nadzoru na tak znaczną wypłatę.
  11. Należy również bezwzględnie wskazać, że do dnia dzisiejszego księgi banku nie uwzględniają zobowiązań podjętych przez bank wobec włoskiego dewelopera, Pirelli w ramach tzw "Projektu Chopin". Wg, naszej wyceny zobowiązania te sięgają co najmniej 4 miliardów złotych.
  12. W kontekście niniejszego komentarza warto wrócić do komunikatów z 12 i 13 stycznia tego roku (poniżej) zatytułowanych "Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" i "Wielka mistyfikacja" oraz zajrzeć do zakładki "Ulubiony doradca rządu".

Bernanke o kryzysie CLICK
W Japonii więcej samobójstw CLICK

KNF, sytuacja w sektorze bankowym może się pogorszyć CLICK

Z naszej perspektywy i w świetle naszych doświadczeń, wypowiedzi, że właśnie wychodzimy z kryzysu, śmieszą. Jak to możliwe, skoro tej skali nadużycia w Polsce, ale też w innych krajach ciągle jeszcze pozostają nierozliczone i dalej naszym systemem finansowym zarządzają te same osoby. Płonne są jakiekolwiek nadzieje, że tuzy świata banków zmieniły się za sprawą cudu w uczciwe i niewinne aniołki. Kolejne programy pomocowe zostaną po prostu sprzeniewierzone. Tymczasem bohaterowie "Projektu Chopin" i połączenia Pekao SA z BPH SA pozostają najlepiej opłacanymi bankowcami w Polsce.

Tak zarabiają szefowie banków CLICK

 

Piątek, 17.04.2009

  1. Fitch obniża rating Unicredit CLICK Kolejna w tym tygodniu agencja obniża rating Unicredit, a także określa perspektywę kredytową tego banku jako negatywną z możliwością dalszych obniżek. Uzasadnia obniżkę ekspozycją Unicredit do krajów naszego regionu, a także wskazuje na recesję w Niemczech i Włoszech jako najważniejszych rynkach dla banku.
  2. Fundusze nie na miarę Planu Marshalla CLICK Zapaść w wykorzystaniu środków unijnych za obecnych rządów pokazuje, że traktowane są one jako domena jednej grupy politycznej. Taki stan rzeczy źle świadczy o porządku prawnym i politycznym  państwa, gdyż polityka spycha gospodarkę na drugi plan, a fundusze okazują się dostępne tylko dla wybranych. Niestety zacietrzewienie polityczne zaślepia rządzących przez co cierpi interes ogólny. Pytanie komu można dać, a komu nie oraz kierowanie się światopoglądem i emocjami przy takich decyzjach prowadzi w prostej linii do korupcji politycznej, choroby, w którą pogrąża się nasz kraj pod obecnym rządem.

 

Czwartek, 16.04.2009

Zarobią banki, spłacą podatnicy CLICK  Surrealizm zagościł na stałe w stanowisku ministra finansów. Zdaje się on dzieckiem błądzącym we mgle, gdy mówi o ERM2 i obronie złotego. Jego wypowiedź jak i ogłoszone intencje rządu w sprawie pożyczki z  MFW są kardynalnym błędem na miarę tego, który popełnił Tusk, kiedy w środku ataku na złotego powiadomił rynki o zamiarach rządu. Wypowiedź Tuska wywołała burzę, łącznie z ganiącymi komentarzami szefa Banku Światowego czy komisarzy Unii. Szczęśliwie tykającą bombę rozbroił wtedy Goldman Sachs ogłaszając koniec ataku na złotego.Ostatnia rzecz, której należy sobie życzyć to wzmacnianie złotego czy wchodzenie do ERM2. Spowodowałoby to zapaść gospodarczą ze wszystkimi możliwymi skutkami. Nie wierzycie (?), sprawdźcie jak radzi sobie w strefie Euro Słowacja czy Irlandia.

 

Wtorek, 14.04.2009

  1. Sprawa o odszkodowanie w USA CLICK  Unicredit właśnie przekroczył rubikon, jego spółka zależna handlowała derywatami w USA. Należy wskazać, że pozew ten otwiera drogę do podobnych roszczeń w USA.  360 milionów dolarów może okazać się wierzchołkiem góry lodowej. W podobnej sytuacji znajdują się poszkodowane firmy w Polsce. Przypominamy, że Unicreit wspólnie z Pirelli jako jedna strona podpisali z Bankiem Pekao SA tzw "Porozumienie Chopin", umowę, która związała Pekao z włoskim deweloperem, Pirelii. "Porozumienie Chopin" zostało przypieczętowane podpisaniem Umowy Wspólników między Pekao a Pirelli. Umowa ta wiąże obie firmy na 25 lat. Wg naszej oceny za szkody wyrządzone polskim firmom i osobom prywatnym poprzez wdrożenie tzw "Projektu Chopin" odpowiada Unicredit. I tam także należy szukać kompensaty za poniesione straty.
  2. Nie przejmować banków lecz rynek CLICK  Zła sytuacja w sektorze bankowym jest więcej niż oczywista. Zarządy i pracownicy banków przerzucają się odpowiedzialnością, a z ich wypowiedzi wynika, że ... pompowano sztucznie przychody i wyniki. Mechanizmy te opisujemy na niniejszej stronie. Wielokrotnie zawyżane hipoteki, podtrzymywanie nadmiernie zadłużonych kredytobiorców poprzez spłatę za nich odsetek od kredytów, klasyfikowanie niewypłacalnych firm do grup ryzyka kredytowego "kredyty regularne" i zaliczanie wypłacanych sobie odsetek do zysków, podczas gdy w rzeczywistości taki proceder potęguje straty. A dodać do tego należy jednostronne umowy, nieuprawnione prowizje, sławne spready i opcje walutowe, czy w końcu WIBOR wyniesiony na niebotyczny poziom. W tej sytuacji bulwersuje uprzywilejowana pozycja prawna banków względem innych podmiotów obrotu gospodarczego, brak nadzoru i ich wszechwładza w mediach. Banki są głównym hamulcowym rozwoju gospodarczego w Polsce. Dowody na to będą się mnożyły w najbliższych dniach i miesiącach.

 

Wtorek, 07.04.2009

Banki wolą likwidować CLICK

 

Poniedziałek, 06.04.2009

  1. Spotkanie G20 za nami. Każdy dostał co chciał, a międzynarodowe uzgodnienia wywołały euforię na rynkach finansowych. Choć wynik był do przewidzenia skala ekspansji monetarnej zadziwiła. Kolejne 5 bilionów dolarów zostanie wpompowane w system ekonomiczny. Lecz nie liczby, a chemia pomiędzy poszczególnymi przywódcami państw była czymś co naprawdę zaskoczyło. Gordon Brown, Premier Wielkiej Brytanii, który pchnął świat do wykupu złych aktyw banków, zepchnięty został w niebyt. Co więcej, dzień po G20 na spotkaniu NATO pokornie maszerował przez most w drugim szeregu za plecami Lecha Kaczyńskiego. W pierwszym szeregu podpychany do przodu przez Kanclerz Merkel prowadził Kaczyńki z Obamą i właśnie Merkel. Po symbolicznym spotkaniu w połowie mostu, miejsce naszego Prezydenta zajął Prezydent Francji.  Czy jednak należy z tych okoliczności wyciągać zbyt daleko wnioski? Raczej należy ciągle mieć nadzieję, że od zarządzania pieniędzmi odsunięci zostaną dotychczasowi macherzy finansowi, których obwiniamy za obecne załamanie. Na naszym gruncie myślimy o sprawcach afery z opcjami, kredytami we frankach i "Projekcie Chopin". Jeśli ci sami spece będą zarządzali bankami to i góra pieniędzy nie pomoże, wręcz przeciwnie szybko zniknie, a jeszcze obecny kryzys pogłębi się w sposób wielce drastyczny. I za pół roku obudzimy się z narkotycznej iluzji z potężnym kacem. Owa chemia między przywódcami pozwala mieć nadzieję, że "ktoś" tzn Ponadnarodowy Komitet Stabilności Finansowej zdiagnozuje to coś o czym wszyscy wiedzą - dolce vita i bezkarność tuzów finansowych nie może być tolerowana - i pchnie do rozliczenia winnych. Nie mówimy tutaj o zagrożeniach z istnienia rajów podatkowych, bo pełnią one naturalną funkcję ograniczającą wzrost podatków w poszczególnych krajach i chronią przed czymś co określilibyśmy totalitaryzmem finansowym państwa, a właśnie o konkretnych menadżerach w świecie finansów, którzy podejmowali pokrętne decyzje, nadużywali władzy, korumpowali polityków wbrew bezpieczeństwu finansowemu własnych instytucji finansowych, bo kierowali się jedynie własnym prywatnym interesem. Szara strefa między rządzącymi a biznesem była i dalej jest złowróżbnym zagrożeniem Numer 1 - jakże widocznym na przykładzie naszego kraju. Należy poza politykę wyrzucić biznesowe klony w postaci Marcinkiewicza czy Misiaka, doceniać niezależność i wyrazistość poglądów polityków, a także oczyścić świat finansów z quasi polityków, kupujących przychylność i posłuszeństwo sowitym kredytem. Warto zadać sobie pytanie: "a co gdy ty właśnie wylecisz z listy VIP-ów, których banki nie windykują i staniesz się zwykłym obywatelem z nadmiernym kredytem we frankach ?" I odpowiedzieć na nie bez hipokryzji. Czy tak ma wyglądać współczesny ład polityczny i społeczny ?  Szukajmy odpowiedzi na te właśnie pytania, by nie znaleźć się w sytuacji bez wyjścia.
  2. W sposób symboliczny G20 zbiegło się z końcem pierwszego kwartału, za który banki pokażą wkrótce wyniki. Należy przypomnieć, że w zeszłym roku wyniki finansowe banków zostały uratowane między innymi gigantycznymi wypłatami za CDS-y z AIG. Wśród beneficjentów znalazły się takie tuzy jak Goldman, JP Morgan czy europejskie Barkley, Societe Generale i Deutsche Bank. Czy tym razem pusty pieniądz zostanie zastąpiony innym pustym pieniądzem ? Za co płacimy wszyscy od LA poprzez Warszawę do Pekinu i Tokio.

Nie pudrować zwyrodniałych rynków CLICK

The West fatal overdose CLICK

 

Środa, 1.04.2009

Zamiast komentarza:

  1. Jak banki niszczą klientów CLICK   I to nie jest żart primaaprilisowy.
  2. Jak banki niszczą z pomocą sądów autora niniejszej strony CLICK  Oczywiście sąd w tym przypadku uchylił sprawę pod pretekstem formalnym. Pomimo uprzedniego zwolnienia z kosztów sądowych obarczył autora niniejszej strony wysokimi kosztami procesowymi za jedną rozprawę, która trwała 20 minut.
  3. Wzorcowy model CLICK
W marcu na naszą stronę weszło blisko 6 tysięcy internautów. Daleko jednak do rekordu 9-ciu tysięcy ustanowionego w przeddzień ZWZ Banku Pekao SA. Za zainteresowanie, wsparcie jak i cenne komentarze dziękujemy.

 

Poniedziałek, 30.03.2009

Aktualności:

  1. Pan Alessandro Profumo, prezes banku Unicredit został wezwany w roli świadka na rozprawę sądową dotyczącą sporu między Malmą a bankiem Pekao SA, toczącą się przed sądem w Gdańsku.
  2. W programie obrad sejmu na najbliższy tydzień nie zaplanowano debaty na temat ustawy o opcjach walutowych i instrumentach pochodnych. Tymczasem z końcem miesiąca następuje gwałtowna dewaluacja złotego, który tylko w piątek osłabł o kilkanaście groszy w stosunku do wszystkich głównych walut. Presja na złotego spowodowana jest rozliczaniem kolejnych transz umów na opcje walutowe. Ustawa o opcjach miałaby wyrównać szanse stron w sporach sądowych z bankami.
  3. Tymczasem jakby ku przestrodze ogłoszono upadłość likwidacyjną Krośnieńskich Hut Szkła, perełki GPW z racji unikalnych wyrobów i marki na świecie. Krosno poniosło dotkliwe straty na opcjach walutowych i utraciło płynność. Zakład ten eksportował do niedawna 50% swojej produkcji za granicę, przede wszystkim do USA. Wydawało się, że mógł stać się wzorcowym beneficjentem gwarancji proeksportowych szumnie zapowiadanych przez obecny rząd. Tymczasem zwolnieni pracownicy przejdą na garnuszek Funduszu Płac (zaległe pensje) i zasiłki dla bezrobotnych. Innym kolosem, którego upadłości w zeszłym tygodniu domagały się banki są Zakłady Mięsne "Duda". Za te upadłości zapłacimy wszyscy jako podatnicy. Krosno upadło przez opcje CLICK
  4. Dlaczego banki tak bezwzględnie niszczą firmy?  Sprzyja im system prawny. Dodatkowo, przed dwoma tygodniami uchwalono "po cichu" nowelizację prawa upadłościowego wzmacniając pozycję banków wobec przedsiębiorców, pracowników, Skarbu Państwa i innych stron w procesie upadłościowym. Czy aby posłowie wiedzieli za czym głosują i jakie skutki nowelizacja wywoła w sytuacji kryzysu gospodarczego? Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK
  5. W tym tygodniu w Londynie odbędzie się oczekiwane spotkanie G20, bez udziału Polski. Zarysowało się kilka stanowisk. W naszej ocenie głównym tematem rozmów powinien stać się nawis nierozliczonych instrumentów pochodnych i trudnych kredytów zagrażający istnieniu instytucji finansowych, a blokujących finansowanie realnej gospodarki i przede wszystkim wymianę handlową na świecie. Chiny zapewne będą chciały  mówić o przyszłość amerykańskiego dolara wobec poluzowania polityki monetarnej w USA. Niemcy o zacieśnieniu kontroli nad rynkami finansowymi oraz ograniczeniu stymulacji gospodarki ze względu na rosnące zagrożenie wysoką inflacją w perspektywie kilkunastu miesięcy. Rosja będzie grać kartą załamania systemu finansowego i groźbą reperkusji w eksporcie nośników energii. USA i Wielka Brytania  bronić będą ekspansywnej polityki monetarnej, przejmowania zobowiązań banków i optować za utrzymaniem status quo na rynkach finansowych. Uwagę uczestników mogą też pochłonąć bieżące wydarzenia jak choćby sytuacja w naszym regionie i rola MFW w rozwiązywaniu problemów tzw. emerging markets. W naszej ocenie wszystkie te problemy winny zostać rozwiązane na drodze konsensu zawarciem Nowego Bretton Wood, gdyż w przeciwnym razie zafundujemy sobie lata niepewności i konfliktów.  London raises security ahead of G20 CLICK  O dojrzałości polityków niech świadczy kiedy taki konsensus zostanie podjęty pomimo jakże zróżnicowanych stanowisk i interesów uczestników spotkań G20. 

Strzyżenie owiec, część druga
Sejm nie podejmuje debaty na temat opcji, frank znowu idzie w górę, a strzyżenie polskich owiec trwa w najlepsze. Banki sięgają głęboko do naszych kieszeni i żądają nowych zabezpieczeń pod kredyty we frankach szwajcarskich. W ostatnich miesiącach wzrósł kilkakrotnie wskaźnik złych kredytów, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. W tej sytuacji należy stwierdzić, że poza eksporterami (casus Krosna), inni kredytobiorcy podpisali umowy na kredyty złotówkowe (płatność i spłata w złotówkach) z wbudowanymi opcjami walutowymi i wydani zostali na pastwę spekulacji finansowych. Bank, choć dał nam złotówki i żąda złotówek na spłatę kredytu (korzysta na spreadach walutowych), oblicza zarówno podstawę oprocentowania jak i oprocentowanie w zależności od kursu franka szwajcarskiego. I tak realna stopa oprocentowania kredytu, przyznanego gdy kurs franka wynosił 2 złote a teraz sięga ponad 3 złote, wzrosła do ponad 50%, ewenement w skali światowej. Nie sposób nie zauważyć, że nasilenie kampanii sprzedaży kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich nastąpiło w ciągu 4 do 5 miesięcy przed załamaniem złotego, a ogólna kwota udzielonych kredytów sięgnęła 200 miliardów złotych. 
Całe ryzyko walutowe i stóp procentowych ponoszą klienci banków. Z prawnego punktu widzenia w naszej ocenie sądy winny wziąć pod uwagę cel udzielanego kredytu (np. zakup mieszkania lub samochodu), czy wymagana była płatność w walucie obcej i czy kredytobiorca spodziewał się dochodów w tej walucie. Jeśli odpowiedź na oba pytania jest negatywna taki kredytobiorca został narażony na nadmierne i jednostronne ryzyko, a bank nie dopełnił obowiązku informacyjnego, zachował się nieprofesjonalnie i sprzedał produkt niedostosowany do sytuacji finansowej i materialnej klienta. Cała winna za złą sytuację w sektorze bankowym leży na kredytodawcach i nadzorze finansowym, a zwłaszcza w jednostkowych przypadkach niezależnie czy po drugiej stronie kontraktu stała osoba fizyczna czy prawna! Inne stanowisko jest przysłowiowym odwracaniem kota ogonem. O równość stron można mówić jedynie w przypadku gdyby obie strony kontraktu okazały się instytucjami finansowymi (profesjonalistami) działającymi na rynku walutowych, a i tak możliwe są nawet wtedy przypadki nadużyć. Czyż banki nie mienią się instytucjami zaufania publicznego? Czy nie powinny na nie zapracować? A jeśli nadużyły nasze zaufania czy nie powinny ponieść konsekwencji finansowych?
W sądach we Włoszech i Austrii Unicredit, właściciel Pekao SA, ponosi serię porażek, sądy przychylają się do stanowiska przedsiębiorców. W USA Proktor & Gamble wygrał sprawę przeciwko Bankers Trust, bankowi inwestycyjnemu. Sądy zwracają uwagę, poza prawną stroną kontraktów, na uwarunkowania biznesowe jak choćby znaczne prowizje dla sprzedawców opcji, czy nadmierne lewarowanie i asymetria kontraktów opcyjnych. Nawet tak wyrafinowane finansowo przedsiębiorstwo jak Procter & Gamble może zostać wprowadzone  w błąd przez bank i wygrać od tegoż banku znaczne odszkodowanie.
W Polsce natomiast, jeśli bank skorzysta z prawa do bankowego tytułu egzekucyjnego ? Cóż, praktycznie ze względu na archaiczne prawo będziemy bezbronni. Należy wywierać nacisk na naszych przedstawicieli w sejmie by zajęli się czym prędzej ustawą o opcjach walutowych, instrumentach pochodnych i bankowym tytule egzekucyjnym. Posłowie powinni dać szanse polskim przedsiębiorcom w sporze z bankami, które w 80% należą do kapitału zagranicznego.
Co więcej, jeśli przedsiębiorca wynajmuje lub dzierżawi przedmiot zastawu bankowego, jako najemca lub dzierżawca będzie równie bezbronni ze względu na niedawne zmiany w prawie upadłościowym. Czy posłowie zdawali sobie sprawę za czym głosują i jakie skutki nowelizacja wywoła w sytuacji kryzysu gospodarczego?
Na końcu tej drogi jak w przypadku Pekao SA czeka deweloper, który jako faktyczny beneficjent bankowego tytułu egzekucyjnego bądź tanio "odzyska" sprzedane mieszkanie, bądź zajmie atrakcyjną nieruchomość. Strzyżenie polskich owiec trwa tam w takt akordów "Projektu Chopin" - po włoską batutą Unicredit. Co za tupet z nazwą projektu?! Z racji obowiązku wyjaśniamy, że bank Pekao SA, podpisem Jana Krzysztofa Bieleckiego, oddał prawa do nieruchomości "NIE-OK" klientów banku na rzecz dewelopera, a umowa podpisana przez prezesa na okres 25 lat z włoskim Pirelli ("Projekt Chopin") zatajona została przed rynkami finansowymi i kredytobiorcami.

 

Czwartek, 27.03.2009

Globalne zamiatanie pod dywan CLICK

Ile zarobili prezesi banków CLICK

Dla pełnego obrazu sytuacji w Polsce warto przeczytać nasze komentarze pt "Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" i "Wielka mistyfikacja" z 12 i 13 stycznia 2009 roku (poniżej).

Poniedziałek, 23.03.2009

  1. Dowiadujemy się, że w najbliższym czasie mogą wejść w życie zmiany w prawie upadłościowym, które umożliwią unieważnienie umów najmu i dzierżawy, które zawarł upadły na długo przed bankructwem. Zmiany te są skandaliczne w obecnej sytuacji kryzysu, bowiem chronią interes banków przeciwko interesowi najemców i dzierżawców.  Nie dość, że bank już teraz może w sposób jednostronny i nieuczciwy przy nadużyciu prawa do Bankowego Tytułu Egzekucyjnego doprowadzić do upadku zdrowe przedsiębiorstwo to już wkrótce będzie mógł bez skrępowania wyrzucić najemców i dzierżawców z ruchomości i nieruchomości masy upadłościowej. Najem mieszkań od deweloperów traci jakikolwiek ekonomiczny sens bowiem związany będzie z nadmiernym ryzykiem. Odszkodowania dla dzierżawców i najemców są oczywiście wątpliwe bowiem ich zaspokojenie będzie następowało z masy upadłościowej po wszystkich innych wierzycielach! Co z niemal milionem mieszkań zakupionych pod wynajem, a obarczonych kredytami hipotecznymi ?!
  2. Debatę sejmową na temat opcji walutowych odwleczono ze szkodą dla przedsiębiorców a zgodnie z interesem banków.  Banki bez skrępowania mogą wymuszać ustępstwa firm nadużywając Bankowy Tytuł Egzekucyjny jako narzędzie szantażu. Szerzej w komunikacie zatytułowanym "Strzyżenie owiec" (poniżej).
  3. Komentarz przeczytany w internecie: "Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz. U. nr. 183 poz. 1538) oraz Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 28 grudnia 2005 r. w sprawie trybu i warunków  postępowania firm inwestycyjnych i banków powierniczych (Dz. U. nr. 2 poz. 8 z 2006 r.) na banku ciąży obowiązek m. in. uzyskania od klienta niezbędnych informacji na temat poziomu jego wiedzy, doświadczenia inwestycyjnego oraz celów inwestycyjnych. Paragraf 5 w/w. Rozporządzenia mówi o tym, że bank jest zobowiązany do poinformowania klienta o grożącym ryzyku przy zawieraniu opcji walutowych. Banki w 95% nie dopełniły obowiązku poinformowania oraz nie zapoznały się z wiedzą, doświadczeniem, a także celami inwestycyjnymi klientów, którym zaproponowano opcje walutowe i dlatego powinny ponieść odpowiedzialność za straty jakie poniosły z tytułu tych instrumentów polskie firmy. Z powyższego wynika, że nie trzeba się powoływać na Rozporządzenie Unijne MiFID, a wystarczy bazować na polskim prawie. To bank są winne zapaści finansowej wielu polskich firm, i to one powinny ponieść odpowiedzialność za obecny kryzys. Przede wszystkim to banki zachodnie proponowały takie opcje walutowe polskim firmom."
  4. Gronkiewicz chce wydania euroobligacji przez miasto Warszawa. W naszej ocenie władze samorządowe nie powinny wydawać obligacji denominowanych w obcych walutach, gdyż ich przychody są wyłącznie w złotówkach. Wobec niepewnych rynków walutowych takie posunięcie wydaje się czystą spekulacją i stwarza realne zagrożenie dla finansów Warszawy.
  5. Zamierzamy wziąć udział w ZWZ Pekao i Grupy Unicredit. Z naszych ustaleń jasno wynik, że sprawozdania finansowe Grupy, Bank of Austria, HVB i Pekao są niewiarygodne. Pomimo audytu Grupy przez tę samą firmę doszło do wielu rozbieżności w poszczególnych sprawozdaniach finansowych, bez jasnych standardów narzuconych przez spółkę matkę. Za tę sytuację obwiniamy Unicredit, audytora banku i brak koordynacji pomiędzy instytucjami nadzoru finansowego w poszczególnych krajach. Pomoc rządowa dla banków wydaje się w naszej ocenie wątpliwa i zdana na porażkę bez korekty sprawozdań finansowych poszczególnych banków i całej Grupy.
  6. Dowiadujemy się, że Goldman Sachs i Unicredit utrzymają swój mandat na doradztwo w prywatyzacji Polskiej Grupy Energetycznej Goldman - sprywatyzuje i pospekuluje CLICK  Dla pełnego obrazu sytuacji warto zerknąć do zakładki Ulubiony doradzca rządu CLICK oraz wrócić do komunikatów "Wielka mistyfikacja" i "Hulaj duszo bankiera piekła nie ma" z 12 i 13 stycznia tego roku (poniżej), jak i prześledzić meandry "Projektu Chopin".
  7. Premier Węgier sam się obalił CLICK  Czy nasz premier bierze taką ewentualność pod uwagę? Przymykanie oka na problemy gospodarcze, a zwłaszcza aferę z opcjami i "Projekt Chopin" oraz uleganie lobby bankowemu (by wymienić kilka najważniejszych powodów) prowadzą do pogłębienia załamania w gospodarce, dalszego osłabienia złotego i utraty wiarygodności finansowej kraju w średnim i długim okresie.
  8. Nadchodzący tydzień będzie szczególnie trudny na rynku amerykańskim. Z jednej strony FED ogłosił o intencji wykreowania 1,2 biliona dolarów (dotychczas "wydrukowano" w zapisach komputerów 300 miliardów) z drugiej zaś okazuje się, że pomimo pomocy dla banków, państwowe przecież AIG spłacało swoje zobowiązania do właśnie tychże banków w 100%. USA przerzuca w ten sposób koszty błędów w sektorze finansowym na podatników biorąc na siebie ryzyko wysokiej inflacji. Sekretarz Stanu może z tego powodu złożyć rezygnację w tym tygodniu. Rynki finansowe nie pochwalają dotychczasowych sposobów zaradzenia kryzysowi finansowemu, gdyż w długim okresie mogą one doprowadzić do wykreowania niekontrolowanej hiperinflacji ze wszelkimi tego skutkami jak niepokoje społeczne, wysokie bezrobocie i konflikty regionalne (wg raportu o bezpieczeństwie państwa). Pod znakiem zapytania pozostają też bilanse instytucji finansowych. Wg niektórych komentatorów instytucje finansowe ujawniły dotychczas jedynie jedną trzecią poniesionych strat. 
  9. Oceniamy, że wpompowanie 1,2 biliona pustych dolarów do systemu finansowego może spowodować 10 do 20 % dewaluacji dolara tylko w początkowej fazie.
  10. 20 banków depozytowych zbankrutowało w USA CLICK. 
  11. Wczoraj w niedzielę weszło na nasz portal ponad 300-stu internautów co stanowi weekendowy rekord. W dzień powszedni ciągle nie możemy przekroczyć liczby 1100. Należy zaznaczyć, że około 50% stanowią internauci angielskojęzyczni. W ostatnim czasie odnotowaliśmy też ponad 700 wejść z Włoch i 300 z Francji. Dziękujemy za zainteresowanie.

Kryzys a sprawdzian przywództwa CLICK

Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK

Gospodarka zapłaci za pasywny rząd CLICK

Kiepskie sądy i prokuratury - tabu naruszone i co dalej? CLICK

Wywiad z prof. Zybertowiczem CLICK  Wg nas to nie kto inny ale służby specjalne winny ostrzegać państwo i obywateli przed takimi zagrożeniami i kryminogennymi aferami jak nasilenie sprzedaży opcji walutowych, kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu, "Projekt Chopin" , czy naruszaniem prawa przez instytucje finansowe itd.

Ujawnić beneficjentów opcji walutowych CLICK   W naszej ocenie Premier Pawlak wydaje się osobą z gruntu uczciwą o czym świadczy jego bezkompromisowa postawa jako Ministra Gospodarki w sprawie opcji walutowych. Jeśli uratuje polskie przedsiębiorstwa przed opcyjnym zagrożeniem, z pewnością wybaczymy mu nie tylko drobne uchybienia, o których nie bez przyczyny tak rozpisuje się ostatnio prasa, ale też jego rolę w usunięciu gabinetu Premiera Olszewskiego. Mamy nadzieję, że Premier stanie się przykładem również dla innych polityków. W naszej świadomości narodowej zapadła wszak postać Kmicica, zdrajcy, który odkupił grzechy, by stać się narodowym bohaterem.

 

Środa, 18.03.2009

Strzyżenie owiec,część pierwsza

Preludium do dzieła miało miejsce się wraz ze wczorajszą konferencją Donalda Tuska. Pieprzyku sytuacji dodała wizyta bankowców w Senacie RP.  Aktorzy spektaklu zostali namaszczeni do właściwej rozgrywki. Bowiem to właśnie dzisiaj rozpoczyna się sesja Sejmu RP, podczas której zostaną poddane  dyskusji projekty dotyczące opcji walutowych. Nasi parlamentarzyści rozważą czy chronić interesy polskich przedsiębiorców, czy też przystrzyc na krótko polskie owce. Ten świecki zwyczaj trwa od wieków. Do doskonałości doprowadzili go właściciele PRL-u. Teraz kierunek wg nas pokazuje Platforma Obywatelska. Zarówno skala jak i moment sprzedaży opcji walutowych i innych derywatów nie pozostawiają wątpliwości - była to zaaranżowana manipulacja z góry nastawiona na osłabienie złotego i zyski kosztem polskich przedsiębiorstw. Słowo klucz w rozgrywce, przedmiot spory i wygrana zawiera się w trzech słowach: Bankowy Tytuł Egzekucyjny. W krótkim terminie chodzi o kilkadziesiąt miliardów złotych, które jeśli PO wygra, zostaną wytransferowane za granice Polski w najbliższych 6-ciu miesiącach. Konsekwencją byłoby gwałtowne osłabienie złotego, daleko głębsze niż 5 złotych za Euro. W długim terminie chodzi o wiele więcej jak choćby o to czy "Projekt Chopin" (opisany dobrze na niniejszych stronach) przyniesie spodziewane benefity. Bo wszak umowa podpisana przez prezesa Pekao, Jana Krzysztofa Bieleckiego z włoskim deweloperem Pirelli na 25 lat dotyczy kredytów i nieruchomości stanowiących 20% polskiego rynku. Strzyżenie polskich owiec przybiera różne mniej lub bardziej bezwzględne formy. W skali jednostkowej doświadczyli tego rytuału właściciel Optimusa, Malmy i wielu innych mniej znanych firm. W najbardziej drastycznej odmianie zakosztowała go rodzina Olewników, kiedy w momencie tragedii banki bezwzględnie wypowiedziały kredyty firmie należącej do rodziny. We wszystkich przypadkach biczem był Bankowy Tytuł Egzekucyjny - narzędzie zlecenia na dowolne przedsiębiorstwo w Polsce. Strzyżenie polskich owiec wraz z PO nabrało charakteru hurtowego. W opcje uwikłanych zostało kilkanaście tysięcy przedsiębiorców. "Projekt Chopin" dotyczy setek tysięcy właścicieli mieszkań i wszystkich przedsiębiorstw, które staną się przez dwie kolejne dekady kredytobiorcami w Pekao SA. Przy czym wygląda na to, że sprawcy naszego rodzimego kryzysu pozostaną bezkarni. Od z górą dwóch lat trwają procesy sądowe przeciwko Pekao SA, a żaden z sędziów nie zdecydował się na merytoryczną decyzję pomimo oczywistych dowodów i wnikliwych ekspertyz. O niechęci sądów niech świadczy procedura rejestracji Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek" ciągnąca się w nieskończoność przez dziewięć miesięcy od czerwca ubiegłego roku. Pomimo, że założycielami są osoby powszechnie znane o różnych przekonaniach politycznych, a deklarację akcesu i współpracy złożyli profesorowie, urzędnicy państwowi, prawnicy, a nawet przedstawiciel Związku Banków Polskich, to jednak nie możemy znaleźć uznania i możliwości działania w interesie publicznym. Innym aspektem afery są nasze rodzime media. Poza Gazetą Bankową, Wprost, Naszym Dziennikiem czy Gazetą Polską inne periodyki podjęły decyzję nie zajmować się tematem "Projektu Chopin". Choćby Gazeta Wyborcza, która obecna na naszej konferencji prasowej przed trzema laty pomija tę właśnie aferę całkowitym milczeniem. Rzeczypospolita posunęła się jeszcze dalej i nadała tytuł Człowieka Roku architektowi "Projektu Chopin", prezesowi Unicredit, panu Alessandro Profumo. Ostatnio finansistą roku obwołano Jana Krzysztofa Bieleckiego. Nasze życie publiczne nabiera wymiaru groteski, podczas gdy strzyżenie polskich owiec trwa w najlepsze. Warto przypomnieć, że wg danych oficjalnych w zeszłym roku nastąpił rekordowy wypływ kapitału z Polski sięgający 80 miliardów złotych z czego w sposób legalny (np. wypłata dywidend) wypłynęło tylko 40 miliardów.Trudno przyjdzie nam identyfikować się z państwem w dobie kryzysu, w którym nieuczciwy bankowiec otwarcie naciska na decyzje senatorów w przeddzień debaty, a przedstawiciela stowarzyszenia poszkodowanych przez banki nazwano lobbystą! Trudno uwierzyć, że premier rządu każe Misiaka, a ubija polityczny interes kosztem kilkunastu tysięcy poszkodowanych przedsiębiorców, narażając przy tym stabilność całej gospodarki. Przychodzi na myśl złowieszcze zdanie z przed ćwierć wieku: "rząd jakoś się wyżywi". Co będzie z Polakami?  Przyjdzie wziąć los w swoje ręce przy najbliższych wyborach.

Na marginesie warto dodać, że Francuz, Niemiec, Włoch czy Brytyjczyk nie dają się przystrzyc. Amerykański AIG wypłaciło w ciągu ostatnich czterech miesięcy kilkadziesiąt miliardów Euro odszkodowań na rzecz banków w tych krajach. Zaś włoscy przedsiębiorcy z automatu wygrywają procesy przeciwko Unicredit w sprawach analogicznych do polskiej afery z opcjami walutowymi.

Kryzys a sprawdzian przywództwa CLICK

Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK

Opcje zagłady, krach na złotówce a sprawa polska CLICK

Kasyno Europa - gdzie banki straciły 18 bilionów Euro? CLICK

 

Poniedziałek, 16.03.2009

Komentarz do Sprawozdań Finansowych Banku i Grupy Pekao SA

  1. Wg. sprawozdania jednostkowego Banku Pekao SA  stan środków pieniężnych banku zmniejszył się o ponad 5 miliardów złotych w 2008 roku.
  2. Wartość nominalna instrumentów bazowych (pochodnych) w pozycjach pozabilansowych banku Pekao SA wynosi ponad 248 miliardów złotych i jest niemal dwukrotnie większa od sumy bilansowej banku - 127 miliardów złotych.
  3. Opinia audytora CLICK   Audytor banku zwraca naszą uwagę na Notę 32 w sprawozdaniach jednostkowych Banku Pekao SA (Nota 8 w skonsolidowanych). Cóż tam czytamy w konkluzji? Że portfel kredytowy Unicredit Ukraina (100% własność Pekao SA) nie uległ pogorszeniu, a bank osiągnął 32 miliony złotych zysku w 2008 roku. Zatem Pekao nie podjęło żadnych rezerw na swoje aktywa na Ukrainie, które wg sprawozdań skonsolidowanych Grupy wynoszą niemal 4 miliardy złotych. Natomiast ze źródeł zbliżonych do Pekao SA dowiadujemy się, że zobowiązania Unicredit Ukraina są rolowana przez Pekao SA kosztem kilkudziesięciu milionów złotych miesięcznie.Gdyby Pekao SA nie dopłacało gotówki do Unicredit Ukraina, bank ten okazałby się niewypłacalny, a Pekao musiałoby przyjąć 100% rezerw na 4 miliardy złotych.
  4. Ekspozycja związana tylko z kredytami i lokatami Pekao SA w spółkach Grupy Unicredit wynosi ponad 7 miliardów złotych.
  5. W Nocie 30 sprawozdań jednostkowych banku dowiadujemy się, że z dniem 1 października 2008 roku w związku z sytuacją wyjątkową - kryzysem finansowym, przeklasyfikowano do innych kategorii np. kategorii aktyw utrzymywanych do daty wymagalności, aktywa finansowe banku o wartości niemal 3,5 miliarda złotych . Do przeklasyfikowania użyto wartości godziwej z 1 października 2008 roku, a więc z datą poprzedzającą zapaść finansową na rynkach w październiku 2008. Bank nie przytacza jednak podstawy prawnej na jakiej dokonał tej operacji (mówi o zmianach w MSR 39 - jakich?). Czy było to może rozporządzenie Ministerstwa Finansów z 24 grudnia 2008 roku?
  6. Z Noty 21 dowiadujemy się, że zarząd Banku Pekao SA w porozumieniu z radą nadzorczą tego banku uznał, że nie będzie rekomendował wypłaty dywidendy za rok 2008. Przypominamy, że jeszcze przed dwoma tygodniami prezes banku Jan Krzysztof Bielecki mówił o nie zwiększaniu wypłaty dywidendy w stosunku do roku 2007 (wypłacono wtedy 2,5 miliarda złotych).
  7. Natomiast od pracowników Pekao SA dowiedzieliśmy się, że do wyceny instrumentów finansowych użyto historycznych, uśrednionych współczynników i wskaźników. Jeśli miałoby to być prawdą globalny kryzys nie dotyczy Pekao SA! Oni ciągle żyją przeszłością?
  8. Brak wzmianki w sprawozdaniach o kredytach hipotecznych banku we frankach szwajcarskich, które przejęto z BPH, oraz o otwartej pozycji w tej walucie i o kosztach hedgingu otwartej pozycji.
  9. Brak informacji o ryzyku sektorowym i zaangażowaniu w spółki deweloperskie. Informacje dotyczące Pirelli są w swej wymowie przekłamane ze względu na fakt, że projekty tej spółki Pekao finansuje poprzez spółki celowe. Pekao posiada też znaczną ekspozycję do innego dewelopera GTC.
  10. Brak wzmianki w sprawozdaniach o tym, że wypłata dywidendy za rok 2007 (2,5 miliarda złotych) była bezprawna ze względu na jej wysokość przekraczającą zysk netto banku i brak zgody nadzoru na tak znaczną wypłatę.
  11. Należy również bezwzględnie wskazać, że do dnia dzisiejszego księgi banku nie uwzględniają zobowiązań podjętych przez bank wobec włoskiego dewelopera, Pirelli w ramach tzw "Projektu Chopin". Wg, naszej wyceny zobowiązania te sięgają co najmniej 4 miliardów złotych.
  12. W kontekście niniejszego komentarza warto wrócić do komunikatów z 12 i 13 stycznia tego roku (poniżej) zatytułowanych "Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" i "Wielka mistyfikacja" oraz zajrzeć do zakładki "Ulubiony doradca rządu".

Sprawozdania Banku i Grupy Pekao SA wg naszej oceny mają wątpliwą wartość, bowiem nie przedstawiają prawdziwego obrazu sytuacji finansowej banku. Za ten stan rzeczy obarczamy zarząd tej instytucji, spółkę dominującą Unicredit, audytorów banku, a także, a może przede wszystkim nadzór finansowy.


Ukryją opcje przed inwestorami CLICK

Opcje zagłady, krach na złotówce a sprawa polska CLICK

Banki wchodzą na pole minowe CLICK

Gdzie poszły pieniądze z AIG CLICK

Fundusze emerytalne chcą odszkodowania od banku CLICK

 

Sobota, 14.03.2009
  1. Madoff, a Pekao SA - nie ma związku ? CLICK  Otóż podobne zarzuty jakie otrzymał Madoff można postawić architektom i wykonawcom "Projektu Chopin". Wg naszych prawników jedynie krzywoprzysięstwo wg prawa polskiego byłoby trudne na tym etapie do udowodnienia.
  2. Lehman - najlepsza decyja 2008 roku CLICK  Stanowisko o szkodliwości decyzji prowadzących do upadku Lehman wpisuje się w szantaż korporacyjny uprawiany przez instytucje finansowe. Inne absurdalne twierdzenie z arsenału lobby bankowego zakłada, że "niektóre instytucje finansowe są zbyt duże, aby upaść". Czas pokaże.
  3. Fundusze emerytalne w USA CLICK   Ta sytuacja powoduje, że emeryci w USA już teraz płacą za kryzys - bieżące wypłaty topnieją w czasie.
  4. Freddie Mac ujawnia kolosalne straty CLICK  51 miliardów strat i 30 miliardów nowej pomocy rządu USA.
  5. Banki ukrywają toksyczne aktywa CLICK  
  6. Ostatni raport Goldman Sachs niesie zapowiedź kolejnej fali gry na osłabienie złotego. Wielki bank uwziął się na złotego CLICK

 

Wtorek, 10.03.2009

Zamiast komentarza

 Kryzys, a sprawdzian przywództwa CLICK

 

Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK

 

Komentarz przed nadchodzącymi dwoma tygodniami

  1. W ciągu ostatnich dwóch tygodni polska giełda oderwała się od innych głównych giełd na świecie i uparcie zmierzała w odwrotnym kierunku również wbrew fundamentom lokalnego rynku. Podczas gdy Mediolan, Londyn Paryż czy Nowy York zanotowały historyczne spadki my pięliśmy się w górę w rekordowym tempie na miarę niemal 11% na WIG 20. Przykładowo Bank Pekao SA zyskał w tym czasie 24% w cenie akcji, podczas gdy jego spółka matka straciła tylko w ostatnim tygodniu aż 23%. Podobna sytuacja na giełdach miała miejsce przed poprzednim atakiem spekulacyjnym na złotego. Wygląda na to, że kapitał spekulacyjny, krążący falami po rynkach i po zebraniu żniw ze spadków na zachodzie i Azji wróci na naszą giełdę. Co tym razem stanie się pretekstem? Pretekst jest drugorzędny. Przewidujemy, że ceny akcji mogą wzrosnąć jeszcze o jakieś 10% (choć niekoniecznie)  w ciągu pierwszych kilku dni nadchodzącego tygodnia, by osiągnąć historyczne minima z końcem marca. Alarmującym poziomem cen, w naszej ocenie, byłoby na przykładzie Pekao SA około 95 - 99 złotych. Wg naszej wiedzy, biorąc pod uwagę wszystkie uwarunkowania, w tym "Projekt Chopin", obecna kapitalizacja tego banku jest 3, 4-krotnie wyższa od wartości godziwej i dlatego spekulacja na cenach akcji  właśnie tej instytucji może być wyjątkowo głęboka (jak w przypadku poprzedniego osłabienia giełdy i złotego). Niniejszy komentarz nie stanowi samospełniającej się wróżby ze względu na mały zasięg informacyjny naszej strony, ale ma na celu przestrzeżenie nadzoru i rządu przed nadchodzącymi kłopotami i przygotowanie odpowiednich strategii w obronnie lokalnego rynku i zasobów Państwa. Uważamy, że ciągła interwencja NBP byłaby bezskuteczna i naruszy nasze rezerwy walutowe.
  2. Należy wskazać, że złoty tym razem znalazł się w korzystnej sytuacji, która jest pochodną napływu innych walut do Polski w wyniku boomu w handlu przygranicznym. Zapowiedzi międzynarodowych koncernów o przenoszeniu produkcji do Polski też ma swoją wymowę. Rząd Polski nie powinien wspomagać Opla - uczyniliśmy już to poprzez wyjątkowo korzystne kursy wymiany walut. W kosztach produkcji konkurujemy obecnie nawet z Chinami.
  3. Spadki na giełdach światowych CLICK
  4. Giełda w Japonii wyznaczyła dzisiaj kolejne historyczne minimum.
  5. Unicredit rozpoczął dzień od 4 % spadku cen akcji wyznaczając kolejne minima. O 9.20 jedna akcja Unicredit kosztowała... 68 Eurocentów.
  6. Futures na amerykańskie indeksy od rana ciągle na historycznie najniższych poziomach.
  7. KNF sprawdzi rezerwy na opcje CLICK

 

Sobota, 7.03.2009

  1. Balansowanie na krawędzi CLICK Nacjonalizacja chociażby Lloydsa sama w sobie nie jest naganna, natomiast gwarancje rządowe tzn ubezpieczenie toksycznych aktyw wskazuje, że klasa rządząca w Wielkiej Brytanii mówiąc potocznie jedzie po bandzie. Jednak struktura prawna tego kraju nie broni przed drukowaniem pustego pieniądza i rząd kosztem inflacji gotowy jest wywiązać się ze swoich zobowiązań. Podobnie sprawy mają się w USA. W Polsce konstytucja zabranie takiego zabiegu. Jednak i w naszym systemie prawnym odnaleziono furtkę, by przerzucić ciężar błędów w sektorze bankowym na sferę publiczną. Mówi się coraz częściej o pożyczkach dla banków i przedsiębiorstw z NBP pod zastaw, którym miałyby być aktywa banków. Sam szef NBP nie wyklucza takich rozwiązań. W naszej ocenie finansowanie banków i przedsiębiorstw pod, co tu dużo gadać, toksyczne aktywa, byłoby błędem. Nie dość, że Polska w razie kłopotów z płynnością może, przy istniejącym systemie prawnym, nie wywiązać się ze swoich zobowiązań to jeszcze osłabiono by instytucję banku centralnego.
  2. Druk pieniądza? Nie panikuj! CLICK Komentarz jednego z ulubionych w USA dziennikarzy CNN. Jak zwykle pełny sarkazmu. Od razu znajdzie miejsce w naszej zakładce Kryzys na Wesoło.
  3. Wartość giełdowa Unicredit osunęła się w ciągu 3 ostatnich dni tego tygodnia o 23%, a 50% w ciągu ostatniego miesiące. Dzisiaj jedna akcja Unicredit kosztuje 73 Eurocenty co stanowi warość 10-cio krotnie mniejszą niż przed półtora roku.

Piątek, 6.03.2009

Pilne! Kolejny trup w szafie. Merrill Lynch przygotowuje nas na ogłoszenie strat mogących sięgać 120 milionów dolarów z powodu błędów jednego dilera! Informacja zasłyszana dzisiaj w CNBC TVN tuż przed zamknięciem giełdy w Warszawie. Merrill Lynch admits investigation of $120m "rouge trades" CLICK

 

Czwartek, 5.03.2009

  1. Opcje. Bankowy tytuł egzekucyjny jako narzędzie prawne w rękach banków jest kuriozum na skalę światową. Należy pamiętać, że dziwoląg ten powstał w państwie totalitarnym, gdzie państwowe banki były częścią sytemu sprawowania kontroli nad społeczeństwem i zawsze miały rację. Tak i dzisiaj wejście na drogę sądową przeciwko bankowi nie ma dla przedsiębiorcy sensu, bowiem nie zabezpiecza go przed jednostronną decyzją banku i egzekucją. Czytaj bankructwem. Wieloletnie próby zainteresowania posłów przepisami rodem z epoki Bieruta, Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego okazały się dotychczas bezskuteczne ze względu na lobby bankowe, którego przedstawiciele także obecnie z poważnymi minami mówią do kamery o potencjalnych nadużywaniu prawa przez przedsiębiorców (hazardzistów!) w przypadku zawieszenia bankowego tytułu egzekucyjnego. Skandal z opcjami obnaża słabość rozwiązań prawnych w naszym kraju. Jest to jeden z jaskrawych przypadków przedkładania grupowych interesów nad rację stanu i interes ogólny. Czy któryś z posłów będzie miał odwagę przy okazji opcji by podjąć temat aberracji prawnej związanej z bankowym tytułem egzekucyjnym i wskaże na przykłady rozwiązań chroniących przedsiębiorcę przed nieuczciwym bankowcem? Może  Rzecznik Praw Obywatelskich zabierze głos? Na obecną ekipę rządzącą z pewnością nie można liczyć (poza koalicjantem), biorąc pod uwagę ich opinie w roli obrońców nieuczciwego systemu. Wszak, jak niesie wieść, karty rozdaje tam nie kto inny jak Jan Krzysztof Bielecki. 
  2. Gazeta Finansowa nadała tytuł "Finansisty roku" prezesowi Pekao SA. "Finansistę roku" oceńcie po jego czynach. A Jan Krzysztof Bielecki od 2006 roku uzależnił swój bank od włoskiego dewelopera podpisując długoterminową umowę, w której oddał prawa do nieruchomości grupy kapitałowej Pekao SA i nieruchomości klientów banku. Informacje o umowie zatajono przed rynkiem publicznym. W 2007 przeprowadził fuzję z BPH na niekorzystnych warunkach, między innymi poprzez zatajenie zapisów Umowy Wspólników z włoskim deweloperem. W 2008 roku wbrew prawu bez zgody KNF przeforsował wypłatę nadmiernej dywidendy głównie na rzecz akcjonariusza większościowego Unicredit. Akcjonariusze mniejszościowi stracili na nieproporcjonalnie dużym spadku wartości akcji w sytuacji drenażu spółki przez Unicredit. W 2009 roku zapowiedział wypłatę dywidendy wysokości 2,5 miliarda złotych (dywidenda nie będzie rosła) w sytuacji kryzysu finansowego. A to tylko główne grzechy prezesa banku. Dodać można wiele innych np. jako polityka, psującego struktury państwa. Czy oligarchy dążącego do nieograniczonego wpływów w mediach jak Agora, ITI - TVN czy Empik - wszystkie te spółki dostały sowite kredyty od Pekao SA, a teraz ich pozycja finansowa zaczyna się chwiać. Wieść niesie, że od lat JKB stara się o przejęcie Rzeczpospolitej. W akcjonariacie Grupy Medialnej Point Group pretendującej do nabycia Rzeczpospolitej znalazł się Pioneer z Grupy Pekao. Zastanawia też awans finansowy małej spółki z przychodami liczonymi w setkach tysięcy złotych przed trzema laty do pretendenta starającego się o nabycie głównego tytułu na rynku medialnym.
  3. Moralność głupcze CLICK
  4. E. Europe regulators lashed out at regional pessymism CLICK Brawo banki centralne naszego regionu. Brawo Skrzypek. W końcu wychodzimy z szafy i śmiało w świat broniąc naszych interesów. Złoty na tym skorzysta i uzyskamy przestrzeń do obniżek stóp procentowych.

Środa, 4.03.2009
  1. Kolejna sesja w Stanach Zjednoczonych zakończyła się pogłębieniem historycznych dołków na trzech głównych indeksach z S&P 500 poniżej psychologicznej bariery 7-miu set punktów.
  2. W tym samym czasie, od dwóch dni GPW i WIG 20, niezmiennie pod prąd idą w górę. Analogiczna sytuacja miała miejsce przed ostatnim atakiem na złotego. Nic dziwnego, że zachowanie WIG-u budzi obawy inwestorów. Poprzednia wyprzedaż złotego spowodowana była histerycznymi raportami o stanie gospodarek w naszym regionie wskazując na Ukrainę, Węgry, ale też Polskę z racji deficytu na rachunku bieżącym i zapadających zobowiązań w walutach obcych. 

 

Wtorek, 3.03.2009

  1. Wczoraj wszystkie trzy główne indeksy w USA wyznaczyły nowe historyczne minima z DJIA grubo poniżej 7000 punktów, a S&P 500 na granicy 700 punktów - kolejnej psychologicznej bariery.
  2. Podobnie w Europie główne indeksy pogłębiły historyczne dołki. Póki co tylko japoński Nikkei ciągle jeszcze trwa powyżej październikowych minimów.
  3. W Europie pośród banków niechlubnym liderem okazał się Unicredit, przy spadku o ponad 9%. Berlusconi krytykuje Profumo CLICK. Wypowiedź Premiera Włoch jakże przypominają zaklinanie rzeczywistości przez polityków rządzących w Polsce. To kto jest winny?! Profumo?
  4. Przewidywanie kolejnych spadków wydaje się kopaniem leżącego. Co może je zatrzymać ? Określenie właściwej diagnozy i podjęcie działań, które przekonają rynki do odrobiny optymizmu. W naszej ocenie należy przyznać fakt, że derywaty, które skrywane są w pozycjach pozabilansowych banków, banków inwestycyjnych i ubezpieczycieli jak i funduszy inwestycyjnych mogą okazać się źródłem dalszych strat, a ich wycena straciła wszelkie uzasadnienie w sytuacji kryzysu. Obchodzenie tego problemu spowoduje dalsze pogłębianie się strat i dołków ze względu na brak rozwiązań, wiarygodnych danych i niepewność inwestycji. Gdzie jest dolna granica ? Przez analogię do kryzysu z lat 30, prawdopodobne są dalsze spadki nawet o 40% na głównych indeksach, jeśli jako odniesienie przyjmiemy wskaźniki Price/Book Value. Sprawdzianem dla polityków będzie czy postawią właściwą diagnozę i podejmą adekwatne działania. Ocenę wystawimy zależnie od skali spadków i momentu odbicia indeksów giełd na świecie tj. momentu, w którym realna gospodarka uwolniona zostanie od ciężaru wydumanych produktów inżynierii finansowej. O tzw. CDS i kłopotach AIG mówimy w komunikacie z dnia wczorajszego.
  5. Spadki na giełdach pogłębią awersję również do naszego rynku co może stworzyć dogodny klimat do kolejnego ataku na naszą walutę. Wg nas, interwencja NBP w tej sytuacji byłaby pozbawiona sensu i nieskuteczna przy obecnych nastrojach na rynkach finansowych.
  6. Buńczuczne odrzucenie planu Węgier pomocy dla naszego regionu wydaje się w obecnej sytuacji pozbawione politycznego uzasadnienia. Zostaliśmy już jedynym chyba krajem, który twierdzi - jest OK - stanowisko ze wszech miar pozbawione rozsądku, smaku i wyczucia finansowego chwili - to był celny strzał we własną stopę, trudny do poważnych komentarzy. A i jeszcze Bank Pekao SA tryska podobnymi optymistycznymi wynikami co pozwoli podratować matkę Unicredit sowitą dywidendą. W tej sytuacji pozostaje tylko odesłać do zakładki Kryzys na wesoło CLICK

 

Poniedziałek, 2.03.2009

  1. Czeka nas następny tydzień niepewności z falą złych wiadomości gospodarczych. Oczekiwane w tym tygodniu dane o wzroście bezrobocia w lutym i dalszym spadku produkcji wg oczekiwań wskażą na dalsze pogarszanie się sytuacji gospodarczej w USA. Podobnie sprawy mają się w innych krajach. W Wielkiej Brytanii i USA kolejne kroki podjęte dla ratowania instytucji finansowych nie wzbudziły entuzjazmu na rynkach. Mówi się o stratach, a pomija przyczyny, które je generują. W naszej ocenie należy przyznać, że znakomita większość  instrumentów pochodnych (nie tylko powiązanych do suprimes) stanowiących nawis nad realną gospodarką i ciążących nad bilansami banków okazało przejawem chciejstwa bankowców i nie ma oparcia w realnej gospodarce i ekonomii. Przy takiej definicji problemu już krok od rozwiązań. Unieważnienie i restrykcje używania wielu derywatów, spowodują tylko papierowe zyski lub straty, które nie będą  wiązać się z przepływem realnej gotówki, a więc nie zachwieją płynnością sytemu. Dobrym przykładem są CDS, przyczyna niemocy AIG jako głównego gracza na tym rynku (dzisiaj AIG ogłosi kolejne 60 miliardów strat). Łatwiej bowiem kupić CDS gdy dany kredyt się chwieje, niż pozbyć się niechcianego kredytu. Kupno CDS załatwia sprawę jednak tylko na papierze, bowiem wraz z pogarszaniem się wiarygodności danego kredytu wartość CDS sięgnąć powinna wartości kredytu. A co z kosztami generowanymi po drodze. Można też sobie wyobrazić, że kolejni właściciele tegoż nieszczęsnego złego kredytu pozbywają się go a kolejni nabywcy, by dobrze wyglądało w księgach kupują kolejne CDSy. Lub też kredyt będący podstawą CDS pada a wraz z nim wystawcy CDSu. Co dalej? Jakkolwiek zakup CDS wydawał się wyjściem z beznadziejnej sytuacji w sekundę i wyglądał dobrze w księgach to był to przejaw Go Go finansowej nie zaś konserwatyzmu opartego na zdrowym rozsądku. I tak można o większości "błyskotliwych" osiągnięć inżynierii finansowej dotyczących rynku derywatów, który kilkukrotnie większy od realnej gospodarki zdaje się kopalnią strat bez końca na najbliższe lata. Czy nie prościej byłoby już dzisiaj przeciąć nabrzmiały problem? Tymczasem Brytyjczycy proponują nam ubezpieczenie złych aktyw - lekarstwo, które wpędza nas i pogłębia tę samą chorobę. W tej sytuacji giełdy pójdą niezmiennie w dół.
  2. Banki muszą walczyć o pieniądze na swapy CLICK Wreszcie dostrzeżono problem otwartych pozycji walutowych w bilansach banków - np. równowartość 7 miliardów zł we frankach szwajcarskich w przypadku Pekao SA. Słabość strukturalna bilansów banków w dobie gwałtownych wahań na rynku walutowym jest porażająca. Gdzie był KNF i NBP gdy wpychano nam kredyty hipoteczne w obcych walutach co teraz wygląda wyraźnie jak działania destabilizujące system finansowy w Polsce, a było i będzie działaniem wbrew abc sztuki w dziedzinach bankowości i finansów ?

Koniec tygodnia

  1. Przez cały tydzień indeksy w USA balansowały wokół historycznych dołków, by w piątek S&P przełamał minimum z października zeszłego roku. Ubiegły tydzień przyniósł falę danych świadczących o bardzo złej sytuacji sektora finansowego z piątkową informacją o częściowej nacjonalizacji Citi. Dane gospodarcze okazały się też gorsze od oczekiwań ze spadkiem PKB  w USA o 6,2 % w IV kwartale. Niestety nasza prognoza z czwartku spełniła się wraz z przełamaniem psychologicznych barier na dwóch podstawowych indeksach amerykańskich (DJIA ciągle jednak powyżej 7000). Należy oczekiwać, że przyszły tydzień, po długim balansowaniu wokół minimów, będzie tym bardziej trudny dla byków, a zwłaszcza poniedziałek i początek obrotu w Azji i Europie. Czy trzeba się będzie trzymać poręczy? A co mogłoby zmienić trend (?) - zastanowimy się w poniedziałkowym komunikacie.
  2. KNF zaspała czy jest po prostu bezradna? CLICK   Bezradność KNF jest stałym motywem i pewnikiem przesłania niniejszej strony - od początku jej istnienia. Niemniej gratulujemy bezkompromisowości.
  3. Podsumowanie tygodnia na rynku amerykańskim CLICK 

 

Czwartek, 26.02.2009

  1. Ukraina mknie ku przepaści CLICK Przypominamy, że Pekao jest bezpośrednim właścicielem banku na Ukrainie.
  2. Rząd Włoch wykupi obligacje włoskich banków na 12 miliardów z czego 3 miliardy dostanie Unicredit Euro Italy treasury to sign Euro 12 billion bank package CLICK
  3. Czy amerykańskie banki przejdą 6-cio miesięczny czas próby? Big banks face "stress tests" CLICK
  4. Dzisiaj tygodniowe dane o bezrobociu w USA. Końcówki wczorajszych sesji zarówno w Polsce, Europie jak i  USA bliźniaczo podobne ze znacznymi spadkami na zamknięciu, co wróży trudny koniec tygodnia na giełdach.

 

Środa, 25.02.2009

  1. Jesteśmy i byliśmy za szybkimi obniżkami  stóp procentowych na długo przed rynkiem. Uważamy, że wpływ na wartość złotego niemal wyłącznie ma stan realnej gospodarce w stosunku do otoczenia. Obniżenie kosztów finansowych przedsiębiorstw było i jest priorytetem, a dysparytet stóp procentowych stwarza zagrożenie spekulacji walutowych. Co więcej, NBP winien równocześnie zmniejszyć stopę oprocentowania depozytów bankowych, aby tani pieniądz trafiał raczej do przedsiębiorstw nie zaś na konta banku centralnego.
  2. Polecamy tekst z Gazety Polskiej na temat skandalu z opcjami w wydaniu włoskim z Unicredit w roli tytułowej Podejrzane interesy wspólników Bieleckiego CLICK. Opublikowane informacje mogą być niewątpliwie pomocne w procesach sądowych poszkodowanych na opcji w Polsce, bowiem zastosowano u nas analogiczne metody jak we Włoszech, a aktorzy są ci sami. W gwarze więziennej nazywają to po prostu recydywą.

 

Wtorek, 24.02.2009

Co z tą złotówką ? CLICK

Banki chcą zarobić na kryzysie. CLICK

Bankier z Citi nieźle się zabawił CLICK

Z obecnej niewesołej sytuacji należałoby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nieodzowna jest przedtem poprawna diagnoza. Nie ulega naszej wątpliwości, że powodem słabości złotego są poważne błędy popełnione w naszym rodzimym systemie bankowym. O wpływie asymetrycznych opcji na realną gospodarkę i sektor bankowy można by bez końca i nie znajdą tacy, którzy szczerze obroniliby stanowisko, że banki są bez winy. Co jednak z kredytami hipotecznymi, które sami bankowcy nazywają polskimi sub-primes? Pamiętajmy, że rynek nieruchomości w USA budowany był na prostej i bezpiecznej zasadzie - stałe oprocentowanie kredytów hipotecznych w rodzimej walucie. Kredytobiorca ze 100% pewnością wiedział, gdy podpisywał umowę jakiej wysokości raty będzie płacił za 20 lat. Szczęśliwi właściciele mieszkań w Polsce grają, co tu dużo gadać, w ruletkę, bowiem nietrudno sobie wyobrazić, że w ciągu 15 do 30 lat możemy mieć do czynienia nie tylko z czasową dewaluacją złotego, ale też z okresem wysokiej inflacji i wysokich stóp procentowych. Co zrobi przysłowiowy Kowalski gdy stopy procentowe wzrosną np. do 15% ? Skąd weźmie pieniądze ? I dlatego też warto zadać podstawowe pytanie: Gdzie były organa nadzoru nad rynkiem finansowym gdy bez opamiętania wpychano nam kredyty hipoteczne we frankach czy ostatnio opcje walutowe? Czy możemy skutecznie bronić się przed skutkami rodzimego kryzysu, jeśli zawierzamy nadzorowi, który drastycznie zaniedbał swoje obowiązki i ciągle zapomina o celach do których został powołany ? W zeszłym roku przed wysokim ryzykiem ekspozycji  do franka szwajcarskiego ostrzegał nas .... Centralny Bank Szwajcarii. Gdzie chociażby wtedy był KNF, NBP czy rząd?

 

Poniedziałek, 23.02.2009

Zamiast komentarza:

Z Jerzym Bielewiczem, prezesem Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", byłym doradcą amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, rozmawia Małgorzata Goss

Goldman Sachs zarobił na spekulacji złotym więcej, niż zakładał, i teraz wycofuje się z krótkich pozycji na złotówkę, czyli ze spekulacji na osłabienie naszej waluty, ponieważ - jak podał w raporcie - nasza waluta jest już niedowartościowana. Takie oświadczenie to chyba coś niecodziennego: spekulant przyznaje się, że jest spekulantem...?
- To rzeczywiście niespotykane. Z reguły tego rodzaju transakcje otoczone są tajemnicą i banki inwestycyjne nie lubią, kiedy im się wytyka przedsięwzięcia spekulacyjne. Jest to zaskakujące oświadczenie. Z pewnością wzmocniło ono tego dnia złotego. Goldman Sachs musiał wychodzić z tych pozycji, zanim przedstawił swój raport, w związku z czym instrumenty finansowe taniały, złoty się umacniał, a ogłoszony następnie raport, w którym analitycy banku uznali złotego za walutę nieoszacowaną, przypieczętował ten trend.

Czy to oświadczenie przypadkowo zbiegło się z interwencją rządu na rynku walutowym?
- Zapowiedź premiera, że rząd przewalutuje euro z funduszy europejskich na rynku, miała miejsce w przeddzień raportu Goldman Sachs. Sądzę, że interwencja przeprowadzona przez BGK miała znikomy wpływ na kurs złotego. Decydujący był właśnie ów raport, a także oświadczenie szefa Banku Światowego, który wyraził zaniepokojenie sytuacją w Europie Środkowowschodniej i zadeklarował koordynację pomocy dla regionu. W tym momencie instytucje spekulujące dostrzegły, że mają przeciwko sobie potężnego gracza. Z kolei wczoraj zaniepokojenie spadkiem kursu walut wyraził przedstawiciel UE, ba, skarcił - jak się wydaje - naszego premiera za niefortunną wypowiedź...

Tę, w której premier wyznaczył kurs, przy którym rozpocznie się interwencja, na 5 zł za euro?
- Wypowiedź premiera była szokująca z perspektywy finansisty, dlatego że wyznaczenie kursu interwencji jest jakby wydaniem wojny rynkom. Na to może sobie pozwolić pan Putin i wiadomo, z jakim efektem...

O ponad 200 mld USD stopniały rosyjskie rezerwy. Bank centralny wydaje na podtrzymanie rubla miliard USD dziennie.
- Premier Polski nie ma takiej pozycji. Po jego wypowiedzi media doniosły, że rząd ma do dyspozycji ok. 3 mld euro. Jeśli znany jest kurs interwencji i środki, dzięki którym może ona nastąpić, to spekulanci mają na tacy wszelkie dane: wiedzą, ile trzeba kapitału do ataku na złotego i w jakim przedziale rząd zacznie reagować.

Był to moment bardzo niebezpieczny dla naszej waluty?
- Oświadczenia przedstawicieli światowych instytucji, jakie nastąpiły po wypowiedzi premiera, świadczą o tym, jak sytuacja była niebezpieczna. Szef Banku Światowego niecodziennie wydaje takie komunikaty. Byliśmy na granicy.

Oświadczenie Goldman Sachs oznacza koniec spekulacji na spadek złotego? Przecież ktoś musiał odkupić te instrumenty finansowe...
- Wydaje się, że niebezpieczeństwo nie minęło. Instrumenty zostały odkupione przez innych graczy i strategia na osłabianie może być znów podjęta. Sam Goldman Sachs mógł działać taktycznie, ogłaszając likwidację dotychczasowych pozycji. Wydaje się, że terminem, w którym można będzie powiedzieć: wygraliśmy czy przegraliśmy - jest koniec marca, kiedy zapadają kontrakty terminowe na WIG 20. Zawsze ważnym elementem w tego typu spekulacjach są instrumenty pochodne na akcje. Przeważnie atak zaczyna się od wyprzedaży na rynku akcji i obligacji, co powoduje osłabienie danej waluty. Następnie do trendu dołączają inni gracze, pogłębiając spadki i dalszą deprecjację. Nie jestem zwolennikiem interwencji na rynku walutowym przez NBP lub rząd, ponieważ nasza pozycja w stosunku do wielkości rynków walutowych jest słabiutka. Nie poradzilibyśmy sobie, tak samo jak nie poradziły sobie Wielka Brytania, Włochy, Tajlandia czy Malezja. Natomiast wskazana byłaby strategia wojny podjazdowej, tj. punktowych interwencji powodujących podrożenie kosztów spekulacji. Na przykład prawidłowością, jaką daje się zauważyć na rynku, jest fakt, że przeważnie na fixingu NBP o godz. 11.00 cena walut osiąga najwyższy dzienny poziom. Fixing NBP jest odniesieniem w umowach opcyjnych, więc interwencje na rynku, kiedy złoty się osłabia przed fixingiem, miałyby sens.

Można przebić spekulantów?
- Jeśli NBP ogłasza, że broni kursu na danym poziomie, to musi to robić w sposób ciągły, natomiast jeśli znienacka wzmocni złotego przed fixingiem poprzez operacje na rynku, to druga strona nie ma czasu na reakcję. Punktowe działania mogą bardzo podrożyć strategie spekulacyjne i zwiększyć ryzyko. Proszę pamiętać, że obecnie fundusze hedgingowe czy banki inwestycyjne mają trudności z pożyczaniem na rynku. Przy zwiększonym ryzyku mogą zwyczajnie nie dostać pieniędzy. A one muszą lewarować swój kapitał. Bez pożyczek od instytucji finansowych trudno sobie wyobrazić atak na daną walutę.

Nie wyklucza Pan dalszego ataku na złotego. Czy w dobie kryzysu finansowego utrzymywanie krótkich pozycji spekulacyjnych nie powinno być zabronione?
- Praktycznie jest to niemożliwe. Te operacje dokonywane są w Londynie, więc to nie zależy od naszych decyzji. Natomiast były precedensy, np. w październiku 2008 r. nadzór brytyjski zawiesił techniki przyjmowania tzw. krótkich pozycji. W sytuacjach kryzysowych to powinno być rozpatrywane.

Nasz nadzór finansowy (KNF) powinien podjąć więc rozmowy z nadzorem brytyjskim?
- Nadzór i rząd powinny być w kontakcie z rządami krajów, z których pochodzą instytucje finansowe spekulujące naszą walutą (Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii), a także z nadzorem giełdy w Londynie, i naciskać na wprowadzenie ograniczeń, które by zapobiegły operacji na złotym. Ponadto instytucje, które spekulują, bardzo nie lubią, gdy się na nie wskazuje palcem, a zatem KNF powinna identyfikować, kto za tym stoi, i przekazywać to opinii publicznej. Warto też pamiętać, że nadzór finansowy posiada możliwość zmniejszenia dostępu do instrumentów finansowych, którymi posługują się instytucje spekulujące na złotym, ponieważ te instrumenty są pożyczane od instytucji działających w Polsce. Chodzi np. o pożyczki w złotówkach - nadzór powinien bardzo pilnować, aby te pożyczki nie trafiały do instytucji, które mogą je sprzedać na rynkach międzynarodowych, wywołując zapaść złotego. W portfelach banków i ubezpieczycieli w Polsce są także inne instrumenty finansowe, które mogą być wykorzystane do spekulacji, na przykład osławione opcje, które instytucja może pożyczyć spekulantowi, a ten je wykorzysta w swoich celach. Atakom spekulacyjnym można więc zapobiegać na wiele sposobów - w sferze finansowej, regulacyjnej, a nawet PR...

Napisał Pan list do "The Wall Street Journal" na temat sytuacji walut w naszym regionie.
- Wskazałem w nim, że niektóre banki amerykańskie i europejskie spekulują na spadki w Europie Środkowowschodniej, zwłaszcza w Polsce. Podobna sytuacja miała miejsce na rynku włoskim. Tam banki UniCredito Italiano i JP Morgan doprowadziły wiele firm do upadłości.

W banku Goldman Sachs doradcą inwestycyjnym jest były premier Kazimierz Marcinkiewicz, dyrektorem inwestycyjnym w JP Morgan jest były prezes polskiej spółki skarbowej PZU Cezary Stypułkowski, szefem Pekao SA należącego do UniCredito Italiano jest inny były premier Jan Krzysztof Bielecki. Po co duże banki zatrudniają polityków?
- To jest taki polski ewenement. Pokazuje on, jak słabym strukturalnie krajem jesteśmy. Polityk na czele banku czy osoba związana z polityką to zarzewie kłopotów, to prosta droga do tworzenia zagrożeń, z jakimi mamy do czynienia obecnie. Zwrócę tylko uwagę na perturbacje akcjonariuszy mniejszościowych Pekao SA z projektem Chopin. Sprawa jest w sądzie, są dowody rzeczowe wskazujące, że Pekao SA został przymuszony przez spółkę-matkę do podpisania niekorzystnych umów, a mimo to akcjonariusze mniejszościowi nie są w stanie dojść sprawiedliwości. Mamy do czynienia z czymś, co można określić mianem korupcji politycznej. Sam byłem doradcą w Goldman Sachs w momencie, gdy Polska starała się o rating finansowy przed pierwszą emisją euroobligacji, i znam te mechanizmy. Z pewnością zatrudnianie w charakterze doradcy polityka w takiej instytucji jak Goldman Sachs ma na celu osiągnięcie przez tę instytucję jak najwięcej korzyści.

Dziękuję za rozmowę.


Dziwne transakcje na warszawskiej giełdzie CLICK  Niespodziewany wzrost cen akcji w ostatnich minutach obrotu w piątek, przy utrzymujących się spadkach na wszystkich innych światowych indeksach, może świadczyć o tym, że duży gracz odbudowuje pozycje na rynku kasowym. Przy obecnej zmienności i trendzie spadkowym byłaby to inwestycja krótkoterminowa i może być zapowiedzią kolejnej próby gry na spadki złotego.

CSFB i UBS obniżyły cenę docelową Pekao SA odpowiednio do 60 i 81 zł.

ABW zainteresowała się problemem opcji.

 

Piątek, 20.02.2009

Co wpłynęło na umocnienie złotego:

  1. Wyjście Goldman Sachs z krótkich pozycji na złotym i raport w tej sprawie wyjaśniając, że złoty wg Goldmana jest niedowartościowany.
  2. Oświadczenia szefa Banku Światowego, wyrażającego zaniepokojenie sytuacją w naszym regionie i deklarującego pomoc.
  3. Oświadczenie przedstawiciela Komisji Europejskiej w tej samej sprawie wraz z reprymendą dla polityków, którzy w sposób szkodliwy wypowiadają się w temacie.
  4. Komunikat Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że wszczął negocjacje z Ukrainą mające doprowadzić do wypłaty drugiej transzy pomocy dla tego kraju.
  5. Zapowiedź podniesienia stóp procentowych w Czechach.

Wnioski:

  1. NBP nie powinien interweniować, a jeśli już, to w sposób punktowy i bez zapowiedzi i w charakterze wojny podjazdowej.
  2. Wypowiedzenie wojny w rodzaju wypowiedzi premiera Tuska miałoby przeciwny efekt - podobne wypowiedzi Putina doprowadziły do wiadomych efektów.
  3. Interwencja poprzez BGK miała wpływ tylko marginalny na umocnienie się złotego, a wypowiedź Chlebowskiego zerowy.
Przegląd informacji:
  1. Cena Banku Unicredit spadła poniżej jednego Euro za akcje, co stanowi przebicie silnej bariery psychologicznej. Spodziewane jest kolejne obniżenie ratingu Unicredit.
  2. Nasz list do WSJ znajduje wsparcie w prasie - Rząd szuka sposobu na opcje CLICK
  3. Dealer wciskał opcje klientom CLICK

 

Czwartek, 19.02.2009

  1. Eastern Europe shakes banks CLICK
  2. W zakładce News 2009 zamieściliśmy kopie listu do autorów artykułu z WSJ. Niniejszym przedstawiamy nasz list i tutaj. Dedykujemy treść listu Ministerstwu Finansów, KNF i NBP. Adresatami podobnych zastrzeżeń i zarzutów winny stać się rządy i instytucje nadzoru w UE i USA.
  3. Dear authors, The reasoning behind your article is in part wrong. We would like to direct your attention toward the unfair practices of Unicredit and JP Morgan in the CEE countries and Poland in particular. Beside, so called "Project Chopin", well documented at unicreditshareholders.com , Poland faces a crisis caused by high currency exposure to the US dollar, Euro and Swiss Frank. For example, Unicredit has sold directly and through its Polish subsidary asymetric (up to 90% of the risk with the clients) currency and interest derivatives. Unicredit used the same tricks as in Italy, where it got punished in the Italian courts. Unfortunately, both in Poland and Italy the key role on the  currency markets was played by the US banks: JP Morgan and Merrill Lynch. Moreover, their recommendations and reports go against the positions they take in the financial markets. We believe the truthfull title for your article would be: "Banks shake Central and Eastern Europe"
  4. Scandalo Derivati Report RAI 3 CLICK 
  5. Pekao straciło w ciągu 6 dni do wczoraj 33% swojej wartości na GPW.
  6. Unicredit w tym samym czasie stracił 29% i oba banki były liderami spadków na świecie pośród instytucji finansowych.

 

Środa, 18.02.2009

  1. To był fatalny dzień dla Polski (aby posłużyć się klasykiem), a to ze względu na reakcje premiera i rządu na spadek wartości złotego, osunięcie się giełdy, a zwłaszcza sektora bankowego oraz ogłaszane upadłości w wyniku wygasania kolejnych opcjami finansowymi.
  2. Złoty. Kto doradził premierowi taką a nie inną wypowiedź na temat złotówki? Otóż, młodszy analityk po trzy miesięcznym stażu odradzałby taką wypowiedź, bowiem jej efekt będzie przeciwny do oficjalnie pożądanego. Po pierwsze, premier dał wolną rękę, aby osłabić złoty do poziomu 5 zł za Euro. Po drugie, instytucje finansowe atakujące złotego zawczasu przygotują teraz odpowiednio wysokie środki w postaci kredytów złotowych i opcji finansowych (pożyczą je np. od działających w Polsce banków), aby wygrać konfrontacje na rynku. Ba, podano nawet kwotę w posiadaniu budżetu państwa, którą ten zamierza użyć - 3,1 miliarda złotych. Co osiągnął premier? Podał wszystkie niewiadome potrzebne, aby instytucje finansowe zainteresowane osłabieniem złotego mogły osiągnąć sukces ze 100% prawdopodobieństwem przy zaangażowaniu odpowiednich środków. To nie koniec... Gdyby udaremniono obecny atak (będzie trwał do marca - termin wygasania forwardów na WIG), oblegający naszą gospodarkę ponieśliby totalną porażkę. Żadna poważna instytucja finansowa nie chciałaby sfinansować kolejnego ataku po dwóch kolejnych przegranych konfrontacjach. Wniosek nasuwa się same - "Król jest nagi" - co już kilka krotnie zwróciło naszą uwagę.
  3. Opcje. Spuszczenie na bezradny KNF problemu opcji wskazuje, że tak naprawdę rząd umywa ręce. Przypominamy, że przed tygodniem obcięto budżet tej instytucji, a i przedtem jej działania wskazywały na brak motywacji, czy może wiedzy, aby wypełniać cele, do których została powołana. Chociażby "Projekt Chopin", który naraził Pekao SA na wielomiliardowe straty. Już latem 2007, niżej podpisani wskazywali w oficjalnych pismach do KNF na nieprawidłowości w Pekao i drenaż banku przez właściciela Unicredit. I co? NIC! Pomimo oczywistych dowodów i dokumentów udostępnionych przez bank na wniosek sądu.
  4. Opcje wg Gazety Polskiej CLICK
  5. Jak banki wpuszczały przedsiębiorstwa w opcje CLICK
  6. Globalne spadki na giełdach CLICK
  7. Wczoraj można było zrobić wiwisekcję jak działają rynki finansowe. Pekao drugi dzień ciągnie złotówkę i sektor finansowy w dół co przerodziło się w wyprzedaż na całej giełdzie. Wirus przenosi się poprzez Unicredit na giełdy w Europie Zachodniej. Przed otwarciem w USA Moody's wymyśla chwytliwy slogan: Europejskie sub-primes i .... szlag trafia potencjalne zwyżki po podpisaniu pakietu Obamy. Zyskali spekulanci na krótkiej sprzedaży na indeksie... S&P. Cóż i my możemy sobie pozwolić na śmiałe hipotezy śladem szacownych Głównych Ekonomistów naszych drogich banków. Tę myśl rozwijamy w naszej zakładce:  Kryzys na wesoło CLICK
  8. Gorączka na wschodzie ciąży na Unicredit CLICK. Cóż za tytuł! Z naszej perspektywy wygląda to dokładnie odwrotnie: Gorączka Unicredit ciąży na wschodzie.

 

Wtorek, 17.02.2009

  1. Wczoraj Bank Pekao, tracąc na wartości, pociągnął w połowie dnia za sobą w dół swojego właściciela Unicredit. Obie spółki przebiły historyczne minima i straciły odpowiednio 8,17 i  8,40 % w cenie akcji.  Były liderami spadków w sektorze finansowym w Polsce i Europie.
  2. Również wczoraj, złoty stracił na wartości ponad dwukrotnie więcej w skali procentowej niż forint, rubel czy korona. Komentatorzy rynku odnotowali ten fakt, jednak nie doszukali się uzasadnienia awersji do polskiej waluty w stosunku do innych walut regionu. Nie przyjmujemy do wiadomości tłumaczenia, że nasz rynek jako najbardziej płynny ucierpiał więcej, bowiem przeczy ono logice, a podobna sytuacja powtarza się kolejny raz. Naszym zdaniem przyczyn należy szukać w domniemanej skali strat na instrumentach pochodnych w tym na opcjach walutowych, ekspozycji walutowej przedsiębiorstw, sektora bankowego i sfery budżetowej, zwijania się budżetu oraz bierności rządu i nadzoru w sytuacji kryzysu.
  3. Jeśli skala potencjalnych strat na opcjach walutowych wynosi, za KNF, 15 miliardów złotych to wypływ kapitału tej skali nawet w ciągu roku pogrąża złotego. Jeśli skala problemu sięga 50 miliardów złotych, jak twierdzi dobrze poinformowany przedsiębiorca, nie tylko złoty ale i cała gospodarka stoi na progu załamania. Natomiast jeśli złoty dalej będzie się osłabiał to straty na opcjach walutowych, Cirsach i innych instrumentach pochodnych mogą sięgnąć set miliardów złotych.  W tak nakreślonych scenariuszu mówienie o utracie wiarygodności przez państwo na międzynarodowych rynkach wskutek wypowiedzenia kontraktów na opcje walutowe wydaje się niedorzeczne i po prostu nie na temat. Chyba, że chcemy wyzbyć się kluczowego argumentu i oręża w sporze podczas gdy prawda materialna i rozstrzygnięcia prawne przemawiają za nami. A doszukiwanie się przez komentatorów rynku przyczyn osłabienia złotego w potencjalnej ustawie unieważniającej opcje obraża naszą inteligencję. Przyjęcie takiej strategii przez obecny układ rządzący jest niemożliwe. Chyba, że zbadamy rzeczywistą skalę problemu opcji finansowych, a uzyskane dane zdeterminują i usprawiedliwią działania.
  4. Spekulanci drenują złotego CLICK
  5. Kto stracił na opcjach ? CLICK , Co im do jena ? CLICK
  6. Azja mocno na czerwono. 
  7.  Po dniu przerwy i namysłu, jeśli wierzyć kontraktom futures, rynek amerykański, mimo przyjęcia nowego pakietu stabilizacji, zmierza w dół.
  8. Najważniejsza stabilizacja cen CLICK
  9. Wczoraj na naszą stronę weszło niemal tysiąc internautów, co stanowi drugi wynik po październikowym rekordzie. Dziękujemy za zaufanie.

 

Poniedziałek, 16.02.2009

  1. Można uznać, że Ukraina jako pierwszy duży kraj stanęła na progu niewypłacalności. Nie pomogła pożyczka z MFW, która zdała się kroplą w morzu potrzeb. Po trudnościach z budżetem i płynnością państwa przyszła kolej na banki. Czy fala - łańcuszek niewypłacalności da się jeszcze zatrzymać? Choć tego życzymy sąsiadowi, kroki zapobiegawcze mogą okazać się spóźnione, ze względu na utratę wiarygodności instytucji finansowych. Dopuszczenie do takiej sytuacji mówi wiele o słabości  MFW i międzynarodowych instytucji finansowych, które winny zadbać o stabilność systemu (a postawiły Ukrainie warunki nie do zrealizowania dla uruchomienia drugiej transzy pożyczki), jak i o kruchości bankowych funduszy gwarancyjnych w poszczególnych krajach w dobie kryzysu. Słabość funduszy wynikająca z braku solidarności między bankami nie zaskakuje - na takie zagrożenie wskazywaliśmy już przed kilku miesiącami nakreślając tzw czarny scenariusz w naszym komunikacie z 4.11.2008. Co robić?  Może któraś z międzynarodowych instytucji finansowych winna przejąć na siebie rolę ponad-narodowego bankowego funduszu gwarancyjnego w Unii Europejskiej po uprzednim zasileniu kapitałowym.  Bowiem żadne pojedyncze państwo nie będzie w stanie udźwignąć samotnie wyzwań kryzysu na miarę tego na Ukrainie. W Polsce, w międzyczasie, ewentualne obniżenie rezerw obowiązkowych winno skutkować zobowiązaniem banków do wpłat już teraz na konto Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W innym przypadku decyzja o obniżce rezerw byłaby nieuzasadniona, sprzeczna z sytuacją, jak i z samą ideą rezerw, bowiem ich obniżenie zwiększa ryzyko działalności prowadzonej przez banki, a ewentualne korzyści z dużym prawdopodobieństwem zasiliłyby bilanse zagranicznych spółek matek.
  2. Cena akcji Pekao SA biła historyczne minima przez dwa kolejne dni, w czwartek i piątek zeszłego tygodnia. Ewentualne zyski banku w 2008 roku są zwyczajnie wątpliwe już nie tylko ze względu na niezaksięgowane strat związanych z  "Projektem Chopin", ale również ze względu na rynek ukraiński (Pekao jest bezpośrednim właścicielem Unicredit Ukraina), ekspozycję do spekulacyjnych opcji walutowych (ostatnio Indykpol wskazał na Pekao jako stronę kontraktu, który spowodował 30 mln strat), ryzyko walutowe wynikające między innymi z otwartej pozycją we frankach szwajcarskich (w przeliczeniu 6 mld zł), czy ryzyko kredytowe (kredyty hipoteczne, konsumpcyjne i korporacyjne). Wg nas usprawiedliwiony poziom rezerw tylko na ryzyko kredytowe mógłby sięgać nawet 5 miliardów zł. Nieściągalne długi w naszym regionie mogą sięgać 10 do 20 % CLICK. Jeśli posłużyć się dolną granicą 10% rezerwy Pekao SA na ryzyko kredytowe powinny wkrótce przekroczyć 7 miliardów zł. Dodatkowo osłabienie się złotego powoduje, że wartość kredytów banków wyrażonych w złotych rośnie co z kolei wywołuje pęcznienie sum bilansowych banków, przy tym samym poziomie kapitału zakładowego. Skutkiem jest gwałtowne pogarszanie się współczynników adekwatności kapitałowej i potencjalne wypychanie słabszych graczy z rynku przy zachwianiu stabilności całego systemu finansowego.  Niewątpliwie, nie można też w przypadku Pekao bagatelizować ryzyka dalszego drenażu ze strony spółki matki Unicredit.
  3. Polskie sub-primes, to zwrot ostatnio często powtarzany przez naszych bankowców. A mają na myśli rodzime kredyty hipoteczne udzielone w walutach obcych. Od przekucia balona na tym rynku dzieli nas zaledwie kilka miesięcy, bowiem chwilowo właściciele nieruchomości ratują się kredytem konsumenckich, czy resztkami limitów na kartach kredytowych. Co gorsza, podobnie jak Pekao SA kilka z banków nie dochowało należytej staranności (jak i ich audytorzy) w zarządzaniu ryzykiem walutowym i posiadają otwarte pozycję we frankach szwajcarskich. Instrumenty, które mogłyby zabezpieczać te pozycje są obecnie niespotykanie drogie lub też znikają z rynku. Ceny opcji, spotów czy forwardów zależą bowiem od zmienności cen danej waluty. Tymczasem tygodniowe wahnięcia wartość złotego sięgają nawet 5 % w obie strony. Koszty hedgingu są oczywiście przerzucane przez banki pod byle pretekstem na klientów. Im zaś kończą się "zaskórniaki" jak i cierpliwość.
  4. Z ludzkiej ciekawości sprawdziliśmy od kiedy na niniejszej stronie przestrzegamy przed spekulacyjnymi praktykami banków na rynku opcji finansowych. Okazuje się, że już komunikat z 14.04.2008 (zakładka Nowe Info 2008) dotyczył tego tematu. Skala tupetu, a zarazem stopień bezkarność bankowców, którzy nasilili akcję marketingową w Polsce tuż przed osłabienie złotówki, a więc w czerwcu i lipcu 2008 (większość opcji sprzedano właśnie wtedy), dwa miesiące po naszych ostrzeżeniach, zdają się nie do pojęcia w państwie prawa. Podobnie alarmowaliśmy KNF, SP i NBP począwszy od połowy 2007 roku. I co? NIC. Jak nikt upoważnieni jesteśmy do formułowania zarzutów bezczynności organów nadzoru i państwa, jak i piętnowania nagannej i spekulacyjnej strategii instytucji finansowych.Tymczasem dalsze osłabianie się złotego może powiększyć straty na opcjach walutowych i innych instrumentach pochodnych do niewyobrażalnych sum, kilkukrotnie przewyższających obecne szacunki. Ustawowe unieważnienie kontraktów opcyjnych (dopuszczane przez prawo bankowe w sytuacji kryzysu finansowego) może okazać się jedynym skutecznym wyjściem z sytuacji. Adwersarze tego rozwiązania nie rozumieją skali problemu opcji finansowych, a naszym zdaniem, już wkrótce podobne rozwiązania mogą stać się przedmiotem międzynarodowych negocjacji i umów. Warto zadecydować o sobie z własnej inicjatywy i przy własnym udziale.
  5. Zwijanie się budżetu państwa powoduje osłabienie całych gałęzi gospodarki i potencjalnie masowe bezrobocie.  Musi być zatrzymane już teraz inaczej wywoła dalsze osłabienie się złotego, w konsekwencji zwielokrotnione problemy z opcjami i kredytami hipotecznymi. Dlatego:
  • System podatkowy powinien szybko zostać dostosowany do sytuacji kryzysowej, gdy trudno liczyć na wpływy z CIT, a wpływy VAT i PIT spadną ze względu na mniejszą aktywność gospodarczą,
  • Specjalne wsparcie i ulgi podatkowe zyskać powinni eksporterzy,  ze względu na alarmujący bilans płatniczy,
  • Z tych samych względów kapitał zagraniczny powinien być ściągany poprzez ustawowe wakacje podatkowe,
  • Wsparcie państwa poprzez ulgi podatkowe winno nagradzać wykorzystanie środków unijnych.
To tylko kilka alternatyw do cięć budżetowych, które kontynuowane mogą mieć zgubny wpływ na gospodarkę.

 

Piątek, 13.02.2009

Lektura nieobowiązkowa na weekend:

  1. Millennium pod opcyjnym ostrzałem CLICK 
  2. Ukraina: Krach banków CLICK. Co z inwestycją Pekao na Ukrainie?! W księgach Pekao SA aktywa ukraińskie to około 1,5 miliarda zł.  
  3. Najgorzej jest z tymi którzy mówi, że wszystko jest w porządku CLICK.
  4. Bauman: koniec orgii CLICK. Wywiad z profesorem Baumanem niesie przykazanie, które stanowi niezwykłe memento mori, a ukazuje losy ludzkie przez lata kryzysu i zawieruchy. Z drugiej strony Profesor, naznaczony swoim życiowym doświadczeniem, przeciwstawia współczesną kulturę życia na kredyt i konsumpcji do modelu, który kształtował podstawy mu współczesnych kilkadziesiąt lat temu. Zwraca uwagę niezwykle sugestywny przykład zachowania dwóch rybek - samców w akwarium. Otóż zmierzmy się z naszymi problemami i nie chowajmy głowy w piasek.

 

Środa, 11.02.2009

  1. Oświadczenie Pana Profumo, jako przewodniczącego Europejskiego Związku Banków, wspierające idee ponad-narodowej kontroli rynków finansowych w Europie, wymaga od nas dodatkowego komentarza. Jeśli ta idea ma promować kolejne lobby bankowe, instytucję, w której bankierzy wydają wyroki w swoich własnych sprawach to przestrzegamy, że te czasy minęły. Z drugiej strony przy Komisji Europejskiej w Brukseli istnieje już ciało kontrolne - Urząd d/s Konkurencji. Czas na zadanie pytania: czy nie jest to tylko kwestią czasu, aby działania i praktyki Unicredit poddane zostały kontroli przez ten urząd, bowiem drastycznie naruszają zasady konkurencji oraz prawa klientów Banku?
  2. Czy Tusk pomógł spekulantom? CLICK. Po pierwsze, należy pamiętać, że państwo to nie firma, a zarządzanie nim nakłada pewne odmienne obowiązki na osoby, które się tego podjęły. Przy tym, miernikiem finansowym wypełnienia zobowiązań Państwa jest budżet stanowiący o jego dochodach i wydatkach. Należy również pamiętać, że wkład rządu centralnego, władz wojewódzkich i samorządów do wypracowania Dochody Narodowego w przypadku Polski przekracza 50%. W uproszczeniu można powiedzieć, że co drugi Polak otrzymuje swoją miesięczną pensję, dzięki wydatkom Państwa. I dlatego "cięcia w budżecie" wydają się wręcz ostatecznością w dobie kryzysu, wobec podstawowego zadania rządzących tj. utrzymania miejsc pracy i poziomu życia obywateli. Cięcia w budżecie to też mniejsze zamówienia rządowe dla firm i skromniejszy efekt mnożnikowy dla ekonomi. Skoro już oficjalnie wiadomo, że w tzw. realnej gospodarce dzieje się źle to informacja o tychże nieszczęsnych cięciach zawsze byłaby oceniona przez rynki finansowe jako najgorsza z możliwych. I w takim sensie decyzje rządu spotęgowały presję na osłabienie się złotego. Wracając do przykładu firmy, gdyby Donald Tusk był prezesem, a nie premierem, plan cięć kosztów byłby usprawiedliwiony, w przypadku Państwa, pozostaniemy przy naszych wątpliwościach, bowiem szkody wyrządzone gospodarce mogą szybko przewyższyć owe nieszczęsne "oszczędności".
  3. W mętnej wodzie opcje łowią CLICK. Sprawa z opcjami przypomina pod wielu względami aferalny wymiar "Projektu Chopin". Podstawowa różnica polega na zainteresowaniu problemem Wicepremiera Pawlaka i opozycji, podczas gdy nadużycia związane z "Projektem Chopin" nie znajdują chętnych polityków decydentów, którzy nadali by sprawie najwyższą rangę. A przecież straty Banku Pekao SA (wg naszej konserwatywnej wyceny 17,8 mld zł) przewyższają szacunki strat na opcjach dokonane przez KNF dla całej gospodarki i są wynikiem podpisania jednej, a nie tysięcy umów. Dodajmy narzuconej przez spółkę dominującą Unicredit. W naszych rękach znajduje się ekspertyza prawno-księgowa (przedstawiliśmy ją we wszystkich prowadzonych sprawach przeciwko bankowi) dokonana przez zespół ekspertów potwierdzająca zarzuty (poza wycenami) wobec Unicredit i Pekao.
  4. Uzasadnienie projektu Wicepremiera Pawlaka ws. opcji CLICK
  5. Podzieliliśmy Nowe Informacje na dwie sekcje nie bez przyczyny. W starych "Nowych Informacjach* ( obecnie "Nowe Info 2008") siedzi wirus, który zawiesza pewne funkcje edycji tekstu na stronie i uniemożliwił nam zamieszczenie kolejnych dwóch komunikatów.

 

Poniedziałek, 9.02.2009

  1. Kolejna porażka Unicredit w dążeniu do podniesienia kapitału - Cariverona will not support UniCredit cash move CLICK. Największy inwestor instytucjonalny Unicredit, fundacja bankowa, ogłosił właśnie, że nie obejmie tzw. cashes, derywaty hybrydowej, dzięki sprzedaży której bank miał otrzymać 3,3 miliarda nowego kapitału. Nie wiadomo jak zachowa się w tej sytuacji Mediobanca, gwarantor podniesienia kapitału. Nasz sprzeciw wobec sposobu i skali podniesienia kapitału jasno sformułowaliśmy na ZWZ Unicredit w Rzymie 3 miesiące temu (komunikat z 17.11.2009 poniżej). W najbliższych dniach i godzinach spodziewany jest komunikat rządu włoskiego o planie ratunkowym dla Unicredit. Przypominamy, że Unicredit zamierza zwrócić się o pomoc finansową również do innych państw (Austria, Polska) jak i do EBC. Naciski na zmiany w zarządzie i radzie nadzorczej Unicredit przybierają na sile. Obecna sytuacja wskazuje, że władze spółki nie są w stanie podjąć skutecznych działań, które zawróciłyby tę instytucję z równi pochyłej do załamania finansowego, kompromitacji i całkowitej utraty wiarygodności.
  2. Tymczasem prezes Unicredit, Alessandro Profumo wydał swoje pierwsze oświadczenie jako przewodniczący Europejskiego Związku Banków Profumo joins calls for supra-national regulator CLICK. Pochwala on ideę ponadnarodowej kontroli nad instytucjami finansowymi w Europie. Otóż, osoba oskarżana przed sądami w Austrii, Niemczech i Polsce o działania, które miały na celu wprowadzenie akcjonariuszy HVB, Bank of Austria, Pekao i BPH w błąd, a także niedoszacowanie wartości przejmowanych aktyw i zawieranie transakcji asymetrycznych przybiera się obecnie w piórka stróża międzynarodowego ładu finansowego. To niedorzeczne!
  3. Prezes Pekao SA, Jan Krzysztof Bielecki określił zobowiązania zagraniczne Państwa Polskiego, banków i przedsiębiorców, które należy podtrzymać (zrolować) w 2009 roku na równowartość 600 miliardów złotych. Przyjrzyjmy się zatem bilansowi Pekao SA pod kątem ekspozycji do ryzyka zmian kursowych złotego wobec innych walut. W sprawozdaniu półrocznym czytamy: "W prowadzonej działalności Grupa jest narażona na ryzyko rynkowe, tj. ryzyko stopy
    procentowej, ryzyko walutowe i ryzyko cen papierów wartościowych będących w posiadaniu
    Grupy oraz inne typy ryzyka, których źródłem są zmiany parametrów rynkowych. Głównym narzędziem pomiaru ryzyka rynkowego w Grupie Banku Pekao S.A. jest Value At Risk
    (VaR). Według stanu na koniec czerwca 2008 r. wartość zagrożona ryzykiem rynkowym portfela
    handlowego wynosiła 3,78 mln zł (z tego ryzyko walutowe 0,6 mln zł, zaś pozostała cześć to
    ryzyko stopy procentowej)." I dalej: "Wartość ta odzwierciedla poziom strat, na jakie potencjalnie narażony jest Bank w normalnych warunkach rynkowych. W sytuacji kryzysu na rynku finansowym, poziom potencjalnych strat może przekroczyć wartość VaR." W cytowanym sprawozdaniu maksymalną wartość strat związaną z ryzykiem walutowym przy założeniu normalnych warunków otoczenia - bez kryzysu na rynku finansowym wynosi prawie 1,3 miliarda złotych. A od z górą 5 miesięcy przechodzimy przecież najpoważniejszy kryzys finansowy i gospodarczy w historii. Dalej w sprawozdaniach znajdziemy wartość aktyw banku - w uproszczeniu kredytów udzielonych w danej walucie. Wynoszą one odpowiednio około 12 miliardów zł (w Euro), 6 miliardów zł (w dolarach) i 6 miliardów zł (we frankach szwajcarskich). Zgodnie z prawem bankowym Pekao SA zobowiązane było ekspozycje walutową po stronie aktyw zrównoważyć bądź instrumentami pochodnymi bądź pozycjami po stronie pasywów o podobnym czasie zapadalności. Kryterium ilościowe (o terminach zapadalności brak jest informacji w sprawozdaniach finansowych banku) w przypadku Euro i dolara zostało mniej więcej spełnione. W przypadku franka szwajcarskiego zaangażowanie po stronie pasywów stanowi ledwie 7% wartości aktyw. Wynika stąd, że w pozycjach pozabilansowych banku należy spodziewać się instrumentów pochodnych zabezpieczających przed wzrostem wartości złotego w stosunku do franka na kwotę bliską 6 miliardów zł. Czy tak jest? Nie wiadomo. Z takim pytaniem zwracamy się do analityków rynku i zarządu Pekao SA. Poza tym chcielibyśmy wiedzieć jaka część pasywów banku w obcych walutach będzie wymagalna do końca 2009 roku? Jaka jest obecna polityka banku w odniesieniu do ryzyka walutowego? Jakie są podjęte rezerwy i ocena ryzyka związana z inwestycją na Ukrainie? Oraz jakie są plany reorganizacji Grupy Unicredit w Polsce?
  4. Świetny pomysł: uważamy ustawowe unieważnienie skutków asymetrycznych opcji finansowych za świetny pomysł. Przeciwna strona nie będzie miała żadnych argumentów, w świetle wyroków sądów w Europie, w tym we Włoszech, gdzie banki nadużyły na podobną skalę zaufanie klientów. Przypomnijmy, że wg. prawa Unii Europejskiej, banki mają obowiązek doradztwa wobec swoich klientów. Innymi słowy, winny przeanalizować sytuację finansową swojego klienta zanim sprzedadzą mu ten czy inny produkt lub udzielą kredytu, a jeśli transakcja naraża klienta na nadmierne ryzyko, obowiązkiem banku jest odradzać klientowi podjęcie złych decyzji, która mogłaby doprowadzić do tzw. spirali zadłużenia (deepening insolvancy). Wkrótce dowiemy się o gigantycznych stratach na opcjach. CLICK. Należy zaznaczyć, że JP Morgan i Unicredit współpracowały na rynku włoskim już przed trzema laty doprowadzając do upadłości wiele lokalnych firm. Wyroki sądów we Włoszech są jednoznaczne - te instytucje nie informowały swoich klientów o nadmiernym ryzyku związanym z asymetrycznymi opcjami i muszą skompensować teraz ich straty. Przed polskimi sądami podobne sprawy ciągnęłyby się w nieskończoność. Dlatego pomysł ustawowego rozwiązania sporu, aby uniknąć upadłości wielu firm w Polsce godny jest naszego wsparcia. Należy dodać, że w Polsce, JP Morgan i Unicredit zastosowały na rynku te same techniki uznane we Włoszech za niezgodne z prawem. Co więcej z premedytacją i wiedzą o nagannych skutkach.
  5. Finch o trudnościach kredytowych polskich przedsiębiorstw CLICK.  Szacuje się, że łączna kwota finansowania w walutach obcych, aby podtrzymać zobowiązania zagraniczne rządu, banków i firm w Polsce, sięga 600 miliardów złotych w 2009 roku. To główne wyzwanie dla polskiej gospodarki. Powiększanie skali zobowiązań ze względu na skalę ekspozycji do opcji finansowych i osłabiający się złoty może okazać się zgubne. Ustawowe unieważnienie skutków asymetrycznych opcji finansowych byłoby ze wszech miar uzasadnione w tej sytuacji.

 

Czwartek, 5.02.2009

Bomba w prasie na temat gwałtownego osłabienia złotego wybuchła z jednodniowym opóźnieniem. Naszym zdaniem główną przyczyną osłabienia złotego były właśnie wczorajsze cięcia budżetowe i zmiana sposobu finansowania projektów infrastrukturalnych. Wiemy już że wciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku 10 miliardów złotych nie trafi na rynek, bo okrojone zostaną zamówienia publiczne. To bardzo zła informacja dla wielu firm i całej ekonomii. To tak jakby zamknąć np. przemysł stoczniowy, samochodowy i hutniczy tego samego dnia. Natomiast zmiana sposobu finansowania budowy dróg i autostrad zwyczajnie opóźni te projekty, bowiem dotychczas pieniądze na ten cel były w budżecie, a teraz należy je pozyskać na międzynarodowych rynkach co może okazać się trudne. Ta informacja zdaje się wręcz tragiczna dla złotego bo kładzie się cieniem na możliwości wykorzystania środków i dotacji z UE. Dodatkowo, rząd nie przedstawił żadnej strategii także tej, którą się posłużył dokonując cięć. Przedsiębiorcy mogą więc wróżyć z fusów, a taka polityka informacyjna jest naganna bo wzmaga niepewność na rynku. Reasumując, Polska wybrała receptę na kryzys, która idzie pod prąd rozwiązaniom stosowanym na zachodzie - stymulowania gospodarki - my ją schładzamy. Jakże więc miały zareagować rynki?

Inną przyczyną stałego osłabiania się złotego jest brak informacji jak i plotki dotyczące skali problemu opcji finansowych w przedsiębiorstwach i bankach. Pierwszy komunikat KNF szacował straty na 5,5 miliarda złotych przy kursie Euro 3,8 za złotego. W styczniu, gdy rynki spodziewały się nowych szacunków ze względu na zmianę kursy, Premier Pawlak ciągle obstawał przy szacunku KNF z przed miesiąca. Dzisiaj, niektóre media skalę problemu określają nawet na kilkadziesiąt miliardów złotych. Nic tak skutecznie nie uprawdopodabnia dalszego osłabienia złotego jak brak rzetelnych informacji, co właśnie ma miejsce u nas. A zwalanie problemu na międzynarodowych spekulantów (w minionej epoce tę rolę pełniły zaplute karły reakcji i stonka ziemniaczana) jest wielce wygodne, choć z pewnością rynki zegną się po pieniądze, które naszymi decyzjami wykładamy niepilnowane ma ulicy.  Należałoby raczej uderzyć się we własne piersi, bowiem "król jest nagi" jak pisaliśmy już w kilku komentarzach na niniejszej stronie.

Środa, 4.02.2009

  1. Pudło. W dniu cięć budżetowych złoty bije rekord słabości wobec franka szwajcarskiego i innych głównych walut "ciągnąc w dół cały region", a i giełda przoduje w spadkach, nie tylko w Europie Środkowej, ale i globalnie. Tak "rynki międzynarodowe" jednoznacznie oceniły "kroki antykryzysowe" obecnego rządu tzn. tzw. cięcia budżetowe. Mówiąc obrazowo zamiast odchudzić pacjenta założono mu pętlę na szyję i mocno zaciągnięto. Biedaczysko, znaczy nasza gospodarka, jeszcze krzyczy, że wcale nie jest gruby i że się poprawi bez cięć, niestety zaraz straci oddech, a twarz już pęcznieje czerwono. A mówiąc zupełnie poważnie, to co zrobił obecny rząd jest kontynuacją polityki " nas kryzys nie dotyczy". Premier zachował się najbardziej zachowawczo-leniwie jak mógł - po prostu dostosował trochę wydatki do dochodów i ogłosił sukces - niestety zapomniał o sytuacji wokół i złotówce. I choć może teraz twierdzić mam czyste ręce i myśleć o prezydenturze, to spowodował straty, które tylko na giełdzie sięgają kilkunastu miliardów złotych wciągu tylko jednego dnia. Do kompletu brakuje nam tylko wsparcia w rodzaju banalnej wypowiedzi w rodzaju "po przegrzaniu trzeba schłodzić" głównego twórcy naszej transformacji i reform i my ciemniacy osiągniemy pełną surrealistyczną nirwanę. Niepokoi nas, że w ostatnich dniach nie da się komentować rozwoju wydarzeń na poważnie. I dlatego odsyłamy do naszej zakładki Kryzys na wesoło CLICK, gdzie znajdziecie więcej komentarzy na temat cięć budżetowych.
  2. Spadek wartości złotówki podkopuje dalej sytuację większości banków działających w Polsce, które na fali silnej złotego też przecież zapomniały o ryzyku walutowym (dla bankowca to grzech śmiertelny), bowiem były źródłem taniego finansowania dla partnerów zagranicznych i wierzyły w moc sprawczą instrumentów pochodnych. Ekspozycja do ryzyka walutowego czy słabość strukturalna ich bilansów, jak kto woli, wyrazi się w dalszych spadkach ich wartości.
  3. Co wynika z analizy rachunku płatniczego Polski? CLICK
  4. Pekao jak co roku dopłaca za wprowadzenia włoskiej marki Xelion na polski rynek.  Podwyższenie kapitału Xelion CLICK. Te jeszcze jeden sposób na drenowanie Pekao SA przez właściciela większościowego Unicredit.

 

Wtorek, 3.02.2009

  1. Zastanawiamy się czy nasze komunikaty powinny być publikowane przed, po sesji, a może w trakcie. Po pierwsze, zastanawia nas, że ilość wejść na stronę gwałtownie rośnie gdy chwytamy za "pióro", a giełda spada. Świadczy to o tym, że mamy wielu wiernych czytelników, którzy pocztą pantoflową nikczemnie kolportują informacje: "znowu coś napisali". Po drugie, zauważyliśmy silną korelację (zwłaszcza wczoraj), która jasno wskazuje, że poziom indeksów giełdowych jest odwrotnie proporcjonalny do ilości wejść na niniejszą stronę. To tak jakby "zwolennicy bessy" szukali u nas argumentów. A my przecież nie chcemy iść do kryminału (jak jegomość na Łotwie), w związku treściami zamieszczanymi na naszym portalu. Co robić? Postanowiliśmy, że nasze komunikaty będą się okazywały o dowolnej godzinie dnia i nocy. W ten sposób pozbawimy naszych oponentów argumentu, że "to wszystko przez nich i vice versa". Obiecujemy też, że skoro nasze opinie tak ważą na stan światowej gospodarki, będziemy się miarkować i zastosujemy daleko idącą autocenzurę. Może, gdy dorównamy standardami do niektórych mediów to ktoś da nam jakąś robotę, albo i wesprze groszem. Obiecujemy też, że będziemy trzymać z tymi przy kasie. Tzn. bankami! W międzyczasie w ramach akcji "kryzys na wesoło" ogłaszamy nabór do Gabinetu CieniMinisterstwa Złych Kroków. Szacownym kandydatem na członka Ministerstwa z automatu staje się każdy kto doradza obecnej ekipie "złe kroki". Członkowie obecnego rządu też mogą pretendować. Od razu uznajemy ostatnie zasługi premiera Pawlaka jak jego projekt rządowego wsparcia kredytów hipotecznych czy wypowiedź, że obecny kurs wymiany złotego jest korzystny, aby wejść do strefy Euro (komunikaty z 26 i 27 stycznia, poniżej). Honorowym Prezesem i Pierwszym Ministrem ogłaszamy już teraz Jana Krzysztofa Bieleckiego (tak plotki, że wraca do polityki krążyły od dawna), którego zapał podpowiadania "złych kroków" obecnej ekipie jest szeroko znany i stanowić powinien ideał dla przyszłych urzędników Ministerstwa. Prezes stawia na tężyznę fizyczną i znany jest ze skutecznego główkowania w kryzysie CLICK, a zatem ma odpowiednie dojścia. Pozycja Pierwszego Ministra zdaje się więc nie zagrożona na długi okres. Naszą uwagę zwraca dzisiaj doradca BCC za swój wywiad w którym radzi aby rząd pokrył bankom straty ich klientów na opcjach finansowych. Ów doradca za trzymanie z bankami i intencję zasilenia ich z publicznej kasy dostaje od nas dozgonne stypendium nietykalności wraz z nagrodą pieniężną, której nie ujawniamy ze względów podatkowych. A także obiecujemy tekę Podsekretarza Stanu w Ministerstwie jeśliby faktycznie doszło do pokrycia przez SP strat banków na opcjach finansowych. Brawo! Radzimy też poszukać inspiracji w tekście "Koleżeński plan ratunkowy" w zakładce Kryzys na wesoło CLICK. Zwrócił naszą uwagę również wice minister obecnego rządu za swoje stanowisko, że"nowelizacja budżetu jak najpóźniej". Teka w naszym gabinecie cieni oczywiście czeka jeśli kandydat uwolni rząd i wszystkie ministerstwa od podporządkowywania się i przygotowywania jakichkolwiek budżetów. Z automatu laureaci wybrani przez naszą szacowną prasę Ludźmi Roku stają się honorowymi członkami założycielami Ministerstwa. W ich poczet zaliczamy Alessandro Profumo (obywatelstwo polskie nie jest wymagane, aby zrobić karierę w Ministerstwie, wręcz przeciwnie) i premiera Tuska. Uznajemy ich zasługi na polu sanacji finansowej polskich wydawnictw i zachęcamy do dalszych wzmożonych działań na innych polach, zwłaszcza podtrzymania więzi społecznych (nowym członkom polecamy inspiracje z tekstu "Niezbyt śmieszna diagnoza kryzysu" w zakładce Kryzys na wesoło CLICK.)
  2. Hiszpańskie banki w kryzysie CLICK.
  3. Czarny scenariusz w polskim sektorze bankowym, opisany w komunikacie z 4.11.2008 niestety zaczyna się powoli sprawdzać. Świadczy o tym gwałtowna przecena cen akcji choćby Getinu, Noble i Millenium banku. Rząd powinien zawczasu przygotować się na sytuację, w której element sprawnej reakcji będzie kluczowy dla stabilności sektora. Czy odpowiednie przepisy są już w arsenale rządu, by umożliwić kroki w kierunku kontrolowanej sanacji systemu finansowego? Czy Polska może liczyć na natychmiastowe wsparcie z UE w sytuacji kryzysowej ?

 

Poniedziałek, 2.02.2009

  1. Styczeń 2009 okazał się najgorszym styczniem na giełdach amerykańskich w historii notowań w odniesieniu do skali spadków głównych indeksów. Co prawda GDP amerykańskie skurczyło się w czwartym kwartale tylko o 3,8 % podczas gdy oczekiwano spadku o ponad 5 %, to jednak ogłoszone w ostatnim tygodniu zwolnienia grupowe na 100 tysięcy osób pobiły wszelkie prognozy i spowodowały osunięcie się indeksów w piątek. Co mogłoby zmienić trend w pierwszym tygodniu lutego? Może szybkie uchwalenie przez senat planu Obamy. Tymczasem ceny złota rosną trzeci miesiąc z rzędu, a dolar i krótkoterminowe papiery skarbowe USA ciągle pozostają najpopularniejszą inwestycją. DJIA na poziomie 7860 na rynku poza-sesyjnym. Złoty dalej słaby i przebił poziomy 3 i 3,5 do franka i dolara dzisiaj o 8:30 przed otwarciem giełdy. Unicredit rozpoczął dzień na 3 %-wym minusie (Unicredit cena akcji CLICK), a Pekao SA po 30 minutach obrotu spadło również o 3%. Bez entuzjazmu witamy w kolejnym dniu na giełdzie - oby była to huśtawka raczej a nie free fall.
  2. Rządząca klasa polityczna utraciła zdolność definiowania stojących przed Państwem bieżących zadań, a wręcz wykazuje swoisty heroizm w niezauważaniu rzeczywistości. Pozbawia nas tym samym możliwości zmierzenia się z wyzwaniami jakie niesie ze sobą kryzys finansowy i gospodarczy. Weźmy np. dewaluację złotego postępującą w zatrważającym tempie z dnia na dzień i z godziny na godzinę. Złoty dotarł już do poziomy niemal 3,5 za dolara i 4,5 za Euro i mówi się nam nieprzerwanie, że cierpimy na chorobę regionu. Fatalizm czy przekłamanie ? Żadnemu z polityków nie przyjdzie do głowy, że ten stan rzeczy nie zmieni się dopóki nie będziemy mieli formalnego planu dochodów i wydatków państwa. Taki plan wynika z ustawy i jej podlega, brak jego dezorganizuje finanse państwa i wystawia nas na niepewność co przejawia się właśnie w słabości złotego. Z planu tego wynika też harmonogram pozyskiwania środków z rynków finansowych. Obecnie obowiązujący budżet, przegłosowany przed kilku tygodniami, wg słów samego premiera - jest już nieaktualny. Jak zamierzamy rozliczać ministrów z ich wydatków i pracy bez obowiązującego budżetu? Na co będą się powoływać gdyby przyszło im odpowiadać przed Trybunałem Stanu ? Na nieaktualny dziś budżet ? Czy uchwalony budżet obowiązuje czy nie ? Jeśli nie to co obowiązuje ? Tniemy bez planu i tak jak w końcu zeszłego roku po prostu nie dajemy środków jak ich nie ma. Postępuje dezorganizacja finansów publicznych. "Strategia" niegodna finansisty, działacza społecznego, przedsiębiorcy czy gospodyni domowej dlaczego więc pozwalamy by politycy wprowadzali ją w życie na naszych oczach, kosztem nas wszystkich i na naszą szkodę ? Z Davos właściciel Forbsa proponuje nam sztywne powiązanie złotego do dolara lub Euro. Gdyby miało to nastąpić wraz z trwającą dezorganizacją finansów publicznych to powtórzą się lata 89-93, rezerwy stopnieją w oka mgnieniu, będziemy świadkami gwałtownego zubożenia społeczeństwa oraz wypływu realnego kapitału z kraju.
  3. Sprzeczne oświadczenia przedstawicieli Unicredit - DAVOS-UniCredit says not sounding out mkt for capital. CLICK Przypomnijmy, że współczynnik adekwatności kapitałowej Unicredit wynosi obecnie 6,7 podczas gdy wymagane minimum w UE każe bankom utrzymywać ten sam współczynnik na poziomie co najmniej 8. A także, że nie powiodło się planowane podniesienie kapitału, a Mediobanca uzależnia swoje gwarancje wykupu akcji od pozyskania dodatkowych środków przez Unicredit. W tej sytuacji wypowiedź przedstawiciela Unicredit wsadzamy między bajki i życzymy Unicredit sukcesu w uzyskaniu bądź dodatkowego kapitału bądź pomocy państwowej. Strach pomyśleć co mogłoby być alternatywą.
  4. Rząd Niemiec przeprowadził "intensywne dyskusje" na temat możliwości ustanowienia prawa, które pozwalałoby mu przejąć zagrożone banki - poinformował w poniedziałek Thomas Steg, rzecznik prasowy rządu.Rząd chce wykluczyć systemowe ryzyko w sektorze bankowym, i równocześnie zapewnić pozytywne warunki dla podatników - powiedział Steg.(PAP)
  5. Krosno czyli kolejna ofiara opcji walutowych CLICK

 

Piątek, 30.01.2009

Dzisiejsze dane o załamaniu gospodarczym w IV kwartale w USA (oczekuje się skurczenie gospodarki o 5 %) może rzucić rynki finansowe na kolana. Czy to źle czy dobrze ? Jeśli mamy zachować ciut wiary w racjonalne działanie rynków w długim okresie, a złe oczekiwane dane się potwierdzą spadek indeksów da nadzieję, że świat wirtualnych finansów odchodzi w przeszłość i  będzie można zająć się rozwiązywaniem realnych problemów związanych z kryzysem gospodarczym. 

Co ciekawe wczorajsza informacja o sytuacji Unicredit i potrzebie sięgnięcia po pomoc publiczną w kilku krajach nie wywołała załamania ceny akcji Unicredit (tak by się stało jeszcze kilka tygodni temu), a cena akcji Pekao na przekór wzrosła.

Świat się nie kończy. Polecemy nową zakładkę Kryzys na wesoło CLICK  


 

Czwartek, 29.01.2009

Unicredit zamierza wystąpić o pomoc państwową dla spółek córek i spółki matki w Polsce, Austrii i Włoszech.

Unicredit prosi o pomoc CLICK

Kto pomoże Unicredit ? CLICK

Środa, 28.01.2009

To nie jest rząd na trudne czasy. Uwikłany w zobowiązania, zaniedbujący wymiar sprawiedliwości i organa egzekwowania prawa właśnie w dobie kryzysu gospodarczego przypomina raczej wyliniałego, bezzębnego lisa, któremu pozostały wspomnienia o lepszej przeszłości. I nic tu nie zmienią apele o dobrą wolę, zaklęcia o przychylny splot okoliczności czy wypieranie własnych błędów. Zmiany i poszerzenie bazy rządowej wydaje się w tej sytuacji krokiem we właściwym kierunku. Z drugiej strony przechodzenie do porządku dziennego nad inicjatywami społecznym i dezawuowanie wystąpień związków zawodowych jest zwyczajnie nie na miejscu.  Buńczuczne pohukiwanie przykrywa po prostu bezwład organizacyjny - rząd nie nadąża nawet za tym co kładzie nam na nasz stół UE.

W naszej ocenie, rozwiązaniem w trudnej sytuacji zdaje się bez wątpienia bezkompromisowa postawa wobec instytucji finansowych. Trudno bowiem wyruszać na "wzburzony ocean" w dziurawej łodzi.  Urealnienie bilansów banków działających w Polsce, rozwiązanie problemów finansowych banków za tych właścicieli, którzy sobie nie radzą, nacjonalizacja tych instytucji, które naruszyły miejscowe prawo i naraziły system finansowy na nadmierne ryzyko to wszystko z całą pewnością nastąpi wymuszone okolicznościami. Pozostaje pytanie: "Czy nasza łódź nie nabierze zbyt dużo wody do tego czasu ?"

Chorym człowiekiem sektora bankowego w Europie i zagrożeniem dla globalnego sytemu finansowego, ze względu na słabość włoskiego budżetu i nikłe prawdopodobieństwo znacznej pomocy państwa jest dziś UNICREDIT, właściciel Pekao SA. To z całą pewnością i dla nas największy problem do rozwiązania. Sposób wyjścia z tego impasu i załagodzenie jego skutków wskaże na stopień naszej integralności gospodarczej i umiejętność pilnowania własnych interesów. Czy znowu zadecydują o nas bez nas ? Austria uruchamia plan ratowanie Centralnej i Wschodniej Europy CLICK

 

Wtorek, 27.01.2009

  1. Dzisiaj RPP obniży stopy procentowe. Aby ta decyzja mogła wpłynąć pozytywnie na stan polskiej gospodarki winno w następstwie zmniejszyć się oprocentowanie kredytów. Uzależniono je od stawek WIBOR. Czy WIBOR podąży za ceną pieniądza w NBP ? Nie jest to wcale takie oczywiste ? Obniżka stóp może zostać w całości skonsumowana przez banki, jeśli pozostanie to w zasięgu ich decyzji. Nawet jeśli nadmierne obciążenie kredytobiorców miałoby spowodować zatory płatnicze. Niestety, niektóre z oddziałów międzynarodowych banków ciągle zorientowane są na zyski księgowe raczej niż na utrzymanie płynności zarówno w systemie bankowym jak i wśród klientów. Jakie kroki zamierza podjąć KNF, aby zapobiec temu zjawisku? Innym aspektem niekorzystnym dla klientów banków jest konstrukcja umów kredytowych zezwalających na dostosowanie oprocentowania kredytów do ceny rynkowej z np. półrocznym opóźnieniem. Zarówno indywidualni klienci jak i KNF winny dążyć do zmiany tych zapisów umów, które pozwalają na taką dowolność. Przypominamy, że np. kredyty hipoteczne zawierane są na wiele lat i jeśli ich zapisy faworyzują tylko jedną ze stron powinny być zakwestionowane przez organa nadzoru nad rynkiem. Nie przesadzać z prezentami! CLICK
  2. Słyszymy o lobbingu Unicredit o pozyskanie środków z UE, ze względu na trudną sytuację w Europie Centralnej. Dochodzimy do absurdu. Unicredit udowodnił "Projektem Chopin" swój lekceważący stosunek do stanu finansów Pekao SA, jak i drastycznie naruszył prawo w naszym kraju. W tej sytuacji rząd i organa nadzoru dążyć winny do rozstrzygnięć natury prawnej przed sądami Unii i do nacjonalizacji Pekao SA po właściwej wycenie uwzględniającej zapisy Umowy Wspólników z Pirelli. W oczywisty sposób naruszono też zapisy prawa europejskiego o ochronie konkurencji zatajając informację i faworyzując w naszym regionie Europy włoskiego dewelopera. Czy można przejść nad tym do porządku dziennego? Więcej w zakładkach: Dokumenty CLICK i Drenaż Pekao CLICK, Wersja polska CLICK 
  3. Do niedawna chwaliliśmy stanowisko zajmowane przez Premiera Pawlaka np. w sprawie opcji finansowych. Dzisiaj kolejny raz zwraca uwagę jego naganna wypowiedź tym razem na temat kursów walutowych i rzekomych korzyści dla gospodarki z niskiego kursu złotówki przy wejściu do strefy Euro. Przypominamy, że zarobki Polaków wyrażone w dolarach czy Euro zmniejszyły się o ponad jedną trzecią tylko w ciągu ostatnich 6 miesięcy, nie wspominając o spadku wartości emerytur kapitałowych. Kwestią czasu pozostaje spadek zdolności nabywczej złotówki co niesie za sobą zmniejszoną konsumpcję, duże koszty kredytów hipotecznych, groźby bankructw itd. Jeśli przyjąć wypowiedź Premiera za dobrą monetę, pozostaje nam rola taniej siły roboczej w Europie z gospodarką na krawędzi permanentnego kryzysu. Gdyby coś takiego powiedział polityk brytyjski, niezależnie której opcji, pomyślano by, że zwariował, a wyborcy wystawiliby mu słony rachunek za kupczenie i kuszenie tanią siłą roboczą. Oczywiście można by się spierać o kilka % w tę czy w tamtą stronę.  Ale sprzedawać nas na 35-cio procentowej przecenie?! To bezwstydne. A po więcej - warto przeczytać żartobliwy tekst "Koleżeński program pomocy" w zakładce: Kryzys na wesoło CLICK
  4. W firmach tyka kolejna bomba CLICK. To żadna sensacja. Od zarania na niniejszej stronie wisi materiał z włoskiej telewizji o Unicredit i właśnie o CIRS-ach we Włoszech. Wracamy do starych znajomych JP Morgan, Unicredit i Pekao SA. Co na to KNF?

 

 

Poniedziałek, 26.01.2009

  1. Złoty tylko w przeciągu ostatnich dwóch tygodni osłabił się o 19 i 13 % w stosunku do dolara i euro. Słabość polskiej waluty zdaje się nie obchodzić w żaden sposób ministrów obecnego rządu. Co więcej ich wypowiedzi pogłębiają niechęć inwestorów do naszego rynku i waluty. Kuriozalna wypowiedź Wice Premiera Pawlaka o współfinansowaniu przez rząd kredytów hipotecznych idzie pod prąd wszelkiej wiedzy finansowej, zdrowemu rozsądkowi i praktyce. Gdyby coś takiego miało mieć miejsce, przy obecnej sytuacji na rynku kredytów hipotecznych i rynku walutowym, dalsza natychmiastowa i gwałtowna dewaluacja złotego nastąpiłaby w dzień po ogłoszeniu podobnego planu. Taki plan byłoby równoznaczne ze stwierdzeniem: "siedzimy w kieszeni deweloperów i banków." Już same wypowiedzi wskazujące  kierunek myślenie rządzących mogą spowodować utratę wiarygodności kredytowej Polski. O reakcjach ministra Rostowskiego trudno się rozwodzić - ze swoim optymistycznym budżetem naznaczonym na początek zeszłoroczną dziurą w gotówce, biorąc pod uwagę dewaluację złotówki i zobowiązania państwa w obcych walutach - minister zdaje się pogrążać z każdym dniem w rodzaju głębokiego snu lunatycznego. Aż nieprzyzwoicie powiedzieć, że powinien poddać się do dymisji. Jednak jego słabości ważą jak nigdy na sytuacji finansowej nas wszystkich. Wystarczy powiedzieć, że proces ubożenie polskich obywateli przybrał na tempie, a w ciągu ostatnich sześciu miesięcy nasze zarobki wyrażone w Euro czy dolarach spadły o jakieś 30 % do 40% - uwzględniając spadek wartości OFE zarabiamy jakieś dwukrotnie mniej co musi się przełożyć w czasie na mniejszą zdolność nabywczą złotego na rynku wewnętrznym.
  2. Niniejszym pragniemy zwrócić się z krótkim apelem do Ministra Sprawiedliwości Pana Andrzeja Czumy o szczególną uwagę skierowaną na nasz spór z Pekao SA. Mamy nadzieję, że ma Pan w pamięci uczucie bezsilności w obliczu systemu państwowego, a zwłaszcza wymiaru sprawiedliwości. W tym kontekście, zwracamy uwagę Pana Ministra na nasze kłopoty z rejestracją Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek" w KRS-sie. Zastrzeżenia natury formalnej i zasłanianie się procedurami od z górą pół roku przypominają co żywo PRL, nie zaś społeczeństwo obywatelskie, do którego chcielibyśmy pretendować. Co więcej od z górą roku trwa zadatkowane przez stronę powodową tłumaczenie z angielskiego dowodów w sprawie przeciw Pekao SA o sygnaturze akt XX GC 379/07 toczącej się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Dotychczas żaden z sądów nie zajął się też rozstrzygnięciem merytorycznym naszego sporu z Pekao SA, przeciwnie sądy uporczywie zdają się na zastrzeżenia natury formalnej i przedłużają w nieskończoność procedury. Jednak najbardziej bulwersuje, że Prokuratura Okręgowa w W-wie nie przyjęła dowodów w języku angielskim przeciwko zarządowi Pekao ze względu na wysoki koszt tłumaczenia pomimo, że zarzuty dotyczą nadużyć na kilkanaście miliardów złotych. Co więcej, bez zapoznania się dowodami Prokuratura przyjęła argumentację banku za swoją. I nic nie ma tu do rzeczy, że Sądy przestały płacić CLICK, bowiem z pewnością ustanowiona winna być hierarhia ważności i pilności prowadzonych przez sądy i prokuratury spraw. Zaistniała sytuacja daje podłoże do podejrzeń, że urzędników państwowych dotyka syndrom korupcji politycznej i boją się podjąć temat niewygodny dla rządzących. Tryby pańskiego ministerstwa z naszej perspektywy nie mielą ziarna na mąkę, lecz zdają się bełtać i mącić wodę na przekór zdrowemu rozsądkowi i celom do których te instytucje zostały powołane. Wierzymy, że to się zmieni. A sedno spraw dotyczy interesu ogólnego, bowiem niewątpliwie doszło do nadużyć na wielką skalę i na szkodę Państwa Polskiego. Mamy nadzieję, że Pana nominacja przyśpieszy rozwikłanie naszego sporu z Pekao SA.
  3. Subskrypcja akcji Unicredit nie powiodła się - UniCredit Cap Hike Seen Ending Mostly Unsubscribed. CLICK Taki efekt podniesienia kapitału przewidzieliśmy w trakcie ZWZ Unicredit i opisali w komunikacie z 17 listopada 2008 roku (poniżej). Zakup akcji zagwarantowany został przez Mediobanca, włoski bank inwestycyjny, w zamian za prawo do wydania spekulatywnych derywatów (tzw. cashes) na akcje Unicredit. Tymczasem cena akcji Unicredit spadła w piątek do historycznego minimum 1,24 Euro.
  4. Wartość kontraktów futures na indeksy spadła w USA poniżej wartości godziwej. Futures na główne indeksy w Azji także na minusach w niedzielę wieczorem co nie wróży dobrego tygodnia na giełdach. Analitycy nazywają nadchodzący tydzień jako "terrible" i zastanawiają się czy amerykańskie indeksy wytrzymają napływ złych informacji ze spółek. Earnings, economy - here comes 'terrible' CLICK
  5. W drugiej godzinie obrotu rynki reagują pozytywnie na informacje o rezygnacji prezesa ING i planie pożyczki rządowej wysokości 22 miliardów Euro dla banku - European stocks turn positive. CLICK  Pomoc rządu skoordynowana jest w ten sposób ze zmianą sposobu zarządzania tym bankiem, w innym przypadku reakcją rynku byłaby głęboka przecena.
  6. Manifestacje przed bankami CLICK Czy czeka nas powtórka scenariuszy z Grecji, Bułgarii, Czech, Węgier, Łotwy i Estonii? Economic crisis fuels the unrests in E. Europe CLICK
  7. Polecamy chwilę wytchnienia Główkowanie w kryzysie CLICK w zakładce Kryzys na wesoło CLICK



Piątek, 23.01.2009

 

Nie przesadzać z prezentami !CLICK

 

Czwartek, 22.01.2009

  1. Unicredit i Alessandro Profumo niepewni wyników w czwartym kwartale - Unicredit CEO has no comments on 2008 targets. CLICK  Presja na zmiany w zarządzie trwa.
  2. Podobnie nie wiadomo jakie będą wyniki Pekao SA i podjęte rezerwy. Unicredit liczy, że 30 % zysków Grupy pochodzić będzie z Polski. Czy Pekao sprosta oczekiwaniom ? Jeśli tak to zarząd dostanie bonusy, a stracą jak w zeszłym roku akcjonariusze mniejszościowi i sam Bank. My jednak liczymy, że nowy minister sprawiedliwości zwróci uwagę na opieszałość wymiaru sprawiedliwości i dzięki decyzjom sądu bilans Pekao zostanie poddany szybkiej weryfikacji. Bowiem przez ponad dwa lata sądy wzbraniają się od jakichkolwiek decyzji merytorycznych mimo, że dowody w sprawach są oczywiste.
  3. Bank centralny Włoch ocenia, że płynność w systemie bankowym tego kraju jest niewystarczająca - UniCredit, Intesa Slide as Bank of Italy Says Liquidity Is Low. CLICK W tej sytuacji trudno doprawdy wierzyć we wsparcie finansowe Unicredit dla Pekao SA. Przeciwnie, jak to miało miejsce dotychczas, Unicredit będzie chwytał się wszelkich sposobów kosztem spółek córek, aby ratować swoją pozycję finansową. Kondycja finansowa spółek matek banków działających w Polsce winna być przedmiotem kontroli organów Polskiego Państwa. Wysunięte winny być żądania dofinansowania spółek matek by ich pogarszająca sytuacja nie stwarzała dodatkowego ryzyka na rynku w Polsce. Pod uwagę należy również brać możliwość nacjonalizacji Pekao SA. Z pewnością w obliczu złej sytuacji UE i EBC skłonne byłyby wspomóc finansowo nasz kraj w takim przedsięwzięciu.
  4. "Dziura budżetowa", niemoc i  brak kompetencji obecnego rządu, o których mówimy w naszych komunikatach począwszy od 7 stycznia tego roku stają się przedmiotem publicznej debaty - Budżetowa dziura. Jest czy jej nie ma ? CLICK  Tymczasem, wysocy urzędnicy spierają się o nazewnictwo. Jak zwał tak zwał. Niech będzie zamiast dziura, luka, krach lub np. łże-budżet. Co jednak zamierzamy zrobić by ratować sytuację ? NIK wyda raport za kilka miesięcy i co z tego ? Bez raportu jasno widać, że "król jest nagi" (komunikat z 15 stycznia, poniżej).

 

 

Środa, 21.01.2009

  1. Zakończony konflikt w Gazie, porozumienie i kontrakt Rosji z Ukrainą, i tylko rynki finansowe na czerwono i krnąbrnie przywitały nowego Prezydenta - Baraka Obamę. Fakt ten z pewnością wyznacza jasno i zdecydowanie kierunek obecnej administracji amerykańskiej. Ekonomia, Ekonomia, Ekonomia. I może nie tyle kolejne spektakularne w liczbach plany lecz twarda polityka egzekwowania podjętych działań i kontrola ich wyników.
  2. Tymczasem giełdy otworzyły kolejny dzień na minusach. Nie należy się spodziewać cudów, gdyż wyniki przedstawiane właśnie przez spółki dotyczyć będą trefnego czwartego kwartału 2008.
  3. Unicredit, właściciel Pekao SA, przewiduje kryzys kredytowy w naszym regionie i apeluje o "plan" czyli pomoc dla lokalnych banków. Kryzys można odeprzeć CLICK
  4. Cena akcji Unicredit spadła tylko w tym roku o 32% osiągając kolejne historyczne minimum -  1,34 EURO za akcję. Czy w takiej sytuacji można liczyć, że zarząd Unicredit przejmie się losem spółek córek ? Przeciwnie. Przykładowo, gotówkowy ciężar nieudanych inwestycji na Ukrainie niosą na sobie Pekao SA i Bank of Austria. Nie rozliczono również "Projektu Chopin", który uzależnił Pekao na 25 lat od włoskiego dewelopera. Unicredit zamierza też w tym roku, wg naszych informacji, zmaksymalizować przychody z dywidendy. Pamiętamy, że w zeszłym roku, wbrew prawu, stanowisku KNF i bez wymaganej prawem zgody KNF, Unicredit swoimi głosami uchwalił i wyegzekwował wypłatę nadmiernej dywidendy przekraczającą zysk netto Pekao SA za rok 2007.

 

Wtorek, 20.01.2009

  1. Sektor bankowy uległ wczoraj głębokiej przecenie. Liderem spadków w Polsce okazał się Pekao SA, tracąc ponad 6%. Na przeciwnej stronie spektrum znalazł się ING BŚ, który obronił swoją pozycję i zanotował nieznaczny wzrost. Przed kilku dniami ING BŚ wykazał straty w czwartym kwartale. Splot tych informacji wskazuje, że inwestorzy cenią sobie konserwatywne praktyki księgowania i uwzględnione ryzyko finansowe. W przypadku Pekao SA, sprawozdania finansowe banku są nierzetelne, bo nie uwzględniają wpływu "Projektu Chopin" i drenażu przez spółkę matkę Unicredit. Ponad to praktyki wycen hipotek i nieruchomości w Pekao SA budzą nasz głęboki sprzeciw. Z tych względów zmuszeni byliśmy wstąpić na drogę sądową, aby skutecznie przeciwdziałać nadużyciom na szkodę banku.
  2. Unicredit zakończył wczorajszy dzień spadkiem 6,8 % na poziomie 1,45 Euro za akcję, przebijając kolejny raz historyczne minimum. Tymczasem po raz kolejny Komitet Zarządzający Unicredit spotyka się dzisiaj, aby przedyskutować potencjalne zmiany w zarządzie i radzie nadzorczej. 
  3. Kolejny rozdział sagi pod tytułem dziury w budżecie. W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się o zaleganiu policji z płatnościami na kwotę ponad 500 milionów złotych. Wczoraj resort obrony okazał się złym dłużnikiem na kwotę 1,8 miliarda złotych. To razem ponad 2,3 miliarda złotych. Kto jeszcze ? Resort sprawiedliwości ? Ponoć premier b. zdenerwował się na Vice Ministra Finansów, który śmiał podzielić się tą wiadomością z nami. Radzimy jednak pozostawić go na stanowisku, a wyrzucić wszystkich tych co kręcą na ten temat. Wszak o dziurze w budżecie wiemy od dawna choćby z artykułu  Idzie kryzys a kasa pusta CLICK z 7 stycznia 2009 roku, który można przeczytać w naszym komunikacie z 8 stycznia - poniżej. Polecamy. Czekamy na otwartą dyskusję na temat tez zawartych w artykule. Bowiem idą nowe czasy - aby być politykiem wcale nie trzeba kłamać.

 

Poniedziałek, 19.01.2009

  1. We wtorek inauguracja kadencji Prezydenta Obamy. Utarło się, że nowy prezydent, niemal zawsze, otrzymuje od rynków kredyt zaufania, a zmianie władzy towarzyszy zwyżka kursów, czasami nawet zmiana trendu. Czy tak będzie i tym razem? Niestety, to wydarzenie zbiega się z wysypem spodziewanych złych wyników finansowych banków, a co gorsza też innych spółek z "realnej gospodarki".
  2. Scenariusz rozwoju sytuacji na świecie nakreśla Reuters w swym piątkowym komentarzu Worst case scenario CLICK . Fachowość rządzącym staje się w tym momencie priorytetem. W innym komentarzu Reuters zastanawia się nad możliwą nacjonalizacją banków w USA - Will United States be forced to nationalize banks? CLICK
  3. Medici Bank okazał się, ni mniej ni więcej, tylko agentem funduszy Madoffa. Mówi się już o ponad 3 miliardach Euro strat. Madoff, behind the curtain. CLICK . Przypomnijmy, że 25 % tych strat przypada właścicielowi mniejszościowemu - Unicredit, a rząd Austrii zadecydował w zeszłym tygodniu o likwidacji tego "banku".
  4. Moody's zapowiada, że zmiana na stanowisku prezesa Unicredit nie spowoduje pogorszenia ratingu.
  5. Złoty w weekend dalej słaby. W niedzielę o 14.30 kurs dolara i Euro sięgnęły odpowiednio 3,22 i 4,27 złotego wg Saxo Banku. Od rana w poniedziałek (9:30) nieco silniejszy przy kursach 3,19 i 4,24 zł za dolar i Euro. Za obecną słabość polskiej złotówki odpowiadają większe niż oczekiwano straty banków i przedsiębiorstw na opcjach walutowych oraz kłopoty z płynnością w walutach obcych, a w długim okresie pogorszenie się sytuacji gospodarczej i bezradność obecnego rządu - Problem z opcjami CLICK .
  6. Wyprzedaż w bankach CLICK . Nie tylko amerykańskich. Tymczasem w Niemczech prasa spekuluje, że banki w tym kraju straciły 300 miliardów Euro na toksycznych aktywach, z czego tylko 25%  ujawniono dotychczas w bilansach.
  7. Handel na GPW praktycznie zamarł. Przykładowo tylko 6,5 miliona złotych akcji Pekao zmieniło ręce wciągu dwóch pierwszych godzin sesji, nie wspominając o poziomie cen akcji. Tymczasem sektor bankowy w Europie rozpoczął kolejny tydzień na głębokich minusach.

 

Piątek, 16.01.2009

  1. Oby ING nie był początkiem serii CLICK.  A dowolność w sposobie rozliczania opcji finansowych sprezentował pośrednio bankom obecny rząd 23 grudnia 2008 wprowadzając w życie Rozporządzenie, które pozwoli na złagodzenie skutków kryzysu CLICK.  Czarna seria ? Bo ja wiem! Ogłaszane straty księgowe nie powodują wypływu gotówki z banków - ING z pewnością nie wypłaci dywidendy w tym roku. Wypłata nadmiernej dywidendy przez Pekao SA w 2008 wywołała  spadek cen akcji Pekao kilkukrotnie większy niż zanotowały w tym czasie inne banki. Bowiem gra idzie nie o zyski lub straty księgowe, a o płynność i gotówkę. Urealnienie bilansów polskich banków byłoby ze wszech miar pożądane, stawia jednak w złym świetle ich zarządy. Więcej argumentów w komunikacie "Wielka mistyfikacja" i "Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" poniżej.
  2. Szokujące wynurzenia współwłaścicielki banku Medici - Madoff wasn't friend. Pain is unbearable. CLICK  25% tego "banku" należało do Unicredit. Niedawno jednak rząd Austrii zdecydował o nacjonalizacji, aby chronić klientów.W dzień po miniejszym komunikacie rząd i nadzór austriacki zadecydował o likwidacji tego "banku".
  3. Na giełdzie dalej roller coaster, a ogłaszane dzisiaj wyniki Citi dodadzą tylko pary do gwizdka. Amplituda zmian w dziennych cenach akcji sięga nawet 10%. Oczekiwane są spektakularne zmiany w zarządach głównych światowych banków - UniCredit chief scrutinised as bank struggles CLICK   I trwa swoista gra (?) - za wzrosty na GPW odpowiadają małe zlecenia podczas gdy duzi gracze powoli wychodzą z inwestycji - czyż nie tak? Wpływ dewaluacji złotego w ciągu ostatnich 3 dni miał też o wiele mniejsze znaczenie dla podaży akcji - wydaje się, że za chwilę z zagranicznego kapitału pozostanie tylko wspomnienie. Przypomnijmy, że wartości polskich, płynnych aktyw spadła o ponad 65 % biorąc za wskaźnik Wig 20 z perspektywy inwestorów z Nowego Jorku tylko na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy. Dlaczego tak jest ? Przecież to z USA i Wielkiej Brytanii codziennie docierają do nas złe informacje. Wg nas taki stan rzeczy wynika ze słabości struktur nadzoru finansowego, wpływu lobby bankowego, opieszałości sądownictwa i prokuratury oraz bierności rządu w naszym kraju.Tak nas po prostu widzą.
  4. Rządowi zabrakło pieniędzy CLICK . Jednak propaganda sukcesu trwa. Wczoraj na konferencji prasowej minister finansów wyniósł bierność obecnego rządu do rangi cnoty. Zapewnił również, że nikt w Polsce nie poniósł strat. A co z przedsiębiorcami wmanipulowanymi w opcje finansowe, pracownikami zwalnianymi z pracy i emerytami "kapitałowymi", którzy dostaną od kilkunastu do średnio stu złotych miesięcznie ... ? Wydaje się, że minister widzi swoje zadania wyłącznie z perspektywy interesów sektora bankowego. I tak na ZWZ Unicredit kilku akcjonariuszy emerytów prezentowało w trakcie swoich wystąpień zerowe dowody wypłaty ich emerytur z Cassa di Roma - tamtejszego OFE. Za taki stan obarczali Unicredit. Czy dalej dążymy do "Modelu Włoskiego" zastosowanego w "Projekcie Chopin". Czytaj w zakładce Dokumenty CLICK i Drenaż Pekao CLICK, Wersja polska CLICK.
  5. Otworzyliśmy nową zakładkę pt "Kryzys na wesoło". Najlepsze dowcipy, teksty i obrazki - wg propozycji internautów znajdą tam swoje miejsce ku pokrzepieniu serc i dusz nas wszystkich - zwykłych obywateli i ludności Polski. Zapraszamy.

 

Czwartek, 15.01.2009

    Postanowiliśmy przyśpieszyć nasz czwartkowy komunikat i zamieścić go już w środę. Przyczyna jest prosta, rozwój sytuacji na rynkach finansowych jak i u nas w Polsce nabrał nowej dynamiki i wymiaru. Grudzień okazał się pierwszym miesiącem deflacji, jednocześnie złotówka od dwóch dni osłabia się gwałtownie w stosunku do głównych walut - pierwszy raz w tym cyklu ekonomicznym mamy do czynienia z sytuacją gdy dolar wyceniany jest grubo powyżej 3 złotych, a Euro znacznie powyżej 4 złotych. Zatrudnienie spada. Dynamika produkcji i nowych inwestycji zepchnięte zostały na grube dwucyfrowe minusy.

    W tej sytuacji należy twardo przyjąć do wiadomości fakt, że obecny rząd po prostu sobie nie radzi. Decyzje dotyczące sektora bankowego, a podjęte w ostatnich tygodniach, podkopują wiarygodność zarówno samego sektora jak i standing Polski. Jeśli, w sposób niestwarzający napięć, sytuacja się nie zmieni, Polska może podzielić los Ukrainy i Rosji. Czy tak ma wyglądać nasza przyszłość? Czy obecne rząd nie powinien poddać się do dymisji? Serwowanie na trzy posiłki Palikota przyprawia o mdłości. Czy żenujące wykorzystanie środków z Unii nie jest faktem, którego dżentelmeni nie powinni podważać? Czy optymistyczny budżet nie zakrawa na kpinę? Jak rynki przyjęły pakiet pomocy dla sektora finansowego? Co z gazoportem i jak brzmią deklaracje decydentów na ten temat - czyż nie fałszywie? Gdzie jest choćby zaczyn strategicznego planu dla Polski? Odpowiedź jest tylko jedna: "król jest nagi".

   W naszej ocenie lobby bankowe w Polsce dusi w zarodku wszelkie dyskusje, politykę i przytłacza decydentów obecnego rządu (patrz komunikat z 12.01.2009 pt "Hulaj duszo bankiera, piekła nie ma.") Należy czym prędzej wyjaśnić aferalny wymiar "Projektu Chopin", zacieśnić nadzór nad bankami - wprowadzić Rekomendacje T i wycofać rozporządzenie z końca roku dotyczące rozliczenia przez banki instrumentów finansowych, bowiem trwanie w przekonaniu, że wirtualne finanse na poziomie państwa i w sektorze bankowym pomogą nam przetrwać jest zwyczajnie naiwne. Polska nie jest samotną wyspą, a tym bardziej nasz sektor bankowy.

   Jeśliby miało nastąpić następne polityczne  rozdanie (obecny rząd nie respektuje partnerów w rozmowie) doradzamy zająć się czym prędzej absorpcją środków unijnych i wspomożeniem eksportu. Transfery z Unii winny następować w Euro, a nie w złotych. Bowiem największym zagrożeniem w obecnej sytuacji jest fakt, że w 2009 roku może zabraknąć Państwu Polskiemu, bankom i przedsiębiorstwom środków w walutach obcych, aby podtrzymać zagraniczne zobowiązania. 

 

Środa, 14.01.2008

  1. Alessandro Profumo szuka inwestorów w Abu Dhabi CLICK. A miało to miejsce w zeszłym tygodniu, co wyjaśnia trwający właśnie od zeszłego tygodnia spadek cen akcji Unicredit. Jeszcze raz, jako akcjonariusze Unicredit czujemy się oszukani. Informacja, która dotarła do rynku z tygodniowym opóźnieniem jasno wskazuje, że przeprowadzana obecnie podwyżka kapitału jest nie wystarczająca, co podnosiliśmy już w trakcie ZWZ Unicredit przed dwoma miesiącami.
  2. Przypominamy, że jeszcze w październiku prezes Unicredit twierdził publicznie, że Unicredit jest w świetnej sytuacji finansowej i podwyżek kapitałowych nie będzie. Anegdotyczny stał się jego "U-turn" w przeciągu 3 dni. Podobnie rzecz się miała z rzekomą małą ekspozycją Unicredit do toksycznych instrumentów pochodnych.
  3. Tymczasem cena akcji Unicredit spada 5-ty kolejny dzień z rzędu. Obsunęła się już o blisko 20% (tylko dziś od rana do godziny 11 aż o 3,6 %).
  4. Klienci Unicredit zainwestowali u Madoffa 805 milionów Euro CLICK - podaje wczoraj Unicredit. Komentarze prasowe spekulują, że podane straty nie obejmują strat poniesionych w spółkach zależnych jak np. w znacjonalizowanym ostatnio przez austriacki rząd Bank Medici. Gdyby dodać i te straty (25%) otrzymamy 1,3 miliarda Euro. Polityka informacyjna Unicredit jest skandaliczna. Przypomnijmy, że w połowie grudnia w oficjalnym komunikacie Unicredit ogłosił, że straty banku na inwestycjach w Madoffa wynosiły jedynie 75 milionów Euro. Czy każdy zły komunikat tego Banku trzeba przemnażać razy 10 lub 20 ? Czy Pekao ma podobną politykę informacyjną?
  5. Inwestorzy skarżą bank, które zainwestowały ich pieniądze w fundusze Madoffa, w tym oczywiście Unicredit - Madoff case developments CLICK
  6. Tymczasem Pekao stał się ponownie liderem spadków na GPW i ciągnie inne instytucje finansowe w dół. Tezy naszych komunikatów z 12 i 13 stycznia 2009 roku na temat motywacji banków do szukania pomocy publicznej w pełni potwierdza dzisiejszy artykuł z Parkietu - Banki mają pieniądze na nowe kredyty CLICK

 

Wtorek, 13.01.2009

Od dwóch miesięcy, centrale banków prowadzących działalność w Polsce w sposób skoordynowany silnie lobowały za zmianami w prawie jak i przyjęciem programu wsparcia dla swoich oddziałów w Polsce. Dostały co chciały jak wynika z podsumowującego komunikatu z dnia wczorajszego. Główny argument lobbystów wyrażał się w tezie, że jeśli zabraknie im środków to zmniejszy się akcja kredytowa, co z kolei pogłębi kryzys gospodarczy. Wg nas była to wielka mistyfikacja. Pomoc NBP i MF w żaden sposób nie zmieni przewidywalnej i po prostu oczywistej sytuacji, w której banki udzielą firmom mniej nowych kredytów w 2009 niż 2008 (artykuł który ukazał się dwa dni po niniejszym oświadczeniu w pełni potwierdza naszą tezę - Zaczyna się sprawdzać czarny scenariusz ? CLICK Przyczyna jest niezwykle prosta - przedsiębiorcy nie podejmują dodatkowego ryzyka w czsie kryzysu). Najhojniejsza nawet pomoc, nie spowoduje też, że banki zaczną pożyczać sobie pieniądze na rynku bankowym o czym świadczą doświadczenia UE i USA. W dniu wczorajszym "overnight" depozyty ECB sięgnęły ponad 300 miliardów Euro, a depozyty międzybankowe 0,5 % z tej sumy...

Uzyskana pomoc publiczna zostanie wykorzystana na pokrycie ubytków w gotówce związanych ze stratami na opcjach walutowych oraz na wspomożenie spółek matek.

MF, zezwalając na zmiany w sposobie księgowań, w praktyce osiąga jedynie to, że możliwa będzie sztuczna poprawa wyników banków za 2008 rok i w konsekwencji wypłata dywidend przez spółki matki z polskich oddziałów.

Również, KNF popełnia błąd ociągając się z wprowadzeniem Rekomendacji T. Urealnienie bilansów tych banków, które grają wartością hipotek wzmocniłoby w rzeczywistości i uwiarygodniło cały sektor. Odkładanie tego w nieskończoność powoduje, że stopy procentowe w Polsce pozostaną na wysokim pułapie w stosunku do otoczenia ze szkodą dla całej gospodarki.Zachęty KNF do sekurytyzacji kredytów hipotecznych, aby w krótkim terminie pozyskać środki, stanowią kuriozum na skalę światową. Przypominamy. że kredytów hipotecznych udzielano w Polsce na zmienne oprocentowanie i w znakomitej większości w  walutach obcych. KNF, słowami swojego głównego ekonomisty, zachęca nas do powtórzenia błędów z rynku amerykańskiego. 

Budzi też grożę z jaką przychylnością mediów spotykają się lobbyści sektora bankowego w rodzaju Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego, członka Komitetu Zarządzającego Unicredit. Nie ma w mediach od tygodni premiera Tuska, za to pełno w nich byłego premiera, a teraz lobysty i pracownika Unicredit Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Odpowiedzią rynku będzie głęboka przecena spółek z sektora bankowego.

Zaś decydenci w Polsce dostają od nas pałę (taka ocena) za decyzje, które podjęli na przestrzeni ostatnich kilku tygodni.

 

Poniedziałek, 12.01.2009

 "Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" - to przekazanie, na które wskazuje szereg zdarzeń z ostatnich tygodni. Głębokie załamanie w sektorze bankowym jest w tej sytuacji nieuniknione.

  1. 23 grudnia 2008 roku "pod choinkę" i przed końcem roku rozrachunkowego, rząd po cichu wprowadził rozporządzenie, które pozwala uniknąć rozliczenia instrumentów pochodnych wg wartości rynkowej na koniec roku. Rozporządzenie dotyczy nie tylko banków i jest następstwem zmiany w Międzynarodowych Standardach Rachunkowości - MSR 39. Rozporządzenie, które pozwoli na złagodzenie skutków kryzysu CLICK
  2. 6 grudnia 2009 prezes Pekao SA, największego banku w Polsce bez ogródek i zażenowania przyznaje, że jego bank nie ma środków na prowadzenie akcji kredytowej w 2009 roku. Jan Krzysztof Bielecki - Skąd wziąć pieniądze ? CLICK Na pierwszy rzut oka stwierdzić należy, że coś tu nie tak. Wszak bank chwali się wspaniałą sytuacją finansową i współczynnikiem adekwatności kapitałowej na poziomie 11%. Zdrowy rozsądek podpowiada pytanie: "Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?"
  3. 9 stycznia 2009 roku, NBP ogłasza, że wykupi od banków dziesięcioletnie obligacje państwowe wydane w 2002 roku na kwotę 10 miliardów złotych.
  4. 9 stycznia 2009 roku, KNF oświadcza publicznie, że tzw Rekomendacja T będzie obowiązywać dopiero od 2010 roku. Zakłada ona, że banki mają obowiązek monitorowania wartości zabezpieczeń na udzielanych, bądź udzielonych kredytach.
  5. 9 grudnia 2009 roku, Sejm RP przegłosowuje Ustawę o udzieleniu przez Skarb Państwa pomocy instytucjom finansowym Ustawa CLICK 
  6. Planuje się również obniżyć rezerwy obowiązkowe banków z 3,5 do 2 %.

Znawców sceny politycznej w Polsce nie dziwi, że premier w tej sytuacji umywa ręce i wyjeżdża na długi odpoczynek "narciarski" do Włoch.

Brak diagnoz bieżących zagrożeń oraz sytuacji banków działających w Polsce, a co za tym idzie brak planów naprawczych, regulacji prawnych jak i realnej kontroli nad sektorem bankowym wystawia nas na nieuniknione głębokie załamania w tym sektorze.

Tajemnicą poliszynela jest, że banki działające w Polsce od lat zawyżają wartości zabezpieczeń kredytów, a głównie hipotek na nieruchomościach. W jednym ze znanych i dobrze udokumentowanych przypadków (posiadamy wewnętrzną dokumentację kredytów), Bank Pekao określił wartość nieruchomości spółki na 150 milionów złotych, podczas gdy rzeczywista wartość rynkowa i wycena przedstawiona przez spółkę sięgała ledwie ... 3 miliony złotych. Przypominamy, że wg obecnych procedur obowiązujących w bankach rezerwy na kredyty określa się od ekspozycji kredytowej pomniejszonej o wartość zabezpieczeń.  Jeśli sytuacja tu opisana - wielokrotnego zawyżenia wartości hipoteki jest regułą, a nie wyjątkiem, to Bank Pekao SA jest kolosem na glinianych nogach. Ociąganie się z wprowadzeniem Rekomendacji T powoduje, że będziemy żyli w świecie wirtualnych finansów przez co najmniej następny rok. W Polsce brak jest też zewnętrznych firm prowadzących rzetelne statystyki cen nieruchomości. Żadna z instytucji państwowych w sposób systematyczny nie podjęła się takiej roli. Dowolność wycen na rynku nieruchomości w zależności od  celu jaki przyświeca zleceniodawcy jest kolejną ułomnością. Zaś w mętnej wodzie pływają grube ryby.

 

Czwartek, 8.01.2009

  1. Profesor Modzelewski rzuca nieco światła na sytuację budżetową Państwa - Idzie kryzys a kasa pusta CLICK  Co na to minister finansów i premier?! 
  2. Za Parkietem: "rosyjsko-ukraiński konflikt gazowy dotyka nas w tak drastyczny sposób nie po raz pierwszy. Minęło kilka lat i nadal nie jesteśmy na niego przygotowani. Także obecny rząd niewiele, niestety, zrobił w tej sprawie. Medialne zapewnienia, że nie grożą nam przerwy w dostawach gazu, czy pospieszne konsultacje premiera Tuska w Bratysławie, nie zwiększą naszego bezpieczeństwa energetycznego. Zamiast radzić i dyskutować czy obiecywać kolejne elektrownie atomowe, może lepiej byłoby chociaż zbudować wreszcie połączenie z niemieckim systemem gazociągów, nie wspominając o gazoporcie czy Baltic Pipe." Dlaczego nie wspominając? Warto pytać i wymagać.
  3. Polską gospodarkę czeka ciężki rok CLICK  W opisanej sytuacji poraża bierność rządu Tuska, optymistyczny budżet zakładający, że wzrost PKB w 2009 będzie wyższy od tego w grudniu 2008, 20 miliardów zaległości w wykorzystaniu dotacji UE, brak diagnozy zagrożeń i awaryjnego planu naprawy finansów państwa. Skąd weźmiemy ponad 100 miliardów Euro w tym roku? Jakie jest wykonanie budżetu za zeszły rok ? A pytań jest po tysiąckroć więcej.
  4. A tymczasem Premier Tusk przebywa na nartach we włoskich Dolomitach i wydaje się, że nie rozumie powagi sytuacji lub też ma inne niż przytoczone powyżej informacje. Odstępstwo od propagandy sukcesu byłoby wszak nie na miejscu. Skoro premier na nartach to musi przecież być dobrze. Pozostaje pytanie: "kto tu właściwie rządzi?". Jak za komuny pozostało nam chyba liczyć na poprawę pogody.
  5. Na względne umacnianie się złotego w ciągu ostatnich kilku dni ma wpływ brak dostaw gazu z Rosji, a co za tym idzie tragiczna sytuacja krajów środkowej i południowej Europy, w tym tych należących do strefy Euro. Dostawy do Niemiec i Polski przez Białoruś trwają dotychczas bez żadnych zakłóceń.

 

Środa, 7.01.2009

  1. Wg naszych informacji Pekao SA winno postawić w stan wymagalności zobowiązania Stoczni w Szczecinie wynikające z wygasających pochodnych instrumentów finansowych na kwotę około 100 milionów złotych.
  2. I jeszcze słowo o rozporządzeniu, o którym informujemy we wczorajszym komunikacie. Jako uczestnicy rynku publicznego, uważamy, że instytucje finansowe, które skorzystają z jego dobrodziejstw w sposób szczegółowy winny opisać w sprawozdaniach finansowych jaki wpływ na bilans i rachunek wyników miały zapisy rozporządzenia, a także przedstawić podstawowe dane finansowe bez uwzględnienia zmian w sposobach księgowania, które to rozporządzenie umożliwiło. Przypominamy, że jest to standardowa procedura przyjęta ogólnie z myślą o zachowaniu przejrzystości i ciągłości sprawozdań finansowych w przypadku zmiany standardów rachunkowości. Jednocześnie zwracamy się do KNF o wyjaśnienie czy rozporządzenie ma moc prawną i jest zgodne z obowiązującymi spółki publiczne Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości.
  3. Unicredit sprzedaje klejnoty rodzinne na dnie bessy w nieruchomościach, aby uzyskać środki na prowadzenie działalności bankowej i poprawić swój współczynnik adekwatności kapitałowej - Unicredit sprzedał 62% funduszu nieruchomości CLICK . Sama transakcja budzi nasze wątpliwości ze względu na swoją strukturę. Przypominamy, że firma zarządzająca funduszem, FIMIT, jeszcze do niedawna należała do Grupy Unicredit, a przed kilku miesiącami została sprzedana do Lehman Brothers (tuż przed upadkiem Lehman) za kwotę 55 milionów Euro. Sprzedaż i lease back nieruchomości doda jednorazowo 280 milionów Euro do zysku Unicredit w IV kwartale 2008 roku.


 

Wtorek, 6.01.2009

  1. Po cichu polski rząd "ratuje" instytucje finansowe, jednocześnie Pekao stają się liderem zwyżek na WIG 20 - Rozporządzenie, które pozwoli na złagodzenie skutków kryzysu CLICK  Tylko jednak na papierze ! Rozumiemy, że teraz instrumenty finansowe nie przeznaczone do sprzedaży nie będą wyceniane wg wartości rynkowej i spoczną w bilansie po wartościach historycznych - czyż nie tak ? A przecież wg oficjalnej propagandy banki działające w Polsce są w świetnej kondycji finansowej - nie nabyły ani nie wystawiły żadnych toksycznych czy asymetrycznych instrumentów. Zatem pewno chodzi o więcej środków na dywidendy dla spółek matek - a i Unicredit musi przecież skorzystać.
  2. Bowiem rząd Austrii właśnie znacjonalizował Bank Medici, który należał w 25% do Unicredit. Włosi ponoszą straty w Austrii, Rosji, Ukrainie i Kazachstanie, ale my im pomożemy! Pomożecie? A swoją drogą, czy nowe rozporządzenie pozwoli zapomnieć o innych wpadkach, jak choćby inwestycji Pekao w Unicredit Ukraina ? Czyżby ciągle było przyzwolenie na dolce vita ?
  3. Polską gospodarkę czeka ciężki rok CLICK  W opisanej sytuacji poraża bierność rządu Tuska, optymistyczny budżet zakładający, że wzrost PKB w 2009 będzie wyższy od tego w grudniu 2008, 20 miliardów zaległości w wykorzystaniu dotacji UE, brak diagnozy zagrożeń i awaryjnego planu naprawy finansów państwa. Skąd weźmiemy ponad 100 miliardów Euro w tym roku? Jakie jest wykonanie budżetu za zeszły rok ? A pytań jest po tysiąckroć więcej.
  4. Propaganda sukcesu zderzona z obecną sytuacją ma w sobie wiele z groteski i postanowiliśmy wprowadzić element humoru do naszych komunikatów. I tak oto jeden z internautów złowieszczo zadaje nam pytanie: "Wizjoner, Krzysiu Pysiu jest optymistą, a ty obywatelu ?". Podpowiadamy, że chodzi o wywiad JKB pt "Jestem optymistą". Cóż, nie, mimo siermiężnego wysiłku JKB w roli fałszywego Rejtana, udawanego optymizmu, jego zachęty do dalszych inwestycji w giełdę i kredyty hipoteczne, a także wbrew rządowemu programowi "Rodzina na swoim" zapowiedzianemu przez tegoż JKB (!), nie podzielamy tych nastrojów i fobii - przeciwnie.  Przypominamy, że jednym podpisem JKB w przeddzień kryzysu oddał za darmo Was, wasze kredyty, hipoteki, mieszkania, gospodarstwa rolne do rozporządzenia w ręce włoskiego specjalisty, firmy Pirelli - więcej w zakładkach Drenaż Pekao CLICK, Wersja polska CLICK, Dokumenty CLICK. Jeśli w najbliższym czasie rząd ogłosi coś na kształt programu sugerowanego przez JKB, a tenże JKB będzie dalej firmował swoich mocodawców, przepowiadamy, że w Polsce narodzi się nowy Garibaldi. Czy tego chcemy ? Krzysiu (Pysiu) opamiętaj się - zdaje się wołać nasz czytelnik - opowiedz jak to było z Projektem Chopin i złóż rezygnację - przestań ratować Unicredit i Pirelli oraz ukrywać rozbrajającą niekompetencję w dziedzinie finansów i bankowości. Zrezygnujesz i będzie honorowo.
  5. A na poważnie. Mówi się nam: "nie siejcie czarnej propagandy", gdy tymczasem od naszych bliższych i dalszych sąsiadów napływają nie tylko coraz to gorsze informacje, prognozy, diagnozy, ale i realne plany wyjścia z impasu. Panowie z rządu - uprawiając właśnie teraz propagandę sukcesu wystawiacie się na pośmiewisko - i byłaby to tylko wasza sprawa, gdyby nie fakt, że poprzez swoją bierność, indolencję i dbanie wyłącznie o własny interes wyrządzacie nieodwracalne szkody polskiej gospodarce.Życzymy wam opamiętania w Nowym Roku.


 

Consider using this space to introduce your page. Just click to add your own content.

You can use this page for anything you like, but we recommend focusing on one or two related topics to avoid confusing your readers. Remember that you can always add more pages if you need them.