Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Association for Transparent Markets
Dziękujemy za użyteczne uwagi i komentarze. 62 000 internautów odwiedziło ten portal od wejścia na rynek w kwietniu 2008 roku. Strona ta z pewnością stanowi najlepsze źródło informacji o poczynaniach Unicredit. Czekamy na informacje także od Państwa. Należy wspólnie powstrzymać Panów Profumo i Bieleckiego przed dalszym wyrządzaniem szkód. Sąd rejestrowy w Warszawie poinformował nas o akcie rejestracji Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek Stowarzyszenie CLICK.
Poniedziałek, 16.11.2009
A oto fragmenty stenogramu posiedzenia Komisji ds. Finansów Publicznych z 22/04/2009 nad nową ustawą o Kasach SKOK, uchwaloną i skierowaną do Prezydenta przed kilku dniami:
„Przewodniczący poseł Zbigniew Chlebowski (PO):
...Tym bardziej nie widzę potrzeby przygotowywania opinii do projektu, co do którego jestem przekonany, że jest dobry. Jak pan zauważył, jestem jednym z wnioskodawców omawianego projektu. Trudno, żebym poddawał w wątpliwość to, co moi koledzy współ-wnioskodawcy w nim zapisali." ...
„Prezes KSKOK Grzegorz Bierecki:
… Pan poseł Jarosław Urbaniak znajduje się obecnie w sporze sądowym z naszym towarzystwem ubezpieczeń wzajemnych. Być może stąd bierze się jego agresja i emocje.
Chciałbym prosić także na zwrócenie uwagi na pewną niezręczność – tak bym to nazwał – wynikającą z faktu, że przedstawicielem wnioskodawców projektu ustawy tak ważnej dla sektora spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych jest pan poseł Sławomir Neumann, który obecnie jest urlopowanym pracownikiem Nordea Bank.
Przewodniczący poseł Zbigniew Chlebowski (PO):
Muszę powiedzieć panie prezesie, że niepotrzebnie udzieliłem panu głosu. Naprawdę. Wie pan dlaczego? Pod adresem pana posła Neumanna i pana posła Urbaniaka insynuuje pan oskarżenia, podczas gdy fakty te są publicznie znane. Wystarczy wejść na stronę internetową każdego z posłów. Taka jest moja opinia w tej sprawie.” (jak wynika ze stenogramów Prezesowi Biereckiemu udzielono głosu tylko w trakcie tej sesji obrad).
A to tylko próbka iście skandalicznych sposobów nadawania jednostronnego kształtu ustawie o SKOK-ach. Nie bez przyczyny udostępnimy linki do stenogramów ze wszystkich posiedzeń Komisji w sprawie SKOK-ów. Ich lektura nie potrwa dłużej niż 25 minut…
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-147
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-149
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-194
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/FPB-204
Procedura. Lektura ujawnia jak posłowie PO w sposób mechaniczny, bez względu na interes ogólny, kraju i stabilność rynku finansowego, sami pogrążeni w konflikty interesów, przepychają w pośpiechu i w ekspresowym tempie ustawę PRZECIW SKOK-om. Projekt ustawy przyjęto w podkomisji na jednym posiedzeniu. Sprawozdanie podkomisji zatwierdzono również na pojedyńczym posiedzeniu Komisji ds. Finansów Publicznych. Dopiero po drugim czytaniu, 22 września rząd przedstawił swoje stanowisko. Na ironię, pośpiech z ustawą o SKOK-ach zbiegł się z brakiem jakichkolwiek działań, by ustawowo zahamować drenaż polskich firm oszukańczymi opcjami walutowymi, jak zauważa Posłanka Pani Natalii Świat. Cóż za tym procederem stały przecież banki. A tak Platforma spłacała długi wyborcze.
Reguły gry. Przytoczone wyżej fragmenty bez wątpienia obnażają arogancję przewodniczącego Chlebowskiego i przedstawicieli PO w komisji. O regułach gry strony poinformował inny współuczestnik rozgrywki, Pan Jakub Szulc, poseł PO, inicjator wcześniejszej nowelizacji ustawy i wieloletni pracownik banków. Pogadać możecie, a liczyć się będzie tyko arytmetyka głosowań. I tak pozostało do dnia dzisiejszego. Interes publiczny, państwa i stabilność rynków finansowych porzucono w zapomnienie.
Aktorzy. Poza Chlebowskim aktorzy tego spektaklu „rzuceni zostali na inne odpowiedzialne odcinki pracy” (stylistyka socrealistyczna pasuje jak ulał do sytuacji). Panowie Neumann i Urbaniak znaleźli swoje miejsce w komisji hazardowej. Neumann podczas drugiego spotkania komisji zdążył się wsławić twierdzeniem, że opozycja ma nad-reprezentację (50%) w prezydium, bowiem przy przewodniczącym z PO dostała wiceprzewodniczącego z SLD. Pan Szulc jako wiceminister Zdrowia odpowiedzialny za zakup szczepionki stał się ostatnio personą. Z pasją atakuje w mediach koncerny farmaceutyczne i dzielnie już wkrótce dobije z nimi targu. Co tam grożąca Polakom pandemia, opinie Unii Europejskiej i Światowej Organizacji Zdrowia. Po aferach: opcji walutowych, stoczniowej, hazardowej, podsłuchowej, niewiele może już zdziwić. Tylko czasem, obserwator życia publicznego ma wrażenie, że rządzą nami nieodpowiedzialne no wręcz oszołomy, którzy ścigają się, by wyrządzić coraz to większe szkody, wbrew zdrowemu rozsądkowi, a zgodnie interesem ludzi królika. A szanse awansu z dołów partyjnych ma ten, który wykaże się arogancją wobec interesu ogólnego i zademonstruje najdalej posunięty rozbrat z etyką i moralnością. Recenzentami w tym przypadku byli przedstawiciele Związku Banku Polskim uczestniczący we wszystkich obradach Komisji.
Ustawa. W niektórych zapisach idzie dalej niż przepisy dotyczące banków. Choćby restrykcyjny sposób wprowadzania zmian w statutach, czy wymagana ilość członków zarządów zatwierdzanych przez nadzór. Narzuca wyjątkowo krótki termin spełnienia wymogów kapitałowych. Jednak co chyba najważniejsze ustawa jest a-funkcyjna i zawiera wiele błędów legislacyjnych jak logicznych. Przede wszystkim pośrednio przymusza Kasy do lokowania środków w bankach jednocześnie obarczając Kasę Krajową obowiązkiem podtrzymywanie płynności systemu. Jednak wg litery ustawy Kasa Krajowa z definicji nie posiada zdolności kredytowej ze względu na wielkość kapitału własnego. Ba ustawa nie przewiduje wliczania zysków Kasy Krajowej do kapitałów własnych.
Jak ich zatrzymać? Biuro Legislacyjne Sejmu w swej opinii nt nowelizacji ustawy o SKOK-ach stwierdziło odnośnie wymogu sprzedaży spółek córek przez Kasę Krajową: „ … dwumiesięczny termin na zbywanie udziałów jest zdecydowanie za krótki i ma wręcz cechy konfiskaty majątku.” Zaś gdzie indziej: „ przepis zakazujący kasom odkładania uzyskanej nadwyżki na gorsze czasy, tym samym zakazuje dbania o bezpieczeństwo zgromadzonych środków. W efekcie nie można ustalić nawet w przybliżeniu, jaki ważny interes publiczny miałby, zdaniem projektodawcy, chronić.”
Pani Dame Pauline Greek, Prezydent Cooperatives Europe organizacji zrzeszającej instytucje spółdzielcze w Europie, będące własnością 163 miliony obywateli Unii, a zatrudniające 5,4 miliona ludzi również posunęła się do wielce niedyplomatycznego języka w liście do Marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego. Zażądała: „…apeluję, aby wycofał Pan swoje poparcie dla tego chorego i dewastującego projektu.”
Prezydent RP do 30 listopada podejmie decyzję podpisać ustawę, zawetować ją, czy skierować do Trybunału Konstytucyjnego.
Nie wińcie SKOK-ów, że nie są bankiem. Te drugie sięgają często po jednosieczną broń, oddaną im jeszcze przez komunistów, kiedy to stały się integralnym elementem systemu opresji społeczeństwa, po tzw. Bankowy Tytuł Egzekucyjny. Nie ma on precedensu w krajach zachodnich i ciągle, mimo zmian systemowych, skutecznie broniony jest przez lobby bankowe. Banki mają również prawo zaliczania w ciężar kosztów podatkowych rezerw tworzonych na ryzyko ogólne, i rezerw ustanowionych na przeterminowane pożyczki w celu zmniejszenia kosztów podatkowych. Z zysków wypłacają swym zagranicznym właścicielom pokaźne, czasem nadmierne dywidendy. Dochodzi też, jak w przypadku jednego z nich, do bezprawnego drenażu aktyw, czy umów na korzyść spółki matki, a na szkodę lokalnych filii, klientów i akcjonariuszy mniejszościowych. Biorąc pod uwagę opisane okoliczności sposób procedowania nad ustawą os SKOK-ach ma wymiar afery równie poważnej jak ta stoczniowa czy hazardowa. Tym razem z lobby bankowym w tle.
Pozytywny scenariusz. SKOK-i, jako rodzima instytucja finansowa, wyrosła w lokalnych polskich uwarunkowaniach, winny znaleźć sprzymierzeńca w organach Państwa Polskiego. Kompetencje SKOK-ów należy poszerzać, bo cieszą się one zaufaniem Polaków w przeciwieństwie do banków, których wiarygodność cierpi z powodu kryzysu i licznych nadużyć zaufania publicznego. I tak to właśnie SKOK-i powinny otrzymać mandat na wspierania małych i średnich, rodzinnych przedsiębiorstw, czy we współpracy z rządem wypracować system kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu.
Za Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"
Artykuł Profesora Cezarego Mecha ma charakter państwowotwórczy w dyspucie nad kształtem rynków finansowych i żywo kontrastuje z zamierzeniami rządzących wobec OFE - Jak narkoman na haju CLICK Przed kilku laty Pan Mech stracił pracę jako Wiceminister Finansów przeciwstawiając się fuzji Pekao z BPH.
Piątek, 13.11.2009
Sprawozdania Finansowe Pekao za III kwartał wierzyć czy nie
We wrześniu tego roku Przewodniczący Rady Nadzorczej, Pan Jerzy Woźnicki
otrzymał zapytanie od akcjonariusza (niżej podpisanego) dotyczące Sprawozdań Finansowych za rok 2008. Między innymi wskazano, że Bank nie podjął rezerw na utratę wartości inwestycji na Ukrainie, jednocześnie podtrzymując działalność filii Unicredit poprzez znaczne zastrzyki gotówki. Stawiano wątpliwość czy w prawidłowy sposób amortyzowany jest system informacyjny Banku. Dopytywano o sposób egzekucji zobowiązań Stoczni Szczecińskiej wynikających z opcji walutowych, czy o rezerwy na inwestycję w spółkę Metropolis. Odpowiedź Przewodniczącego była lapidarna, zarówno Rada Nadzorcza jak i audytor banku zatwierdziły sprawozdania za rok 2008. I tyle. Tak więc, wg opinii Przewodniczącego coś co już raz zostało zatwierdzone jest niewzruszoną prawdą. Czy można wierzyć w kolejne sprawozdania gdy pytania z przeszłości pozostają ciągle bez odpowiedzi? Jak chociażby to o tzw. „Projekt Chopin”. Warto przypomnieć, że w 2005 i 2006 roku Pekao, Unicredit i Pirelli (powiązane kapitałowo) zawarły umowy dotychczas zatajone przed rynkiem publicznym. W umowach tych Pekao oddało na rzecz Pirelli i Unicredit prawa do swoich nieruchomości i do nieruchomości klientów banku, które są przedmiotem zabezpieczeń kredytów. Cóż, kto chce niech wierzy w sprawozdania finansowe Banku Pekao SA, my jednak poddajemy kolejne ich wersje w wątpliwość.
Pekao kurczy się
Co można, a czego nie można wyczytać ze sprawozdań finansowych banku za III kwartał?
Przede wszystkim Suma Bilansowa Grupy Banku Pekao SA zmniejszyła się do 124,2 z 131,9 mld złotych na koniec roku 2008. Również w przypadku samego banku aktywa razem spadły ze 128 do 120,4 mld złotych. Wynika to przede wszystkim z mniejszej aktywności banku w sektorze korporacyjnym. Nominalna wartość kredytów udzielonych klientom korporacyjnym spadłą z 58,4 na koniec 2008 roku do 52,7 mld złotych (9,8% zniżki) obecnie.
W tej sytuacji zysk netto banku za III kwartały 2009 roku wg Pekao SA wyniósł tylko 2 mld złotych w porównaniu 2,7 mld złotych w analogicznym okresie 2008 roku. Główną przyczyną spadku o 15,1 % był mniejszy o 478 milionów złotych wynik z tytułu odsetek.
Bank wskazuje w sprawozdaniu na wzrost kredytów konsumenckich. Jednak z całą mocą należy wskazać, że główną przyczyną takiego wzrostu może być rolowanie starych długów i zwiększanie limitów zadłużenia tak by dłużnicy mogli dokonywać bieżących spłat.
Jednak prawdziwe zdumienie budzi informacja dotycząca pozycji pozabilansowych. Wartość pochodnych instrumentów finansowych wyniosła na koniec III kwartału 170 mld złotych, podczas gdy jeszcze na koniec 2008 roku wynosiła aż 250,2 mld złotych. Różnica 80 miliardów złotych (2/3 sumy bilansowej banku) nie została w żaden sposób wyjaśniona. Nie znany jest też wpływ jakie te zmiany w wartości pochodnych instrumentów miały na rachunek wyniku banku. Akcjonariusze oczekiwaliby co najmniej dyskusji zagrożeń wynikających z ekspozycji do instrumentów pochodnych zawartych w pozycjach pozabilansowych Banku.
Wg banku prezentowany raport spełnia wymogi Międzynarodowego Standardu Rachunkowości MSR 34 odnoszącego się do śródrocznych raportów finansowych oraz Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 lutego 2009 r. A jest to niestety kolejny problem.
Standardy księgowe
Czy można jeszcze mówić o „standardach” księgowych? Czy sprawozdania banków są przejrzyste i porównywalne? Oddajmy głos Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Z fragmentu ostatniego raportu nt stabilności globalnego systemu finansowego dowiadujemy się: „Banki we Włoszech, Holandii i Hiszpanii nie raportują o stratach oddziałów i spółek córek działających za granicą. Ponieważ wielkości strat są generalnie wyższe zagranicą niż w strefie Euro, czym mniejszy stopień konsolidacji Sprawozdań tym mniejsze rezerwy na straty.”
Taki sposób na omijanie strat z pewnością tłumaczy casus inwestycji Unicredit i Pekao SA na Ukrainie.
W innym miejscu czytamy, że obecny system sprawozdawczości finansowej powoduje że instytucje finansowe podejmują nadmierne ryzyko. Zachętę taką dostały wraz ze zmianami międzynarodowych standardów rachunkowości z końcem 2008 rok potwierdzonymi poprawkami do MSR 34 obowiązującego w Unii Europejskiej. Zmiana pozwoliła na odmienny sposobu wyceny instrumentów finansowych. Pisałem na ten temat w artykule dla Gazety Bakowej (nr.36 z 7.09.08) Pt. „Rachunek sumienia”: „Ogromne znaczenie mają również zmiany w standardach księgowych pozwalające na re-klasyfikację instrumentów finansowych. Bank HVB z Grupy UniCredit przyznaje w swych sprawozdaniach za rok 2008, że re-klasyfikacja instrumentów finansowych pozwoliła mu uniknąć strat w wysokości 1,8 mld euro, a także spowodowała wzrost sumy bilansowej banku o... bagatela 60 mld euro! Przy takiej dowolności trudno mówić o takiej czy innej adekwatności kapitałowej instytucji finansowych”.
To nie są kwestie wiary
System finansowy i instytucje finansowe zapadły na ostrą chorobę. Objawia się ona również w ten oto sposób, że sprawozdawczość finansowa obarczona jest grzechem zaniechań i dowolności. W ręce tych samych bankowców, którzy doprowadzili do obecnego kryzysu, włożono narzędzia pozwalające na zamiatanie kłopotów finansowych pod dywan. Do ostatniej chwili przed spektakularnym bankructwem (jak miało to miejsce w przypadku Lehman Brothers) będziemy mogli czytać w sprawozdaniach finansowych jak dobrze ten i ów bank radzi sobie w czasach kryzysu.
Jerzy Bielewicz
Czwartek, 12.11.2009
Trudno sobie wyobrazić bardziej znaczące acz zwięzłe potępienie obecnej polityki rządu. Co rząd zamierza zrobić? NIC! STOSUJE SZTUCZKI.
Zatrudnienie to priorytet CLICK
Czy istnieje u nas jakakolwiek znacząca polityka podtrzymania zatrudnienia? Pytanie retoryczne wobec bezczynności rządu i zamiatania wszelkich problemów i afer pod dywan.
Kapitalizm bez regulacji to zagrożenie CLICK
Soros za regulacjami?! Co za wolta!
Banking regulatory bill resisted by financial sector CLICK
Może Amerykanie pójdą za przykładem Brytyjczyków i Holendrów i zabiorą się za okrojenie instytucji finansowych zbyt dużych by upaść? Powodzenia.
Wtorek, 10.11.2009
Co kryją bankowe cenniki CLICK
The next economic bubble CLICK
Poniedziałek, 9.11.2009
Jak narkoman na haju
W środę zeszłego tygodnia minister Rostowski zapowiedział cięcia w zobowiązaniach Skarbu Państwa wobec OFE. Składka na OFE ma spaść z 7,3 % do 3 %. Niestety różnica pozostanie w kieszeni rządu, a nie podatników. Taki krok z punktu widzenia finansów jest równie absurdalny jak żądanie wypłaty dywidendy z NBP czy pobieranie nadmiernych dywidend ze spółek Skarbu Państwa. Jednak zagrożenia wynikającego ze skoku na OFE okażą się nieporównanie bardziej groźne i w sposób oczywisty zagrożą stabilności na rynku finansowym. O ile w przypadku dywidend z NBP i spółek Skarbu Państwa to wydarzenia jednorazowe o tyle zmniejszenie składki na OFE zniszczy zarówno rynek długu jak i rynek akcji.
Po pierwsze, jeśli rząd przeje tak uzyskane środki - nie trafią one do naszych kieszeni, gospodarki i na rynek finansowy, nastąpi załamanie w procesach kreowania kapitału, a w konsekwencji zagrożenie dla wzrostu PKB i realne zmniejszenie dochodów podatkowych.
Po drugie, nastąpi wstrząs na rynku obligacji państwowych. Ze względu na mniejszy popyt na papiery rządowe, ich rentowność może rosnąć w krótkim, średnim i długim okresie co zwiększa ryzyko wyprzedaży na tym rynku i może doprowadzić do trudności w zbywaniu kolejnych transzy długu państwowego. Znacznie zwiększy się też koszt kapitału.
Po trzecie, papiery dłużne, których nie kupią OFE zakupią banki, a tym samym będą miały mniej środków na kredytowanie przedsiębiorstw i klientów indywidualnych. Konsekwencjami będą nie tylko zmniejszenie płynności w sektorze bankowym, ale też zatory płatnicze w realnej gospodarce i ponownie - zmniejszenie wpływów podatkowych.
Po czwarte, OFE zmniejszone składki będzie w podobnych proporcjach dzielić między rynek dłużny i akcji, by ograniczyć ryzyko inwestycyjne zgodnie kanonami finansów. Warszawska Giełda z powodu niższego napływu inwestycji zatraci swą skuteczność w kreowaniu kapitału.
W tym miejscu należy z całą mocą podkreślić, że oświadczenie Rostowskiego następuje w momencie, kiedy Skarb Państwa wystawił na sprzedaż GPW. Należy oczekiwać, że projekcje finansowe i oferty potencjalnych inwestorów będą znacznie niższe w nowych okolicznościach.
Po piąte, zapowiedziane zmiany uzależnią Polskę od finansowania zadłużenia za granicą. Będziemy wystawieni na ryzyko gwałtownych zmian wartości złotego oraz na ryzyko utraty płynności przez Państwo.
Po szóste, rząd przyczynia się do utraty wiarygodności systemu emerytalnego. Doprowadzić to może do ucieczki w szarą sferę by nie płacić składek emerytalnych, które i tak zagrabiane są na bieżące potrzeby budżetu.Rząd jeszcze raz niczym rozbójnik na rozdrożu dróg ograbia kolejne instytucje byleby tylko zaspokoić własną słabości, bowiem jak narkoman na haju pożąda zastrzyku gotówki bez rozwagi i bez żadnych względów na długoterminowy interes ogólny, społeczny i kraju.
Lektura na weekend:
Piątek, 6.11.2009
Dzisiejszy komentarz "polityczno-gospodarczy" należy zacząć nie od składu komisji śledczej i kto będzie jej przewodniczył, lecz od wskazania faktu, że wczoraj Finlandia i Szwecja zaaprobowały budowę Gazociągu Północnego. Pozostaje zgoda Rosji i Niemiec… Nasuwają się nieodparcie skojarzenia ze złotym rogiem i dywagacje co by było gdyby od 5 lat działał gazociąg po dnie Bałtyku łączący Polskę z ze złożami w Norwegii.
Tymczasem Ministerstwo Gospodarki właśnie zakończyło negocjacje w sprawie zwiększonych dostaw gazu z Rosji na okres do 2037 roku. Co zatem z kontraktem katarskim i gazoportem? Dlaczego przedłużono istniejące porozumienie aż o kolejne 15 lat przy jednoczesnych planach dostaw gazu skroplonego? Czy Gazprom będzie miał decydujący głos spółce EuRoPol Gaz? I wiele, wiele innych pytań, które nie powinny pozostać bez odpowiedzi?
I to najważniejsze: „Czy Premier Tusk wobec opisanych wyzwań ma na tyle silną pozycję by decydować w sposób integralny o interesie kraju?” Otóż nie! Premier stał się od wczoraj zakładnikiem PSL. Bowiem to właśnie od PSL będą zależały jego polityczne losy, czytaj - sposób w jaki procedować będzie komisja ds. afery hazardowej.
PSL poszedł wczoraj vabank, powiedział A, czy jednak odważy się na B. Czy zagłosuje na przewodniczącego komisji spoza PO? W opisanych okolicznościach błędem będzie powołanie przewodniczącego z PSL. Przez najbliższe miesiące realne władztwo w Polsce sprawowałby właśnie PSL.
Uparcie nawoływać będziemy do rozsądku i przejrzystości w życiu publicznym: „Przewodniczącym komisji śledczej rozstrzygającej o potencjalnych nadużyciach w partii rządzącej powinien być przedstawiciel największej partii opozycyjnej”. Tyle i aż tyle.
Za Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"
Jerzy Bielewicz
Prezydent chce poznać szczegóły umowy gazowej CLICK
Odejdzie Gudzowaty, wejdą Rosjanie CLICK
Czwartek, 5.11.2009
Kryzys dotarł do polskich banków CLICK
Moody’s negatywnie o sektorzeAgencja ratingowa Moody’s podtrzymała negatywną perspektywę dla polskiego sektora bankowego, opierając się na prognozach dotyczących rynku kredytowego. Zdaniem analityków Moody’s sytuacja polskich banków nie ulegnie znacznej poprawie w kolejnych 12–18 miesiącach. Moody’s zwraca uwagę na wojnę depozytową, na spowolnienie akcji kredytowej oraz na pogarszającą się jakość portfela kredytowego. Agencja oczekuje, że negatywny trend widoczny w wynikach polskich banków w I półroczu będzie kontynuowany w kolejnych okresach. Mimo dobrej sytuacji, w jakiej banki były przed kryzysem, nie były w stanie ograniczyć kryzysu zaufania w sektorze korporacyjnym, co doprowadziło do znacznego ograniczenia ich przychodów. Agencja podkreśla, że banki notowane na warszawskiej giełdzie weszły w kryzys z relatywnie zdrowymi finansowymi fundamentami.
Nacjonalizacja składek emerytalnych CLICK
Emerytura, zamiast pod palmami, pod mostem CLICK
Środa, 4.11.2009
Prywatne interesy Stanisława Kluzy, przewodniczącego KNF CLICK
Wtorek, 3.11.2009
Skok-i:
Wywiad z Grzegorzem Biereckim: Spełnienie tych norm jest nie wykonalne CLICK
Poniedziałek, 2.11.2009
W ciągu ostatnich dwóch tygodni, z satysfakcją stwierdzamy, pojawiły się ożywcze głosy w dyskusji nad przyczynami i sposobem wyjścia z obecnego kryzysu finansowego. Głośno rozpoczęto dyskusję nad problemem "instytucji finansowych zbyt dużych by upaść" (szef Banku Centralnego Anglii Pan Mervyn King). Wspieranie olbrzymów finansowych przez rządy i banki centralne zakłóca w oczywisty sposób konkurencje na rynku finansowym. A przecież żerując na pomocy publicznej stają się one tym silniejsze zarówno pod względem wielkości bilansów jak i wpływów politycznych. Czy powinny zatem pozostawać w rękach prywatnych? Czy jeśli wsparcie publiczne, tak czy inaczej, stanowi o ich przetrwaniu nie powinny przypadkiem zostać znacjonalizowane? Alternatywą pozostają regulacje, które doprowadzą do podziału holdingów finansowych wg ich zadań funkcyjnych. Szczególnie groźne wydaje się łączenie takich obszarów działania jak handel na własny rachunek (propriatory trading) i doradztwo inwestycyjne klientom, udzielanie kredytów, ich sekurytyzacja oraz tworzenie i handel derywatami, jednoczesny handel na powiązanych rynkach walut, commodities, akcji i obligacji. Z kolei MFW w swoim raporcie wskazuje na banki jako najsłabsze ogniwo w światowym systemie gospodarczym. Zwraca uwagę na fakt, że nie są one w stanie zaspokoić nawet słabego w warunkach kryzysu popytu na kredyty ze strony przedsiębiorstw. Ocenia, że ich pozycja kapitałowa jest wciąż bardzo wątła w sytuacji gdy będą one musiały uwzględnić jeszcze około 1,7 biliona dolarów start (dotychczas od października ubiegłego roku pokazały jedynie 1,5 biliona wg raportu MFW). Truizmem zatem będzie stwierdzenie, że pozostawienie kolosów finansowych samym sobie - oddanie pola by same ratowały swoje skóry, przy jednoczesnym zapewnieniu dostępu do taniego kapitału, spowoduje jedynie dalsze bańki spekulacyjne i pogłębienie wciąż nie rozwiązanych problemów. Jak dotychczas będziemy mieli do czynienia ze "zinstytucjonalizowanym insider trading". Mądre i jednoznaczne regulacje mogą zapobiec dalszemu pogłębianiu się kryzysu.
O tym, że kryzys ma się dobrze świadczy chociażby nieracjonalna zmienność na rynkach finansowych. DOW w zeszłym tygodniu oddawał po sto punktów w ciągu 3 dni, gdy tymczasem po informacji o 3,5 %-wym wzroście PKB w USA skacze w górę o 200 punków, by następnie na wieść o zahamowaniu wydatków konsumenckich (consumer spending) o 0,5% spaść niczym kamień w dół aż o 250 punktów.
Za co banki nas karzą, czyli przegląd dziwnych prowizji CLICK
Stiglitz Says U.S. Recession ‘Nowhere Near’ End After GDP Jump CLICK
Wilbur Ross Sees ‘Huge’ Commercial Real Estate Crash CLICK
Lektura na weekend:
Doubts over political resolve for reform CLICK
Banks to big to fail have grown even bigger CLICK
Consequences of the Crisis CLICK
U.S. Consumer Spending Probably Fell as ‘Clunkers’ Plan Ended CLICK
Global Economy Still in Slump CLICK
Czwartek, 29.10.2009
The dollar fall is felt overseases CLICK
Deflation fears as credit to firms and households contracts CLICK
Środa, 28.10.2009
Kręcenie prywatyzacyjnych lodów CLICK
Sektor bankowy ucieka od kryzysu CLICK
Zawód analityk kredytowy CLICK
Poniedziałek, 26.10.2009
Walne Unicredit
16 listopada w Rzymie odbędzie się Walne Unicredit. Zamierzamy wziąć w nim udział, tym razem jako reprezentanci Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Napiętnujemy obecny zarząd Unicredit za przeprowadzenie tzw. "Projektu Chopin" w ramach Grupy Kapitałowej Unicredit, który doprowadził do bezprecedensowego transferu kapitału z Pekao SA do Banku Unicredit i włoskiego dewelopera Pirelli Real Estate SpA (Pirelli). Wskażemy również na zatrważająco słabą pozycję kapitałową Banku Unicredit i ryzyka związane z inwestycjami na Ukrainie, Rumunii, Bułgarii, Rosji, Kazachstanie, a także Austrii i Niemczech. Wskażemy na fakt pozyskanie kilkudziesięciu miliardów niemal darmowych środków na prowadzenie działalności z Europejskiego Banku Centralnego i marnotrawstwo z tym związane. Wykażemy, że gdyby nie transfer środków pieniężnych ze spółek córek i EBC, Unicredit dawno utraciłby płynność. Przestrzegać będziemy przed konsekwencjami dalszego drenażu Banku Pekao SA.
Bezprawny transfer kapitału z Pekao SA
1 czerwca 2005 roku Pekao SA, Unicredit i Pirelli podpisują umowę tzw. "Porozumienie Chopin", w której Pekao SA zobowiązuje się do długoterminowej współpracy z Pirelli. Pomimo, że strony umowy są powiązane kapitałowo fakt jej podpisania zostaje zatajony przed rynkiem publicznym. Zapisy "Porozumienia Chopin" zostają wypełnione poprzez sprzedaż przez Pekao SA 75% udziałów w spółce Pekao Development Sp. z o.o., a także poprzez podpisanie przez Pekao SA tzw. Umowy Wspólników z Pirelli w dniu 3 kwietnia 2006 roku. Fakt podpisania przez Pekao SA Umowy Wspólników z Pirelli również zatajono przed rynkiem publicznym. Cena sprzedaży 75% Pekao Development wyniosła 60 milionów złotych - jednoroczny zysk tej spółki za rok 2006. W tym samym czasie spółki deweloperskie jak Dom Development, czy GTC wyceniane były na poziomie 30 do 60 razy zysk. Wg naszej wyceny Pekao Development oddano poniżej ceny rynkowej ze stratą dla Pekao SA sięgającą co najmniej 1,5 miliarda złotych. Za taką tezą przemawia transakcja sprzedaży 5 projektów z Pirelli Pekao Real Estate (następca prawny Pekao Deveolpment) do spółki Nowe Ogrody za 240 milionów złotych (4 razy więcej niż kwota nabycia Pekao Development 6 miesięcy wcześniej). Po transakcji odsprzedaży 5 projektów, Citibank wycenia Pirelli Pekao Real Estate na 475 milionów złotych. Reasumując, Pirelli nabył spółkę za 60 milionów, aby po 6 miesiącach uzyskać z niej nadzwyczajne i nieuprawnione zyski wysokości 240 milionów złotych podczas gdy aktywa pozostałe po uzyskaniu 240 milionów złotych zostały wycenione przez Citibank na blisko 500 milionów złotych. 300% zwrotu w gotówce na zainwestowanym kapitale po 6 miesiącach i ponad 1000% wliczając wycenę firmy dokonaną przez stronę trzecią oto nieuprawnione zyski Pirelli. Zestawienie tych liczb wykazuje niezbicie, że mamy do czynienia ze zwykłym pospolitym oszustwem na szkodę banku i akcjonariuszy mniejszościowych. Dodatkowo, niejako na deser, zgodnie z literą Umowy Wspólników Pirelli nabywa na kolejne 25 lat prawo wyłączności, pierwszeństwa i pierwokupu do odkupu trudnych kredytów Pekao SA zabezpieczonych na nieruchomościach klientów banku oraz prawo wyłączności, pierwszeństwa i pierwokupu do odkupu nieruchomości należących do całej Grupy Pekao SA. Wpływ podjętych przez Pekao SA zobowiązań wobec Pirelli (co najmniej 4 miliardy złotych) zostaje pominięty w wycenach Pekao SA i BPH w trakcie przeprowadzonej fuzji tych banków. Co więcej przed fuzją banków prezes Pekao SA zdołał przelobować w Sejmie zmiany w prawie bankowym pozwalające przeprowadzić połączenie banków na warunkach wielce korzystnych dla Unicredit, a zaprzeczającym wszelkim standardom międzynarodowym. W 2008 roku dochodzi bezprawnie do wypłaty nadmiernej dywidendy przewyższającej zysk netto banku Pekao SA. Wypłaty dokonano bez wymaganej prawem zgody KNF. Do połowy 2009 roku Skarb Państwa posiadał ponad 4% akcji Pekao SA.
Nadzór finansowy
Co na to nadzór finansowy? W tym samym czasie, przewodniczący nadzoru nie ma czasu zajmować się takimi drobnostkami jak drenaż kapitału z Pekao SA. KNF, w dniu 10 października 2006, zatwierdza przy współudziale przewodniczącego prospekt emisyjny spółki Arteria przygotowany przez IDM Dom Maklerski. Przewodniczący KNF nabywa akcje tej spółki w IPO! W dzień później, KNF podejmuje uchwałę zabraniającą pracownikom udziału jako inwestorzy w transakcjach na rynku publicznym. Nieco później KNF zatwierdza prospekt emisyjny IDM Dom Maklerski, który zawiera niepełną informację o spółce. Gdy błędy w prospekcie zostają wytknięte, nakłada na IDM jedynie symboliczną karę. W między czasie prokuratura prowadzi śledztwa przeciw KNF za liczne uchybienia w relacjach z IDM jak i nagminne niedopełnianie obowiązków. W 2008 roku Transparency International wydaje oświadczenie prasowe o potencjalnej korupcji w KNF.
Prokuratura i sądy
Prokuratura i sądy pozostają dotychczas głuche na te rewelacje i przeciągają swoje procedury w nieskończoność.Uciekają od merytorycznych rozstrzygnięć do wybiegów formalnych i proceduralnych.
Fragment pisma procesowego CLICK
Polacy chcą walki z korupcją
Polska zajmuje pospołu z Rumunią i Bułgarią niechlubne pierwsze miejsce jako kraj o najbardziej skorumpowanym systemie i instytucjach publicznych wśród krajów Unii Europejskiej. Polacy chcą walki z korupcją. Sondaż przeprowadzony przez Rzeczpospolitą wskazuje, że walka z korupcją powinna być najważniejszym priorytetem obecnego rządu. Czy tak jest?
Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"
Celami Stowarzyszenia jako organizacji społecznej - poza rządowej pozostają: wspomożenie organów państwa w walce z korupcją, zapobieganie nadużyciom na rynkach finansowych i obrona interesu uczestników obrotu na rynku publicznym. Stowarzyszenie będzie dążyło do dochowanie przez organa państwa, nadzór finansowy jak i graczy na rynkach publicznych pryncypium przejrzystości działania, będzie wskazywało na konflikty interesów, a w sytuacjach naruszeń prawa podejmie wszelkie możliwe kroki by nie pozostały one bezkarne. Do czego też będziemy dążyć w trakcie ZWZ Unicredit.
Polacy chcą walki z korupcją CLICK
Wolne żarty. Treść chociażby dzisiejszego komunikatu na niniejszej stronie przeczy chciejstwu zaprezentowanemu w artykule. Jeśli w przyszłości etyka miałaby wziąć górę na chciwością na rynkach finansowych to zapraszamy do skorzystania z materiałów zebranych na naszej stronie.
PZU czyli prywatyzacja za pół darmo CLICK
Lektura na weekend:
Never has so much money been owed by so few to so many CLICK
Mervyn King: Break up banks CLICK
FSA: "To big to rescue" issue CLICK
Czwartek, 22.10.2009
W polityce są rzeczy, które należy zrobić w przeciwnym przypadku następuje całkowita utrata wiarygodności. I tak premier zamieszany przez swoich najbliższych współpracowników i przyjaciół w aferę, w której Państwo traci na rzecz lobby hazardowego wiele set milionów w środku kryzysu budżetowego, natychmiast powinien poddać swoje stanowisko. Tego aktu nie zastąpią nawet najbardziej spektakularne dymisje z otoczenia. Gdyby premier uparcie trwał na stanowisku, partia opozycyjna wnosi o jego dymisję. Głosowanie nad wotum zaufania stawia koalicjanta partii rządzącej w niezwykle trudnej sytuacji. Iść solidarnie na dno czy odciąć się od hazardowego lobby. Tak być winno, aby nie psuć Państwa. A jak jest?
U nas po oczywistych zaniechaniach powołuje się komisję śledczą. Na jej czele stanie przedstawiciel partii rządzącej, a komisyjna większość szybko i skutecznie zamiecie brud pod dywan. Opozycja uda oburzenie. Komentatorzy szybko zapomną o meritum sprawy. Tak oto, obecna klasa polityczna zda kolejny egzamin na dwóję. Tymczasem w 60-cio tysięcznej Świdnicy, mieście posła Chlebowskiego, można pograć na jednorękich bandytach w ponad 100 różnych miejscach. Burmistrz miasta wcale się nie cieszy z tego faktu - nie widzi korzyści lecz zagrożenia. Konsekwencje obecnej sytuacji będą niewybaczalne, bowiem politycy ciągną nas ze sobą na dno.
Choć możecie jeszcze Panowie Posłowie uratować choć odrobinę wiarygodności i honoru. Przegłosujcie zmiany w prawie, które pozwolą by przewodniczącym komisji została osoba z poza obecnego establishmentu partyjnego. Świetnymi kandydatami mogą być Kazimierz Ujazdowski i Ludwik Dorn. Ten drugi trafnie wskazał w sejmie na fakt, że lobby hazardowe już osiągnęła swój zamierzony cel: oddaliło wprowadzenie ustawy o kolejny rok.
Dyskusję nad przyszłością dolara doprowadzono obecnie do absurdu, a sensacja goni sensację. Mechanizmy ekonomiczne są jednak nieubłagane. Dolar osłabia się i trend ten potrwa zapewne przez kilka lat. Co więcej USA czeka okres wzrostu inflacji. A to dlatego, że FED, by zapobiec dalszemu zadłużaniu USA na potęgę drukuje pieniądz na potrzeby bieżące państwa i sektora finansowego na świecie. Deficyt budżetowy wyniósł w USA 1,42 biliona (10% PKB) dolarów w tym roku rozliczeniowym. W przyszłym i następnym będzie podobnie. Zadłużenie budżetu federalnego wzrosło na koniec roku do ponad 12 bilionów dolarów. W ciągu dwóch lat może dotrzeć nawet do 120% PKB. Co zrobić z długiem, którego nie da rady spłacić? Należy zmniejszyć jego rzeczywistą wartość. Dewaluacja i wzrost inflacji są nieuniknione. Jakie będą tego reperkusje? Z pewnością z czasem dolar będzie ustępował miejsca na rzecz innych walut zarówno w handlu międzynarodowym jak i jako sposób na podtrzymanie rzeczywistego poziom rezerw walutowych. Na świecie wygrają ci, których zobowiązania mają obecnie w amerykańskim dolarze. Przegrają natomiast instytucje finansowe, w których należności w dolarach przeważają. Cały proces będzie długotrwały i niezwykle uciążliwy. Już teraz jasno widać, że dolar zyskuje wsparcie zarówno od rządów wielu krajów jak i od międzynarodowych instytucji finansowych. Inkrementalne straty rozłożą się w czasie. Głównym zagrożeniem dla gospodarki świata bez wątpienia będzie protekcjonizm i izolacjonizm. Wkrada się on za sprawą błędnego pojmowania mechanizmów ekonomicznych. I tak, MFW i przywódcy wielu krajów wzywają by eksporterzy zdali się raczej na popyt wewnętrzny, a importerzy ograniczali deficyty w bilansie handlowym. Nie tędy droga! Taki scenariusz może doprowadzić do załamania w handlu nośnikami energii i żywnością, a w konsekwencji spowodować napięcia i konflikty regionalne. Świat potrzebuje raczej przemyślanych zmian w systemie monetarnym, zmian w nadzorze finansowym, a zwłaszcza poprawnej diagnozy obecnej sytuacji. I nie ma to żadnego odniesienia do tego lub innego nurtu w ekonomii. To po prostu potrzeba chwili.
Collapse of the US dollar CLICK
Is changing order placing US dollar at risk? CLICK
Poniedziałek, 19.10.2009
Zamach na SKOK-i CLICK
PKO BP czy ciągle niezależny? CLICK
Kim jest człowiek, który pośredniczył w sprzedaży polskich stoczni CLICK
Polska najbardziej skorumpowana w Unii CLICK
Polacy chcą walki z korupcją CLICK
Wtorek, 13.10.2009
Tusk uzupełnia rząd i swój dwór CLICK
Czyli wszyscy ludzie Bieleckiego. Czy prezes Bielecki zrezygnuje ze swego stanowiska w Pekao SA? Czy doradztwo premierowi nie należy postrzegać poprzez pryzmat potencjalnego lobbingu na rzecz włoskiego Unicredit? Czy nie zachodzi tu oczywisty konflikt interesów? Przypomnijmy, że wpływowy prezes banku zdołał przelobować zmiany w polskim prawie przy okazji połączenia Pekao SA z BPH, gdy stroną sprzedającą był Unicredit. W komunikacie "Czy PKO BP ciągle niezależny bank" (15.09.2009 na niniejszej stronie) opisujemy zaskakujące nominacje w PKO BP. W zakładce Doradca rządu CLICK podajemy inne przykłady przychylności rządu Tuska dla Pekao SA i Unicredit. Czyż nie jest zastanawiające, że dystrybucją nowych akcji PKO BP na polskim rynku zajmuje się spółka... z Grupy Unicredit. Pekao SA zainteresowane jest również zakupem pakietu mniejszościowego GPW, w sytuacji gdy Unicredit jest właścicielem giełdy wiedeńskie, a doradcą Ministerstwa Skarbu Państwa d/s prywatyzacji GPW jest kolejna spółka z Grupy Unicredit.
Co w końcu z niewyjaśnionym dotąd "Projektem Chopin"? Przypominamy, że Pekao SA pod naciskiem Unicredit podpisało długoterminową (25 lat) umowę z włoskim deweloperem, w której oddano na rzecz dewelopera prawa pierwszeństwa, pierwokupu i wyłączności do trudnych kredytów Pekao SA zabezpieczonych nieruchomościami oraz do nieruchomości całej Grupy Pekao SA. Na umowie widnieje podpis Jana Krzysztofa Bieleckiego. Umowa dotychczas pozostaje utajniona przed rynkiem publicznym.
Należy też zwrócić uwagę na wpływ prezesa i jego banku ma obraz rynku medialnego. Nie tak dawno, to właśnie Pekao SA udzielił Agorze (Gazeta Wyborcza) 600 milionów złotych na przejęcia w sektorze. W przypadku TVN to właśnie pod kredyt udzielony przez Pekao SA zastawiono akcję telewizyjnego TVN. W innym przypadku nie tak dawno temu spółka powiązana kapitałowo z Grupą Unicredit (IPO Media) próbowała przejąć wydawcę Rzeczpospolitej. Przy spadającej sprzedaży gazet i zmniejszających się wpływach z reklam media muszą liczyć się z wolą Bieleckiego i jego banku.
Poniedziałek, 12.10.2009
Nie dajmy się zwariować ilością afer. To co było publiczną tajemnicą wypłynęło na wierzch. Procesy legislacyjne w Sejmie już dawna sprywatyzowano na rzecz grup interesów. Wielu z posłów okazuje się być po prostu lobbystami swoich kumpli od wielkiego biznesu. Interes publiczny czy ogólny nie mają racji bytu. W takiej sytuacji pozostaje przedsięwziąć kroki ku sanacji Państwa.
Ujawnienie afer ma charakter oczyszczania życia publicznego. Rząd pozbawiony zdolności działania ustąpi, w konsekwencji dojdzie do wcześniejszych wyborów.
Za nim to nastąpi zadbać należy o właściwą diagnozę. Poza przedmiotową dyskusją pozostać powinny te czy inne, polityczne czy nie motywy działania CBA. Kluczową kwestią pozostaje kryzys finansowy, trudności budżetowe oraz zagrożenia z tym związane. W tym kontekście, uszczuplenie dochodów państwa w aferze hazardowej, udawana sprzedaż stoczni, czy utrata pracy przez kilkadziesiąt tysięcy pracowników szeroko pojętego przemysłu okrętowego (np. Cegielski) stanowią miarę zepsucia i szkód wywołanych przez obecny rządu. Bez przesady można stwierdzić, że czeka nas scenariusz węgierski, jeśli szybko nie nastąpią zmiany u steru rządu.
Polska psuje się po węgiersku CLICK
Oficjalny przeciek Tuska - dwa przecieki
Premier Tusk kiedy dowiedział się o aferze hazardowej wezwał do siebie głównych bohaterów Chlebowskiego i Drzewieckiego. Czy chciał ich przesłuchać? Czy powstał protokół z przesłuchania? Nie, premier dokonał po prostu "oficjalnego przecieku". W ramach ochrony procesu legislacyjnego, powiadomił winowajców, że się zagalopowali. Nie uznał za to za stosowne powiadomić prokuratury. Zapewne liczył, że całej sprawie zdoła ukręcić łeb, a ministrowie, niby nigdy nic, pozostaną na stanowiskach. Za takie działania premierowi należy się potępienie, bowiem oficjalny przeciek Tuska był karygodny. Inny przeciek, ten do Rzeczpospolitej ujawniający stenogramy podsłuchów, w swym charakterze należy określić jako zacny i państwowotwórczy, zapobiegł bowiem zamieceniu afery pod dywan.
Afera stoczniowa, a prokuratura
Poseł Kozak, któremu należy się uznanie za jego zaangażowanie, bezkompromisowość i prawość, ujawnił oficjalnie przy okazji wywiadu o aferze stoczniowej inną z publicznych tajemnic - prokuratury w Polsce mogą nie wszczynać śledztw, nawet jeśli przedstawia się im oczywiste dowody popełniania przestępstw. Tymczasem niedawno przegłosowano w sejmie ustawę, która rozdziela funkcję Ministra Sprawiedliwości od Prokuratora Generalnego. Patologie w prokuraturze zostaną usankcjonowane z wejściem ustawy w marcu przyszłego roku. Narodzi się nowa kasta - nienaruszalnych. Prokurator oczywiście powinien być niezależny lecz czy tak właśnie jest w chwili obecnej? Naszym zdaniem prokuratury nie są zależne od władzy wykonawczej lecz od lokalnych baronów biznesu. Czy "uniezależnienie się" prokuratury nie następuje zatem w najgorszym z możliwych momentów? Czy prokuratorzy nie chronią interesów oligarchii, która na drodze do władzy i bogactwa za nic ma prawo? Czy którakolwiek z agencji rządowych spróbowała odpowiedzieć na pytanie formułowane na niniejszej stronie (np. komunikat z 27.07.2009)? Dlaczego MSWiA wyraziło zgodę na przejęcie przez nieznanego inwestora majątku po stoczniach? Kto w Polsce był gwarantem tej transakcji? Kto lub jaki podmiot wpłacił środki na prywatne konto międzynarodowego handlarza, by ten mógł zapłacić wadium za udział "Katarczyków" w przetargu na majątek stoczni? Czy Prokuratura nie powinna postawić wielce prawdopodobnej tezy, że owymi "Katarczykami" mieli być w ostatecznym rozrachunku z krwi kości Polacy, rzeczywistym gospodarzem projektu był libański handlarz bronią EI-Assir, który wszak z prywatnego konta wpłacił wadium za przetarg na majątek stoczni? Czy dokona wpłaty bezinteresownie? Ślad pieniądza i prosta logika wskazują, że nie.
Z przymrożeniem oka: Bieżączka polityczna
p.o. szef klubu parlamentarnego PO, poseł Dolniak popełnił freudowskie przejęzyczenie i zamiast gorączka polityczna wyartykułował... biażączka polityczna. Bieżączka polityczna to niezwykle poważne, zakaźne schorzenie objawiające się bezsensownym potokiem słów. Należy posłom PO zalecić, aby wzięli na wstrzymanie, bo z każdym ich słowem zapach niemiły (smród) coraz większy. Odstręcza szczególnie przypadek p.o. rzecznika Grasia (tego od niepłacenia podatków) - przechodzi tak zwaną autorytarną odmianę bieżączki, szczególnie obecnie zaraźliwą w kręgach PO. Jeszcze chwila i p.o. rzecznik zadekretuje rzeczywistość i ogłosi stan wojenny, bo wojnę już ponoć mamy. Nieco łagodniejszego przebiegu choroby doświadcza poseł Gowin, p.o. czegośtam. Życzymy mu, aby czym prędzej wyszedł z choroby i platformy, bo inaczej utraci zdolność do odczuwania wstydu. Ciężka forma zakażenia bieżączką dopadła między innymi p.o. ministra skarbu, Grada. Należało go odizolować. Ciągle gada o Katarze i Eureko - ponoć nawet jak na bieżączkę papla stanowczo za dużo. Inni twierdzą, że udaje idiotę - tak na wszelki przypadek. No i sam król - u niego paradoksalnie bieżączka spowolniła mowę. Zagraża mu zamilknięcie.
Polacy chcą walki z korupcją CLICK
Lektura na weekend: Kryzysowy scenariusz z przedłużającą się destabilizacją CLICK
Środa, 7.10.2009
Żadne tam trzęsienie ziemi w rządzie ...
Premier Tusk nie odzyska wiarygodności dopóty słuchać będzie dorad prezesa Banku Pekao SA, Jana Krzysztofa Bieleckiego. Jedyna droga do oczyszczenia to zdymisjonować.... właśnie Bieleckiego z doradcy, szarej eminencji i kadrowego obecnego rządu. Tak się nie dzieje. Jak donosi GW: "Scenariusz ucieczki do przodu Tusk przygotowywał od kilku dni. Mieli mu w tym doradzać zaufani ludzie z gdańskiego otoczenia, m.in. b. premier Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Kilian." Co z tego że jedni ludzie Bieleckiego zostaną zastąpieni innymi. To przecież ta sama stajnia - Bieleckiego, te same sposoby działania, ten sam pryncypał. Posłuszeństwo Tuska wobec Bieleckiego doprowadziło do obecnego przesilenia i kryzysu. Nasze doświadczenia z wszechwładnym prezesem Pekao SA są dobrze udokumentowane na niniejszych stronach. Model państwa wg Bieleckiego nie uwzględnia chociażby sprawnie działających organów ścigania czy skutecznego wymiaru sprawiedliwości. Artur Zawisza, jeden z założycieli Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek, były szef sejmowej komisji d/s banków zamieszanie ze zmianami w rządzie skomentował jednym zdaniem: "Wiele musi się zmienić, by nic się nie zmieniło". A zatem jeśli chcecie zmian to zdymisjonujcie Bieleckiego!
Wtorek, 6.10.2009
Człowiek od Bieleckiego kolejnym ministrem sportu?! CLICK
Pittsburgh…i co dalej? - Gazeta Bankowa (bieżące wydanie)
Jerzy Bielewicz
Od początku lat dziewięćdziesiątych, najpierw nieśmiało na uniwersytetach, później na rynkach finansowych, w końcu wśród polityków, zaczęło pobrzmiewać donośnie słowo – klucz: GLOBALIZACJA. Równolegle zaczęły wyrastać nowe potęgi gospodarcze jak Chiny, Indie, Brazylia. Szybkość transformacji regulowały zasady i wytyczne neoliberalnego Konsensusu Waszyngtońskiego. Jednak na przełomie wieków tryby światowej gospodarki zaczynały chrzęścić, mechanizmy zawodzić. Dzisiaj, wobec niespotykanej ekspansji fiskalnej i monetarnej sięgającej 13,5 biliona dolarów(w niepełna rok po upadku Lehman Brothers), wobec 14% deficytu budżetowego w Wielkiej Brytanii i 11% w USA można bez odrobiny przesady stwierdzić - za premierem Wielkiej Brytanii - Konsensus Waszyngtoński jest martwy.
Praprzyczyny
Cofnijmy się o 8 lat. Atak terrorystyczny na USA z 11 września 2001 roku stał się w wielu wymiarach momentem zwrotnym, a konsekwencje tego zdarzenia odczuwamy do dnia dzisiejszego. Już nazajutrz po ataku, prezydent Stanów Zjednoczonych ogłasza wojnę z terroryzmem. Jej efektem są trwające do dzisiaj konflikty zbrojne w Afganistanie i Iraku
Obecne potrzeby finansowe Stanów Zjednoczonych, uwikłanych w walkę na dwa fronty – z kryzysem i terroryzmem - gwałtownie rosną. W okresie ostatnich ośmiu lat, wydatki na zamówienia w przemyśle zbrojeniowym podwoiły się, podczas gdy produkcja pozostałych gałęzi przemysłu skurczyła się o ponad 20%. Po załamaniu na rynkach finansowych jesienią ubiegłego roku zjawisko to przybiera na sile.
Rząd amerykański poza zadłużaniem na rynkach międzynarodowych dąży do maksymalnego poszerzenia bazy podatkowej. A jeszcze niedawno prezydent George W. Bush ogłaszał strategię: dom dla każdego Amerykanina. Banki chętnie wypełniały treścią wolę przywódcy. Tak rodziły się boom w nieruchomościach i bańka sub-primes. Miarą czasów okazały się kredyty NINJA udzielane osobom bez dochodów, pracy i majątku. Instytucje finansowe, w pełni świadome podjętego ryzyka, przepakowały udzielane kredyty w pakiety i na ich bazie wystawiły i następnie upłynniły na rynku instrumenty finansowe w postaci obligacji i derywat (instrumenty pochodne). W konsekwencji biliony dolarów toksycznych instrumentów pochodnych można znaleźć dzisiaj, niczym tykające bomby, w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie. Zabawa w puste krzesła lub jak kto woli, w przerzucanie gorącego kartofla, trwa w najlepsze.
Brak umiaru i odrobiny choć konserwatyzmu finansowego zademonstrował w sposób spektakularny AIG, amerykański potentat ubezpieczeniowy. Ubezpieczyciel wystawiał bez pokrycia w kapitale tzw. CDS-y (Credit Default Swaps) i gwarantował przejęcia na siebie określonych zobowiązań w przypadku upadku lub niewypłacalności firm takich jak Lehman. Beztroska zarządzających AIG kosztowała dotąd amerykańskich podatników 180 miliardów dolarów, a pełny rachunek jeszcze przez długie lata nie będzie znany (niektóre CDS-y zapadają po okresie kilkudziesięciu lat). AIG bez zażenowania przestrzega, że posiada na całym świecie 2000 klientów instytucjonalnych i jego upadek byłby ruszeniem pierwszej kostki domina w globalnej grze. Beneficjentami CDS-ów spłacanych za pieniądze amerykańskich podatników okazały się bowiem takie tuzy jak niemiecki Deutsche Bank, angielski Barklays czy francuski BNP Paribas.
W upojną noc rozpasania finansowego wkład sektora finansowego w kreowanie PKB USA, czy Wielkiej Brytanii sięgał poziomu 30%. Taki stan rzeczy kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Instytucje finansowe z pośrednika na usługach realnej gospodarki urosły do samodzielnego gracza. Po cichu i poza systemem banków centralnych, FED i nadzoru, instytucje te wykreowały dziesiątki bilionów wirtualnych pieniędzy bez pokrycia. Wystarczyło kliknięcie komputowej myszki.
Dychotomia
Nominalna wartość derywat w pozycjach pozabilansowych szybko przekracza sumy bilansowe instytucji finansowych. W Polsce wskaźnik: pozycje pozabilansowe do sumy bilansowej banku wynosi obecnie ponad 3 dla całego sektora. W przypadku angielskiego HBOS sięgał aż 10. Należy zwrócić uwagę (jak pisałem w artykule „Rachunek sumienia” – GB nr.36 z 7.09.08), że „sposób rozliczania derywat ociera się o kreatywną księgowość. Do bilansów i rachunków wyników według obowiązujących standardów księgowych trafiają jedynie różnice w subiektywnych wycenach derywatów w kolejnych okresach rozrachunkowych. Ogromne znaczenie mają również zmiany w standardach księgowych pozwalające na re-klasyfikację instrumentów finansowych - wprowadzone z końcem ubiegłego roku. Bank HVB z Grupy UniCredit przyznaje w swych sprawozdaniach za rok 2008, że re-klasyfikacja derywatów pozwoliła mu uniknąć strat w wysokości 1,8 mld euro, a także spowodowała wzrost sumy bilansowej banku o... bagatela 60 mld euro! Przy takiej dowolności trudno mówić o takiej czy innej adekwatności kapitałowej instytucji finansowych”.
Bez przesady można postawić tezę, że w ciągu ostatnich 20 lat na plecach realnej gospodarki zbudowano wielokrotnie większą budowlę, której posady trzeszczą i grożą zawaleniem.
Dychotomii ciąg dalszy
Jeszcze przed rokiem wielu obserwatorów życia gospodarczego mówiło buńczucznie o Nowym Podziale Pracy. Kraje rozwinięte miały ograniczać się do roli dawcy kapitału i technologicznego know-how. Produkcję masowo przenoszono do regionów o taniej sile roboczej. Trzeba mieć jasność, że jeśli opisany trend utrzyma się przez najbliższe lata, to środek ciężkości światowej gospodarki przesunie się z całą pewnością w kierunku Dalekiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej. Dzisiaj Stany Zjednoczone są po uszy zadłużone, podczas gdy rezerwy dolarowe Chin wzrosły w 2009 roku do 2,1 biliona dolarów. A dodać wypada, że o potencjale rozwojowym tego kraju stanowić będzie niezaspokojony wciąż rynek wewnętrzny.
Smakowitym przykładem dysparytetu w stosunkach gospodarczych na świecie są Emiraty Arabskie, których fundusz Abu Dhabi Investment Authorities zarządza aktywami 1,3 biliona dolarów, co stawia ten mały kraj na drugim miejscu po Chinach jako dawcy kapitału.
Tak oto w krótkim czasie rzeczywistość zrewidowała chciejstwo niektórych polityków widzących się w roli głównych beneficjentów Nowego Podziału Pracy. Dodatkowo, ów podział skutkuje obecnie napięciami w stosunkach międzynarodowych. Chiny, Indie i Rosja optują za zmianą ładu monetarnego, gdzie miejsce dolara zająłby inny środek płatniczy. Co więcej Chiny wprost ostrzegają przed dalszą ekspansją monetarną w USA, bowiem widzą w niej próby podkopanie wartości zgromadzonych rezerw i obniżenia realnego zadłużenia USA - poprzez mechanizm hiperinflacji.
Tymczasem wielkie banki rosną w siłę
Prezydent Stanów Zjednoczonych wygłosił ostatnio w Nowym Jorku przemówienie do przedstawiciel Wall Street. Bronił swych decyzji o ekspansji fiskalnej. Chwalił FED za politykę monetarną. Stwierdził, podobnie jak kilka dni wcześniej premier Wielkiej Brytanii, że nie pora jeszcze wycofywać się z programów stymulujących gospodarkę. Zbeształ bankierów za nadmierne bonusy i płace. Zapowiedział zmiany w nadzorze nad instytucjami finansowymi, zwiększenie wymogów kapitałowych i uregulowanie rynku derywat. Pominął jednak milczeniem oczywiste słabości systemu finansowego i zagrożenia wynikające z obecnej sytuacji w instytucjach finansowych. Pośrednio potwierdził stanowisko narzucone przez bankierów, że w systemie finansowym istnieją firmy, które są zbyt duże by upaść. Tymczasem amerykańskie kolosy finansowe takie jak JP Morgan, Godman Sachs, Bank of America skorzystały z kryzysu i jawią się teraz jeszcze potężniejsze, zarówno jeśli chodzi o wielkości bilansów, jak i wpływy polityczne. Ryzyko systemowe narasta, a winnych kryzysu nie ma.
Przed Pittsburghiem
W przeddzień spotkania w Pittsburghu zanotowałem: „Z pewnością temat rezerw walutowych Chin i zadłużenie USA stanowić będzie główną oś dyskusji na nadchodzącym szczycie G20 w Pittsburgu. Jednak mało prawdopodobne zdaje się, że zainteresowane strony poinformują nas maluczkich w oficjalnym komunikacie o konkluzjach swojej dysputy. Oficjalny komunikat zapewne przedstawi oddaloną w czasie wizję światowych instytucji nadzoru banków, giełdy oraz ubezpieczycieli i funduszy emerytalnych - zgodnie z niemiecką zapowiedzią. Francuski prezydent natomiast dorzuci passus o wynagrodzeniach i bonusach w sektorze finansowym. Amerykanie obiecają zwiększyć wymogi kapitałowe i obowiązkowe rezerwy na ryzyko i rodzaj prowadzonej działalności.
17 września przywódcy G20 spotkali się w Brukseli by ogłosić agendę na spotkanie tydzień później w Pittsburghu. W 29 punktach powtórzono ogólne postulaty. Na szybkie, doraźne, a zarazem skutecznych kroki - w zgodzie z uniwersalnymi wartościami takim jak: dobro wspólne, uczciwość, umiar i solidarność – chyba się nie zanosi.”
Gdzie jesteśmy
Cena jaką płacimy za kryzys jest już teraz przeogromna. Jeśli wielkość ekspansji monetarnej i fiskalnej w okresie niespełna roku podzielimy przez liczbę mieszkańców naszego globu, to uzyskamy 2000 dolarów na osobę. Biedak z Wietnamu, afrykańskie niemowlę czy mieszkaniec slumsów w Mexico City zapłacą tak czy inaczej, chcą tego czy nie, rachunki wystawiane przez polityków i bankierów. Jeśli nie w podatkach, to formie hiperinflacji. Zapowiedzi przywódców świata, że należy dalej dotować gospodarkę niepokoją - wobec braku jakichkolwiek innych działań zaradczych i kontrolnych.
Tymczasem bezrobocie w Stanach Zjednoczonych podwoi się w 2009 do ponad 10%. Z podobną sytuacjach mieliśmy do czynienia jedynie w 1929 roku u zarania Wielkiej Depresji.
Jeśliby dynamika wzrostu bezrobocia utrzymała się w 2010 roku, można będzie bez przesady stwierdzić, że mamy do czynienia z kryzysem na miarę tego, który poprzedził II Wojnę Światową. Trauma tamtych wydarzeń zobowiązuje do dmuchania na zimne i uprawnia do zadawania pytań. I żądania na nie jasnych odpowiedzi. Bowiem scenariusz WW pogłębiającej się destabilizacji - i w konsekwencji niepokoi społecznych i konfliktów regionalnych - ciągle stanowi realne zagrożenie.
Pittsburgh? To a mało
Trzy podstawowe problemu współczesnego świata finansów w mojej ocenie to: instytucje finansowe, które są zbyt duże by upaść, derywaty uśpione w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie oraz narastające dysproporcje między realną gospodarką, a sektorem finansowym.
Aby je rozwiązać, należy niewątpliwie powrócić do rozwiązań w duchu Aktu Glass-Steagall, by zapewnić służebność sektora finansowego w stosunku do realnej gospodarki, podzielić instytucje finansowe wg zadań funkcyjnych i zapobiec konfliktom interesów w łonie struktur pojedynczej organizacji lub holdingów finansowych. Zwłaszcza w świecie finansów z natury swej opartym na spekulacji nie można dopuścić do istnienia instytucji zbyt dużych by mogły upaść.
Należy również dopilnować, by handel derywatami został ograniczony przez standaryzację produktów i poddany kontroli, tak by wielkość tego rynku skorelować z wielkością i potrzebami realnej gospodarki. Zająć się tym powinny zarówno narodowe, ponadnarodowe jak i globalne instytucje nadzoru finansowego.
Wreszcie należy głęboko przemyśleć i wprowadzić zmiany do światowego systemu monetarnego na miarę Bretton Woods, tak aby skorygować i zapobiec dychotomii między kapitałem, a realną gospodarką.
W trzech wymienionych obszarach komunikat końcowy G20 najwięcej miejsca poświęca rynkowi derywat. Mówi o standaryzacji produktów i przyszłej platformie handlu nad którą kontrolę pełnić będzie Komitet Stabilności Finansowej (FSB – Financial Stability Board). Jednak nie porusza problemu derywat, które już zalegają w bilansach instytucji finansowych.
Zagrożenie wynikające z istnienia „instytucji finansowych zbyt dużych by upaść” nie zostało zidentyfikowane z imienia w komunikacie końcowym. Wydaje się, że „problem” ten przysporzy nam wiele kłopotów w przyszłości zwłaszcza, że wszak dopiero niedawno, bo w 1999 roku amerykańskie instytucje finansowe przeforsowały unieważnienie zapisów Aktu Glass-Steagall dotyczącego zakazu łączenia bankowości komercyjnej i inwestycyjnej w ramach jednej instytucji. Czy nauczka dana nam przez kilka ostatnich lat ciągle nie jest wystarczająca?
Jeśli chodzi o korekty światowego systemu monetarnego strony protokołu końcowego deklarują współdziałanie, wzajemną kontrolę i wymianę informacji. Platformą współdziałania i kontroli miałaby być wspomniany wyżej Komitet Stabilności Finansowej (FSB).
Deklaracje poczynione w Pittsburghu zdają się jednak zbyt ogólne i nie dają wystarczającej nadziei na bezpieczny zwrot w światowej gospodarce. Za nimi muszą nastąpić szybkie i skuteczne działania.
Choć przypadek AIG został w artykule dobrze nakreślony to teza, że to właśnie AIG jest sprawcą kryzysu jest nieuprawniona. CDS-y wydawane przez AIG to tylko jeden z tysięcy różnych toksycznych instrumentów finansowych. Podobnie jak Pan Joe Cassano z AIG to tylko jeden z wielu nieodpowiedzialnych menadżerów instytucji finansowych. Choćby na naszym podwórku znalazłoby się co najmniej kilku, którzy nakręcili sprzedaż osławionych opcji walutowych.
Poniedziałek, 5.10.2009
Zestawienie wydarzeń w ciągu ostatnich dni pokazuje jak afera goni aferę. Eureko, zamiast bronić się przed polskim sądem, dostanie grube miliardy. Nikt nie wierzy ministrowi skarbu państwa, że ustępstwa na rzecz Rabobank w sprawie BGŻ nie mają związku z "ugodą" z Eureko. Przypominamy, że obecnie Rabobank kontroluje Eureko. Z kolei, w przypadku PKO BP, to bez wątpienia narodziny nowej afery. Skarb państwa wyzbywa się bezpośredniej kontroli nad tym największym w Polsce bankiem. Przy tym osłabia jego pozycję konkurencyjną wobec najgroźniejszego rywala - Pekao SA. Bez finansowego uzasadnienia, bowiem koszt pozyskania środków do budżetu poprzez kapitał akcyjnego PKO jest co najmniej trzy krotnie wyższy niż jeśliby te same środki zostały przez rząd pożyczone na rynkach finansowych. W konsekwencji w średnim okresie, zadłużenie skarbu państwa wzrośnie tym bardziej. Z lekcji z Eureko i PZU rządzący nie wyciągnęli żadnych wniosków. Czyżby?
A może afera hazardowa z Chlebowskim, Drzewieckim i Schetyną w rolach głównych to ta prawdziwa twarz polskiej polityki AD 2009. Jak wynika z sekwencji wydarzeń, interes lobby przemysłu hazardowego, bez żadnych względów na obecne kłopoty budżetowe, przedłożony został ponad interes Państwa. A przecież po wyborach do Parlamentu Europejskiego Tusk i Rostowski epatują nas na co dzień informacjami o złym stanie finansów publicznych i wielkim deficycie budżetowym. Tłumaczenia ministra Drzewieckiego, że nie wiedział co podpisał podczas, gdy ten właśnie podpis kosztował budżet... bagatela ponad 500 milionów złotych, to po prostu zwykła obraza i kpina z obywateli! Gdyby nie osławiony list Drzewickiego do Ministerstwa Finansów deficyt budżetowy na 2010 byłby dzisiaj mniejszy o 500 milionów złotych. Czyż nie tak? I jak zestawić ten fakt z obniżaniem świadczeń społecznych, czy przejęciem rezerwy demograficznej na poczet bieżących wydatków Państwa?
Jakby jeszcze na deser, ciągle niewyjaśniany i nierozsądzony "Projekt Chopin" (opisany na niniejszych stronach) z prezesem Pekao SA, Janem Krzysztofem Bieleckim grającym pierwsze skrzypce. Warto pamiętać, że prezes w praktyce oddał na przestrzeni 25 lat 20% rynku nieruchomości w Polsce na rzecz włoskich patronów. A przecież nie można zapominać o sposobie sprzedaży stoczni poprzez raj podatkowy, niejasnościach czy minister Graś uczciwie, jak każdy obywatel, płaci podatki, czy w końcu o intratnym kontrakcie firmy senatora Misiaka. Tusk z pewnością nauczył się od swego przyjaciela i mentora Jana Krzysztofa Bieleckiego jak ukręcać łeb kolejnym zagrożeniom. Wg naszej oceny, każda z tych afer wg standardów suwerennego i praworządnego państwa powinna nieść gorzkie reperkusje dla rządzących.
Wielkie amerykańskie banki coraz większe (ang) CLICK
Bezrobocie rośnie szybciej niż oczekiwano (ang) CLICK
Czwartek, 1.10.2009
Panie Przewodniczący,
Został Pan zgłoszony i wybrany na swoje stanowisko głosami akcjonariusza mniejszościowego Banku PKO BP. Jak rozumiemy, w Radzie Nadzorczej PKO BP reprezentuje Pan interes akcjonariuszy mniejszościowych. Jako Przewodniczący Rady Nadzorczej ma Pan wszelkie prerogatywy, aby skutecznie pokierować Bankiem i przeprowadzić go przez obecne kłopoty w zgodzie z interesem akcjonariuszy mniejszościowych.
Zwracamy Pana uwagę, że niska cena emisyjna akcji i wysoka cena praw poboru spowoduje straty dla akcjonariuszy mniejszościowych (53 tysiące drobnych akcjonariuszy, OFE, fundusze inwestycyjne), poprzez spadek cen akcji i rozwodnienie w razie nieobjęcia praw poboru. Już teraz można bez żadnych wątpliwości stwierdzić, że obniżenie ratingu Banku w konsekwencji ogłoszenia planów wypłaty nadmiernej dywidendy i podniesienia kapitału wyrządziło niepowetowane szkody i podważyło pozycję konkurencyjną Pańskiego Banku. W tej sprawie Stowarzyszenie wniosło pozew do Sądu Gospodarczego, bowiem to właśnie Skarb Państwa powinien dbać o przejrzystość procedur korporacyjnych, przestrzegać zalecenia organów nadzoru. Podczas gdy w zamian doszło do bezprecedensowych nacisków ze strony polityków by kosztem Pańskiego Banku wzmocnić kulejący budżet. Ówczesny prezes ugiął się pod tą presją. Decyzja pozbawiona wszelkiego profesjonalizmu i uzasadnienia bowiem, jak Pan zapewne wie, koszt pozyskania kapitału akcyjnego przez bank jest co najmniej trzy-krotnie wyższy niż koszt za jaki pozyskuje środki Skarb Państwa.
Z tych też względów, apelujemy do Pana jako Przewodniczącego Rady Nadzorczej i przedstawiciela akcjonariuszy mniejszościowych o ochronę interesu akcjonariuszy mniejszościowych.
Za Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Jerzy Bielewicz
Co skarbowi państwa opłaci się na dłuższą metę CLICK
Wielkie zamieszanie wokół PKO BP CLICK
Środa, 30.09.2009
Oświadczenie SKOK w sprawie sejmowej ustawy CLICK
Wtorek, 29.09.2009
W sprawie SKOK-ów:
To co się dzieje w sprawie SKOK-ów coraz bardziej przypomina sztandarowe przykłady niszczenia firm takich jak Optimus, zakłady mięsne należące do rodziny Olewników czy makaroniarnia Malma. Tym razem poza fiskusem i innymi organami państwa w gnębienie SKOK-ów zaangażowała się władza ustawodawcza. Wypowiedzi polityków PO są po prostu skandaliczne i świadczą o politycznym charakterze nagonki. Politycy PO uprawiają ekshibicjonizm polityczny jak za czasów najczerwieńszej komuny. Kto ich za to wynagradza? O czyje łaski zabiegają?
Poniedziałek, 28.09.2009
Aby je rozwiązać, należy niewątpliwie powrócić do rozwiązań w duchu Aktu Glass-Steagall, by zapewnić służebność sektora finansowego w stosunku do realnej gospodarki, podzielić instytucje finansowe wg zadań funkcyjnych i zapobiec konfliktom interesów w łonie struktur pojedynczej organizacji lub holdingów finansowych. Zwłaszcza w świecie finansów z natury swej opartym na spekulacji nie można dopuścić do istnienia instytucji zbyt dużych by mogły upaść.
Należy również dopilnować, by handel derywatami został ograniczony przez standaryzację produktów i poddany kontroli, tak by wielkość tego rynku skorelować z wielkością i potrzebami realnej gospodarki. Zająć się tym powinny zarówno narodowe, ponadnarodowe jak i globalne instytucje nadzoru finansowego.
Wreszcie należy głęboko przemyśleć i wprowadzić zmiany do światowego systemu monetarnego na miarę Bretton Woods, tak aby skorygować i zapobiec dychotomii między kapitałem, a realną gospodarką.
Więcej na ten temat w przyszłotygodniowym wydaniu Gazety Bankowej.G20 statement CLICK
Czwartek, 24.09.2009
Środa, 23.09.2009
W sprawie SKOK-ów:Ukarać za sukces CLICK
Wtorek, 22.09.2009
Rating Polski może zostać obniżony CLICK
Fitch sees rising public finance risks in CE3 CLICK
Raport Fitch zdaje się reakcją na mniejsze zainteresowanie papierami denominowanymi w złotych. Jednak wydawanie eruoobligacji byłoby błędem ze względu na ryzyko walutowe i potencjalne pogorszenie relacji dług - PKB w razie osłabienia złotego. W przypadku kłopotów z finansowaniem deficytu budżetowego w złotych należałoby rozważyć zakup przez NBP długoterminowych obligacji państwowych denominowanych w złotych.
Poniedziałek, 21.09.2009
Racja Stanu. Niewyobrażalnym jest by rząd i parlament amerykański wprowadziły prawo podważające pozycję konkurencyjną JP Morgan, Citibanku, IBM, Apple czy Microsoftu na rzecz zagranicznej konkurencji. Podobnie z Nokią w Finlandii, czy Erricsonem w Szwecji. Jednak Polski Sejm właśnie zamierza przegłosować ustawę, która spowoduje fragmentaryzację i osłabienie SKOK-ów oraz pozbawi je możliwości konkurowania z zagranicznymi bankami. Tak się stanie kosztem tych obywateli, którzy wg banków i tak nie posiadają zdolności kredytowej.
SKOK-i. Kasy pożyczkowe działają w Polsce od kilkunastu lat. Projekt ten okazał się niebywałym sukcesem rodzimego kapitału. SKOK-i w krótkim okresie pozyskały dwa miliony drobnych klientów proponując tanią obsługę kont i nisko oprocentowane pożyczki. Oferta SKOK okazała się atrakcyjna cenowo i korzystniejsza od ofert banków co ostatnio potwierdza w swym raporcie chociażby Puls Biznesu. SKOK-i sprawnie wykorzystały polskie uwarunkowania - siłę społeczności lokalnych skupiających się wokół parafii, a także struktur związków zawodowych. Klient SKOK-ów może otrzymać drobną pożyczkę, aby jakoś dobrnąć do pierwszego. Takiej pomocy nie ma co szukać w bankach. Wysokie zryczałtowane prowizje odstraszają mało zasobnych klientów od bezdusznych kolosów.
System. System bankowy odstręcza również podwaliną prawną, na której go wzniesiono po Drugiej Wojnie Światowej. Zaprojektowany został jako element aparatu opresji i kontroli totalitarnego państwa nad społeczeństwem. Do dnia dzisiejszego obowiązuje stalinowski przepis o Bankowym Tytule Egzekucyjnym. Tylko w Polsce bank jednostronnie wystawia tytuł egzekucyjny na aktywa swojego klienta. Pretekstem może być pogorszenie sytuacji makroekonomicznej czy zmiana kursu złotego jak miało to miejsce w przypadku osławionych opcji walutowych. Polskie firmy straciły ponad 100 mld złotych na rzecz zagranicznych banków od lata zeszłego roku. Sejm pozostał bierny. W między czasie ”po cichu”, bez rozgłosu uchwalono zmiany w prawie upadłościowym niespotykane w prawodawstwie państw rozwiniętych. Umożliwiają one wypowiedzenie umów najmu i dzierżawy w przypadku upadłości właściciela. Co jeśli wynająłeś i wykończyłeś mieszkanie od dewelopera, który chwilę później upadł? Twoja strata. Wobec narastającej fali bankructw, i w tym przypadku zmiany faworyzują banki zabezpieczone na hipotekach.
Diagnoza. Casus SKOK-ów zajmuje swoje miejsce w ciąg wydarzeń, który świadczy o istnieniu w Polskim Sejmie i rządzie wszechpotężnego lobby bankowego. Sektor bankowy w 80% należy do kapitału zagranicznego. Źle się dzieje w naszym Państwie, jeśli kapitał zagraniczny określa reguły gry i konkurencji dla kluczowych instytucji finansowym w Polsce. Po decyzji wypłaty dywidendy z PKO BP w trakcie niepewności na rynku, niezrozumiałej presji rządu na NBP, teraz rodzime SKOK-i stają się przedmiotem ataku.
Społeczeństwo obywatelskie. Opisany ciąg wydarzeń należy przerwać. Niestety politycy kolejny raz udowodniają, że nie można na nich liczyć. Brakuje mechanizmów kontrolnych. Nie można też rozliczyć tych którzy podejmują złe dla Polski decyzje. Afera za aferą udowadnia tę gorzką prawdę. Pozostaje cierpliwie budować organizacje pozarządowe, ochrony konsumentów, wywierać stały nacisk na wymiar sprawiedliwości, inspirować zmiany w otaczającej nas rzeczywistości. Tak też działamy pod patronatem Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”. Stowarzyszenie z uwagą śledzić będzie rozwój sytuacji wokół SKOK-ów i zamierza piętnować te działania i osoby, które nie liczą się z interesem obywateli.
Pozytywny scenariusz. SKOK-i, jako lokalna instytucja finansowa, winny znaleźć sprzymierzeńca w organach państwa. Kompetencje SKOK-ów należy poszerzać, bo cieszą się one zaufaniem Polaków w przeciwieństwie do banków, których wiarygodność cierpi z powodu kryzysu i licznych nadużyć, jak choćby opisany na niniejszych stronach Projekt Chopin. Przykładowo, to właśnie SKOK-i powinny otrzymać mandat na wspierania małych rodzinnych przedsiębiorstw, które rozpoczynają działalności po utracie zatrudnienia przez głowę rodziny.
Panowie Posłowie, nie wińcie SKOK-ów, że nie są bankiem. Przeciwnie niech się rozwijają prężnie jako wymagający konkurent dla drogiego systemu bankowego w naszym kraju.
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Kto chce zniszczyć SKOK-i CLICK
Deutsche Bank miesza na rynku złotego CLICK
Rządowa strategia NICNIEROBIENIA CLICK
Lektura na weekend: Ageing population CLICK Tymczasem, nasz drogi rząd zgodnie ze strategią byle do wyborów prezydenckich przejada właśnie na potrzeby bieżących wydatków budżetowych 7 mld złotych rezerwy demograficznej. Należy dodać, że w związku sytuacją finansową ZUS nasze demograficzno-finansowe problemy są tuż za rogiem. W tym i przyszłym roku rząd zmusił ZUS do zadłużenia się w bankach komercyjnych. Krótkowzroczność, wyrachowanie i działania z myślą wyłącznie o własnych interesach politycznych zasługują na potępienie, bowiem rachunek zapłacimy my wszyscy. Rząd zamiata problemy pod dywan CLICK
Czwartek, 17.09.2009
Interpelacja Posła Zbigniewa Kozaka w sprawie SKOK-ów CLICK
Środa, 16.09.2009
Co z tym sejmem? W sprawie SKOK-ów CLICK
Spółdzielcze kasy dyskryminowane CLICK
Uwagi do projektu nowej ustawy o kasach spółdzielczo-oszczędnościowych CLICK
SKOK-i nie konkurują z bankami CLICK
Wtorek, 15.09.2009
PKO BP - czy dalej niezależny bank?. Powołanie Zbigniewa Jagiełły, pracującego dotąd w strukturach Grupy Unicredit, na Prezesa PKO BP obrazuje jak wszechpotężny i szkodliwy wpływ na nominacje w PKO BP ma prezes Pekao SA, Jan Krzysztof Bielecki. Należy wskazać, że menadżerowie w swych kontraktach zawsze posiadają ograniczenie, które zabrania im podjęcia pracy u konkurencji. Rozumiemy, że PKO BP to żadna tam konkurencja, lecz własne podwórko dla prezesa Pekao, a pan Jagiełło bardziej przyda się w PKO BP niż w Pekao SA. Jemu wszak też po drodze bo jako bezinteresowny - wzorem świata finansjery, trafia właśnie pod regulacje ustawy kominowej. Co bulwersuje, Jagiełło nie ma żadnego stażu w bankowości, nie mówiąc już o doświadczeniu na stanowisku w zarządzie jakiegokolwiek banku. A tu od razy awans na prezesa największego polskiego banku. Powołanie Jagiełły nastąpiło zaraz po nominacji Cezarego Banasińskiego na przewodniczącego Rady Nadzorczej PKO BP. Pan Banasiński, od 2006 roku członek Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisji Nadzoru i Funduszy Emerytalnych, wsławił się w jako Prezes Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kiedy w praktyce umożliwił połączenia banków Pekao i BPH wbrew stanowisku Rządu i Ministerstwa Finansów. Warto przypomnieć, że Unicredit w Umowie Prywatyzacyjnej Pekao SA zobowiązał się nie przejmować żadnego innego banku w Polsce. Taki warunek zgodnie z intencją rządu miał uniemożliwić nadmierną koncentrację kapitału w sektorze bankowym. Unicredit nie dopełnił litery Umowy Prywatyzacyjnej, przeforsował połączenie Pekao i BPH przy otwartym wsparciu prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Balcerowicz w swej argumentacji za fuzją banków opierał się właśnie na opinię UOKiK, na którego czele stał Banasińskiego (komunikat poniżej z 31.08.2009). Banasińskiego nominowano po usunięciu ze stanowiska Przewodniczącej Rady Nadzorczej, Pani Marzeny Piszczek, osoby, która sprzeciwiła się wypłacie dywidendy z banku i zakwestionowała absolutorium dla ówczesnego prezesa pana Pruskiego. Dodać należy, że w zarządzie PKO BP od niedawna zasiada kolejna osoba wielce przychylna dla Unicredit - pan Jarosław Myjak, który zanim objął funkcję w PKO BP wprowadzał Unicredit na GPW. Pan Myjak dał się zauważyć podczas WZA PKO BP, kiedy to w sposób niezwykle agresywny, jako głos z sali, pokrzykiwał wytykając błędy językowe jednemu z akcjonariuszy mniejszościowych. Czy można w takiej sytuacji mówić o niezależności PKO BP? Jak na nasze rewelacje zareagują Najwyższa Izba Kontroli, KNF i UOKiK? Czy wyjątkowa przychylność premiera dla ministra Grada nie wiąże się brudną robotą jaką ten potulnie wykonuje w PKO BP.
Cytujemy za komunikatem z 31.08.2009: "O przychylności SP dla Unicredit i prezesa Pekao Jana Krzysztofa Bieleckiego świadczą liczne decyzje organów Państwa i spółek zależnych. Ostatnio informowaliśmy o decyzji zarządu PKO BP, że dystrybucją akcji nowej emisji Banku PKO zajmie się spółka z ... Grupy Unicredit. W zakładce Doradca rządu CLICK przedstawiamy liczne inne przykłady. Jednak symboliczne wręcz było wystąpienie premiera Tuska w Krynicy w zeszłym roku. W obecności Jana Krzysztofa Bieleckiego poinformował o planach wejścia Polski do strefy euro. Ministrowie rządu dowiedzieli się o tym zamierzeniu dopiero z mediów."
I dalej: "Przemożny wpływ Prezesa Bieleckiego na decyzję obecnego rządu, organów Państwa i spółek zależnych od SP tworzy, w opinii bankowców, sytuację quasi monopolu w sektorze bankowym i zagraża konkurencji między podmiotami na tym rynku."
Poniedziałek, 14.09.2009
Racja Stanu. Niewyobrażalnym jest by rząd i parlament amerykański wprowadziły prawo podważające pozycję konkurencyjną JP Morgan, Citibanku, IBM, Apple czy Microsoftu na rzecz zagranicznej konkurencji. Podobnie z Nokią w Finlandii, czy Erricsonem w Szwecji. Jednak Polski Sejm właśnie zamierza przegłosować ustawę, która spowoduje fragmentaryzację i osłabienie SKOK-ów oraz pozbawi je możliwości konkurowania z zagranicznymi bankami. Tak się stanie kosztem tych obywateli, którzy wg banków i tak nie posiadają zdolności kredytowej.
SKOK-i. Kasy pożyczkowe działają w Polsce od kilkunastu lat. Projekt ten okazał się niebywałym sukcesem rodzimego kapitału. SKOK-i w krótkim okresie pozyskały dwa miliony drobnych klientów proponując tanią obsługę kont i nisko oprocentowane pożyczki. Oferta SKOK okazała się atrakcyjna cenowo i korzystniejsza od ofert banków co ostatnio potwierdza w swym raporcie chociażby Puls Biznesu. SKOK-i sprawnie wykorzystały polskie uwarunkowania - siłę społeczności lokalnych skupiających się wokół parafii, a także struktur związków zawodowych. Klient SKOK-ów może otrzymać drobną pożyczkę, aby jakoś dobrnąć do pierwszego. Takiej pomocy nie ma co szukać w bankach. Wysokie zryczałtowane prowizje odstraszają mało zasobnych klientów od bezdusznych kolosów.
System. System bankowy odstręcza również podwaliną prawną, na której go wzniesiono po Drugiej Wojnie Światowej. Zaprojektowany został jako element aparatu opresji i kontroli totalitarnego państwa nad społeczeństwem. Do dnia dzisiejszego obowiązuje stalinowski przepis o Bankowym Tytule Egzekucyjnym. Tylko w Polsce bank jednostronnie wystawia tytuł egzekucyjny na aktywa swojego klienta. Pretekstem może być pogorszenie sytuacji makroekonomicznej czy zmiana kursu złotego jak miało to miejsce w przypadku osławionych opcji walutowych. Polskie firmy straciły ponad 100 mld złotych na rzecz zagranicznych banków od lata zeszłego roku. Sejm pozostał bierny. W między czasie ”po cichu”, bez rozgłosu uchwalono zmiany w prawie upadłościowym niespotykane w prawodawstwie państw rozwiniętych. Umożliwiają one wypowiedzenie umów najmu i dzierżawy w przypadku upadłości właściciela. Co jeśli wynająłeś i wykończyłeś mieszkanie od dewelopera, który chwilę później upadł? Twoja strata. Wobec narastającej fali bankructw, i w tym przypadku zmiany faworyzują banki zabezpieczone na hipotekach.
Diagnoza. Casus SKOK-ów zajmuje swoje miejsce w ciąg wydarzeń, który świadczy o istnieniu w Polskim Sejmie i rządzie wszechpotężnego lobby bankowego. Sektor bankowy w 80% należy do kapitału zagranicznego. Źle się dzieje w naszym Państwie, jeśli kapitał zagraniczny określa reguły gry i konkurencji dla kluczowych instytucji finansowym w Polsce. Po decyzji wypłaty dywidendy z PKO BP w trakcie niepewności na rynku, niezrozumiałej presji rządu na NBP, teraz rodzime SKOK-i stają się przedmiotem ataku.
Społeczeństwo obywatelskie. Opisany ciąg wydarzeń należy przerwać. Niestety politycy kolejny raz udowodniają, że nie można na nich liczyć. Brakuje mechanizmów kontrolnych. Nie można też rozliczyć tych którzy podejmują złe dla Polski decyzje. Afera za aferą udowadnia tę gorzką prawdę. Pozostaje cierpliwie budować organizacje pozarządowe, ochrony konsumentów, wywierać stały nacisk na wymiar sprawiedliwości, inspirować zmiany w otaczającej nas rzeczywistości. Tak też działamy pod patronatem Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”. Stowarzyszenie z uwagą śledzić będzie rozwój sytuacji wokół SKOK-ów i zamierza piętnować te działania i osoby, które nie liczą się z interesem obywateli.
Pozytywny scenariusz. SKOK-i, jako lokalna instytucja finansowa, winny znaleźć sprzymierzeńca w organach państwa. Kompetencje SKOK-ów należy poszerzać, bo cieszą się one zaufaniem Polaków w przeciwieństwie do banków, których wiarygodność cierpi z powodu kryzysu i licznych nadużyć, jak choćby opisany na niniejszych stronach Projekt Chopin. Przykładowo, to właśnie SKOK-i powinny otrzymać mandat na wspierania małych rodzinnych przedsiębiorstw, które rozpoczynają działalności po utracie zatrudnienia przez głowę rodziny.
Panowie Posłowie, nie wińcie SKOK-ów, że nie są bankiem. Przeciwnie niech się rozwijają prężnie jako wymagający konkurent dla drogiego systemu bankowego w naszym kraju.
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Sobota, 12.09.2009
Rząd dezinformuje opinię publiczną CLICK
Czwartek, 10.09.2009
Dawno nie było teksty z cyklu: "Kryzys na wesoło". Ponieważ rozbawił nas do łez rzecznik Graś, oto nasza reakcja. List otwarty do Premiera Tuska: Panie Premierze spieszymy donieść, że w maszynie PR-owskiej szwankuje. Rzecznik Graś stanowczo nie powinien zajmować stanowiska w sprawie nadużyć w ZUS, a minister Grad nie powinien wypowiadać się w sprawach jakichkolwiek projektów prywatyzacyjnych. Należy wszystko utajnić, bo Panowie po prostu mają za uszami. Wg naszej najlepszej wiedzy i dobrze pojętego poczucia naszej sprawiedliwości (społecznej) pierwszy nie zapłacił podatku od korzyści materialnych (słyszeliśmy w TVN wypowiedź byłego ministra finansów i twórcy systemu podatkowego, że Graś powinien zapłacić), a drugi chciał opchnąć nieznanym sprawcom majątek Skarbu Państwa (w Polsacie było). Podobne odczucia niestety mamy do kilku innych ministrów np. od obrony czy zdrowia. Szczególnie cieszą wypowiedzi Pani Kopacz jak to powinno być, a nie jest (CNBC). Jednocześnie i razem uważamy, że to Pan Premier powinien wypowiadać się na wspomniane tematy jako osoba wielce wiarygodna. Bez nadmiernego przepraszania bo korona się przechyla (niepotrzebnie).
Niedopieszczeni pijarowsko
PS1 Jeśli nasze propozycje przejdą prosimy o maila to wyślemy fakturę.
PS2 Prosimy Pana Premiera zajrzeć do zakładki Kryzys na wesoło CLICK Grasia i Grada nominujemy do Ministerstwa Złych Kroków. Przyjmiemy ich jak doprowadzą coś do końca offszorowo z korzyścią no nie wiadomo dla kogo!
PS3 (Z tą fakturą to taki żart za znanymi prześmiewcami z Wprost, my donieśliśmy póki co społecznie.) PS4 ((Ale jeśli jednak widzi Pan w nas choć ciut potencjału to fakturę możemy przesłać - można ją wpuścić w koszt ochrony rządu przed i pod grubą budżetową kreskę, która nadchodzi))
PS5 Nie nudzimy dłużej bo jest Pan osobą niezwykle zabieganą (ma boisku). A z tym spadaniem korony podczas przeprosin za Grasia, to proszę nam wierzyć dla nas i tak pozostanie Pan na zawsze KRÓLEM. Więc jeszcze raz pozdrawiamy i przepraszamy za Panem.
Środa, 9.09.2009
Wtorek, 8.09.2009
Poniedziałek, 7.09.2009
Należy też pamiętać, że podatki wpływające do Skarbu Państwa są głównym elementem umowy społecznej. My płacimy podatki, a rząd wypełnia swoje zadania do których należy: walka z korupcją, bezpieczeństwo i co najważniejsze dobrobyt obywateli. W sytuacji kryzysu, gdy zagrożony zdaje się nasz codzienny byt i często oszczędzamy na podstawowych potrzebach jak żywność czy lekarstwa, nie mówiąc już o zatorach płatniczych w systemie finansowym, wpływy podatkowe będą spadały. Oczekujemy też profesjonalizmu od rządzących, a nie PR-kiej zabawy w kotka i myszkę. Co więcej, dotychczasowe zaniechania i lenistwo rządu pogłębiają skalę dziury budżetowej i przyszłych kłopotów finansowych Państwa i obywateli. Pozostaje również zagadką dlaczego zaserwowano nam właśnie teraz ów informacyjny balon.
2. Niniejszy artykuł ukazał się w dzisiejszym wydaniu Gazety Bankowej. Polecamy Gazetę Bankową.
Rachunek sumienia
Jerzy Bielewicz
Po tygodniu wakacji pod żaglami i bolesnym powrocie do rzeczywistości, trzeba stwierdzić, że w kryzysie sezon ogórkowy nie istnieje. Bo oto kilka krajów Azji zanotowało nadspodziewanie wysokie wzrosty PKB w drugim kwartale, Francja i Niemcy wyszły z technicznej recesji, Chiny doświadczyły korekty na giełdzie, a Wielka Brytania i USA dalej notują znaczne spadki podstawowych wskaźników ekonomicznych.
Z morza informacji eksperci starają się wyłowić najcenniejsze dane i na ich podstawie określić trendy oraz finansową prognozę pogody na przyszłość. A jest to nie laba zadanie. Jedni odwołują kryzys, drudzy zaś przestrzegają przed długą rekonwalescencją. Mamy niewątpliwie do czynienia z kształtowaniem się nowego porządku w gospodarce światowej i widać jak na dłoni, że zmiany następują w sposób nieodwołalny, z niezwykłą dynamiką. Stawką w grze jest stabilność polityczna i gospodarcza, a żetonami dobrobyt obywateli poszczególnych krajów i regionów. Czy znajdziemy konsensus i równowagę? Z pewnością tak, jeśli zdołamy sięgnąć do korzeni niedomagań w światowej gospodarce, a następnie określimy nowe standardy, reguły zachowań przywracając rozsądek, konserwatyzm i umiar na rynkach finansowych. Póki co, kryzys zrodzony w instytucjach finansowych ma się dobrze, a znajdujemy się co najwyżej w jednej trzeciej drogi – czy jednak we właściwym kierunku?
Stan świadomości. W zeszłotygodniowej prasie ukazały się dwa znaczące artykuły, autorstwa profesora Nouriela Roubiniego z Uniwersytetu Nowy York i Kennetha Rogoff z Uniwersytetu Harvarda. Roubini argumentuje, że wyjście z kryzysu będzie długotrwałe i obarczone ryzykiem ze względu na nadmierne lewarowanie w gospodarce oraz zagrożenia inflacją i potencjalnym wzrostem cen energii. Nie pochwala również dalszej ekspansji fiskalnej. Rogoff chce natomiast nowych regulacji w sektorze finansowym, widzi zagrożenia w tanim kredycie dla instytucji finansowych, ich skłonność do nadmiernego ryzyka i krótkoterminowych spekulacji, a mimo szlachetnych intencji, podobnie jak Roubini, poddaje się swoistej poprawności politycznej. Obaj unikają jak ognia wskazań na oczywiste ułomności systemu finansowego.
Tymczasem The Economist w kolejnych artykułach egzaminuje niespodziewane odbicie w gospodarkach Azji. Azjatyckie rynki wschodzące weszły w kryzys w świetnej kondycji finansowej - z długiem publicznym co najmniej dwukrotnie niższym niż w Europie czy Stanach Zjednoczonych, często z pokaźnymi nadwyżkami handlowymi i zapasem gotówki. Średnio zastrzyk finansowy na wsparcie gospodarki był tam też wyższy niż w innych regionach geograficznych i osiągnął ponad 4 proc. PKB. Wpływy z eksportu zastąpione zostały zwiększonym popytem wewnętrznym. Ci z nas, którzy znają region, wiedzą, że z racji niskiego poziomu życia i zarobków oraz młodej populacji każdy dodatkowy juan, rupia czy dolar szybko znajdzie drogę na rynek i zostanie wydany na podstawowe potrzeby – stąd skuteczność w stymulowaniu popytu wewnętrznego. Z drugiej strony, Chiny, Indie czy Indonezja nie mogą pochwalić się zaworem bezpieczeństwa w postaci powszechnego dobrobytu obywateli. Stabilność w tych krajach zależy od nastroju ulicy, jak pokazały chociażby niedawne zamieszki w północnych prowincjach Chin.
Światowy PKB, dzięki wzrostom w Azji, ustabilizował się. Tymczasem ekonomiści spierają się czy wyjście z kryzysu będzie miało kształt liter V, W czy U. Przez ostatnie tygodnie giełdy wskazują na scenariusz V. Roubini skłania się do literki U z długotrwałym i uporczywym zastojem w gospodarce. Jednak najgorszy byłby scenariusz WW (w języku angielskim ten skrót zawiera szczególnie groźną konotację), który oznacza niespotykaną zmienność wskaźników ekonomicznych, kursów walut, indeksów giełdowych, a w konsekwencji niestabilność gospodarczą, polityczną, niepokoje społeczne oraz konflikty regionalne.
Derywaty czyli kreatywna księgowość? Zło, zagrożenie na przyszłość i jedna z głównych przyczyn obecnych zawirowań na rynkach finansowych, czego nie przyznadzą Roubini i Rogoff, skryte zostały w postaci derywatów (instrumenty pochodne) w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych na całym świecie.
Kryzys sub primes byłby niemożliwy bez rynku derywatów. Jednak derywaty sięgają daleko poza kredyty hipoteczne, a sposób ich rozliczania ociera się o kreatywną księgowość. Do bilansów i rachunków wyników według obowiązujących standardów księgowych trafiają jedynie różnice w subiektywnych wycenach derywatów w kolejnych okresach rozrachunkowych. Ogromne znaczenie mają również zmiany w standardach księgowych pozwalające na re-klasyfikację instrumentów finansowych. Bank HVB z Grupy Unicredit przyznaje w swych sprawozdaniach za rok 2008, że re-klasyfikacja derywat pozwoliła mu uniknąć strat wysokości 1,8 mld euro, a także spowodowała wzrost sumy bilansowej banku o ... bagatela 60 mld euro! Przy takiej dowolności trudno mówić o takiej czy innej adekwatności kapitałowej instytucji finansowych.
Innym jaskrawym i powszechnie znanym przykładem potwierdzającym postawioną tezę jest bez wątpienia AIG – amerykański gigant ubezpieczeniowy. Dotychczas USA wyłożyło 150 mld dolarów na zobowiązania AIG wynikające z zapadających instrumentów pochodnych tzw. CDS-ów (Credit Default Swaps). AIG wystawiało papiery bez pokrycia i odpowiedniego zabezpieczenia w kapitale! Za szwindel zapłacili podatnicy. Czy w takiej sytuacji, 1 bilion (1000 miliardów) dolarów derywatów, które kontroluje JP Morgan to droga do krainy szczęśliwości czy dowód nadchodzącej katastrofy? A na naszym podwórku - czy derywaty w pozycjach pozabilansowych (278 mld złotych) o wartości nominalnej 200 mld złotych przy sumie bilansowej Banku Pekao wynoszącej tylko 124 mld złotych (sprawozdanie półroczne, 2009) dodają splendoru czy może okażą się kostką domina w globalnej grze?
Poziom potencjalnego zadłużenia z tytułu derywatów nie został dotąd oszacowany, a próby rozwiązania problemu nie przyniosły pożądanych wyników. Nie uregulowano rynku instrumentów pochodnych. Opór stawia lobby finansowe. Nie znaleziono sposobu na wczesne i rozsądne rozliczenie derywatów. Amerykański FED poszedł niezwykle daleko, założył spółki zależne, które forsowały wykup toksycznych instrumentów z dyskontem przed terminem zapadalności. Potencjalni beneficjanci derywatów nie godzą się na sprzedaż, wierzą w ostateczne zyski. W końcu jak pokazał casus AIG, jeśli duża instytucja finansowa nie byłaby w stanie ponieść kosztów powziętych zobowiązań, zastąpią ją w tym podatnicy . Czy nie mamy do czynienia z paradoksem? Czy szantaż ze strony finansjery i słabość polityków nie grozi kolejnym załamaniem? Przy tym budzi niepokój poszukiwanie tematów zastępczych. Takim w Stanach Zjednoczonych zdaje się reforma ubezpieczeń społecznych. Co najmniej od czterech kadencji problem pozostaje nierozwiązany. Temat zelektryzował i podzielił opinię publiczną, pozbawiając administrację amerykańską pola manewru w innych obszarach. Dzieje się tak w sytuacji gdy niemal wszystkie stany stoją na progu niewypłacalności, bankrutują kolejne banki regionalne, rośnie bezrobocie i zadłużenie obywateli. Administracja amerykańska wewnętrznie sparaliżowana zdaje się wybierać strategię na przetrwanie. Niestety, po książkowym otwarciu, kiedy określono krótkoterminowe potrzeby kapitałowe, zabrakło drugiej fazy zarządzania kryzysowego - implementacji długoterminowego wiarygodnego planu wyjścia z kryzysu wraz ze wzmożoną kontrolą rynków finansowych.
Teoria zarządzania w kryzysie narodziła się w USA. Czyżby szewc miał chodzić bez butów?
Odrealnienie lewarowaniem. Alarmować powinny raporty banków inwestycyjnych o krociowych zyskach z rynku obligacji i spekulacji na kursach walut, bowiem lekarstwem na nadmierne lewarowanie nie może przecież być... dalsze nadmierne lewarowanie. Boom na rynku obligacji nie ominął Polski. Minister Rostowski ogłosił plany wydania tzw. obligacji infrastrukturalnych. Według agencji Fitach – Polska, zadłużenie z tytułu wystawionych obligacji sięga już 41,8 mld złotych. Na koniec roku przekroczy bez trudu 50 mld złotych włączając obligacje infrastrukturalne, samorządowe, oraz te wydawane przez Agencję Rozwoju Przemysłu, PKN Orlen czy TP SA jak i wiele, wiele innych firm. Czy wierzymy, że CDS-y skutecznie zabezpieczą ryzyko związane z wysypem obligacji i dalszym wzrostem balastu zadłużenia? A może przykład AIG skłania do diagnozy o ciężkiej i przewlekłej przypadłość? Świat derywatów dawno oderwał się od rzeczywistości finansowej, a jedynym realnym elementem pozostają wysokie prowizje dla wystawiających i sprzedających kolejne transze skomplikowanych produktów. Właśnie dlatego, że rynek CDS-ów, CIRS-ów (Currency Interest Rate Swaps) i opcji walutowych na przekór logice ma się dobrze, należy szukać odpowiedzi na pytanie: ile z tych instrumentów służy czystej spekulacji lub kreatywnej księgowości, a nie ma pokrycia w kapitale?
Spekulacje. Przed korektą na giełdzie w Chinach wskaźniki cena/zysk doszły do rekordowego poziomu - 30-razy, przy niemal 100 proc. wzroście indeksów od dołków z października zeszłego roku. Również wysokie wyceny banków na GPW pozbawione są jakiegokolwiek uzasadnienia biorąc pod uwagę spadające zyski i złą perspektywę branży. Analiza wskaźnikowa pokazuje, że względne wyceny banków w stosunku do zysków przekraczają właśnie przedkryzysowe szczyty. Tymczasem według „Wprost” straty polskich przedsiębiorstw na opcjach walutowych przekroczyły 100 mld zł. Ponownie pojawiły się na naszym rynku instrumenty pochodne podobne do tych, na które nabrali się przedsiębiorcy latem zeszłego roku. Banki ciągle kuszą CIRS-ami.
Nasz region. Region Europy Środkowej i Wschodniej jest szczególnie podatny na dekoniunkturę. Wystarczy wspomnieć sytuację w Krajach Bałtyckich, Rumunii, Ukrainie czy samej Rosji. Kumulujące się spadki produkcji przemysłowej sięgają kilkudziesięciu procent. Przytoczone uwarunkowania dotyczą również nas, chociażby przez fakt, że właścicielem drugiego co do wielkości banku w Polsce jest włoski Unicredit, który wraz ze spółkami z grupy HVB, Bank of Austria i właśnie Pekao, zainwestował w regionie największy kapitał. Unicredit w przeciwieństwie do banków skandynawskich czy PKO BP nie podjął dotąd żadnych rezerw na ryzyko związane z niezwykle wysoką ekspozycją do gospodarek najbardziej dotkniętych przez kryzys. Należy przypuszczać, że w pozycjach pozabilansowych posiada... derywaty zabezpieczające przed tym ryzykiem. Dodatkowo, na włosku wisi długo oczekiwane wsparcie dla Unicredit ze strony włoskiego rządu ze względu na rozpoczęte właśnie śledztwo w sprawie uchybień podatkowych. Sporne kwoty sięgają kilku miliardów euro.
Jak dzieci we mgle. Niestety, nie ma jednej globalnej recepty na kryzys. Pozostaje rozsądek, instynkt samozachowawczy, rzetelność i umiar w bankowości oraz działania w ramach istniejącego porządku państw, stref, unii gospodarczych czy struktur korporacyjnych. Nawet jeśli recesja w USA, Niemczech czy Francji zakończy się z technicznego punktu widzenia to kryzys nadal będzie trwał, a powrót do zrównoważonego wzrostu okaże się możliwy dopiero, gdy zdefiniujemy prawidłowo przyczyny dzisiejszych kłopotów i w sposób rzeczywisty zdołamy im zaradzić. Sama kroplówka pomocy finansowej dla instytucji finansowych kosztem wzrostu zadłużenia nie wystarcza, bowiem środki pomocowe i nowe pożyczki nie trafiają do realnej gospodarki, a wykorzystywane są na ryzykowne, krótkoterminowe acz wątpliwe spekulacje. Niestety błądzimy w poszukiwaniu nowego porządku na miarę Bretton Woods. Czy cel osiągniemy przed szkodą czy po szkodzie pozostaje bez odpowiedzi. Warunkami sukcesu są wychwycenie nadużyć i zagrożeń w bankowości inwestycyjnej oraz określenie nowych reguł gry w szczególności na rynku instrumentów pochodnych. Rację mają Ruobini i Rogoff przestrzegając przed nieuzasadnionym optymizmem.
Lektura na weekend:
Ryzyko destabilizacji finansowej jest spore CLICK
Recovery ahead, unemployment up CLICK
Wspólny mianownik powyższych artykułów wskazuje na wyboistą drogę wyjścia z kryzysu. Z drugiej strony urzędowy optymizm ma się nijak do stojących przed światową gospodarką wyzwań. Ciągle czekamy na wiarygodny plan naprawy i nowe regulację na rynkach finansowych. Bez nich kolejne "plany stymulujące" skończą się jedynie zwiększonym zadłużeniem państw i instytucji finansowych oraz pompowaniem kolejnych coraz to większych baniek spekulacyjnych, a w konsekwencji hiperinflacją i niepokojami społecznymi. W październiku poznamy dane roczne budżetu USA. Wielu ekonomistów boi się tzw. efektu października, gdy ogłoszony poziom zadłużenia USA i deficyt finansów publicznych "przestraszą" rynki i spowodują głębokie spadki na giełdach. W naszej ocenie jeśli do tego czasu nie znajdziemy lekarstwa - szczepionki na kryzys w postaci sprawnego systemy monetarnego i regulacji rynków finansowych ryzyko załamania już w październiku zdaje się niezwykle groźne. Warto również wrócić do zeszłotygodniowej Lektury na weekend: The rising tide of unemployment CLICK
Czwartek, 3.09.2009
PZU - znowu drenaż finansowy, czyli ugoda kosztem największego polskiego ubezpieczyciela CLICK
Trudno winić rząd, że dąży do ugody. Jednak nie dość, że PZU zostało kupione przez Eureko za pieniądze ... PZU to teraz Skarb Państwa pospołu z tym samym Eureko dokona niespotykanego drenażu finansowego największego polskiego ubezpieczyciela. Czym bardziej wymyślne figury kreśli właściciel, Skarb Państwa, tym gorzej dla spółki. Tak można podsumować dotychczasową historię prywatyzacji PZU. Nie ulega wątpliwości, że tak czy inaczej, niezależnie od rodzaju ugody z Eureko, stratni będą podatnicy. Czy odpowiedzialni za ten stan rzeczy poniosą konsekwencje swych decyzji? Wiemy już, że nie. Jeszcze raz widać jak na dłoni słabość struktur państwowych, które nie potrafią zapobiec nadużyciom i rozliczyć winnych wielomiliardowych strat.Tymczasem Polacy chcą walki z korupcją CLICK
Wtorek, 1.09.2009
Zamieszczamy list wystosowany dzisiaj do wszystkich i każdego z osobna członków Rady Nadzorczej Pekao SA
Pan Jerzy Woźnicki
Przewodniczący Rady Nadzorczej
Bank Pekao SA
Grzybowska 53/57
00-950 Warszawa
Szanowny Panie Przewodniczący,
W trakcie ZWZ Banku Pekao SA skierowałem wniosek do Rady Nadzorczej o audyt decyzji podjętych przez Zarząd Banku w relacjach z Pirelli & C. Real Estate SpA (Pirelli). W swojej odpowiedzi na mój wniosek Pan jako Przewodniczący Rady Nadzorczej potwierdził, że obecni na Zgromadzeniu członkowie Rady Nadzorczej stanowią kworum.
Wobec upływu czasu, jako akcjonariusz Banku Pekao SA domagam się, aby Rada Nadzorcza zajęła stanowisko w sprawie umów podpisanych przez Bank z Unicredit SpA. i Pirelli w czerwcu 2005 roku i kwietniu 2006 roku. Czy dotrzymano procedur i regulaminu Banku podejmując decyzję o podpisaniu długoterminowej umowy wspólników z Pirelli? Czy umowy te wg Rady Nadzorczej i jej członków są zgodne z interesem Banku Pekao SA.? Z jakiego powodu fakt podpisania tych umów dotychczas zatajono przed rynkiem publicznym?
Jednocześnie zwracam uwagę na inne zastrzeżenia dotyczące Sprawozdań Finansowych za rok 2008 i działań obecnego Zarządu stanowiących potencjalne zagrożenie dla interesu i stabilności Banku. Między innymi:
Wierzę, że mając na względzie interes Pekao SA, Rada Nadzorcza przedstawi wnioski wynikające z audytu umów z Pirelli i Unicredit, a także odniesie się do zarzutów przedstawionych powyżej.
Pozostaje z poważaniem,
Jerzy Bielewicz
Poniedziałek, 31.08.2009
Oświadczenie
W dniu dzisiejszym odbędzie się NZA Banku PKO BP. Przyczyną zwołania są zmiany w Radzie Nadzorczej. Wg. naszej informacji z RN odwołana zostanie jej dotychczasowa przewodnicząca Pani Marzena Piszczek. Pani Przewodnicząca przeciwstawiła się wypłacie 3 mld złotych dywidendy z PKO BP w tym roku. Ze wszech miar należy uznać jej profesjonalizm i integralność. W naszej ocenie plany wypłaty 3 mld złotych osłabią pozycję konkurencyjną banku PKO BP w stosunku do głównego konkurenta Pekao SA, na którego czele stoi Jan Krzysztof Bielecki. Skarb Państwa zamierza powołać na członka Rady i Przewodniczącego Pana Cezarego Banasińskiego. Pan Banasiński, od 2006 roku członek Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisji Nadzoru i Funduszy Emerytalnych, wsławił się w jako Prezes Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kiedy w praktyce umożliwił połączenia banków Pekao i BPH wbrew stanowisku Rządu i Ministerstwa Finansów. Warto przypomnieć, że Unicredit w Umowie Prywatyzacyjnej Pekao SA zobowiązał się nie przejmować żadnego innego banku w Polsce. Taki warunek zgodnie z intencją rządu miał uniemożliwić nadmierną koncentrację kapitału w sektorze bankowym. Unicredit nie dopełnił litery Umowy Prywatyzacyjnej, przeforsował połączenie Pekao i BPH przy otwartym wsparciu prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Balcerowicz w swej argumentacji za fuzją banków opierał się właśnie na opinię UOKiK, na którego czele stał Banasińskiego. Usunięcie ze stanowiska Przewodniczącej Rady Nadzorczej PKO BP, Pani Marzeny Piszczek uważamy za wielki błąd Skarbu Państwa, który tym samym stwarza bezpośrednie zagrożenie dla integralności PKO BP.
O przychylności SP dla Unicredit i prezesa Pekao Jana Krzysztofa Bieleckiego świadczą liczne decyzje organów Państwa i spółek zależnych. Ostatnio informowaliśmy o decyzji zarządu PKO BP (komunikat z 3.08.2009), że dystrybucją akcji nowej emisji Banku PKO zajmie się spółka z ... Grupy Unicredit. W zakładce Doradca rządu CLICK przedstawiamy liczne inne przykłady. Jednak symboliczne wręcz było wystąpienie premiera Tuska w Krynicy w zeszłym roku. W obecności Jana Krzysztofa Bieleckiego poinformował o planach wejścia Polski do strefy euro. Ministrowie rządu dowiedzieli się o tym zamierzeniu dopiero z mediów.
Przemożny wpływ Prezesa Bieleckiego na decyzję obecnego rządu, organów Państwa i spółek zależnych od SP tworzy, w opinii bankowców, sytuację quasi monopolu w sektorze bankowym i zagraża konkurencji między podmiotami na tym rynku.
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Lektura na weekend: The rising tide of unemployment CLICK
Autorzy porównują obecne dane o bezrobociu z danymi czasu depresji lat trzydziestych. Wnioski nastrajają bardzo pesymistycznie. Zastanowienie budzą zebrane wypowiedzi przedstawicieli establishmentu amerykańskiego wskazujące, że obecny kryzys w swych konsekwencjach okaże się o wiele poważniejszy od tego z lat trzydziestych. Stosunkowo niskie bezrobocie, wg danych statystycznych, utrzymuje się dzięki wydatkom rządowym w ostatnim dziesięcioleciu, w szczególności na zamówienia w przemyśle militarnym. Produkcja zbrojeniowa okazuje się jedyną dziedziną wzrostu. W konkluzji autorzy pochwalają politykę kreowania pieniądza przez FED, która zapobiega dalszemu zadłużaniu kraju przy jednoczesnej kontynuacji programów rządowych.
Piątek, 28.08.2009
Środa, 26.08.2009
Wzrost bezrobocia i spadek inwestycji CLICK Z pośród danych opublikowanych przez GUS niepokoi wzrost bezrobocia, spadek inwestycji i zamówień w przemyśle, gdyż te wielkości wskazują jak reagują przedsiębiorcy na otoczenie gospodarcze.
Idzie druga fala kryzysu CLICK Trudno znaleźć kontrargumenty, jeśli o drugiej fali kryzysu mówią szefowie banków. Z drugiej strony czy uczynili co należy by do tego nie dopuścić? Jak oceniać nieuzasadnione wzrosty na giełdach? Czy przypadkiem nie jest to napychanie portfeli ( Deutche Bank ma rozbudowaną bankowość inwestycyjną, która przynosi obecnie krociowe zyski) póki owa druga fala kryzysu nie nadejdzie?
Rząd zabierze miliardy elektrowniom CLICK Na próżno od miesięcy przypominamy, że koszt kapitału w firmach jest znacznie wyższy od kosztu kapitału jaki musi zapłacić Państwo. Drenowanie spółek Skarbu Państwa z kapitału nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego, co więcej pogarsza sytuację budżetu. Jak drenaż finansowy pogodzić z planami prywatyzacji spółek? Jak drenowanie elektrowni pogodzić z informacjami o ich wysokich potrzebach inwestycyjnych? Straty poniosą podatnicy bo to oni pokryją między innymi różnice w koszcie kapitału.
Pekao dało sygnał do spadków na GPW CLICK
Wtorek, 25.08.2009
MFW: Odłożyć wejście Euro na później CLICK Słusznie, należy zająć się realnymi problemami w gospodarce.
Upadnie jeszcze 150 do 200 banków CLICK Tymczasem administracja amerykańska wdała się w politycznie niebezpieczną dyskusję na temat reformy ubezpieczeń zdrowotnych - healthcare. Konflikt na tym polu trwający od co najmniej czterech kadencji wywołał polaryzację społeczeństwa amerykańskiego i ograniczył zdolność manewru administracji w walce z kryzysem.
Obniżka stóp procentowych na Węgrzech CLICK Znaczna obniżka stóp procesowych w Polsce byłaby również wskazana. Okazję daje umocnienie złotego. Zmniejszono by ryzyko spekulacji na złotym i GPW, do którego prowokuje dysparytet stóp procentowych między naszym krajem, a źródłami kapitału niezbędnego do transakcji carry trade. Podczas gdy JP Morgan rekomenduje inwestycje na GPW, notowany względny poziom wycen przekracza właśnie szczyty hossy wg analizy wskaźnikowej ze względu na zmniejszone zyski spółek, a zwłaszcza banków.
Poniedziałek, 24.08.2009
Politycy wracają z wakacji. A mają przed sobą nie lada zadania. W kasie państwowej brakuje pieniędzy. Pomysły na łatanie dziury w gotówce przybierają kuriozalne kształty. Oto ogłoszono, potencjalną przemianę policji drogowej w urzędników fiskusa. A chodzi o kolejny podatek, tym razem od użytkowania samochodów służbowych na podróże prywatne. Policjant zatrzymujący nas na drodze, jeśli korzystamy z samochodu służbowego, będzie miał obowiązek zweryfikować czy jedziemy prywatnie czy służbowo. Jeśliby jego zdaniem podróż ma charakter prywatny, zgłosi ten fakt do urzędu skarbowego. Tak z pewnością będzie gdy po drodze do roboty odwozimy dzieciaki do przedszkola lub szkoły. Trudno znaleźć lepszy przykład działań pozornych obecnej ekipy Ministerstwa Finansów. Genialny plan miałby jakoby przynieść kilkadziesiąt dodatkowych milionów do budżetu. Dochody państwa spadają z miesiąca na miesiąc w skali miliardów złotych, w czasie gdy urzędnicy państwowi zajmują się projektami, które, raz nie mogą przynieść realnego ratunku, dwa są nastawione na propagandowy efekt, trzy budzą zastrzeżenia natury prawnej, cztery wywołują gwałtowny sprzeciw w samej policji. Do końca roku podatkowego zostało 4 miesiące, może warto ustawowo odwołać liczne ulgi podatkowe. Choćby zwolnione z opodatkowania z początkiem przyszłego roku wypłat z funduszy świadczeń socjalnych - w skali roku 500 mln uszczerbek dla budżetu. No i co z obietnicą premiera, że nie będzie podwyżek podatków. Rozumiemy, że chodziło o podwyżki starych już istniejących, a nowe podatki to inna para kaloszy. My też mamy kilka pomysłów. Proponujemy nowy podatek - Zryczałtowany Podatek Od Głupoty Oraz Rozlicznych Zaniechań (w skrócie: ZPOGORZej). Każdy przejaw głupoty będzie zgłaszany do organów ścigania i skarbowych co jako pierwsi niniejszym czynimy. Przedstawiciele kierownictwa politycznego resortu finansów winni być karani szczególnie surowo. W ich przypadku, jak widać, trzykrotna recydywa póki co skutkuje awansem.
Czwartek, 20.08.2009
Nouriel Roubini: Amerykańska recesja jeszcze się nie skończyła CLICK
Podobnie jak w omawianym wczoraj artykule trudno i tu dopatrzyć się diagnozy konkretnych przyczyn recesji. Autor ogranicza się do wskazania na nadmierne zadłużenie obywateli oraz w sektorze finansowym. Jeszcze raz warto przypomnieć, powołując ma przykład AIG, że owo nadmierne lewarowanie wynika przede wszystkim z balastu nierozliczonych derywatów. Poziom potencjalnego zadłużenia z tytułu nierozliczonych derywatów nie został dotąd oszacowany, a próby rozwiązania problemu nie przyniosły pożądanych wyników. Amerykański FED poszedł niezwykle daleko i założył spółki zależne, które proponują wykup toksycznych instrumentów pochodnych z dyskontem przed terminem zapadalności. Potencjalni beneficjanci derywatów nie godzą się na taką sprzedaż, wierzą w ostateczne zyski. W końcu jak pokazała sytuacja AIG, jeśli duża instytucja finansowa nie byłaby w stanie ponieść kosztów powziętych zobowiązań, zastąpią ją podatnicy i rządy, które śpieszą nieodmiennie z pomocą. Niestety, beneficjenci pomocy uzyskują w ten sposób jeszcze raz tani kapitał do wątpliwych i ryzykownych operacji finansowych. Alarmować powinny raporty banków inwestycyjnych o krociowych zyskach z rynku obligacji i spekulacji na kursach walut bowiem lekarstwem na nadmierne lewarowanie nie może być przecież dalsze... nadmierne lewarowanie. Nie uregulowano niestety rynku instrumentów pochodnych. Próby napotykają na opór lobby finansowego. Nie znaleziono też sposobu na wczesne rozliczenie nawet najbardziej absurdalnych derywatów. Nawet jeśli recesja w USA zakończy się z technicznego punktu widzenia to kryzys nadal będzie trwał, a powrót do zrównoważonego wzrostu będzie możliwy dopiero, gdy zdefiniujemy prawidłowo przyczyny dzisiejszych kłopotów i w sposób rzeczywisty zdołamy im zaradzić. Sama kroplówka nie wystarczy, bowiem jak pokazują doświadczenia, środki pomocowe nie trafiają do realnej gospodarki, lecz wykorzystywane są do pompowania kolejnych baniek finansowych. Dobrym przykładem jest odbicie na giełdzie w Chinach, na której wskaźniki cena/zysk doszły do rekordowego poziomu - 30-razy. Również zagrożenie dla realnej gospodarki wzrostem inflacji i cen nośników energii wydają się wielce realne w średnim okresie.
W naszej ocenie świat znalazł się w jednej trzeciej drogi z kryzysu, przy czym ciągle błądzimy w poszukiwaniu nowego porządku na miarę Bretton Woods. Kluczem niewątpliwie jest wychwycenie nadużyć w bankowości inwestycyjnej i określenie nowych reguł gry w szczególności na rynkach instrumentów pochodnych.
Środa, 19.08.2009
Autor artykułu mimo szlachetnych intencji poddaje się swoistej poprawności politycznej i boi jasno zdefiniować oczywiste ułomności systemu finansowego, co więcej przewiduje kolejny krach, ale dopiero za 5 lat. W naszej ocenie ciągle nie zdiagnozowano wprost przyczyn obecnego kryzysu. "Zło", zagrożenie na przyszłość i jedna z głównych przyczyn obecnych zawirowań na rynkach finansowych skryte zostały w postaci derywatów w pozycjach pozabilansowych instytucji finansowych. Do bilansów i rachunków wyników wg obowiązujących standardów księgowych trafiają jedynie różnice w subiektywnych wycenach derywatów w kolejnych okresach rozrachunkowych. W takiej sytuacji trudno mówić o adekwatności kapitałowej tych instytucji. Jaskrawym przykładem potwierdzającym niniejszą tezę jest bez wątpienia AIG. USA musiało wyłożyć 150 miliardów dolarów na zobowiązania AIG wynikające z zapadających CDS-ów (Credit Default Swaps). AIG wystawiało papiery bez pokrycia i odpowiedniego zabezpieczenia w kapitale! Za szwindel zapłacili podatnicy. Czy 1 bilion dolarów derywatów w pozycjach pozabilansowych JP Morgan to droga do krainy szczęśliwości ? Na naszym podwórku, czy derywaty w pozycjach pozabilansowych o wartości nominalnej dwukrotnie przekraczające sumę bilansową Banku Pekao SA dodają splendoru? Naszym zdaniem NIE. Świat derywatów dawno oderwał się od rzeczywistości finansowej, a jedynym realnym elementem pozostają wysokie prowizje dla wystawiających i sprzedających kolejne transze skomplikowanych produktów. Czy jesteśmy gotowi zdefiniować poprawnie przyczyny kryzysu? Czy potrafimy naprawić tę sytuację poza aplikowaniem kroplówki? Pytania te ciągle pozostają bez żadnych odpowiedzi.
Tymczasem wg. Wprost straty polskich przedsiębiorstw na opcjach walutowych przekroczyły 100 mld zł. Ponownie pojawiły się na naszym rynku instrumenty pochodne podobne do tych, na które nabrali się przedsiębiorcy latem zeszłego roku. Banki ciągle też kuszą tzw. CIRS-ami (Currency Interest Rate Swaps). Instrumenty te okazały się zabójcze dla klientów Unicredit i przedsiębiorców we Włoszech.
Poniedziałek, 17.08.2009
Piątek - Poniedziałek, 10.08.2009
Poniedziałek, 3.08.2009
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek, jako akcjonariusz Banku PKO BP, w dniu 30 czerwca złożyło w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew przeciw uchwałom podjętym na Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Banku.
Świat polskich finansów kolejny raz bez żenady popada w nonsens. Okazuje się, że sprzedaż akcji nowej emisji "kierownictwo" (określenie zaczerpnięte z "Rz") Banku PKO BP chce powierzyć największemu swojemu konkurentowi - Unicredit. Nie ma to jak dać zarobić konkurencji. Co więcej detale akcjonariatu PKO BP, ba jego struktura będą znane i zależeć będą od woli Unicredit oraz Pekao SA. Czy największy polski bank kontrolowany przez Skarb Państwa nie potrafi uplasować sam swoich akcji na naszym rynku? Więcej informacji o niezmierzonej przychylności obecnej ekipy rządzącej dla Unicredit, Pekao SA i Jana Krzysztofa Bieleckiego kosztem instytucji kontrowanych przez Skarb Państwa w zakładce Doradca Rządu CLICK.
Zagranicą wybrali Niemców i Amerykanów, a w Polsce... Włochów CLICK
Czwartek, 30.07.2009
"Trzepanie leszcza". Czyli jak zarobić bez ryzyka CLICK
Bartkiewicz zdetonował bombę CLICK
Środa, 29.07.2009
Globalne kasyno znowu otwarte. Na koszt podatników. CLICK
Szef banku: Przestańmy oszukiwać klientów CLICK
Poniedziałek, 27.07.2009
Los stoczni
Do końca miesiąca trwa odliczanie w sprawie sprzedaży stoczni wg oświadczenia premiera. Jak każdy chcielibyśmy, aby stocznie znalazły nabywcę, jednak nie wierzymy od początku w transakcję proponowaną przez rząd. Bo jakże Państwo, członek UE mogłoby sprzedawać majątek narodowy nieznanemu inwestorowi poprzez raj podatkowy. Dodatkowo, zawyżenie ceny gazu w kontrakcie katarskim świadczyłoby, że Skarb Państwa powinien pozostać co najmniej współwłaścicielem stoczni. Transakcja całkowicie nieprzejrzysta, co więcej jeśli doszłaby do skutku, pytanie o prawdziwych beneficjentów pozostałoby bez odpowiedzi. Taka jest natura rajów podatkowych. Czy zyskaliby na niej stoczniowcy? Pokaże przyszłość.
Poważne zastrzeżenia budzi fakt, że premier obarczył pełną odpowiedzialnością ministra skarbu Aleksandra Grada, który skompromitował się kilkukrotnie brakiem wiedzy o tożsamości inwestorów. Brak nam wiary, że premier Tusk nie posiadał pełnej wiedzy o inwestorach, strukturze transakcji jak i o zagrożeniach. Wg jego własnych słów premier zjeździł pół świata, aby znaleźć inwestorów. Los stoczni był również w centrum kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.
Bez względu czy transakcja dojdzie do skutku, żądamy pełnych wyjaśnień, odsłonięcia szczegółów, stron kontraktów, wszystkich beneficjentów jak i gwarantów na terenie Polski.
Gwarantów na terenie Polski (?), bowiem sam fakt dopuszczenia do aukcji gracza z raju podatkowego budził nasze zastrzeżenia i jak pokazuje obecna sytuacja naraził Skarb Państwa i stocznie na straty.
Poniedziałek, 20.07.2009
Pasztet Pruskiego
Były prezes PKO BP pozostawił po sobie schedę, która może sparaliżować działalność banku na długie miesiące. Prezes został odwołany, jednak uchwały podjęte na ZWZ PKO BP pozostały. W naszej opinii są one sprzeczne z interesem banku. Plany wypłata dywidendy, w tym zaliczkowej, wysokości 3 mld złotych do końca roku i podniesienie kapitału o 5 mld złotych spowodują zachwianie pozycji PKO BP jako lidera rynku. Zwróciła na to uwagę Agencja Ratingowa Moody's obniżając standing finansowy PKO BP. Czy znajdzie się nowy prezes, który będzie chciał wejść w te buty? Nie znana też jest strategia banku i cele na jakie chce wykorzystać pozyskane z emisji środki. Z całej sytuacji cieszy się zapewne główny konkurent PKO BP - Pekao SA z Janem Krzysztofem Bieleckim na czele. Jego bliskie powiązania z ministrem Rostowskim (do niedawna doradca Pekao SA) i premierem Tuskiem (kumpel z boiska) stawiają rząd w dwuznacznej sytuacji. Należy postawić pytanie: "Jakie są prawdziwe intencje wypłaty olbrzymich środków z PKO BP i jakie będą tego konsekwencje dla PKO BP i budżetu?
Przyprawa ala Rostowski
Minister finansów nie potrafi liczyć potencjalnych wpływów podatkowych do budżetu. Do takiej tezy skłania nas jego parcie na pieniądze z PKO BP i NBP. Przypomnijmy, że przy obecnym wymogu rezerw obowiązkowych pozostawienie 3 mld złotych w PKO BP mogłoby przełożyć się na 30 mld złotych kredytów dla firm. Pieniądze pozyskane z kredytów natychmiast zasiliłyby gospodarkę i poprzez zakupy inwestycyjne lub regulowanie zobowiązań, przyniosłyby tylko w pierwszym kroku prawie 6 mld złotych do budżetu w postaci podatku VAT. Tymczasem obecny minister na przekór wszelkiej logice postanowił przejeść zaliczki pochodzące z UE. Już wyprowadzenie funduszy infrastrukturalnych poza budżet zwiastowało kierunek poczynań rządu. Minister finansów, ktokolwiek nie znalazłby się na tym stanowisku, jako dwa priorytety powinien sobie postawić: wypracowanie sprawnego systemu gwarancji i poręczeń dla firm oraz usprawnienie przepływu środków unijnych do przedsiębiorstw, nie zaś w sposób bezmyślny drenować system finansowy oraz wyciągać rękę po nie swoje pieniądze.
Na dodatek Donald i Vincent nie odrobili lekcji pisemnych
Danie po łotewsku
W naszej ocenie, jeśli wesołe pomysły Rostowskiego i jego "strategia" na przetrwanie stanowić będą podstawą zarządzania finansami publicznymi państwa, to budżet już wkrótce pęknie i zakosztujemy smaku cięć emerytur, pensji w budżetówce, spadku konsumpcji, w konsekwencji fali upadłości, wysokiego bezrobocia podobnie jak ma to miejsce na Łotwie. Powinniśmy zdawać sobie jasno sprawę o co tak naprawdę grają politycy i do czego mogą prowadzić ich zaniechania i grzechy.
O nas
Kiedy 3 lata temu, wdaliśmy się w otwarty konflikt z Bankiem Pekao SA, nie przyszło nam do głowy gdzie ten konflikt nas zawiedzie. Racja była po naszej stronie. Sąd wszak oddał w nasze ręce dowody nieuczciwej gry zarządu Pekao SA i bezsprzecznych działań na szkodę banku. Przypomnijmy, że zarząd banku utajnił przed rynkiem umowy podpisane ze spółką matką Unicredit oraz z włoskim deweloperem Pirelli (patrz: ZWZ Pekao SA - uchwały do śmieci CLICK). Natychmiast po otrzymaniu przetłumaczyliśmy notarialnie z angielskiego fragmenty tych umów i złożyli jako dowody w sprawach sądowych i przed prokuraturą. Sądy zdecydowały o tłumaczeniu dokumentów w całości. Od dwóch lat zlecone przez sąd tłumaczenie ślimaczy się z miesiąca na miesiąc. W tym roku kolejny raz z rzędu złożyliśmy pozwy sądowe, aby ostatecznie wyjaśnić meandry tzw "Projektu Chopin", jak Włosi wdzięcznie nazwali umowy podpisane na szkodę Pekao SA.
Tymczasem po trzech latach choć nasze własne pytania dotyczące Pekao SA pozostają ciągle bez odpowiedzi, w oczach opinii publicznych, przedsiębiorców i poszkodowanych przez banki staliśmy się czymś na kształt instytucji zaufania publicznego, gdzie można otrzymać fachową doradę. "Instytucji", od której oczekuje się stanowiska w sprawach tak doniosłych jak budżet Państwa. Od opcji walutowych, ataku na złotówkę, wypłaty dywidendy z PKO BP, zakusów rządu na niezależność NBP niezmiennie przedstawiamy nasze opinie (patrz: Wersja polska CLICK) kierując się poczuciem sprawiedliwości i odpowiedzialnością za interes publiczny. Z satysfakcją odnotowujemy, że nasz punkt widzenia podzielają w coraz większym stopniu media. Nasz głos można odnaleźć w prasie i na licznych portalach internetowych od Związku Banków Polskich po uczelnie jak SGH. Z naszym zdaniem coraz bardziej liczą się organa państwa jak i politycy różnej maści.
Ostatnio, po naszych wystąpieniach na ZWZ PKO BP, Skarb Państwa przedstawił alternatywną uchwałę wypłaty "tylko" jednej trzeciej zysku tego banku w formie dywidendy. Jednak, aby kontynuować naszą działalność potrzebujemy wsparcia finansowego, bowiem poza rolą opiniotwórczą, podejmujemy działania przed sądami, które są bardzo czasochłonne jak i kosztowne.
Z tych też względów zapraszamy do zakładki Stowarzyszenie CLICK gdzie poza ogólną informacją, odnajdziecie państwo dane niezbędne, aby w sposób wymierny wesprzeć nasze działania, jeśli mają być one skuteczne.
Banki rzucone na pastwę losu CLICK
Bank of America kłopoty ze złymi długami CLICK
Tymczasem, Goldman Sachs i JP Morgan pokazały świetne wyniki. Czy jednak jest z czego się cieszyć? Goldman przyznał, że gro zysków pochodzi z rynków długu, za pośrednictwem których firmy, instytucje finansowe oraz poszczególne stany USA ratują swoją bieżącą płynność. Goldmana, wg oficjalnego komunikatu, widzi rynek długu jako źródło swojego przyszłego utrzymania. Raczej bliżej niż dalej, bańka długów za długi pęknie. Póki co zyski Goldman Sachs i JP Morgana będą odwrotnie proporcjonalne do stanu realnej gospodarki, a oba banki inwestycyjne po prostu sępią na kryzysie.
Wtorek, 14.07.2009
Tusk gorszy niż Lepper
Donald Tusk chce zabrać Narodowemu Bankowi Polskiemu 10 mld złotych. Podobnie jak Andrzej Lepper przed laty, premier uważa, że NBP posiada środki, które poratują polską gospodarkę. Działania obu polityków stoją w sprzeczności z konstytucją.
Jest jednak zasadnicza różnica: Andrzej Lepper chciał wypłaty z NBP, kiedy sytuacja w światowej gospodarce i na rynku walutowym była stosunkowo stabilna, natomiast Tusk czyni podobnie w środku światowego kryzysu. Czyżby obecny premier zapomniał jak srodze wykpiwał pomysł Leppera, powołując się na niezależność NBP i stabilność w gospodarce? Hipokryzja premiera sięgnęła zenitu!
Przyjrzyjmy się, o co chodzi. NBP, mówiąc w uproszczeniu, wypracowuje zyski w danym roku, gdy złoty traci na wartości. Z drugiej strony, nie dalej jak dwa dni temu minister finansów z rządu Tuska przedstawił nowelizację budżetu, a lwią częścią swego wystąpienia poświęcił przekonywaniu zebranych dziennikarzy o tym, że złoty w najbliższych miesiącach będzie się umacniał. Ba, minister Roztowski, zgodnie ze swoją tezą o umacnianiu się złotego, zapowiedział, że ministerstwo finansów będzie sprzedawać Euro, by pozyskać więcej złotówek - co też czyni. Czy w obu wypowiedziach nie ma przypadkiem sprzeczności? Skąd zyski w NBP za 2009 rok, jeśli złoty miałby się umacniać? Czyżby Tusk przed spotkaniem z prezydentem zapomniał pogawędzić ze swoim ministrem finansów?
Otóż nie, Tusk i Rostowski wywierają już teraz presję na NBP, aby ten nie zawiązywał za obecny rok tzw. rezerwy na zmiany kursowe, a także rozwiązał inne rezerwy, co dałoby upragniony zysk, przekazany później ustawowo do budżetu.
Działania obu panów są sprzeczne z ustawą zasadniczą, która gwarantuje samodzielność i niezależność NBP. Jeszcze raz, tak jak w przypadku dywidendy z PKO BP, Tusk i Rostowski chwytają się populizmu, a ich działania wskazują na indolencję finansową, która tym razem może doprowadzić do załamania złotego.
Pamiętajmy, że głównym argumentem banków inwestycyjnych podczas ataku na złotego przed kilku miesięcy było spostrzeżenie, że Polska może nie spłacić zapadających długów. Bankierzy z JP Morgan i Goldman Sachs wskazywali na niski poziom rezerw walutowych NBP w stosunku do wielkości zapadających rat kredytów w obcych walutach. Z pomocą przyszedł nam Międzynarodowy Fundusz Walutowy, przyznając 20 mld dolarów kredytu stabilizacyjnego. Tymczasem plan Rostowskiego i Tuska spowoduje osłabienie pozycji finansowej NBP poprzez zmniejszenie rezerw walutowych, co w czasie kryzysu finansowego zagraża interesom każdego z osobna obywatela Polski. Mówiąc wprost, mielibyśmy do czynienia nie tylko z wirtualnym budżetem, ale też z wirtualnym bankiem centralnym.
Mentorem obu panów w Polsce jest Jan Krzysztof Bielecki, można by powiedzieć, że to rząd Bieleckiego. W tej sytuacji, wypada wskazać, że plany rządu oddają pole bankom inwestycyjnym do spekulacji na złotówce. A może to właśnie zamierzony cel? Jeśli miałoby bowiem dojść do wypłaty 10 mld złotych do budżetu, to środki te pochodziłyby ze sprzedaży aktyw NBP denominowanych w obcych walutach.
Encyklika Caritas in veritate Ojca Świętego Benedykta XVI CLICK
Poniedziałek, 13.07.2009
Diagnoza
PO stoi Misiakiem, Palikotem, Grasiem, Niesiołowskim. Rząd dba jedynie o własne bezpieczeństwo i przetrwanie pogrążony coraz głębiej w fobiach i apatii. Administracja publiczna, eksperci i doradcy dystansują się od Tuska. W ministerstwie finansów pulsuje od wrogości wobec ministra Roztowskiego. Budżet dziurami przeziera, a w kasie Państwa nie ma pieniędzy. Władzę wykonawczą toczy rak bezwładu, niekompetencji i korupcji politycznej, a organa państwa, wymiar sprawiedliwości i media robią co mogą by tuszować kolejne afery i inercję władzy.
Sparaliżowany sejm nie podejmuje nawet próby inicjatyw, nie szuka skutecznej większości lub konsensusu z Prezydentem. Trwa polityczny pat.
Dwie największe polskie spółki, PKO BP i KGHM, pozbawiono prezesów. Państwo wyzbywa się kontroli nad KDPW i GPW zmieniając przy tym naprędce ustawy za marną dywidendę i zagraniczny grosz do budżetu.
NBP, wg rządu, ukrywa pieniądze. Sektor bankowy podkopują afery jak Projekt Chopin czy opcje walutowe. Przedsiębiorcy, nabici w opcje, ogłaszają bankructwo. A wg Rzecznika Praw Obywatelskich organa państwa przyczyniły się do upadłości setek spółek. Gospodarka hamuje.
Majątek państwowy niczym w Rosji wypływa do rajów podatkowych, w których skryli się nowi właściciele. To kolejne novum tego rządu. Za stocznie zawyżono ceny gazu w kontrakcie katarskim wg doniesień prasowych. Z punktu widzenia praktyki finansowej, jeśli za stocznie zapłacono w części lub w całości zawyżając ceny za gaz to skarb państwa powinien pozostać częściowym lub 100% właścicielem stoczni. Nie można też wykluczyć, że spółki lub osoby związane z decyzjami zawyżenia ceny za gaz stały się współwłaścicielem stoczni lub osiągnęły z tej transakcji korzyści materialne. Kto więc okaże się właścicielem lub współwłaścicielem stoczni?
TVP, też bez pełnomocnego prezesa, z każdym dniem ogranicza działalność. Do bezhołowia doda kurator. Państwowe radio na wpół strajkuje. Komercyjne media w długach, ubezwłasnowolnione przez banki, kurczowo bronią politycznego status quo.
Tymczasem OBWE, jak za komuny, występuje w obronie wolności słowa w Polsce. Transparency International wskazuje na możliwość korupcji w KNF. Komisarze Unii kwestionują budżet, skalę deficytu finansów publicznych i fachowość ministra finansów. EBC już zaraz opowie się za niezależnością NBP. Wszystkie te organizacje nie mają racji wg polityków z partii rządzącej. I co dalej?
Pora na zmiany wobec destrukcji w organach państwa i pogarszającej się sytuacji w gospodarce.
Prawa nie złamano firma w tarapatach CLICK
Środa, 08.07.2009
Dwa z trzech postulatów przedstawionych przez nas na ZWZ PKO BP zostały spełnione. Pozostaje wypłata dywidendy wysokości 1 mld złotych. Naszym zdaniem, wypłata jakiejkolwiek dywidendy z PKO jest stanowczo szkodliwa ze względu na niepewną sytuację w sektorze bankowym i na rynkach finansowych.
Roztowski gra na umocnienie złotego
Na swojej konferencji prasowej minister Rostowski zapowiedział sprzedaż Euro ze środków unijnych zakładając, że złoty będzie się umacniał. Budzi to nasze zdumienie i dezaprobatę. Minister myli założenia budżetowe z zarządzaniem środkami pieniężnymi w portfelu Państwa. Oczywiście wzmacnianie się złotego byłoby na rękę Roztowskiemu gdyż dług denominowany w walutach zagranicznych w przeliczeniu na złote będzie mniejszy co na papierze oddali zagrożenie przekroczenia konstytucyjnych limitów zadłużenia. Z tych samych względów Roztowski wypycha inne wydatki i zadłużenie jak te związane z ZUS czy Funduszem Drogowym poza budżet zwiększając przy tym jednak koszt pozyskania pieniądza. Stawianie na umocnienie złotego w decyzjach dotyczących zarządzania środkami z Unii Europejskiej jest błędem i wystawia nas na ryzyko walutowe. Wyzbywanie się twardej waluty, w której przecież jesteśmy zadłużeni czyni, że ryzyko jakie niesie z sobą znowelizowany budżet niewspółmiernie zwiększa się, a finansowanie deficytu może okazać się niezwykle kosztowne jeśli złoty wbrew Roztowskiemu utraci na wartości. Nadto, istnieje duże zagrożenie, że Polska tak jak Bułgaria będzie miała poważne kłopoty z rozliczeniem się wobec UE.
Znowelizowany budżet
Dochody ciągle jeszcze zdają się być przesadzone, a wydatki niedoszacowane. Jeśli za punkt odniesienia przyjąć uchwalony pierwotnie budżet to dziura budżetowa (z FUZ i wydatkami na infrastrukturę) dawno przekroczyła 50 mld złotych (miało być 18). Uważamy, że w odniesieniu do pierwotnego budżetu deficyt wyniesie z końcem roku około 75 mld złotych przy pogłębiającym się kryzysie. Wyprowadzanie zadłużenia poza budżet jest także błędem, gdyż zwiększa tylko koszty pozyskania kapitału i pogarsza płynność sektora finansów publicznych. Rostowski zdaje się ciągle nie odrobił tej lekcji.
Co robić?
Powołać fachowego ministra finansów, bowiem obecny utracił wszelką wiarygodność.
Reformy: KRUS, sytemu emerytur w tym mundurowych i górniczych, sądownictwa, prokuratury, NBP. Obecnie wymiar sprawiedliwości i nadzór finansowy nie jest zainteresowany ściganiem nadużyć na rynkach finansowych i w sektorze bankowym. Zrównanie w prawach różnych grup społecznych i wprowadzenie ich do powszechnego systemu emerytalnego zmieni tę sytuację.
Podatki: wyrównanie stawek VAT by załatać dziury w systemie podatkowym i zmniejszyć szarą strefę. Przy pogłębiającym się kryzysie, podatków pod żadnym pozorem nie należy zwiększać w przyszłym roku, gdyż zdusi to tym bardziej realne wpływy do budżetu. Podatki można będzie zwiększyć w perspektywie kilku lat, gdy ponownie wejdziemy na ścieżkę wzrost gospodarczego. Natomiast oczywistym jest, że należy upraszczać i uszczelniać system podatkowy, by poprawiać ściągalność należności podatkowych.
Strategia: (wielkość przychodów z podatków VAT zdaje się budżetowym być albo nie być) stymulowanie inwestycji zwłaszcza ze środków unijnych poprzez gwarancje państwowe dla firm, lecz również poprzez ulgi podatkowe, inwestycyjne, szybszą amortyzację itd, stymulowanie konsumpcji poprzez dotację choćby na wzór niemiecki - dopłat do nowo nabywanych samochodów (10% dotacji ciągle daje dodatkowe 9 % do budżetu z podatku VAT).Podtrzymywanie zatrudnienia w gospodarce.
Nadzór: obniżenie stopy depozytowej NBP, indywidualne stress testy w bankach, uruchomienie systemu gwarancji i poręczeń bankowych dla firm, zmiany w kompetencjach KNF, pro-aktywna współpraca z nadzorem rządami krajów zaangażowanych kapitałowo w nasz sektor bankowy, wprowadzenie systemy poręczeń i gwarancji dla firm.
Konstytucja: zapisy o limitach zadłużenia Państwa i zakupie obligacji rządowych przez NBP powinny zostać zawieszone na najbliższe lata, bowiem przestrzeganie ich bez uciekania się do kreatywnej księgowości jest nierealne i obniża naszą wiarygodność finansową.
Wtorek, 07.07.2009
Miało być tak dobrze, a jest jak zwykle. Podobnie jak z ustawą o opcjach walutowych formalności związane z poręczeniami/gwarancjami dla firm ciągną się w nieskończoność. Tymczasem banki odsyłają petentów po gwarancje z BGK, a ich brak stał się świetnym pretekstem by nie udzielać kredytów.
Graś palikotem misiaka goni
Jacy jesteśmy? Spójrzmy w lustro i zastosujmy cykl skojarzeń: Graś, Palikot, Misiak, służby, raje podatkowe, stocznie, raje podatkowe, zwolnienia, forsa, konflikty interesów, kasa, bizneso-polityka. Chyba, że jeśli mówimy A to starczy nam woli by dotrzeć do Z. Niestety większość komentatorów woli nie narażać się, zostać przy żłobie i zatrzymuje się na pierwszej literce alfabetu, jeśli w ogóle. Czy w sądach, organach ścigania, prokuraturze, mediach zapomniano o czymś takim jak poszlaki, logika, dedukcja? Czy afera Rywina była tylko odstępstwem od narzuconych reguł gry? Czy obowiązuje nas ustawowa wiara w cuda, bezinteresowność i uczciwość polityków? Czy paraliż w wymiarze sprawiedliwości, brak autorytetów, bezwład rządu nie jest przypadkiem kukułczym jajem coraz to podrzucanym nam przez dobrych sąsiadów? A prawda, teraz już nie liczy się racja stanu, interes ogólny, patriotyzm, uczciwość bo wszak jesteśmy w Unii - nauczki historii można wyrzucić na śmietnik - nie warto się uczyć, wyciągać wnioski, przejmować - zostańmy pariasem Europy. Dla wybrańców zaś hulaj dusza piekła nie ma.
Poniedziałek, 6.07.2009
Piątek, 3.07.2009
Środa, 1.07.2009
Wtorek, 30.06.2009
Poniedziałek, 29.06.2009
Środa, 24.06.2009
Ale heca ?
Wczoraj, minister Rostowski na konferencji prasowej określił ubytek w dochodach budżetowych na poziomie 37 mld złotych, zaś oszczędności w wydatkach na poziomie 22 mld złotych z czego miałby wynikać deficyt budżetowy na poziomie .... 27 mld złotych. Otóż proste odejmowanie od kwot dochodów i wydatków zatwierdzonego budżetu daje deficyt na poziomie 33 mld złotych. Gdzie różnica 6 miliardów złotych? Jeszcze inaczej. Pod koniec 2008 uchwalono budżet z deficytem 18 mld złotych. Teraz ogłoszono, że dochody będą o 37 mld złotych mniejsze, a wydatki 22 mld mniejsze. Co znaczy, że deficyt powiększy się o 15 mld złotych (37 - 22 = 15). Jednak minister finansów Jack Vincent Rostowski poinformował o zwiększeniu deficytu tylko o 9 mld złotych. Cóż warto spytać jeszcze raz co z 6 mld złotych (15 - 9 = 6) i czy deficyt wyniesie 27 czy 33 mld złotych?
Jedynie słuszna wola partii
Tak jak za komuny możliwe są działania wbrew dobru ogólnemu i interesowi kraju. Wystarczy, że rządzący będą w tym mieli swój ukryty interes. Aparat propagandy i kontroli patrzy na ich poczynania przez palce. Oczywiście ogłoszone zmiany budżetowe osłabią złotego. Przyczyna jest prosta - rząd zamierza sfinansować dziurę budżetową w sposób marnotrawny. Co więcej podtrzymywany obecnie sztucznie złoty pójdzie w dół dopiero w czwartek, piątek i na początku przyszłego tygodnia po decyzji NBP o zmianie stóp procentowych, tak by można było wskazać palcem na NBP jako winowajcę. Bowiem niemal wszystkie media zdążyły już ogłosić, że marnotrawne przecież decyzje rządu (sfinansowania dziury budżetowej) nie wpłynęły negatywnie na siłę złotego.
Marnotrawny sposób finansowania deficytu
Koszt pozyskania kapitału przez państwo wynosi około 6 % (dwu letnie obligacje wydawane przez MF - dla jasności wywodu przyjmijmy uproszczenia, które w żaden sposób nie zmienią jednak skali marnotrawstwa). Koszt pozyskania kapitału akcyjnego przez spółki Skarbu Państwa (np. PKO) wynosi co najmniej 16%. Różnica to 10%. Rząd zamierza pozyskać 5 mld złotych więcej poprzez pobór dywidendy. Tak, więc środki, które można było pozyskać przez emisję obligacji lub pożyczkę z MFW uzyskamy za około 500 mln złotych więcej (5mld x 10%) drenując kapitał akcyjny ze spółek Skarbu Państwa. Ot, tak naraża się nas wszystkich na dodatkowe koszty, a ucierpi złoty - w konsekwencji my wszyscy. A warto wiedzieć, że w ostatnich miesiącach tylko ukraińska hrywna okazała się słabsza z pośród walut naszego regionu! Aby oszacować, koszt pozyskania kapitału akcyjnego wystarczy skorzystać z jednego wzoru matematycznego. Nie ma w tym żadnej tajemnej wiedzy. Straty będą tym większe, że osłabiamy pozycję kapitałową spółek w dobie kryzysu. Rację ma były wiceminister finansów prof. Mech w artykule "Białoruś zamiast drugiej Irlandii", gdy twierdzi, że taki drenaż finansowy prowadzi do ukrytej prywatyzacji. Dodajmy: po lichych cenach.
Jakie szkody dla spółek
Prawie trzy miliardy dywidendy z PKO stanowi około 12% wartości rynkowej banku. Oceniamy, że wartość jednej akcji spadnie do 13 - 15 złotych za akcję po wypłacie dywidendy i w trakcie lub po podniesienia kapitału. Cena pozyskania kapitału (5 miliardów złotych) przekroczy w ten sposób 100% w stosunku do obecnych wycen. Podobnie sprawa ma się z KGHM. Gdyby pobrano jakąkolwiek znaczącą dywidendę z Lotosu, doprowadzi to do niewypłacalności tego paliwowego kolosa. Obcy kapitał, wobec trudności budżetowych i braku wsparcia od skarbu państwa, pozyska ją za darmo. Podobnie wypychano nasze klejnoty koronne i majątek za czasów Bieleckiego i Balcerowicza. Czy historia się powtórzy?
Rząd, pieniądz i polityka międzynarodowa CLICK
Wtorek, 23.06.2009
Poniedziałek, 22.06.2009
Czwartek, 18.06.2009
Wystawieni na wariant łotewski CLICK
O budżecie przyszłorocznym trudno mówić w oderwaniu od tegorocznego budżetu, który nie został jeszcze znowelizowany. Budżet tak jak sprawozdania spółek jest dokumentem finansowym i powinien zachowywać wymóg ciągłość i przejrzystość.
I tak, dodać wypada, że innym elementem rozgrywki, gdzie przecież głównie chodzi o sfinansowanie dziury budżetowej i zachowanie płynności finansowej, jest... schładzanie gospodarki poprzez pobór rekordowych dywidend ze spółek, w których Skarb Państwa posiada udziały. W znakomitej większości firmy te są z dużą przewagą kapitału polskiego. Drenowanie ich właśnie w czasie kryzysu podważa ich pozycję w stosunku do zagranicznej konkurencji. W naszej ocenie polityka taka jest całkowicie błędna i szkodliwa dla gospodarki jak i rodzimego kapitału - doprowadzi do coraz to większych kłopotów finansowych i rozjechania się budżetu Państwa właśnie w przyszłym roku. Innym spodziewanym efektem drenażu finansowego będą głębokie spadki na giełdzie i osłabianie się złotego, czego jesteśmy już teraz świadkami. Liberalny, bo takim się mieni, obecny rząd dokonuje właśnie zakrojonej na szeroką skalę interwencji gospodarczej i na rynkach finansowych na miarę Łukaszenki. Nie powinno to ujść publicznej uwadze.
Nadto opisane w artykule metody zamykania budżetu stanowią ni mniej ni więcej jak kreatywną księgowość, bo jakże nazwać przyjęte wskaźniki, które wg ekspertów nie będą miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Dyskusja nad przyszłorocznym budżetem oczywiście jest pożyteczna, jednak wywodzić ją trzeba z tegorocznego budżetu. Tymczasem pogrążamy się w coraz większym bałaganie finansów publicznych i państwa, gdyż tegoroczny budżet po prostu praktycznie nie istnieje, a rząd zamiast pro-aktywnie działa w sposób reaktywny, ba w swej arogancji ciągle zapomina o tegorocznym budżecie! Winę ponoszą Minister Finansów i Premier.
Środa, 17.06.2009
Burza w prasie na temat wypłaty dywidendy pomija istotne aspekty tej sprawy. Po pierwsze drenowanie największego banku z pieniędzy oraz podważanie pozycji finansowej całego sektora, wielce uprawdopodabnia, że rząd i NBP sięgną wkrótce po 20 mld dolarów pożyczki stabilizacyjnej przyznanej nam przez MFW. Skorzystamy w ten sposób z świeżo wykreowanych pachnących drukiem dolarów amerykańskich. Pośrednio załatamy dziurę w budżecie. Będzie to też nasz drobny wkład w osłabienie dolara i przyszłą hiperinflację. Czy nasze "prasy drukarskie" są gorsze ? Z pewnością nie. Stawiamy tezę, że zakup przez NBP obligacji państwowych nie osłabi złotego. Wszak pieniądz kreują na potęgę takie tuzy gospodarcze jak wielka Brytania, USA, Szwajcaria czy UE (poprzez pożyczki pod zastaw toksycznych aktyw banków). Na przeszkodzie stoi jednak konstytucja, która zabrania takich operacji finansowych w naszym kraju. Z perspektywy kryzysu widzimy jasno, że te zapisy konstytucji ograniczają naszą suwerenność i wydają na pastwę zadłużania się w dolarach czy Euro, walut których przyszłość jest problematyczna. To jeden, wszak główny problem jak sfinansować deficyt, w tym pensje budżetówki i emerytury. Wyjściem z sytuacji na pewno nie jest drenowanie sektora bankowego i spółek Skarbu Państwa, bowiem kroki takie potęgują kłopoty gospodarcze. Rząd, w naszej ocenie w ten sposób, zachowuje się jak nie-rząd, a Minister Finansów i Premier jak dzieci błądzące we mgle. Inne ciemne strony budżetowego być albo nie być w kolejnych komunikatach.
Gordon Brown helped cause the crisis CLICK
Podobnie jak premier Gordon Brown zachowuje się obecnie premier Tusk, chociażby stając po stronie banków w sprawie opcji walutowych czy drenując największy polski bank w czasie kryzysu. Przyzwolenie na kreatywną księgowość by zachować twarz, zwiększając przy tym kolosalnie koszty operacji finansowych porażają brakiem profesjonalizmu czy wręcz analfabetyzmem ekonomicznym i finansowym.
Wtorek, 16.06.2009
Rząd kłamie mówiąc o rosnącej gospodarce CLICK
Kto pokryje straty finansowe banków CLICK
Pomoc bankom ciąży Europie CLICK
Rada Nadzorcza PKO nie popiera już Pruskiego CLICK
Wypłata jakiekolwiek dywidendy z PKO BP byłaby szkodliwa dla pozycji konkurencyjnej tego banku na rynku, bowiem już w trzecim kwartale spodziewane są wyjątkowo złe wyniki w sektorze bankowym. Podniesienie kapitału w takich warunkach może okazać się pozbawione ekonomicznego sensu lub po prostu niemożliwe. Wpuszczanie konkurencji w dywidendę to sposób na jej osłabienie w sytuacji kryzysu finansowego. Przykładowo, spółka z Grupy Pekao SA i akcjonariusz Citi-Handlowy zamierza walczyć na Walnym tego banku o wypłatę dywidendy.
Bankructwo stanu Kalifornia i załamanie systemu opieki zdrowotnej zagrożeniem dla ekonomii USA CLICK
Od siebie możemy dodać, że ciągle nie rozwiązany problem instrumentów pochodnych bez pokrycia i pęczniejące kredyty konsumenckie (karty kredytowe) są równie groźne dla amerykańskiej gospodarki i mogą doprowadzić do kolejnego załamania.
Poniedziałek, 15.06.2009
Wypłata dywidendy z PKO BP wpłynie negatywnie na konkurencyjność tego banku. Czy nie jest inspirowana przez wpływowych polityków powiązanych z Pekao SA? Czy Minister Finansów nie znalazł się w sytuacji konfliktu interesów jako były wieloletni doradca Pekao SA, gdy żąda wypłaty dywidendy z PKO BP? Stowarzyszenie kupiło symboliczną akcję PKO i zamierza wziąć udział w ZWZ banku. Rząd jak rozbójnik CLICK
Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"
Zamieszczamy fragmenty nagrania z ZWZ Pekao z dnia 5 maja 2009 roku. Przypominamy, że w dniu 5 czerwca 2009 roku złożyliśmy pozwy przeciwko uchwałom Zgromadzenia dotyczącym między innymi udzielenia absolutorium Prezesowi Bieleckiemu i zatwierdzenia sprawozdań finansowych (poniżej komunikat z 8.06.2009). Po zapoznaniu się z nagraniem, aż trudno uwierzyć, że prezes wiodącego banku w Polsce nie rozumie znaczenia i wartości prawa wyłączności i pierwokupu jakie oddał Pirelli na hipoteki klientów banku, czy też nie rozróżnia pojęcia zysków księgowych od przepływów finansowych i potrzeb gotówkowych banku. Jego wypowiedzi zdają się potwierdzać taką tezę! Sądzimy jednak, że prezes Bielecki jest w pełni świadomy nadużyć jakie popełniono na szkodę banku i stara się za wszelką cenę uciec od odpowiedzialności nawet kosztem osobistej kompromitacji. Wierzymy, że KNF, NBP, Skarb Państwa jak i sądy pochylą się nad tym nagraniem, innymi dowodami oraz ekspertyzami przedstawionymi w sądach i doprowadzą do rozstrzygnięć zgodnych z interesem Banku Pekao SA, racją stanu i poczuciem sprawiedliwości.
Wystąpienie Jerzy Bielewicz - Projekt Chopin i inne CLICK
Część II - wnioski z ekspertyzy Profesora Modzelewskiego CLICK
Część III - pytania do zarządu CLICK
Tłumaczenie prezesa Bieleckiego - nie ma prawa wyłączności CLICK
Odpowiedź Prezes Bielecki - Ukraina, pracownicy, instrumenty pochodne, raje podatkowe CLICK
Odpowiedź Prezes Bielecki - Ukraina, instrumenty pochodne CLICK
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wystąpienie Michel Marbot - Projekt Chopin i inne CLICK
Zapytanie Michel Marbot - Bonusy zarządu, Pirelli CLICK
Odpowiedź prezesa Bieleckiego - Bonusy zarządu, pensja prezesa, umowa z Pirelli nie jest tajna CLICK
Wypowiedź prezes Bieleckiego - Malma a prezes Unicredit Alessandro Profumo CLICK
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jerzy Bielewicz - wniosek do Rady Nadzorczej w sprawie Umowy Wspólników z Pirelli CLICK
Michel Marbot - propozycja zmiany w treści uchwały - Sprawozdania Rady Nadzorczej a "Projekt Chopin" - CLICK
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Michel Marbot - konflikty interesów w Unicredit, Bielecki jako polityk, alkoholizm a kokaina CLICK
Piątek, 12.06.2009
PKO BP - narodziny nowej afery CLICK
Opcje walutowe łączą PIS, PSL i Lewicę przeciwko PO CLICK
Wtorek, 9.06.2009
PKO BP - słowo otrzeźwienia
W komunikacie 29.05.2009 stwierdziliśmy nieładnie - "rząd mąci wokół Pekao BP", bowiem trudno inaczej opisać planowaną wypłatę olbrzymiej dywidendy wbrew NBP i KNF, by chwilę potem podnieść kapitał o ponad 60%, tracąc przy tym bezpośrednią kontrolę nad ostatnim dużym bankiem. Jeśli to wszystko miałoby nastąpić, nie dość, że świat finansów nas obśmieje to jeszcze utrwalimy swój status republiki bananowej, gdzie każde matactwo jest możliwe i bezkarne. Przychodzą na myśl wspomnienia rozgrywki PZU - Eureko - BIG Bank czy trójkąt Buchacza. Jedno jest pewne to nie obecny i przyszłe rządy będą kontrolować PKO BP - scenariusz już został napisany.
A słowo otrzeźwienia ? To co robi rząd z pewnością winno stanowić przykład przejrzystości zarówno intencji jak i zysków i strat. Intencje są jasne, obecni decydenci będą kiedyś tłumaczyć: "kryzys - rząd potrzebował pieniędzy", Minister Skarbu Państwa stwierdzi: "Nie pochwalałem działań zarządu PKO BP i pokaże jako dowód pismo, które już zapewne przygotował na tę okazję", NBP i KNF zakrzykną: "protestowaliśmy", słowem winnych nie będzie, a tymczasem PKO BP przejmie naznaczony przez JP Morgan inwestor. Zyski i straty (?), cóż koszt kapitału za tę marną w skali Państwa dywidendę będzie przeolbrzymi: utrata kontroli nad bankiem, podważenie pozycji PKO BP, zachwianie wiarygodności sektora bankowego, demoralizacja urzędników państwowych, obywateli - straty można by mnożyć bez końca.
A i jeszcze jedno, KNF miał trudny orzech do zgryzienia z dywidendą wypłaconą z Pekao SA w zeszłym roku. Jak pamiętamy, Pekao wypłaciło dywidendę przekraczającą zysk netto banku za rok 2007 bez wymaganej prawem zgody nadzorcy. Fakt ten jest jednym z zarzutów jakie stawiamy Zarządowi Pekao i spółce matce Unicredit w pozwie w tym i zeszłym roku (patrz komunikat poniżej). No, ale w kryzysie kiedy "potrzeba kasy", Unicredit znajdzie zrozumienie gdzie trzeba, bo wszak rządzący dają przykład i właśnie zamierzają popełnić podobny "grzech" - grzech działania na niekorzyść spółki, ba, Skarbu Państwa i gospodarki kraju.
Reakcja rynków finansowych CLICK
Poniedziałek, 8.06.2009
5 czerwca złożyliśmy pozew przeciw absolutorium dla prezesa zarządu i innych członków zarządu Pekao SA. Podważamy również prawidłowość i uczciwość sprawozdań finansowych za rok 2008, a także kilku innych uchwał ZWZ Pekao SA. Oto zarzuty, rozdział dotyczący korzyści zarządu i podsumowanie pozwu.
SPRAWOZDANIE FINANSOWE NIE ODDAJĄ RZECZYWISTEJ SYTUACJI BILANSOWEJ BANKU, BO:
UKRYTO RZECZYWISTE KORZYŚCI ZARZĄDU.
W Sprawozdanie z działalności Banku za 2008r., Zarząd Pekao przedstawia w punkcie 9 (Pozostały informacje) tabelę wartości wynagrodzeń, nagród lub korzyści („w pieniądzu, naturze lub jakiekolwiek formie”) wypłaconych lub należnych poszczególnym Członkom Zarządu Banku w 2008 r. Analogiczna tabela przedstawiona jest w sprawozdaniach za rok 2007.
Wszystko wskazuje na to, że tabele te nie zawierają pełnej informacji i podane dane są niestety zaniżone i nierzetelne.
PODSUMOWANIE POZWU
Meritum niniejszego pozwu jest niezwykle proste. Bank Pekao zawarł w 2005 i 2006 roku niekorzystne umowy z włoskim deweloperem Pirelli, które doprowadziły do systematycznych strat i drenażu finansowego Banku na przestrzeni od 2005 roku do chwili obecnej. Umowa Wspólników podpisana z Pirelli ma obowiązywać do 2031 roku i do tego czasu Bank niezmiennie ponosić będzie dalsze straty. Prezes Banku pośrednio potwierdził te fakty w swych wystąpieniach w trakcie ZWZ Pekao SA w Warszawie w dniu 5 maja 2009 roku. Na wielokrotnie zadawane pytania przez akcjonariuszy czy Umowa Wspólników lub część jej zapisów zostały w międzyczasie unieważnione, Prezes Banku nie odpowiedział bezpośrednio, kierował w zamian uwagę na sposoby jej wykonania w 2008 roku. Transakcje przelewu wierzytelności dokonane w 2008 roku przekraczają swoją wartością 1,2 miliarda złotych tj. 20 % kapitału zakładowego Banku. Możemy, więc mówić o transakcjach wielkiej wartości mających kluczowe znaczenie dla sytuacji finansowej Banku. Transakcje te podlegają bezwątpienia zapisom Umowy Wspólników. „Porozumienie Chopin” i Umowa Wspólników miały być bezprawnie utajnione przed rynkami publicznymi. Umowy te, decyzją Sądu, zostały przekazane w ręce akcjonariuszy, a następnie przedstawione zespołowi ekspertów po kierunkiem Wiceministra Finansów w czterech kolejnych rządach, współtwórcy systemu podatkowego w Polsce, Profesora Witolda Modzelewskiego. Opinie ekspertów nie pozostawiają wątpliwości: zarzuty akcjonariuszy oparte są na solidnych podstawach.
Pierwsze zarzuty sformułowane zostały przez akcjonariuszy w 2007 roku i dotyczyły wydarzeń z 2006 roku. Wniesiono pozwy do tut. Sądu. Rozstrzygnięcia powinny zapaść bezzwłocznie z racji wagi spraw jak i wymiaru finansowego zarzutów, zgodnie z idea sądu gospodarczego. Procedura sądowa przedłuża się w nieskończoność, a fakt nie przetłumaczenia kluczowych dowodów (koszty na wniosek sądu zadatkowane przez powoda) kompromituje wymiar sprawiedliwości i stawia pod znakiem zapytania jego bezstronność. W tym samym czasie oddawane są kolejne pola działania obecnemu zarządowi. Truizmem będzie stwierdzenie, że upływający bez efektów czas gra na rękę osobom, które podpisały niekorzystne umowy, a jest zabójczy dla Banku Pekao SA.
Biorąc pod uwagę, że sprawy sądowe przeciwko Pekao SA objęte zostały nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości, które przyznało, że niektóre z nich prowadzone były ze zwłoką, powód żywi głęboką nadzieję, że do rozpatrzenia niniejszego pozwu wyznaczony zostanie sędzia, który nie podejmował żadnych decyzji w sprawach XX GC 475/07 i XX GC 394/07. Powód głęboko wierzy, że tłumaczenie przysięgłe dokumentów powołanych w sprawie XX GC 379/07 zakończy się również niezwłocznie tak by mógł dołączyć te dokumenty w wersji polskiej do akt niniejszej sprawy.
Wtorek, 2.06.2009
Z głośną aferą Rywin bis + adwokaci + lekarze współgra oświadczenie Pana Piotra Kaczmarczyka dotyczące bezprawnego najścia nieruchomości przy ulicy Sokratesa przez spółkę Metropolis w 100% należącej do Banku Pekao SA. Pierwsze oświadczenie zamieściliśmy w komunikacie z dnia 18.05.2009. dzisiaj zamieszczamy drugie oświadczenie w tej samej sprawie.
Niniejsze oświadczenie sporządziłem na rzecz Stowarzyszenia ,,Przejrzysty Rynek" i biorę pełną odpowiedzialność za opisane poniżej fakty.
W nawiązaniu do oświadczenia z 16.05.2009 r dotyczącego sprawy nieruchomości należącej do Grzegorza Gadeckiego, która została zakupiona przez spółkę Metropolis sp z o.o. (100 % własność Pekao SA) wraz z nie wywłaszczonym prawem współwłasności i w kontekście ostatnich doniesień prasowych o przestępczej współpracy niektórych przedstawicieli adwokatury z lekarzami pragnę przedstawić własną jakże drastyczną historię.
W negocjacjach ze spółką Metropolis i pośrednio z Bankiem Pekao SA pośredniczył Mec. Filip Dopierała (były prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście) wraz z kancelarię prawną LTA spółka komandytowa. Ze względu na naruszenie przez Mec. Dopierałę naszego zaufania wypowiedzieliśmy mu wszelkie pełnomocnictwa. Od tej chwili Mec. Dopierała i przedstawiciele Kancelarii Prawnej LTA podjęli próby zniszczenia mojego dobrego imienia wszystkimi możliwymi sposobami. Jednym z nich była próba nakłonienia mojej matki do całkowitego ubezwłasnowolnienia mojej osoby. Mec. Dopierała zaprosił moją matkę do swojej kancelarii przy ulicy Ogrodowej 53 w Warszawie i stwierdził na spotkaniu, że rzekomo cierpię na psychozę depresyjno-maniakalną. Wręczył mojej matce wydruk wraz z podkreślonymi objawami chorobowymi i zapewnił, że wszystkie wskazane objawy skonsultował ze znajomymi lekarzami. Oczywiście innym wiodącym wątkiem rozmowy z moją matką były namowy do jak najszybszego podpisania przez Grzegorza Gadeckiego porozumienia ze spółką Metropolis notabene na niekorzystnych warunkach. O mojej rzekomej chorobie przedstawiciele LTA nie omieszkali poinformować moich klientów. Wysłano również list do mojej małżonki nakłaniając ją do rozwodu ze mną i oferując pomoc prawną.
Wtajemniczonym wiadomo, że to nie pierwszy przypadek zaangażowania się tych samych osób w podobny incydent. Zbieżność nazwisk i sposobu działania nie są zapewne przypadkowe.
Restrukturyzacja sektora stoczniowego, a choroba psychiczna CLICK
Ten sposób działania Mec. Dopierała określa jako: „bezinteresowna pomoc osobom, które nigdy nie leczyły się w tym zakresie, ale według niego potrzebują leczenia psychiatrycznego”. Ta drastyczna, a zarazem bardzo skuteczna metoda pozwala przejmować stanowiska, umowy, udziały w spółkach, majątek tych osób, które podjęły próbę dochodzenia swoich praw.
W dniu 29.01.2009 przypadek Mec. Dopierały i Kancelarii Prawnej LTA przedstawiłem pod rozwagę Okręgowej Rady Adwokackiej (ORA). Pomimo upływu czterech miesięcy Warszawska ORA nie zajęła stanowiska wobec tak drastycznych naruszeń Kodeksem Etyki Zawodowej przez Mec. Filipa Dopierałę.
Piotr Kaczmarczyk
PS Właśnie otrzymałem zawiadomienie o ponownym wszczęciu śledztwa w sprawie bezprawnego najścia na posesję należącą do Grzegorza Gadeckiego (opis zajścia w moim poprzednim oświadczeniu).
Jak zwykle po takich oświadczeniach pozostaje wiele pytań, które warto zadawać. Co motywowało kancelarię do tak drastycznych działań po wypowiedzeniu pełnomocnictw? Bo przecież nie chęć zemsty. Jakich benefitów spodziewali się prawnicy i od kogo? Czy tak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości w naszym kraju? Czy niechlubna rola banku w tej sprawie powinna być przemilczana? Czy takie podejście doda wiarygodności naszym instytucjom finansowym?
Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"
Poniedziałek, 1.06.2009
Stress test
Po wyborach dojdzie do nowelizacji budżetu. Znaczny deficyt i wysokie potrzeby pożyczkowe Państwa mogą spowodować osłabienie się złotego. Dodatkowo dalsze cięcia budżetowe postawią gospodarkę w wyjątkowo trudnej sytuacji. Skutkiem tego będzie niemal pewny wzrost zatorów płatniczych, trudnych kredytów w bankach i w konsekwencji osłabienie ich pozycji finansowej. Bankowcy przewidują, że drugi i trzeci kwartał tego roku okażą się wyjątkowo trudne. Może dojść do zmian własności w sektorze bankowy i wycofania się inwestorów zagranicznych z kredytowania naszej gospodarki. Czy jesteśmy przygotowani na taki wariant?
Zarówno w USA jak i we Francji, Anglii i Niemczech przeprowadzono tzw. stress testy instytucji finansowych. Amerykanie określili w ten sposób potrzeby kapitałowe swoich banków. Ogłoszenie wyników natychmiast przyniosły efekty. Przykładowo Bank of America zdołał w krótkim czasie sprzedać China Construction Bank, znaleźć inwestorów na nowe akcje zwykłe na łączną sumę 13,5 miliarda dolarów, dokonać konwersji zobowiązań na akcje, by móc ogłosić, że pozyskał już 26 miliardów z ogólnej wymaganej kwoty 34 miliardów. Niemcy zarzucają Amerykanom, że ogłoszone wyniki stress testu opierają się na scenariuszu, który w swych założeniach okaże się zbyt optymistyczny. Sami postanowili nie ujawniać wyników swojej analizy banków w Niemczech. Przyczynę można upatrywać w tym, że wg niepotwierdzonych źródeł z niemieckiej prasy, niemieckie banki będą potrzebowały od 200 do 300 miliardów Euro nowego kapitału. Kwota doprawdy niewyobrażalna.
W Polsce o stress teście dla instytucji finansowych nie wspomniano dotychczas ani słowem. Biorąc pod uwagę, że sytuacja w sektorze bankowym w USA, Niemczech, Austrii, Włoch czy Francji, a więc w krajach, z których pochodzą spółki matki naszych banków, jest nie do pozazdroszczenia, NBP, zanim ponownie obniży rezerwy obowiązkowe winien przeprowadzić stress testy banków działających na terenie naszego kraju. Pamiętać także należy, że to właśnie NBP, a nie rząd czy KNF, jest dysponentem tzw elastycznej linii kredytowej przyznanej Polsce przez MFW.
W naszej ocenie należy również brać pod uwagę scenariusz częściowej renacjonalizacji niektórych z działających u nas banków. Jednak takie awaryjne plany można poważnie brać pod uwagę tyko po przeprowadzeniu zawczasu wiarygodnych stress testów. Czasu zostało niezwykle mało.
Czy banki w Polsce pójdą pod młotek CLICK
Prezesi banków nie płaczą CLICK
Prezesi nie płaczą - świetny tekst, a zwłaszcza komentarze do niego. Cóż mamy problem. Co więcej w praktyce nie tylko wyniki banków podporządkowane są zarobkom prezesów, ale i .... nasz PKB. Przykładowo, w 2008 roku banki sprzedały opcje walutowe - napompowały sobie przychody i zyski i ... podniosły znacznie PKB. Dzisiaj wiemy, że te opcje nie były tyle warte ile by banki chciały - przedsiębiorcy nabici w butelkę nie mogą unieść ciężaru zobowiązań i bankrutują. PKB został sztucznie zawyżony. Niestety politycy równie jak bankierzy zainteresowani są by było dobrze i przymykają oko/oczy na takie tam nadużycia - vide ostatnia konferencje prasowe Tusko-Rostowskiego. Jesteśmy liderami w Europie lecz nie wzrostu gospodarczego, a kreatywnej księgowości.
Lektura na weekend
Wg umów zawartych w ramach "Projektu Chopin" do Polski wprowadzono tzw Model Włoski i praktycznie oddano kilkanaście procent rynku nieruchomości graczom włoskim. Globalizacja gospodarki, czy integracja w ramach Europy niosą z sobą również zagrożenia. Polska, młoda gospodarka rynkowa, nie wypracowała jeszcze systemu immunologicznego by szybko reagować na "finansowe infekcje" i skutecznie przeciwdziałać zapędom i chciwości europejskich graczy. Jedno jest pewne oddanie na przestrzeni 25 lat, ot tak, kilkunastu procent rynku nieruchomości w obce ręce nie powinno mieć miejsca.
Piątek, 29.05.2009
Środa, 27.05.2009
Czy kryzys już się kończy, a może skończył ? Wiele głosów w mediach przemawia za tą wersją wydarzeń. Bardzo chcielibyśmy, żeby tak było. Czy jednak można zaufać tym samym ekonomistom, ekspertom, czy zarządcom banków, którzy dotychczas uparcie wprowadzali nas w błąd. Kryzys, w naszej ocenie, będzie trwał do rzeczywistego uzdrowione instytucji finansowych. A przecież wg ostatniego raportu MFW, banki ujawniły dopiero jedynie 30 % strat, które poniosły/poniosą w wyniku obecnej zapaści finansowej. W naszej ocenie, kluczem do naprawy i odzyskania wiarygodności przez banki jest wymiana ich kadr zarządzających. A jeśli chodzi o ekspertów i ekonomistów posłuchajmy uważnie jednego z nich, który wszak nie pomylił się w swych ocenach przed trzema, dwoma laty jak i rok temu.
Polacy w pułapce kryzysu CLICK
Poniedziałek, 18.05.2009
Niniejsze oświadczenie sporządziłem na rzecz Stowarzyszenia ,,Przejrzysty Rynek”, biorąc pełną odpowiedzialność za opisane poniżej fakty.
Od ponad dwóch lat reprezentując interesy Pana Grzegorza Gadeckiego związane z jego prawem do nieruchomości położonej w Warszawie przy ul Sokratesa 11 jestem w sporze ze spółkami Pekao SA, Pekao Property sp z o.o. i Metropolis sp z o.o. należącymi do Grupy Kapitałowej Pekao SA.
W tym czasie uzyskałem dwa korzystne wyroki sądów dotyczące najścia przedstawicieli spółki Metropolis sp z o.o. na nieruchomość przy ul Sokratesa
Zapis video sporządzony niezależnie CLICK
oraz nielegalnego przeszukania mojego biura przy udziale Policji. Orzeczenia Sądów są bezsporne, mimo to następują kolejne siłowe najścia na nieruchomość, a spółka Metropolis sp z o.o. w całości należąca do Grupy Kapitałowej Pekao SA. dąży do wybudowania budynku na terenie, do którego prawa nadal posiada Pan Grzegorz Gadecki.
Jesteśmy zastraszani i przymuszani do podpisania ugody ze spółką Metropolis sp z o.o. na niekorzystnych warunkach. Próbuje się nas zniszczyć finansowo, pozbawić dochodów, a także tworzy warunki wskazujące na fizyczne zagrożenie. Donosy do urzędu skarbowego, policji i straży miejskiej, najścia przez przedstawicieli spółki Metropolis sp z o.o. eskalują napięcie i stanowią codzienną formę konfrontacji narzucanej nam przez Bank.
Liczna korespondencja opisująca fakty kierowana do Prezesa Banku Pekao SA. Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego pozostaje bez odpowiedzi.
List do Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego CLICK
Bulwersuje fakt, że organa państwa bądź ignorują nadużycia lub w przypadku prokuratury i policji czynnie w sposób bezprawny uczestniczą w nich po stronie interesów banku.
W dniu 21 lutego 2008r. doznałem naruszenia czynności narządów ciała (wstrząśnienie mózgu). Potwierdzone postępowaniem Prokuratury sygn. 3 Ds 329/08/II. Przy całym zajściu w tym dniu byli liczni funkcjonariusze policji. Pomimo wskazania policji osób, które mnie popchnęły na miejscu zdarzenia prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz umorzyła postępowanie ze względu na nie wykrycie sprawców. Nadmienić pragnę ,że sprawcy stali przy mnie kiedy czekałem na przyjazd karetki 20-30 min. Zaginęło nagranie video nagrywane przez funkcjonariuszy policji.
Cytuję za prokuraturą Rejonową Warszawa Żoliborz Pan Prokurator Wojciech Górniak :
,,Nie budzi natomiast wątpliwości, że działania ochroniarzy z Agencji Ochrony Mienia MATPOL sp z o.o. wobec Grzegorza Gadeckiego w dniu 21 lutego 2008 r wyczerpało znamiona przestępstwa określonego w art. 191 §1kk , jednakże postępowanie w tym zakresie musi zostać umorzone na podstawie art. 322 §1kpk z uwagi na nie wykrycie sprawców. Do odpowiedzialności karnej pociągnięta może być tylko konkretna osoba. Tymczasem w niniejszej sprawie przeprowadzone postępowanie dowodowe nie doprowadziło do ustalenia konkretnych osób, które zmuszały Grzegorza Gadeckiego do określonego zachowania się. Udział w zdarzeniu brało bowiem 50-60 ochroniarzy, z czego jedynie niektórzy podejmowali interwencję wobec Grzegorza Gadeckiego Chociaż prokuratura dysponuje listą osób biorących udział w zdarzeniu, to pokrzywdzony nie podał żadnych danych, które mogły służyć identyfikacji osób, co jest zupełnie zrozumiałe, skoro ochroniarze interweniowali w kominiarkach i nie było widać ich twarzy. tej sytuacji uznać trzeba, ze wykrycie sprawców którzy swoim działaniem wyczerpali znamiona art. 191 § 1kk jest niemożliwe"
,, Podobne argumenty odnieść należy również do kwestii umorzenia postępowania w zakresie spowodowania naruszenia czynności narządów ciała u Piotra Kaczmarczyka. Analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego nie pozostawia wątpliwości, że Piotr Kaczmarczyk doznał naruszenia czynności narządu ciała trwającego dłużej niż 7 dni. Piotr Kaczmarczyk wskazał ,że upadek w dniu 21 lutego 2008 r i będący jego skutkiem uraz narządu ciała był skutkiem działań dwóch ochroniarzy, jednak podane przez pokrzywdzonego cechy tych osób( orientacyjne wskazanie wieku oraz budowy sylwetki jednego z nich) nie są wystarczające dla identyfikacji tych osób. Z uwagi na powyższe postępowanie w tym zakresie zostało umorzone na podstawie art. 322 § kpk wobec nie wykrycia sprawcy".
W świetle przedstawionych faktów obawiamy się o zdrowie i bezpieczeństwo nasze i naszych najbliższych rodzin.
Wyżej przedstawione działania wbrew obowiązującemu prawu w związku z brakiem nadzoru właścicielskiego nad podległymi podmiotami w Grupie kapitałowej Pekao SA świadczą o milczącej akceptacji Prezesa Banku Pekao SA, Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego.
W imieniu własnym i na podstawie udzielonego mi pełnomocnictwa w imieniu Grzegorza Gadeckiego
Piotr Kaczmarczyk
Pozostaje pozostawić pytanie czy Bank Pekao SA pod zarządem Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego długo jeszcze będzie dopuszczał się podobnych praktyk? Czy ot tak można do bezprawnych działań użyć prokuratury czy policji? Czy państwo prawa może dopuszczać sytuacje, w których instytucja zaufania publicznego ucieka się do iście gangsterskich działań wbrew prawu? Posługuje się przy tym organami państwa! Zarówno najścia na własność Pana Gadeckiego jak i przeszukania w biurze jego pełnomocnika były bezprawne wg orzeczeń sądów. Czy to nie skandal na miarę wielu innych afer? Czy muszą paść ofiary, by po fakcie, urzędnicy państwa publicznie przerzucali się odpowiedzialnością?
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Prezes Bank of Austria rezygnuje CLICK
Regulator rynku oczekuje zmian w zarządach banków CLICK
Opłakana sytuacja w niemieckim sektorze bankowym CLICK
Poniedziałek, 11.05.2009
5.05.2009 odbyło się ZWZ Pekao. Było rejestrowane i tak uniknięto wielu z zeszłorocznych ekscesów i nadużyć w trakcie trwania zgromadzenie. Wg oświadczenia przewodniczącego zgromadzenia bank udostępni nagranie na swej stronie internetowej. Niemniej jednak jak i w zeszłym roku nie padły wyjaśnienia i rzetelne odpowiedzi na pytani akcjonariuszy mniejszościowych. Prezes banku raz jeszcze wypowiadał się jako polityk, bawił się w gry słowne, unikał jasnych odpowiedzi i tak naprawdę kompromitował się jako finansista czy ekonomista. Wielokrotnie pytany, czy podpisał umowę z Pirelli, nie raczył odpowiedzieć. Na wielokrotne pytania czy może umowa ta została w między czasie unieważniona oświadczył w końcu, że umowa ta "jest publiczna". Cóż, jedynie za sprawą działań akcjonariuszy mniejszościowych, bowiem bank dotychczas nie przyznał jej istnienia w oficjalnym komunikacie, a przypomnieć wypada, że w ramach tej umowy oddał Pirelli między innymi hipoteki swoich klientów na przestrzeni 25 lat. Czy klienci banku powinni zostać przez bank powiadomieni o tym fakcie ? Czy odpowiednia informacja znajduje się w umowach podpisywanych z klientami ?
Domagaliśmy się oficjalnego ujawnienia umów podpisanych w ramach "Projektu Chopin", zagłosowaliśmy przeciw uchwałom zgromadzenia, które dają rękojmie dalszych działań obecnemu zarządowi, a także podważyliśmy sprawozdania banku i grupy kapitałowej jako całkowicie niewiarygodne. Wniesiemy odpowiednie pozwy sądowe.
Uwagę Skarbu Państwa zwróciły przegłosowane zmiany w statucie banku. Jedna z nich umożliwia wykonywanie przez Pekao innych niż bankowe usług na rzecz spółek z Grupy Unicredit. Nasz sprzeciw budzi fakt, że nie określono mechanizmu wyznaczenia cen za te usługi - np. "usługi te będą wykonywane na warunkach rynkowych". Wprowadzona zmiana prowadzi do możliwego drenażu banku przez inne spółki z Grupy Unicredit. Wciągu ostatnich miesięcy pracownicy Pekao SA uczestniczą w budowie centrum rozliczeniowego Grupy w Szczecinie, które jest oddziałem włoskiej spółki zarejestrowanym w Polsce. Jak rozliczano prace wykonywane przez pracowników Pekao SA na rzecz centrum w Szczecinie? Czy wyznaczone ceny były zgodne z interesem Pekao SA ? Czy nie naruszono prawa podatkowego zaniżając je ? Czy może Unicredit znalazł kolejny sposób na transfer kapitału kosztem Pekao SA ? W naszej ocenie wprowadzona zmiana w statucie narusza prawo o konkurencji w Unii Europejskiej jak również tworzy korupcjogenne środowisko, w którym możliwe są cenny transferowe poniżej tych wyznaczanych przez rynek. Potencjalnie ucierpi Skarb Państwa. Pekao naraża się również na dochodzenia podatkowe i długotrwały spory z fiskusem. Opisana zmiana w statucie banku godzi w interes samego banku jak i jego akcjonariuszy mniejszościowych. Przedstawicielka związków zawodowych z banku Pekao skomentowała zmianę, że Unicredit zamierza skorzystać z nisko opłacanych pracowników Pekao.
Inny akcjonariusz dopytywał się wielokrotnie informacji o kosztach dla banku związanych z przegranymi sprawami sądowymi. Prezes oświadczył, że nie są one jeszcze oszacowane. Na uwagi akcjonariuszy, że nie można w takim razie zatwierdzić sprawozdań finansowych za rok 2008, gdyż nie zaksięgowano kosztów poniesionych w tym okresie, prezes oświadczył wreszcie, że wynoszą one około 1 miliona złotych. Mówił prawdę? W którym momencie? Kiedy doliczono się tych kosztów ? W trakcie zgromadzenie ?
Jednak i sama liczba jest wielce znacząca. 1 milion przy aktywach sięgających 132 miliardów i zysku netto 3,5 miliarda złotych, przeprowadzanej fuzji i niezliczonych skargach klientów banku ? Wg porównań z bankami europejskimi koszty przegranych rozstrzygnięć sądowych powinny wynosić w przypadku Pekao SA co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.
Panie Prezesie, moje zadanie dzisiaj jest niezwykle proste. Sugerował Pan, że ataki na Pana są personalne i wynikają ze względów politycznych. Przed miesiącem po ogłoszeniu wyników finansowych za czwarty kwartał, pytany przez reportera CNBC o umowę z Pirelli nie odpowiedział Pan na zadane pytanie i tak zaprzeczył, czy wyparł istnienie umowy z Pirelli. Otóż, umowa ta dzięki decyzji niezawisłego polskiego sądu znalazła się w moim rękach. Oto ona! Panie Prezesie zapewniam Pana, że moje wystąpienia zarówno teraz jak i dotychczas nie są skierowane przeciwko Panu. Bowiem nie Kowalski, X-siński czy Kaczyński złożył podpis na tej umowie. Czyj to podpis ? Podpisał ją Pan, Panie Prezesie i dlatego to właśnie Pan znalazł się dzisiaj w niezwykle trudnej sytuacji.
Umowa z Pirelli sprzedaje hipoteki klientów banku do Pirelli w ciągu całego ćwierćwiecza. Więcej sprzedaje prawa do nieruchomości należących do całej Grupy Kapitałowej Pekao i do projektów deweloperskich prowadzonych w ramach Grupy. Panie Prezesie czy ta umowa została może unieważniona ? Jeśli nie to dlaczego rynki publiczne nie wiedzą o fakcie jej istnienia i o jej zapisach, które uzależniają Pański Bank od strony trzeciej na 25 lat ?!
W tym miejscu przeczytam fragmenty ekspertyzy przygotowanej pod kierunkiem wiceministra finansów w czterech kolejnych rządach. (......). Pod ekspertyzą podpisało się razem ośmioro współautorów. Czy sporządzili ekspertyzę ze względów politycznych ? Czy ich wnioski dotyczą treści umowy czy może umotywowane są politycznie ? Panie Prezesie, proszę odpowiedzieć na to pytanie w swoim własnym sumieniu.
Przed kilku dniami otrzymałem decyzję sądu o rejestracji Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Czy szesnastu członków założycieli działało z pobudek politycznych ? Nie, zbulwersował ich fakt podpisania i zatajenia zobowiązań jakie Pana Bank podjął wobec Pirelli. Zbulwersowały ich fakty opisane na stronie internetowej unicredishareholders.com.
Panie Prezesie, spotykamy się na zgromadzeniu akcjonariuszy w dniu symbolicznym. To właśnie dzisiaj prezes spółki matki, Unicredit ma zeznawać przed sądem w Gdańsku w sprawie dotyczącej producenta makaronów, Malma. Pana Bank w porozumieniu z Unicredit dokonał rzeczywistej egzekucji tej spółki. Kiedy to się działo prezes Unicredit, Alessandro Profumo znajdował się w sytuacji konfliktu interesów, pełniąc funkcje we władzach Barilli, włoskiego konkurenta Malmy i we władzach spółki z grupy Pirelli, strony Umowy Wspólników podpisanej przez Pekao z Pirelli.
Niech mi wolno będzie odnieść się krótko do sytuacji finansowej Banku Pekao SA. W sprawozdaniach finansowych Banku jak i Grupy uderza przede wszystkim pominięcie oczywistych zagrożeń i ryzyk związanych z kryzysem finansowym na co zwraca uwagę audytor banku – KPMG w swych notach do sprawozdań. Nie podjęto żadnych rezerw by uwzględnić utratę wartości ukraińskich aktyw Pekao czy zwiększone ryzyko działalności bankowej w tym kraju. Biorąc pod uwagę, że Unicredit Ukraina specjalizuje się, wg informacji zawartych na stronie internetowej, wydawaniem kart kredytowych, oraz udzielaniem kredytów hipotecznych i konsumenckich, należy stwierdzić, że to wybuchowa mieszanka w dobie zapaści finansowej w tym kraju i nie podjęcie jakichkolwiek rezerw wydaje się co najmniej nieroztropne. (….). Panie Prezesie, ile w ciągu miesiąca, bądź kwartału dokładamy by utrzymać na powierzchni Unicredit Ukraina ? Czy nie jest to kolejny przypadek spirali zadłużenia w celu przesunięcia strat na przyszłe okresy ? W tym samym czasie wypłacił sobie Pan jeden z największych bonusów w sektorze bankowym. Mówiąc o bonusach dlaczego wstrzymał Pan wypłatę bonusów dla szeregowych pracowników banku, jeśli sytuacja finansowa jest tak dobra jak przedstawiono ją w sprawozdaniach finansowych ? Dlaczego w tym samym czasie, od kilku miesięcy Bank Pekao SA zalega z płatnościami do swoich kontrahentów ? Panie Prezesie, proszę nam przybliżyć sytuację Banku na rynku opcji walutowych. Czy ich sprzedaż w trzech kwartałach 2008 roku nie nadmuchała sztucznie przychodów Banku ? Czy wg Pana strona tych kontraktów, polscy przedsiębiorcy będą w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec Banku ? Czy Stocznia Szczecińska wypłaci zobowiązania na rzecz Pańskiego Banku wynikające z kontraktów na opcje walutowe, których wartość sięga, wg naszej informacji, 100 milionów złotych ?
Panie Prezesie, proszę odpowiedzieć na pytanie ile wynosi wynagrodzenie audytora Banku ? Czy poza KPMG Audyt inne spółki z grupy KPMG świadczą płatne usługi na rzecz Banku?
Wreszcie proszę nam odpowiedzieć, czy na przestrzeni 2008 roku Bank Pekao SA jakieś ze swoich kosztów operacyjnych opłacał poprzez instytucje finansowe zarejestrowane w rajach fiskalnych ? A jeśli tak to dlaczego ?
I na koniec czy może Pan nam pokrótce opisać parametry wyceny derywatów w Pańskim Banku ? Przykładowo, jakie współczynniki zmienności walut przyjęto do ich wycen na koniec 2008 roku ? Czy średnią z roku, a może współczynniki z początku roku ? Czy i w tym przypadku nie mamy do czynienia z niedoszacowaniem ryzyka ? A odpowiedzi na te pytania zaważą na przyszłości Pańskiego Banku, bowiem wartość nominalna derywatów w posiadaniu Pekao przewyższa dwukrotnie sumę bilansową Pana Banku. Kto jest wystawcą tych kontraktów ? Czy Unicredit pogrążony w kryzysie prowadzącym do utraty płynności ?
Prezes nie odpowiadał na zadawane pytania. Przykładowo, pytania o derywaty skomentował wskazując inne banki, które posiadają w swych księgach więcej derywat. Gra słów i zwodzenie słuchaczy godne były może konferencji prasowej polityka, a nie wystąpień prezesa, finansisty, ekonomisty odpowiedzialnego za wiodący Banku w Polsce. My znamy odpowiedź na pytanie: „czy polityk na czele banku to dobrze czy źle dla Polski?” Czy jednak instytucje państwa zdolne są obnażyć skalę nadużyć do których doprowadziła ta niezdrowa sytuacja ? Czy w naszym Państwie można jeszcze mówić o wspólnym interesie, dobrze publicznym, czy racji stanu? Czy raczej raz jeszcze staje w pamięci mafia paliwowa, afera alkoholowa czy sprawa rodziny Olewników ? Czy możemy spodziewać się rozstrzygnięć przed sądami i prokuraturą zgodnych z podstawowym poczuciem sprawiedliwości ?
Oto pytania, na które wspólnie winniśmy szukać odpowiedzi!
Poniedziałek, 04.05.2009
ZWZ Unicredit rozwiało nasze wszelkie wątpliwości. Stabilność grupy kapitałowej jest co najmniej problematyczna. Co gorsza, prezes banku, Alessandro Profumo nie miał dobrych odpowiedzi na zadawane pytania, a do rezultatów swojego banku wyrażonych liczbami miał po prostu lekceważący stosunek. Bo też jak można bronić wyników, które są rezultatem oczywistych manipulacji. 3,2 miliarda zysków Banku Unicredit SpA zawdzięcza re-klasyfikacji aktyw. Gdyby nie ten "genialny" w swojej prostocie zabieg kreatywnej księgowości Bank miałby stratę 760 milionów Euro przed podatkiem, co sam przyznaje w swych Sprawozdaniach Finansowych (strona 26, Sprawozdania Finansowe Unicredit SpA, wersja angielska, dostępne na stronie Unicredit).
Prezes Profumo beztrosko potwierdził, że Pekao SA i Bank of Austria nie podjęły rezerw, które odzwierciedliłyby utratę wartości i zwiększone ryzyko działalności dwóch banków na Ukrainie należących przecież do Grupy Kapitałowej (nie wspominając o Kazachstanie, Rosji, Litwie, Łotwie czy chociażby Austrii). Przypomnijmy, że KPMG zwraca uwagę na fakt optymistycznych założeń dotyczących Ukrainy w swojej nocie do Sprawozdań Finansowych Pekao SA za rok 2009.
Bank of Austria jedyne pokaźne rezerwy (1,5 miliarda Euro) podjął w związku z utratą wartości inwestycji w fundusze Madoffa. Warto wskazać, a uczyniliśmy to w trakcie zgromadzenia, że przecież MFW szacuje, iż instytucje finansowe Austrii poniosą najdotkliwsze straty (większość z 200 miliardów Euro) w związku z trudną sytuacją w Środkowej i Wschodniej Europie. Nic to dla prezesa, a jego odpowiedź brzmiała "Ukraina otrzyma pomoc od MFW." W czym specjalizuje się Unicredit Ukraina - jak czytamy na stronie internetowej banku - w wydawaniu kart kredytowych, kredycie konsumenckim i kredytach hipotecznych. Wg nas to wybuchowa mieszanka w czasach kryzysu. Tak, więc Bank of Austria w przeciwieństwie do innych austriackich banków, zgodnie ze strategią Grupy Unicredit pokazał najlepsze historyczne rezultaty właśnie w 2008 roku. Czyż fakt ten nie kłóci się to ze zwykłym zdrowym rozsądkiem?
Wszystkie wiodące banki w Grupie Unicredit skorzystały ze zmian w Międzynarodowych Standardach Księgowości (MSR 39) i przekwalifikowały swoje instrumenty finansowe w związku z kryzysem finansowym, by nie ujawniać bieżących strat. W tym przypadku liderem był inny duży bank Grupy - HVB z Niemiec. Bank przekwalifikował instrumenty finansowe o wartości 13,7 miliarda Euro tak by nie podlegały one wycenie przez rynek. Gdyby tego nie uczynił jego strata wysokości 0,595 miliarda Euro zwiększyłaby się o dodatkowe 1,856 miliarda Euro. Jednak o stanie HVB najlepiej świadczy odnotowany w bilansie banku wzrost wartości derywatów powiązanych do stóp procentowych (strona 31, Sprawozdania Finansowe HVB) o ... 60 miliardów Euro. Widzimy więc że przeklasyfikowano tylko te instrumenty, które mogły przysporzyć strat, a pozbawione były hedgingu. Warto zapytać, które to instytucje finansowe są wystawcami tak cennych - rosnących w cenę derywat i czy mają środki by pokryć wzrost ich wartości?
Zwróciliśmy uwagę prezesa na operacje Unicredit w rajach fiskalnych w Luksemburgu, na Bermudach i Kajmanach i poprosili o wyjaśnienia. Prezes oświadczył, że manipulacje dotyczące transakcji i zysków na zmianach wartości tureckiej liry (zatajone przed rynkiem i przed władzami podatkowymi we Włoszech) przeprowadzone były bez jego wiedzy i nie ma na ten temat informacji. Nie zaprzeczył jednak, że niektóre koszty operacyjne Grupy ponoszone są poprzez instytucje finansowe na Bermudach, bądź Kajmanach. Oświadczył, że jeśli tak jest to Unicredit rozlicza owe transakcje w zgodzie z włoskim prawem i płaci należne podatki we Włoszech.
Prezes Profumo podkreślał w swych wystąpieniach, że wyniki Grupy wyglądają nieźle w porównaniu z innymi bankami. Jako przykład podał UBS. Otóż, sprawozdania Grupy Unicredit w żaden sposób nie można porównywać ze sprawozdaniami innych banków, takich jak choćby UBS. Przypomnijmy, że Grupa Unicredit przekwalifikowała instrumenty finansowe o wartości ponad 20 miliardów Euro, dwukrotnie więcej niż UBS. UBS jeszcze w marcu i kwietniu 2008 roku podniósł znacznie kapitał i poprawił płynność, a już w maju 2008 roku sprzedał toksyczne aktywa o wartości 30 miliardów CHF. Także przed końcem 2008 roku, w transakcji sięgającej 38 miliardów CHF, oddał do funduszu związanego z Bankiem Centralnym Szwajcarii aktywa trudno-zbywalne. Tymczasem, pozbawiony wiarygodności Unicredit do niemal końca 2008 rok, ustami swojego prezesa, zapewniał o swej sile kapitałowej. Reorganizacja operacyjna Grupy w żaden sposób nie poprawiła jej sytuacji finansowej, co najwyżej przygotowała ją do kontrolowanej upadłości.
Możemy z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Sprawozdania Finansowe Grupy Unicredit są całkowicie niewiarygodne, bowiem nie odzwierciedlają sytuacji finansowej poszczególnych banków jak i całej Grupy. O dramatyzmie sytuacji niech świadczy fakt, że stan środków pieniężnych Banku Unicredit zmniejszył się o 4 miliardy Euro na przestrzeni 2008 roku by "osiągnąć" 33 miliony Euro na koniec okresu (tyle co zero dla tak dużej instytucji finansowej). W tym okresie Unicredit pozyskał w kredytach i depozytach głównie z banków należących do Grupy Kapitałowej 35 miliardów Euro, 19 miliardów Euro z banku centralnego, a także 8 miliardów z transakcji repo z bankami należącymi do Grupy Kapitałowej. Większość tak pozyskanych środków (blisko 30 miliardów Euro) przekierował do włoskich spółek córek specjalizujących się w bankowości korporacyjnej i do banku hipotecznego (Unicredit Banca per la Casa) (strona 21, Sprawozdania Finansowe Banku Unicredit SpA). Tyle z solidarnej Europy. Prezes Unicredit nie omieszkał wszak wskazać, że Polska ma elastyczną linię kredytową w MFW na 20 miliardów dolarów - jakoś sobie poradzi.
Powyższy raport dedykujemy politykom, bowiem opisane powyżej dane i fakty, oczywiste w swej wymowie, a przyznane w Sprawozdaniach Finansowych Unicredit i przez samego prezesa podczas ZWZ Unicredit, nie pozostawiają wątpliwości - parasol bezpieczeństwa jakim obdarzono bankierów i bankowców, ich dolce vita, beztroska i bezkarność doprowadza do eskalacji kryzysu finansowego, co w konsekwencji dusi realną gospodarkę. Ciągle dalecy jesteśmy od diagnozy przyczyn obecnego kryzysu, a przecież szkody ponoszą wszyscy. Najlepszym przykładem są polscy przedsiębiorcy oszukani na opcjach walutowych i ci poszkodowaniu w związku z implementacją "Projektu Chopin" w Pekao SA przez Unicredit. Nawiasem mówiąc, wielce prawdopodobnym zdaje się, że nawet elastyczna linia kredytowa w MFW na 20 miliardów dolarów może okazać się niewystarczająca, aby pokryć gotówkowe straty polskich instytucji finansowych. Pora spojrzeć na ręce rodzimym bankowcom zanim dostaną kolejną pomoc i zadać sobie pytanie: czy aby działają oni zgodnie z polskim interesem? Czy nadzór finansowy jest adekwatny? Czy z Polski nie wypływa kapitał kosztem polskich przedsiębiorstw? Czy zaksięgowane zyski na sprzedaży opcji walutowych i innych derywatów są realne, czy wskazują raczej na przyszłe straty w sektorze bankowym? Czy wpływowy polityk na czele Pekao SA przysporzy nam strat czy korzyści?
Jutro odbędzie się ZWZ Pekao SA, w którym weźmiemy udział. Będziemy domagać się ujawnienia umów podpisanych w ramach "Projektu Chopin", zagłosujemy przeciw uchwałom zgromadzenia, które dawać będą rękojmie dalszych działań obecnemu zarządowi, a także podważymy sprawozdania banku i grupy kapitałowej jako całkowicie niewiarygodne.
Stress Test CLICK
IMF report CLICK
Przestępczość białych kołnierzyków CLICK
Mniejsze znaczenie sektora finansowego CLICK
Piątek, 24.04.2009
Poniedziałek, 20.04.2009
Zbliża się kolejne ZWZ Pekao SA i Unicredit. W zeszłym roku wnieśliśmy pozew przeciwko uchwałom zgromadzenia, który jeszcze nie został rozstrzygnięty przez Sąd. Aby publicznie przypomnieć nasze zarzuty, zamieszczamy nasz pozew wraz jednym z pism procesowych. Oceńcie wraz z nami argumentację i linię obrony banku. Powinny zaciekawić fragmenty dotyczące nielegalnego transferu zysków do Unicredit i Pirelli z Pekao SA, związek Projektu Chopin z aferą Telecom Italia we Włoszech, czy w końcu wpływ Projektu Chopin na połączenie Pekao z BPH. Będziemy stawiali te same zarzuty na tegorocznym ZWZ Pekao, aż do czasu merytorycznych orzeczeń Sądów. Pozew CLICK, Pismo Procesowe CLICK
Tymczasem z zarządu Pekao SA odwołano Wiceprezes Panią Katarzynę Niezgodę-Walczak CLICK Tym samym, po połączeniu kolejny przedstawiciel BPH z zarządzie Pekao zostaje odwołany. Jeszcze jedno odwołanie lub rezygnacja i "stara gwardia z Pekao SA" wróci w pełni do kontroli nad Bankiem.
Pan Alessandro Profumo, prezes banku Unicredit został wezwany w roli świadka na rozprawę sądową dotyczącą sporu między Malmą a bankiem Pekao SA, toczącą się przed sądem w Gdańsku.
Komentarz do Sprawozdań Finansowych Banku i Grupy Pekao SA za rok 2008
Bernanke o kryzysie CLICK
W Japonii więcej samobójstw CLICK
KNF, sytuacja w sektorze bankowym może się pogorszyć CLICK
Z naszej perspektywy i w świetle naszych doświadczeń, wypowiedzi, że właśnie wychodzimy z kryzysu, śmieszą. Jak to możliwe, skoro tej skali nadużycia w Polsce, ale też w innych krajach ciągle jeszcze pozostają nierozliczone i dalej naszym systemem finansowym zarządzają te same osoby. Płonne są jakiekolwiek nadzieje, że tuzy świata banków zmieniły się za sprawą cudu w uczciwe i niewinne aniołki. Kolejne programy pomocowe zostaną po prostu sprzeniewierzone. Tymczasem bohaterowie "Projektu Chopin" i połączenia Pekao SA z BPH SA pozostają najlepiej opłacanymi bankowcami w Polsce.
Tak zarabiają szefowie banków CLICK
Piątek, 17.04.2009
Czwartek, 16.04.2009
Zarobią banki, spłacą podatnicy CLICK Surrealizm zagościł na stałe w stanowisku ministra finansów. Zdaje się on dzieckiem błądzącym we mgle, gdy mówi o ERM2 i obronie złotego. Jego wypowiedź jak i ogłoszone intencje rządu w sprawie pożyczki z MFW są kardynalnym błędem na miarę tego, który popełnił Tusk, kiedy w środku ataku na złotego powiadomił rynki o zamiarach rządu. Wypowiedź Tuska wywołała burzę, łącznie z ganiącymi komentarzami szefa Banku Światowego czy komisarzy Unii. Szczęśliwie tykającą bombę rozbroił wtedy Goldman Sachs ogłaszając koniec ataku na złotego.Ostatnia rzecz, której należy sobie życzyć to wzmacnianie złotego czy wchodzenie do ERM2. Spowodowałoby to zapaść gospodarczą ze wszystkimi możliwymi skutkami. Nie wierzycie (?), sprawdźcie jak radzi sobie w strefie Euro Słowacja czy Irlandia.
Wtorek, 14.04.2009
Wtorek, 07.04.2009
Poniedziałek, 06.04.2009
Nie pudrować zwyrodniałych rynków CLICK
Środa, 1.04.2009
Zamiast komentarza:
Poniedziałek, 30.03.2009
Aktualności:
Czwartek, 27.03.2009
Globalne zamiatanie pod dywan CLICK
Ile zarobili prezesi banków CLICK
Dla pełnego obrazu sytuacji w Polsce warto przeczytać nasze komentarze pt "Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" i "Wielka mistyfikacja" z 12 i 13 stycznia 2009 roku (poniżej).
Poniedziałek, 23.03.2009
Kryzys a sprawdzian przywództwa CLICK
Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK
Gospodarka zapłaci za pasywny rząd CLICK
Kiepskie sądy i prokuratury - tabu naruszone i co dalej? CLICK
Wywiad z prof. Zybertowiczem CLICK Wg nas to nie kto inny ale służby specjalne winny ostrzegać państwo i obywateli przed takimi zagrożeniami i kryminogennymi aferami jak nasilenie sprzedaży opcji walutowych, kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu, "Projekt Chopin" , czy naruszaniem prawa przez instytucje finansowe itd.
Ujawnić beneficjentów opcji walutowych CLICK W naszej ocenie Premier Pawlak wydaje się osobą z gruntu uczciwą o czym świadczy jego bezkompromisowa postawa jako Ministra Gospodarki w sprawie opcji walutowych. Jeśli uratuje polskie przedsiębiorstwa przed opcyjnym zagrożeniem, z pewnością wybaczymy mu nie tylko drobne uchybienia, o których nie bez przyczyny tak rozpisuje się ostatnio prasa, ale też jego rolę w usunięciu gabinetu Premiera Olszewskiego. Mamy nadzieję, że Premier stanie się przykładem również dla innych polityków. W naszej świadomości narodowej zapadła wszak postać Kmicica, zdrajcy, który odkupił grzechy, by stać się narodowym bohaterem.
Środa, 18.03.2009
Strzyżenie owiec,część pierwsza
Preludium do dzieła miało miejsce się wraz ze wczorajszą konferencją Donalda Tuska. Pieprzyku sytuacji dodała wizyta bankowców w Senacie RP. Aktorzy spektaklu zostali namaszczeni do właściwej rozgrywki. Bowiem to właśnie dzisiaj rozpoczyna się sesja Sejmu RP, podczas której zostaną poddane dyskusji projekty dotyczące opcji walutowych. Nasi parlamentarzyści rozważą czy chronić interesy polskich przedsiębiorców, czy też przystrzyc na krótko polskie owce. Ten świecki zwyczaj trwa od wieków. Do doskonałości doprowadzili go właściciele PRL-u. Teraz kierunek wg nas pokazuje Platforma Obywatelska. Zarówno skala jak i moment sprzedaży opcji walutowych i innych derywatów nie pozostawiają wątpliwości - była to zaaranżowana manipulacja z góry nastawiona na osłabienie złotego i zyski kosztem polskich przedsiębiorstw. Słowo klucz w rozgrywce, przedmiot spory i wygrana zawiera się w trzech słowach: Bankowy Tytuł Egzekucyjny. W krótkim terminie chodzi o kilkadziesiąt miliardów złotych, które jeśli PO wygra, zostaną wytransferowane za granice Polski w najbliższych 6-ciu miesiącach. Konsekwencją byłoby gwałtowne osłabienie złotego, daleko głębsze niż 5 złotych za Euro. W długim terminie chodzi o wiele więcej jak choćby o to czy "Projekt Chopin" (opisany dobrze na niniejszych stronach) przyniesie spodziewane benefity. Bo wszak umowa podpisana przez prezesa Pekao, Jana Krzysztofa Bieleckiego z włoskim deweloperem Pirelli na 25 lat dotyczy kredytów i nieruchomości stanowiących 20% polskiego rynku. Strzyżenie polskich owiec przybiera różne mniej lub bardziej bezwzględne formy. W skali jednostkowej doświadczyli tego rytuału właściciel Optimusa, Malmy i wielu innych mniej znanych firm. W najbardziej drastycznej odmianie zakosztowała go rodzina Olewników, kiedy w momencie tragedii banki bezwzględnie wypowiedziały kredyty firmie należącej do rodziny. We wszystkich przypadkach biczem był Bankowy Tytuł Egzekucyjny - narzędzie zlecenia na dowolne przedsiębiorstwo w Polsce. Strzyżenie polskich owiec wraz z PO nabrało charakteru hurtowego. W opcje uwikłanych zostało kilkanaście tysięcy przedsiębiorców. "Projekt Chopin" dotyczy setek tysięcy właścicieli mieszkań i wszystkich przedsiębiorstw, które staną się przez dwie kolejne dekady kredytobiorcami w Pekao SA. Przy czym wygląda na to, że sprawcy naszego rodzimego kryzysu pozostaną bezkarni. Od z górą dwóch lat trwają procesy sądowe przeciwko Pekao SA, a żaden z sędziów nie zdecydował się na merytoryczną decyzję pomimo oczywistych dowodów i wnikliwych ekspertyz. O niechęci sądów niech świadczy procedura rejestracji Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek" ciągnąca się w nieskończoność przez dziewięć miesięcy od czerwca ubiegłego roku. Pomimo, że założycielami są osoby powszechnie znane o różnych przekonaniach politycznych, a deklarację akcesu i współpracy złożyli profesorowie, urzędnicy państwowi, prawnicy, a nawet przedstawiciel Związku Banków Polskich, to jednak nie możemy znaleźć uznania i możliwości działania w interesie publicznym. Innym aspektem afery są nasze rodzime media. Poza Gazetą Bankową, Wprost, Naszym Dziennikiem czy Gazetą Polską inne periodyki podjęły decyzję nie zajmować się tematem "Projektu Chopin". Choćby Gazeta Wyborcza, która obecna na naszej konferencji prasowej przed trzema laty pomija tę właśnie aferę całkowitym milczeniem. Rzeczypospolita posunęła się jeszcze dalej i nadała tytuł Człowieka Roku architektowi "Projektu Chopin", prezesowi Unicredit, panu Alessandro Profumo. Ostatnio finansistą roku obwołano Jana Krzysztofa Bieleckiego. Nasze życie publiczne nabiera wymiaru groteski, podczas gdy strzyżenie polskich owiec trwa w najlepsze. Warto przypomnieć, że wg danych oficjalnych w zeszłym roku nastąpił rekordowy wypływ kapitału z Polski sięgający 80 miliardów złotych z czego w sposób legalny (np. wypłata dywidend) wypłynęło tylko 40 miliardów.Trudno przyjdzie nam identyfikować się z państwem w dobie kryzysu, w którym nieuczciwy bankowiec otwarcie naciska na decyzje senatorów w przeddzień debaty, a przedstawiciela stowarzyszenia poszkodowanych przez banki nazwano lobbystą! Trudno uwierzyć, że premier rządu każe Misiaka, a ubija polityczny interes kosztem kilkunastu tysięcy poszkodowanych przedsiębiorców, narażając przy tym stabilność całej gospodarki. Przychodzi na myśl złowieszcze zdanie z przed ćwierć wieku: "rząd jakoś się wyżywi". Co będzie z Polakami? Przyjdzie wziąć los w swoje ręce przy najbliższych wyborach.
Na marginesie warto dodać, że Francuz, Niemiec, Włoch czy Brytyjczyk nie dają się przystrzyc. Amerykański AIG wypłaciło w ciągu ostatnich czterech miesięcy kilkadziesiąt miliardów Euro odszkodowań na rzecz banków w tych krajach. Zaś włoscy przedsiębiorcy z automatu wygrywają procesy przeciwko Unicredit w sprawach analogicznych do polskiej afery z opcjami walutowymi.
Kryzys a sprawdzian przywództwa CLICK
Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK
Opcje zagłady, krach na złotówce a sprawa polska CLICK
Kasyno Europa - gdzie banki straciły 18 bilionów Euro? CLICK
Poniedziałek, 16.03.2009
Komentarz do Sprawozdań Finansowych Banku i Grupy Pekao SA
Sprawozdania Banku i Grupy Pekao SA wg naszej oceny mają wątpliwą wartość, bowiem nie przedstawiają prawdziwego obrazu sytuacji finansowej banku. Za ten stan rzeczy obarczamy zarząd tej instytucji, spółkę dominującą Unicredit, audytorów banku, a także, a może przede wszystkim nadzór finansowy.
Ukryją opcje przed inwestorami CLICK
Opcje zagłady, krach na złotówce a sprawa polska CLICK
Banki wchodzą na pole minowe CLICK
Gdzie poszły pieniądze z AIG CLICK
Fundusze emerytalne chcą odszkodowania od banku CLICK
Sobota, 14.03.2009
Wtorek, 10.03.2009
Zamiast komentarza
Kryzys, a sprawdzian przywództwa CLICK
Bankowy tytuł egzekucyjny CLICK
Komentarz przed nadchodzącymi dwoma tygodniami
Sobota, 7.03.2009
Piątek, 6.03.2009
Pilne! Kolejny trup w szafie. Merrill Lynch przygotowuje nas na ogłoszenie strat mogących sięgać 120 milionów dolarów z powodu błędów jednego dilera! Informacja zasłyszana dzisiaj w CNBC TVN tuż przed zamknięciem giełdy w Warszawie. Merrill Lynch admits investigation of $120m "rouge trades" CLICK
Czwartek, 5.03.2009
Wtorek, 3.03.2009
Poniedziałek, 2.03.2009
Koniec tygodnia
Czwartek, 26.02.2009
Środa, 25.02.2009
Wtorek, 24.02.2009
Banki chcą zarobić na kryzysie. CLICK
Bankier z Citi nieźle się zabawił CLICK
Z obecnej niewesołej sytuacji należałoby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nieodzowna jest przedtem poprawna diagnoza. Nie ulega naszej wątpliwości, że powodem słabości złotego są poważne błędy popełnione w naszym rodzimym systemie bankowym. O wpływie asymetrycznych opcji na realną gospodarkę i sektor bankowy można by bez końca i nie znajdą tacy, którzy szczerze obroniliby stanowisko, że banki są bez winy. Co jednak z kredytami hipotecznymi, które sami bankowcy nazywają polskimi sub-primes? Pamiętajmy, że rynek nieruchomości w USA budowany był na prostej i bezpiecznej zasadzie - stałe oprocentowanie kredytów hipotecznych w rodzimej walucie. Kredytobiorca ze 100% pewnością wiedział, gdy podpisywał umowę jakiej wysokości raty będzie płacił za 20 lat. Szczęśliwi właściciele mieszkań w Polsce grają, co tu dużo gadać, w ruletkę, bowiem nietrudno sobie wyobrazić, że w ciągu 15 do 30 lat możemy mieć do czynienia nie tylko z czasową dewaluacją złotego, ale też z okresem wysokiej inflacji i wysokich stóp procentowych. Co zrobi przysłowiowy Kowalski gdy stopy procentowe wzrosną np. do 15% ? Skąd weźmie pieniądze ? I dlatego też warto zadać podstawowe pytanie: Gdzie były organa nadzoru nad rynkiem finansowym gdy bez opamiętania wpychano nam kredyty hipoteczne we frankach czy ostatnio opcje walutowe? Czy możemy skutecznie bronić się przed skutkami rodzimego kryzysu, jeśli zawierzamy nadzorowi, który drastycznie zaniedbał swoje obowiązki i ciągle zapomina o celach do których został powołany ? W zeszłym roku przed wysokim ryzykiem ekspozycji do franka szwajcarskiego ostrzegał nas .... Centralny Bank Szwajcarii. Gdzie chociażby wtedy był KNF, NBP czy rząd?
Poniedziałek, 23.02.2009
Zamiast komentarza:
Z Jerzym Bielewiczem, prezesem Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", byłym doradcą amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, rozmawia Małgorzata Goss
Goldman Sachs zarobił na spekulacji złotym więcej, niż zakładał, i teraz wycofuje się z krótkich pozycji na złotówkę, czyli ze spekulacji na osłabienie naszej waluty, ponieważ - jak podał w raporcie - nasza waluta jest już niedowartościowana. Takie oświadczenie to chyba coś niecodziennego: spekulant przyznaje się, że jest spekulantem...?
- To rzeczywiście niespotykane. Z reguły tego rodzaju transakcje otoczone są tajemnicą i banki inwestycyjne nie lubią, kiedy im się wytyka przedsięwzięcia spekulacyjne. Jest to zaskakujące oświadczenie. Z pewnością wzmocniło ono tego dnia złotego. Goldman Sachs musiał wychodzić z tych pozycji, zanim przedstawił swój raport, w związku z czym instrumenty finansowe taniały, złoty się umacniał, a ogłoszony następnie raport, w którym analitycy banku uznali złotego za walutę nieoszacowaną, przypieczętował ten trend.
Czy to oświadczenie przypadkowo zbiegło się z interwencją rządu na rynku walutowym?
- Zapowiedź premiera, że rząd przewalutuje euro z funduszy europejskich na rynku, miała miejsce w przeddzień raportu Goldman Sachs. Sądzę, że interwencja przeprowadzona przez BGK miała znikomy wpływ na kurs złotego. Decydujący był właśnie ów raport, a także oświadczenie szefa Banku Światowego, który wyraził zaniepokojenie sytuacją w Europie Środkowowschodniej i zadeklarował koordynację pomocy dla regionu. W tym momencie instytucje spekulujące dostrzegły, że mają przeciwko sobie potężnego gracza. Z kolei wczoraj zaniepokojenie spadkiem kursu walut wyraził przedstawiciel UE, ba, skarcił - jak się wydaje - naszego premiera za niefortunną wypowiedź...
Tę, w której premier wyznaczył kurs, przy którym rozpocznie się interwencja, na 5 zł za euro?
- Wypowiedź premiera była szokująca z perspektywy finansisty, dlatego że wyznaczenie kursu interwencji jest jakby wydaniem wojny rynkom. Na to może sobie pozwolić pan Putin i wiadomo, z jakim efektem...
O ponad 200 mld USD stopniały rosyjskie rezerwy. Bank centralny wydaje na podtrzymanie rubla miliard USD dziennie.
- Premier Polski nie ma takiej pozycji. Po jego wypowiedzi media doniosły, że rząd ma do dyspozycji ok. 3 mld euro. Jeśli znany jest kurs interwencji i środki, dzięki którym może ona nastąpić, to spekulanci mają na tacy wszelkie dane: wiedzą, ile trzeba kapitału do ataku na złotego i w jakim przedziale rząd zacznie reagować.
Był to moment bardzo niebezpieczny dla naszej waluty?
- Oświadczenia przedstawicieli światowych instytucji, jakie nastąpiły po wypowiedzi premiera, świadczą o tym, jak sytuacja była niebezpieczna. Szef Banku Światowego niecodziennie wydaje takie komunikaty. Byliśmy na granicy.
Oświadczenie Goldman Sachs oznacza koniec spekulacji na spadek złotego? Przecież ktoś musiał odkupić te instrumenty finansowe...
- Wydaje się, że niebezpieczeństwo nie minęło. Instrumenty zostały odkupione przez innych graczy i strategia na osłabianie może być znów podjęta. Sam Goldman Sachs mógł działać taktycznie, ogłaszając likwidację dotychczasowych pozycji. Wydaje się, że terminem, w którym można będzie powiedzieć: wygraliśmy czy przegraliśmy - jest koniec marca, kiedy zapadają kontrakty terminowe na WIG 20. Zawsze ważnym elementem w tego typu spekulacjach są instrumenty pochodne na akcje. Przeważnie atak zaczyna się od wyprzedaży na rynku akcji i obligacji, co powoduje osłabienie danej waluty. Następnie do trendu dołączają inni gracze, pogłębiając spadki i dalszą deprecjację. Nie jestem zwolennikiem interwencji na rynku walutowym przez NBP lub rząd, ponieważ nasza pozycja w stosunku do wielkości rynków walutowych jest słabiutka. Nie poradzilibyśmy sobie, tak samo jak nie poradziły sobie Wielka Brytania, Włochy, Tajlandia czy Malezja. Natomiast wskazana byłaby strategia wojny podjazdowej, tj. punktowych interwencji powodujących podrożenie kosztów spekulacji. Na przykład prawidłowością, jaką daje się zauważyć na rynku, jest fakt, że przeważnie na fixingu NBP o godz. 11.00 cena walut osiąga najwyższy dzienny poziom. Fixing NBP jest odniesieniem w umowach opcyjnych, więc interwencje na rynku, kiedy złoty się osłabia przed fixingiem, miałyby sens.
Można przebić spekulantów?
- Jeśli NBP ogłasza, że broni kursu na danym poziomie, to musi to robić w sposób ciągły, natomiast jeśli znienacka wzmocni złotego przed fixingiem poprzez operacje na rynku, to druga strona nie ma czasu na reakcję. Punktowe działania mogą bardzo podrożyć strategie spekulacyjne i zwiększyć ryzyko. Proszę pamiętać, że obecnie fundusze hedgingowe czy banki inwestycyjne mają trudności z pożyczaniem na rynku. Przy zwiększonym ryzyku mogą zwyczajnie nie dostać pieniędzy. A one muszą lewarować swój kapitał. Bez pożyczek od instytucji finansowych trudno sobie wyobrazić atak na daną walutę.
Nie wyklucza Pan dalszego ataku na złotego. Czy w dobie kryzysu finansowego utrzymywanie krótkich pozycji spekulacyjnych nie powinno być zabronione?
- Praktycznie jest to niemożliwe. Te operacje dokonywane są w Londynie, więc to nie zależy od naszych decyzji. Natomiast były precedensy, np. w październiku 2008 r. nadzór brytyjski zawiesił techniki przyjmowania tzw. krótkich pozycji. W sytuacjach kryzysowych to powinno być rozpatrywane.
Nasz nadzór finansowy (KNF) powinien podjąć więc rozmowy z nadzorem brytyjskim?
- Nadzór i rząd powinny być w kontakcie z rządami krajów, z których pochodzą instytucje finansowe spekulujące naszą walutą (Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii), a także z nadzorem giełdy w Londynie, i naciskać na wprowadzenie ograniczeń, które by zapobiegły operacji na złotym. Ponadto instytucje, które spekulują, bardzo nie lubią, gdy się na nie wskazuje palcem, a zatem KNF powinna identyfikować, kto za tym stoi, i przekazywać to opinii publicznej. Warto też pamiętać, że nadzór finansowy posiada możliwość zmniejszenia dostępu do instrumentów finansowych, którymi posługują się instytucje spekulujące na złotym, ponieważ te instrumenty są pożyczane od instytucji działających w Polsce. Chodzi np. o pożyczki w złotówkach - nadzór powinien bardzo pilnować, aby te pożyczki nie trafiały do instytucji, które mogą je sprzedać na rynkach międzynarodowych, wywołując zapaść złotego. W portfelach banków i ubezpieczycieli w Polsce są także inne instrumenty finansowe, które mogą być wykorzystane do spekulacji, na przykład osławione opcje, które instytucja może pożyczyć spekulantowi, a ten je wykorzysta w swoich celach. Atakom spekulacyjnym można więc zapobiegać na wiele sposobów - w sferze finansowej, regulacyjnej, a nawet PR...
Napisał Pan list do "The Wall Street Journal" na temat sytuacji walut w naszym regionie.
- Wskazałem w nim, że niektóre banki amerykańskie i europejskie spekulują na spadki w Europie Środkowowschodniej, zwłaszcza w Polsce. Podobna sytuacja miała miejsce na rynku włoskim. Tam banki UniCredito Italiano i JP Morgan doprowadziły wiele firm do upadłości.
W banku Goldman Sachs doradcą inwestycyjnym jest były premier Kazimierz Marcinkiewicz, dyrektorem inwestycyjnym w JP Morgan jest były prezes polskiej spółki skarbowej PZU Cezary Stypułkowski, szefem Pekao SA należącego do UniCredito Italiano jest inny były premier Jan Krzysztof Bielecki. Po co duże banki zatrudniają polityków?
- To jest taki polski ewenement. Pokazuje on, jak słabym strukturalnie krajem jesteśmy. Polityk na czele banku czy osoba związana z polityką to zarzewie kłopotów, to prosta droga do tworzenia zagrożeń, z jakimi mamy do czynienia obecnie. Zwrócę tylko uwagę na perturbacje akcjonariuszy mniejszościowych Pekao SA z projektem Chopin. Sprawa jest w sądzie, są dowody rzeczowe wskazujące, że Pekao SA został przymuszony przez spółkę-matkę do podpisania niekorzystnych umów, a mimo to akcjonariusze mniejszościowi nie są w stanie dojść sprawiedliwości. Mamy do czynienia z czymś, co można określić mianem korupcji politycznej. Sam byłem doradcą w Goldman Sachs w momencie, gdy Polska starała się o rating finansowy przed pierwszą emisją euroobligacji, i znam te mechanizmy. Z pewnością zatrudnianie w charakterze doradcy polityka w takiej instytucji jak Goldman Sachs ma na celu osiągnięcie przez tę instytucję jak najwięcej korzyści.
Dziękuję za rozmowę.
Dziwne transakcje na warszawskiej giełdzie CLICK Niespodziewany wzrost cen akcji w ostatnich minutach obrotu w piątek, przy utrzymujących się spadkach na wszystkich innych światowych indeksach, może świadczyć o tym, że duży gracz odbudowuje pozycje na rynku kasowym. Przy obecnej zmienności i trendzie spadkowym byłaby to inwestycja krótkoterminowa i może być zapowiedzią kolejnej próby gry na spadki złotego.
CSFB i UBS obniżyły cenę docelową Pekao SA odpowiednio do 60 i 81 zł.
ABW zainteresowała się problemem opcji.
Piątek, 20.02.2009
Co wpłynęło na umocnienie złotego:
Wnioski:
Czwartek, 19.02.2009
Środa, 18.02.2009
Wtorek, 17.02.2009
Poniedziałek, 16.02.2009
To tylko kilka alternatyw do cięć budżetowych, które kontynuowane mogą mieć zgubny wpływ na gospodarkę.
- System podatkowy powinien szybko zostać dostosowany do sytuacji kryzysowej, gdy trudno liczyć na wpływy z CIT, a wpływy VAT i PIT spadną ze względu na mniejszą aktywność gospodarczą,
- Specjalne wsparcie i ulgi podatkowe zyskać powinni eksporterzy, ze względu na alarmujący bilans płatniczy,
- Z tych samych względów kapitał zagraniczny powinien być ściągany poprzez ustawowe wakacje podatkowe,
- Wsparcie państwa poprzez ulgi podatkowe winno nagradzać wykorzystanie środków unijnych.
Piątek, 13.02.2009
Lektura nieobowiązkowa na weekend:
Środa, 11.02.2009
Poniedziałek, 9.02.2009
Czwartek, 5.02.2009
Bomba w prasie na temat gwałtownego osłabienia złotego wybuchła z jednodniowym opóźnieniem. Naszym zdaniem główną przyczyną osłabienia złotego były właśnie wczorajsze cięcia budżetowe i zmiana sposobu finansowania projektów infrastrukturalnych. Wiemy już że wciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku 10 miliardów złotych nie trafi na rynek, bo okrojone zostaną zamówienia publiczne. To bardzo zła informacja dla wielu firm i całej ekonomii. To tak jakby zamknąć np. przemysł stoczniowy, samochodowy i hutniczy tego samego dnia. Natomiast zmiana sposobu finansowania budowy dróg i autostrad zwyczajnie opóźni te projekty, bowiem dotychczas pieniądze na ten cel były w budżecie, a teraz należy je pozyskać na międzynarodowych rynkach co może okazać się trudne. Ta informacja zdaje się wręcz tragiczna dla złotego bo kładzie się cieniem na możliwości wykorzystania środków i dotacji z UE. Dodatkowo, rząd nie przedstawił żadnej strategii także tej, którą się posłużył dokonując cięć. Przedsiębiorcy mogą więc wróżyć z fusów, a taka polityka informacyjna jest naganna bo wzmaga niepewność na rynku. Reasumując, Polska wybrała receptę na kryzys, która idzie pod prąd rozwiązaniom stosowanym na zachodzie - stymulowania gospodarki - my ją schładzamy. Jakże więc miały zareagować rynki?
Inną przyczyną stałego osłabiania się złotego jest brak informacji jak i plotki dotyczące skali problemu opcji finansowych w przedsiębiorstwach i bankach. Pierwszy komunikat KNF szacował straty na 5,5 miliarda złotych przy kursie Euro 3,8 za złotego. W styczniu, gdy rynki spodziewały się nowych szacunków ze względu na zmianę kursy, Premier Pawlak ciągle obstawał przy szacunku KNF z przed miesiąca. Dzisiaj, niektóre media skalę problemu określają nawet na kilkadziesiąt miliardów złotych. Nic tak skutecznie nie uprawdopodabnia dalszego osłabienia złotego jak brak rzetelnych informacji, co właśnie ma miejsce u nas. A zwalanie problemu na międzynarodowych spekulantów (w minionej epoce tę rolę pełniły zaplute karły reakcji i stonka ziemniaczana) jest wielce wygodne, choć z pewnością rynki zegną się po pieniądze, które naszymi decyzjami wykładamy niepilnowane ma ulicy. Należałoby raczej uderzyć się we własne piersi, bowiem "król jest nagi" jak pisaliśmy już w kilku komentarzach na niniejszej stronie.
Środa, 4.02.2009
Wtorek, 3.02.2009
Poniedziałek, 2.02.2009
Piątek, 30.01.2009
Dzisiejsze dane o załamaniu gospodarczym w IV kwartale w USA (oczekuje się skurczenie gospodarki o 5 %) może rzucić rynki finansowe na kolana. Czy to źle czy dobrze ? Jeśli mamy zachować ciut wiary w racjonalne działanie rynków w długim okresie, a złe oczekiwane dane się potwierdzą spadek indeksów da nadzieję, że świat wirtualnych finansów odchodzi w przeszłość i będzie można zająć się rozwiązywaniem realnych problemów związanych z kryzysem gospodarczym.
Co ciekawe wczorajsza informacja o sytuacji Unicredit i potrzebie sięgnięcia po pomoc publiczną w kilku krajach nie wywołała załamania ceny akcji Unicredit (tak by się stało jeszcze kilka tygodni temu), a cena akcji Pekao na przekór wzrosła.
Świat się nie kończy. Polecemy nową zakładkę Kryzys na wesoło CLICK
Czwartek, 29.01.2009
Środa, 28.01.2009
To nie jest rząd na trudne czasy. Uwikłany w zobowiązania, zaniedbujący wymiar sprawiedliwości i organa egzekwowania prawa właśnie w dobie kryzysu gospodarczego przypomina raczej wyliniałego, bezzębnego lisa, któremu pozostały wspomnienia o lepszej przeszłości. I nic tu nie zmienią apele o dobrą wolę, zaklęcia o przychylny splot okoliczności czy wypieranie własnych błędów. Zmiany i poszerzenie bazy rządowej wydaje się w tej sytuacji krokiem we właściwym kierunku. Z drugiej strony przechodzenie do porządku dziennego nad inicjatywami społecznym i dezawuowanie wystąpień związków zawodowych jest zwyczajnie nie na miejscu. Buńczuczne pohukiwanie przykrywa po prostu bezwład organizacyjny - rząd nie nadąża nawet za tym co kładzie nam na nasz stół UE.
W naszej ocenie, rozwiązaniem w trudnej sytuacji zdaje się bez wątpienia bezkompromisowa postawa wobec instytucji finansowych. Trudno bowiem wyruszać na "wzburzony ocean" w dziurawej łodzi. Urealnienie bilansów banków działających w Polsce, rozwiązanie problemów finansowych banków za tych właścicieli, którzy sobie nie radzą, nacjonalizacja tych instytucji, które naruszyły miejscowe prawo i naraziły system finansowy na nadmierne ryzyko to wszystko z całą pewnością nastąpi wymuszone okolicznościami. Pozostaje pytanie: "Czy nasza łódź nie nabierze zbyt dużo wody do tego czasu ?"
Chorym człowiekiem sektora bankowego w Europie i zagrożeniem dla globalnego sytemu finansowego, ze względu na słabość włoskiego budżetu i nikłe prawdopodobieństwo znacznej pomocy państwa jest dziś UNICREDIT, właściciel Pekao SA. To z całą pewnością i dla nas największy problem do rozwiązania. Sposób wyjścia z tego impasu i załagodzenie jego skutków wskaże na stopień naszej integralności gospodarczej i umiejętność pilnowania własnych interesów. Czy znowu zadecydują o nas bez nas ? Austria uruchamia plan ratowanie Centralnej i Wschodniej Europy CLICK
Wtorek, 27.01.2009
Poniedziałek, 26.01.2009
Piątek, 23.01.2009
Nie przesadzać z prezentami !CLICK
Czwartek, 22.01.2009
Środa, 21.01.2009
Wtorek, 20.01.2009
Poniedziałek, 19.01.2009
Piątek, 16.01.2009
Czwartek, 15.01.2009
Postanowiliśmy przyśpieszyć nasz czwartkowy komunikat i zamieścić go już w środę. Przyczyna jest prosta, rozwój sytuacji na rynkach finansowych jak i u nas w Polsce nabrał nowej dynamiki i wymiaru. Grudzień okazał się pierwszym miesiącem deflacji, jednocześnie złotówka od dwóch dni osłabia się gwałtownie w stosunku do głównych walut - pierwszy raz w tym cyklu ekonomicznym mamy do czynienia z sytuacją gdy dolar wyceniany jest grubo powyżej 3 złotych, a Euro znacznie powyżej 4 złotych. Zatrudnienie spada. Dynamika produkcji i nowych inwestycji zepchnięte zostały na grube dwucyfrowe minusy.
W tej sytuacji należy twardo przyjąć do wiadomości fakt, że obecny rząd po prostu sobie nie radzi. Decyzje dotyczące sektora bankowego, a podjęte w ostatnich tygodniach, podkopują wiarygodność zarówno samego sektora jak i standing Polski. Jeśli, w sposób niestwarzający napięć, sytuacja się nie zmieni, Polska może podzielić los Ukrainy i Rosji. Czy tak ma wyglądać nasza przyszłość? Czy obecne rząd nie powinien poddać się do dymisji? Serwowanie na trzy posiłki Palikota przyprawia o mdłości. Czy żenujące wykorzystanie środków z Unii nie jest faktem, którego dżentelmeni nie powinni podważać? Czy optymistyczny budżet nie zakrawa na kpinę? Jak rynki przyjęły pakiet pomocy dla sektora finansowego? Co z gazoportem i jak brzmią deklaracje decydentów na ten temat - czyż nie fałszywie? Gdzie jest choćby zaczyn strategicznego planu dla Polski? Odpowiedź jest tylko jedna: "król jest nagi".
W naszej ocenie lobby bankowe w Polsce dusi w zarodku wszelkie dyskusje, politykę i przytłacza decydentów obecnego rządu (patrz komunikat z 12.01.2009 pt "Hulaj duszo bankiera, piekła nie ma.") Należy czym prędzej wyjaśnić aferalny wymiar "Projektu Chopin", zacieśnić nadzór nad bankami - wprowadzić Rekomendacje T i wycofać rozporządzenie z końca roku dotyczące rozliczenia przez banki instrumentów finansowych, bowiem trwanie w przekonaniu, że wirtualne finanse na poziomie państwa i w sektorze bankowym pomogą nam przetrwać jest zwyczajnie naiwne. Polska nie jest samotną wyspą, a tym bardziej nasz sektor bankowy.
Jeśliby miało nastąpić następne polityczne rozdanie (obecny rząd nie respektuje partnerów w rozmowie) doradzamy zająć się czym prędzej absorpcją środków unijnych i wspomożeniem eksportu. Transfery z Unii winny następować w Euro, a nie w złotych. Bowiem największym zagrożeniem w obecnej sytuacji jest fakt, że w 2009 roku może zabraknąć Państwu Polskiemu, bankom i przedsiębiorstwom środków w walutach obcych, aby podtrzymać zagraniczne zobowiązania.
Środa, 14.01.2008
Wtorek, 13.01.2009
Od dwóch miesięcy, centrale banków prowadzących działalność w Polsce w sposób skoordynowany silnie lobowały za zmianami w prawie jak i przyjęciem programu wsparcia dla swoich oddziałów w Polsce. Dostały co chciały jak wynika z podsumowującego komunikatu z dnia wczorajszego. Główny argument lobbystów wyrażał się w tezie, że jeśli zabraknie im środków to zmniejszy się akcja kredytowa, co z kolei pogłębi kryzys gospodarczy. Wg nas była to wielka mistyfikacja. Pomoc NBP i MF w żaden sposób nie zmieni przewidywalnej i po prostu oczywistej sytuacji, w której banki udzielą firmom mniej nowych kredytów w 2009 niż 2008 (artykuł który ukazał się dwa dni po niniejszym oświadczeniu w pełni potwierdza naszą tezę - Zaczyna się sprawdzać czarny scenariusz ? CLICK Przyczyna jest niezwykle prosta - przedsiębiorcy nie podejmują dodatkowego ryzyka w czsie kryzysu). Najhojniejsza nawet pomoc, nie spowoduje też, że banki zaczną pożyczać sobie pieniądze na rynku bankowym o czym świadczą doświadczenia UE i USA. W dniu wczorajszym "overnight" depozyty ECB sięgnęły ponad 300 miliardów Euro, a depozyty międzybankowe 0,5 % z tej sumy...
Uzyskana pomoc publiczna zostanie wykorzystana na pokrycie ubytków w gotówce związanych ze stratami na opcjach walutowych oraz na wspomożenie spółek matek.
MF, zezwalając na zmiany w sposobie księgowań, w praktyce osiąga jedynie to, że możliwa będzie sztuczna poprawa wyników banków za 2008 rok i w konsekwencji wypłata dywidend przez spółki matki z polskich oddziałów.
Również, KNF popełnia błąd ociągając się z wprowadzeniem Rekomendacji T. Urealnienie bilansów tych banków, które grają wartością hipotek wzmocniłoby w rzeczywistości i uwiarygodniło cały sektor. Odkładanie tego w nieskończoność powoduje, że stopy procentowe w Polsce pozostaną na wysokim pułapie w stosunku do otoczenia ze szkodą dla całej gospodarki.Zachęty KNF do sekurytyzacji kredytów hipotecznych, aby w krótkim terminie pozyskać środki, stanowią kuriozum na skalę światową. Przypominamy. że kredytów hipotecznych udzielano w Polsce na zmienne oprocentowanie i w znakomitej większości w walutach obcych. KNF, słowami swojego głównego ekonomisty, zachęca nas do powtórzenia błędów z rynku amerykańskiego.
Budzi też grożę z jaką przychylnością mediów spotykają się lobbyści sektora bankowego w rodzaju Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego, członka Komitetu Zarządzającego Unicredit. Nie ma w mediach od tygodni premiera Tuska, za to pełno w nich byłego premiera, a teraz lobysty i pracownika Unicredit Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego.
Odpowiedzią rynku będzie głęboka przecena spółek z sektora bankowego.
Zaś decydenci w Polsce dostają od nas pałę (taka ocena) za decyzje, które podjęli na przestrzeni ostatnich kilku tygodni.
Poniedziałek, 12.01.2009
"Hulaj duszo bankowca, piekła nie ma" - to przekazanie, na które wskazuje szereg zdarzeń z ostatnich tygodni. Głębokie załamanie w sektorze bankowym jest w tej sytuacji nieuniknione.
Znawców sceny politycznej w Polsce nie dziwi, że premier w tej sytuacji umywa ręce i wyjeżdża na długi odpoczynek "narciarski" do Włoch.
Brak diagnoz bieżących zagrożeń oraz sytuacji banków działających w Polsce, a co za tym idzie brak planów naprawczych, regulacji prawnych jak i realnej kontroli nad sektorem bankowym wystawia nas na nieuniknione głębokie załamania w tym sektorze.
Tajemnicą poliszynela jest, że banki działające w Polsce od lat zawyżają wartości zabezpieczeń kredytów, a głównie hipotek na nieruchomościach. W jednym ze znanych i dobrze udokumentowanych przypadków (posiadamy wewnętrzną dokumentację kredytów), Bank Pekao określił wartość nieruchomości spółki na 150 milionów złotych, podczas gdy rzeczywista wartość rynkowa i wycena przedstawiona przez spółkę sięgała ledwie ... 3 miliony złotych. Przypominamy, że wg obecnych procedur obowiązujących w bankach rezerwy na kredyty określa się od ekspozycji kredytowej pomniejszonej o wartość zabezpieczeń. Jeśli sytuacja tu opisana - wielokrotnego zawyżenia wartości hipoteki jest regułą, a nie wyjątkiem, to Bank Pekao SA jest kolosem na glinianych nogach. Ociąganie się z wprowadzeniem Rekomendacji T powoduje, że będziemy żyli w świecie wirtualnych finansów przez co najmniej następny rok. W Polsce brak jest też zewnętrznych firm prowadzących rzetelne statystyki cen nieruchomości. Żadna z instytucji państwowych w sposób systematyczny nie podjęła się takiej roli. Dowolność wycen na rynku nieruchomości w zależności od celu jaki przyświeca zleceniodawcy jest kolejną ułomnością. Zaś w mętnej wodzie pływają grube ryby.
Czwartek, 8.01.2009
Środa, 7.01.2009
Wtorek, 6.01.2009
Consider using this space to introduce your page. Just click to add your own content.
You can use this page for anything you like, but we recommend focusing on one or two related topics to avoid confusing your readers. Remember that you can always add more pages if you need them.