Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Association for Transparent Markets
Wtorek, 9.03.2010
Memento moris
Kiedy spytasz dziennikarzy pracujących w GW, zapewnią cię, że u nich istnieją nieprzenikalne ściany oddzielające dział finansów od redakcji. Czy tak jednak jest w codziennym życiu? Niedawno z Pekao SA odszedł JK Bielecki. Zarówno Agora, GW jak i ITI oraz TVN po uszu zadłużone są w Pekao SA. Co więcej akcje TVN i jej wszystkie aktywa zastawione są w tym banku. Po rezygnacji Bieleckiego TVN zmienia front i pozbywa się programów publicystycznych ze swego sztandarowego kanału... Zaangażowanie polityczne nie przełożyło się na wpływy finansowe.
W prasie ukazały się ostatnio informacje, że również TVP, niczym ćma światła pożąda kredytu w Pekao SA. Czy to roztropna decyzja? Czy Pekao SA jest jedynym bankiem gotowym zaangażować się w telewizję publiczną? Przestrzegamy, memento moris, tej w aspekcie ducha i niezależności programowej. Bowiem o ile polityczni harcownicy mogą mieć wpływ na ten lub inny program od czasu do czasu, to twarda finansowa rzeczywistość uczyni z misji publicznej karykaturę, a z TVP zrobi gadzinówkę podobną do tej za komuny. Nie bez przyczyny przytaczam więc dzisiejszy artykuł z Naszego Dziennika.
Jerzy Bielewicz
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Od kogo pożyczy TVP?
Kredyty w Pekao SA zaciągnęły już główne komercyjne grupy medialne - ITI (właściciel telewizji TVN) oraz Agora (wydawca "Gazety Wyborczej"). Teraz kolej na TVP. Czy telewizja publiczna weźmie kredyt w banku, którego włoski właściciel zamieszany jest w międzynarodową aferę dotyczącą prania mafijnych pieniędzy? Zdecyduje o tym minister skarbu. Warto by wziął pod uwagę wpływ uzależnienia kredytowego na misję informacyjną TVP.
Według agencji AFP, włoska mafia w latach 2005-2007 wyprała w bankach około 2 mld euro. Postępowanie w sprawie afery prowadzą prokuratura włoska oraz austriacka. Wczoraj światowe media obiegły sensacyjne informacje na temat śledztwa. - Mafijne pieniądze przepływały przez 14 rachunków w austriackich bankach, wśród których był Bank Austria należący do grupy UniCredit - podała wczoraj "The Sydney Morning Herald Tribune". Przepływy były organizowane przez spółki zależne włoskiego operatora Telecom Italia. Prokuratorzy podejrzewają, że poprzez dwie kontrolowane spółki - Fastweb i TIS (Telecom Italia Sparkle) - Telecom Italia rozliczyła fikcyjnie nieistniejące usługi telefoniczne i internetowe na astronomiczną kwotę 1,8 mld euro. Na tle afery zarzut, iż mafia nie odprowadziła od tych transakcji kilkuset milionów euro podatku, brzmi nieco groteskowo.
We Włoszech aresztowano już w związku z tą sprawą 56 osób, w tym założyciela Fastweb. Jak informuje "New York Times", włoska prokuratura zajęła w tych dniach 300 mln euro na kontach włoskiego operatora. Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi.
Tymczasem, jak podały media, TVP, przyciśnięta brakiem pieniędzy z abonamentu, ubiega się w Pekao SA, banku należącym do włoskiego UniCredit, o ogromny kredyt na kwotę 100 mln złotych. Bank miał, według tych doniesień, zażądać zabezpieczenia w postaci hipoteki na gmachu głównym TVP przy ul. Woronicza w Warszawie. Zgoda na zaciągnięcie kredytu zależy od ministra skarbu Aleksandra Grada.
- Z uwagi na napływające informacje o ewentualnym uwikłaniu UniCredit w międzynarodowe śledztwo dotyczące prania pieniędzy przez mafię zadłużanie telewizji publicznej w spółce zależnej UniCredit jest bardzo ryzykowne - uważa Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". - Ponadto jeżeli kredyt z Pekao SA dla TVP dojdzie do skutku, to prawo wyłączności i pierwokupu w stosunku do nieruchomości TVP uzyska włoski deweloper Pirelli, o ile kondycja finansowa TVP się nie poprawi - ostrzega szef stowarzyszenia. Chodzi o to, że nieruchomości TVP objęte zostaną automatycznie tzw. Porozumieniem Chopin i zawartą na jego podstawie umową z 2006 r. pomiędzy Pekao SA a włoską spółką deweloperską Pirelli, na mocy której polski bank na 25 lat oddał stronie włoskiej prawa do swoich złych kredytów, nieruchomości i hipotek.
Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek" zwróciło się do Komisji Nadzoru Finansowego o wyjaśnienie sprawy Projektu Chopin i umowy Pekao SA z Pirelli w związku z podejrzeniem działania na szkodę polskiego banku i jego klientów. Przygotowywana jest też skarga do włoskiego organu nadzoru nad rynkiem finansowym. Projekt Chopin jest przedmiotem interwencji europosła Ryszarda Czarneckiego w Komisji Europejskiej oraz interwencji rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego w Prokuraturze Krajowej. - Pirelli wraz z UniCredit współzarządzały do października 2006 r. włoską spółką Telecom Italia - przypomina Jerzy Bielewicz.
Spółka Pirelli, w czasie gdy podpisywała umowę z Pekao SA dotyczącą jego nieruchomości, była powiązana z włoskim UniCredit, właścicielem polskiego banku, przez spółkę Olimpia, w której prezes Aleksandro Profumo pełnił funkcję wykonawczą. Otóż w tejże Olimpii doszło w tym samym czasie do asymetrycznej transakcji - wykupu przez Pirelli od UniCredit bezwartościowych opcji na akcje Telecom Italia. - Prawdopodobnie umowa z Pekao SA, niekorzystna dla polskiego banku, dostarczyła Pirelli środków na wykup opcji na akcje Telecom Italia od UniCredit - twierdzi Bielewicz.
TVN to za mało dla prezesa tej stacji CLICK
Pieniądze mafii w banku wspólników Bieleckiego CLICK
Poniedziałek, 8.03.2010
W Grecji, państwie członkowskim UE, doszło do strajków i zamieszek ulicznych. Na fali społecznego uniesienia, wysoki urzędnik greckiego rządu, wicepremier Theodoros Pangalos skrytykował Niemcy za zwlekanie z pomocą finansową, twierdząc, że Ateny nigdy nie otrzymały od Berlina należnej rekompensaty za zniszczenia wywołane inwazją nazistowskich Niemiec. Jednak bezpośrednią przyczyną zamieszek były cięcia budżetowe spowodowane wysokim zadłużeniem Grecji i niemożnością spłaty wymagalnego długów bez pomocy z zewnątrz. Co więcej, to nadmierne zadłużenie przez wiele lat było skrywane przez władze Grecji, które próbują teraz przerzucić ciężar własnej niefrasobliwości finansowej na barki obywateli.
W Niemczech, znakomita większość obywateli uważa, że Grecji nie należy się pomoc finansowa. Nie zdają sobie sprawy, że ich dobrobyt zbudowano pod pożyczki udzielane Grecji przez niemieckie i francuskie banki. Co więcej na pożyczki udzielane przez np. francuski sektor finansowy niemieckie banki wydawały gwarancje (tzw. SWAP-y) i vice versa. Dzięki życiu nad stan Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włoch niemiecki przemysł zyskiwał rynki zbytu na swoje dobra, a Niemcy mogą się dziś pochwalić najwyższą nadwyżką handlową na świecie. Załamanie finansowe Grecji byłoby dla Niemiec katastrofą. Tak czy inaczej to oni poprzez swoje banki zapłaciliby najwyższą cenę.
W USA, prezydent Obama a za nim szef Rezerwy Federalnej Bernanke wskazują, że kraje jak Niemcy, Chiny i Japonia powinny zrobić więcej by stymulować popyt wewnętrzny, zaś kraje jak USA, Wielka Brytania czy Grecja muszą produkować i eksportować znacznie więcej by wydobyć swoich obywateli ze spirali zadłużenia. Prawda, że proste. Czy jednak tak się stanie? Popyt wewnętrzny w Japonii i Niemczech pozostanie z pewnością na niezmienionym poziomie, a to z racji starzejącej się populacji, tradycji i wyśrubowanych wskaźników ekonomicznych.
W Chinach, zmniejszony eksport zastąpił właśnie popyt wewnętrzny, a stopa wzrostu gospodarczego pozostaje na niebotycznym dla Europy czy Stanów poziomie. Jednak Chiny z pewnością nie staną się znaczącym importerem dóbr konsumpcyjnych. Mogą je wytwarzać na swoje potrzeby póki co same. Z drugiej strony warto pamiętać, że w kraju środka nagminnie łamane są prawa obywatelskie,
W Rosji, Instytut Rozwoju Współczesnego (INSOR), ciało doradcze przy Prezydencie Miedwiediewie, wydał raport "Wizerunek Rosji XXI wieku. Obraz jutra, którego sobie życzymy". Doradcy Prezydenta chcą wprowadzenia Rosji do UE i NATO. Czego się boją? Gdy my parliśmy do Unii i NATO, uciekaliśmy przed sąsiadem ze wschodu. Cóż to za mocarstwo rośnie i aż zagraża Rosji. Doradcy Prezydenta Miedwiediewa postulują także głębokie zmiany w systemie politycznym, chcą powrotu do wyborów na stanowiskach gubernatorów regionów i senatorów. Raport zbiegł się z rozruchami w Kaliningradzie, Moskwie i innych dużych aglomeracjach miejskich.
W Unii, politycy uczą się dopiero skutecznie zagrywać w globalnej grze. Na razie mówią nam Polakom, że rozgrywka idzie o dużo większą stawkę niż prawa człowieka czy mniejszości narodowych. Ponoć właśnie pozbawiamy się przynależnej nam części białoruskiego tortu występując przeciwko konfiskatom nieruchomości należących do Związku Polaków.
Dzisiaj banałem będzie powiedzieć, że globalizacja, czyli wolne przepływy finansowe i dóbr konsumpcyjnych niosą za sobą widoczne zagrożenia. Czyż nie jest tak, że kupując tanie towary z Chin importujemy ukradkiem bezrobocie, przyzwalamy na obniżanie standardów życia i w końcu godzimy się by naszych własnych obywateli pozbawiać w ostatecznym rozrachunku należnych im praw? Czy dla Prezydenta Obamy spotkanie z Dalajlamą stanowiłoby takie polityczne wyzwanie, gdyby nie dług w dolarach zaciągnięty w Chinach?
Przykładów bezradności świata polityki wobec współczesnych wyzwań można mnożyć bez końca.
Niedawno ugrzęzła w Senacie Stanów Zjednoczonych ustawa, której celem miało być ukrócenie samowoli bankierów i zapobieżenie dalszemu pogłębianie się kryzysu finansowego. Wobec zmarginalizowaniu prezydenta i prezydentury (wpuszczono go w maliny reformy systemu ubezpieczeń, odebrano kilka krzeseł w Senacie) szanse na nowe regulacje są nikłe.
Przez analogie do Wielkiego Kryzysu dynamika wydarzeń osadza nas dziś gdzieś w końcówce 1932 roku. Mamy przed sobą okres ubożenia społeczeństw, wykluwania się ideologii populistycznych, pseudo-przywódców, którzy będą w stanie "pociągnąć masy" i w końcu konfliktów, oby tylko regionalnych. A w finansach słowa klucz to deflacja, hiperinflacja, spekulacje finansowe. Spiralę zadłużania trudno bowiem przerwać.. biorąc więcej kredytów. Wie o tym adept finansów, wiedzą bankowcy, którzy oczywiście dawno nie wierzą w bilanse i sprawozdania finansowe swoich własnych instytucji…
W tej niewesołej sytuacji jestem za protekcjonizmem, w dobrym tego słowa znaczeniu. Należy dbać oto, aby wartości na których opiera się świat zachodu pozostały nienaruszone. A mam tu na myśli tak ważne wyznaczniki porządku publicznego jak prawa człowieka, trójpodział władzy, sprawny i niezależny wymiar sprawiedliwości, przejrzystość reguł, którymi kierują się rządzący, czy dochowanie wartości chrześcijańskich. Może dbałość o standardy życia politycznego, gospodarczego i społecznego to jedyna skuteczna droga wyjścia z kryzysu?
Telecom Italia accounts sized by Italian prosecutors in money laundering probe CLICK
Zadziwiającym jest jak skąpą informację podają media o jednym z największych, ujawnionych przypadków prania brudnych pieniędzy w historii UE - na sumę 2 miliardów Euro. Czy prokuratura we Włoszech pamięta jeszcze, że do października 2006 roku Telecom Italia był współzarządzany przez Unicredit i Pirelli? Czy polska prokuratura doszuka się w końcu związku między wykupem bezwartościowych opcji przez Pirelli od Unicredit i Projektem Chopin zainicjowanym w tym samym czasie w Polsce i w krajach naszego regionu przez Unicredit? Czy podobne operacje prania brudnych pieniędzy włoskiej mafii mają miejsce poprzez Pekao SA, które należy podobnie jak Bank of Austria do Grupy Unicredit?
Muzyka na niedzielę!
"Fear the Boom and Bust" Hayek vs. Keynes napisy PL CLICK
Cóż ten zabawny klip, pokazuje, że od stu lat ekonomiści drepcą w miejscu.
Lektura na niedzielę:
Dwa "grubasy" zidentyfikowane CLICK
Podejrzane interesy wspólników Bieleckiego CLICK
Unicredit/JP Morgan, a opcje walutowe CLICK
Employment situation in the US CLICK
Raport wskazuje, że ogólna liczba Amerykanów, którzy mają kłopoty z zatrudnieniem w pełnym wymiarze lub też niezatrudnionych przekroczyła 26 milionów.
Goldman Sachs: The Great American bubble machine CLICK
Like a bad penny Goldman always turns out CLICK
W Dzienniku ukazał się bałwochwalczy artykuł o Goldman Sachs. Coś tak wazeliniarskiego nie miałoby szansy publikacji nawet w najbardziej liberalnych mediach Wielkiej Brytanii czy USA. A u nas proszę. Dla równowagi zamieszczamy krytyczne artykuły o Goldmanie. Pozostaje pytanie co też Goldman Sachs załatwia właśnie z rządem Tuska.
Piątek, 5.03.2010
USA grozi kryzys większy niż ten z 2008r. CLICK
To wszystko prawie prawda. Jednak świat finansów i gospodarki wg mojej oceny jest już zdeterminowany. Na reformy był czas rok, pól roku temu. Ultimatum Obamy stanowiło jeszcze iskierka nadziei.
Wystąpienie Prezydenta Obamy (ang.) CLICK
Teraz wobec wszechpotężnego lobbyingu ze strony sektora bankowego - zmarginalizowaniu Prezydenta i Prezydentury (wpuszczono go w maliny reformy systemu ubezpieczeń, odebrano kilka krzeseł w Senacie) nie widzę szans na rychłe zmiany. Przez analogie do Wielkiego Kryzysu dynamika wydarzeń osadza nas dziś gdzieś w końcówce 1932 roku. Mamy przed sobą okres ubożenia społeczeństw, wykluwania się ideologii populistycznych, pseudo-przywódców, którzy będą w stanie "pociągnąć masy" i w końcu konfliktów, aby tylko regionalnych. A w finansach słowa klucz to deflacja, hiperinflacja, spekulacje finansowe. Spiralę zadłużania trudno bowiem przerwać.. biorąc więcej kredytów. Wie o tym adept finansów, wiedzą bankowcy, którzy oczywiście nie wierzą w bilanse i sprawozdania finansowe swoich własnych instytucji... Wychodzą z założenia, że skoro jeszcze przed wielkim buuum da się coś uszczknąć to czemu nie... A i na wielkim buuum też pewno nieźle zarobią... I tylko póki co winnych kryzysu i czekających nas perturbacji nie ma i chyba nie będzie. I tak to wygląda.
Pittsburgh... i co dalej? CLICK
Czwartek, 4.03.2010
Rządy UE i władze USA wspólnie przeciw spekulacji na parze Euro/$ (ang) CLICK
Podobne działania proponowałem gdy przedmiotem ataku spekulacyjnego była złotówka. Nie zostały podjęte przez polski rząd. Sądzę, że z greckiej lekcji powinny zostać wyciągnięte właściwe wnioski. Ciągle jeszcze można odsłonić mechanizm i aktorów ataku na złotego, zwłaszcza że polskie firmy poniosły w wyniku manipulacji walutowych olbrzymie straty. Ciągle w Sejmie RP czeka na rozstrzygnięcia ustawa dotycząca opcji walutowych.
W końcu ubiegłego roku Ministerstwo Finansów weszło w transakcje walutowe typu SWAP. Istnieje zatem ryzyko, że scenariusz obserwowany w Grecji może się powtórzyć wobec kłopotów Polski z deficytem finansów publicznych. Czy Polska zdoła pozyskać równie potężnych sojuszników jak Grecja?
Gra na spadek złotego dopiero się zaczyna CLICK
Opcje walutowe to czysta spekulacja CLICK
Środa, 3.03.2010
Dziennik ujawnia cenę jaką będzie musiało zapłacić TVP za kredyt w Pekao SA. Należy dodać, że poza TVP również przetrwanie TVN zależy od Pekao SA (zrestrukturyzowało jako lider konsorcjum dług TVN po załamaniu złotego). Tylko "oficjalne" długi TVN i ITI do Pekao sięgają obecnie grubo ponad miliard złotych. Cały majątek TVN jest zastawiony w Pekao SA pod kredyty i obligacje w rękach tego banku. Również Agora jest po uszy zadłużona właśnie w Pekao SA. Tak więc włączając teraz TVP, Pekao SA będzie miało realny - finansowy wpływ na kluczowych graczy rynku mediów w Polsce. Z pewnością jest to aberracja niespotykana nigdzie indziej poza krajami postkomunistycznymi.
TVP i politycy z nią związani strzelą sobie w głowę, gdy TVP zaciągnie kredyt w Pekao SA. Przeciwnie TVP powinno szukać konkurencyjnego banku i jednocześnie wytoczyć sprawę sądową przeciwko premierowi rządu, że swymi wystąpieniami i zachętą do nie płacenia abonamentu doprowadził stację i spółkę skarbu państwa do obecnej sytuacji finansowej.
Na marginesie, warto zauważyć, że informacje takie jak ta zawarta w artykule Dziennika zwykle umyka uwadze elit politycznych, opozycji i kręgom opiniotwórczym. Polacy zapominają, że polityką rządzi pieniądz, a gdy zaczyna go brakować, partia u władzy nie waha się przed uzurpowaniem dominującej pozycji poprzez działania niezgodne z prawem, a nawet niszczenie spółek Skarbu Państwa.
Również zaangażowanie Pekao w tzw Projekt Chopin oraz niezwykła wręcz przychylność obecnego rządu wobec Grupy Unicredit powinny dawać wiele do myślenia.
Oświadczenie
Do wyroku ( Przewodniczący SSO - Agata Saryusz Szarska) w sprawie (Sygn. Akt: XX GC 317/08) toczącej się przed Sądem Okręgowym w Warszawie (XX Wydział Gospodarczy), podważającej z woli akcjonariusza uchwały podjęte na ZWZ Pekao SA w 2008 roku, z dniem dzisiejszym została złożona apelacja.
Oto sentencja złożonej apelację: "Wyrok sądu stoi w sprzeczności nie tylko z literą prawa (Prawo Bankowe, KSH, obowiązujące Standardy Księgowe) ale też z interesem ogólnym o czym mogą świadczyć choćby liczne interpelacje poselskie dotyczące Projektu Chopin przeprowadzanego w ramach Grupy Unicredit.
Przykładowo, Poseł do Parlamentu Europejskiego Pan Ryszard Czarnecki w trosce o interes Państwa Polskiego wystosował w tej sprawie interpelacje do Komisji Europejskiej (w załączeniu).
W dniu 23 lutego 2010 roku Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek wraz z posłem na Sejm RP Panem Zbigniewem Kozakiem i posłem Czarneckim wystąpiło z zapytaniem (w załączeniu) do Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego o praktyki biznesowe Unicredit na rynku w Polsce.
W mediach ukazało się na temat Projektu Chopin wiele publikacji (część w aktach sprawy).
Jednak sędzia orzekający wydał skandaliczny wyrok bez powołania choć jednego dowodu wniesionego przez powoda.
Czy niezawisłość sądów w Polsce ma polegać na wydawaniu wyroków w całkowitym oderwaniu od litery i ducha prawa, bez właściwego przewodu sądowego, z karygodnym lekceważeniem powołanych dowodów, wbrew ekspertyzom autorytetów i z pogardą dla praw obywatelskich?"
Omawiany wyroku sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem, logiką i poszanowaniem faktów przynosi ujmę wymiarowi sprawiedliwości.
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek
Wtorek, 2.03.2010
W oczekiwaniu na trzęsienie ziemi CLICK
Z pewnością powyższy tekst ma wymiar czysto polityczny. Niezwykle ciekawa okazuje się dyskusja internautów na zadany temat. Skąd na naszej stronie z gruntu wydawałoby się nakierowanej na finanse polityka. To proste. Zarówno system komunistyczny jak i fasadowa demokracja z którą mamy do czynienia dziś nagradza hojnie swoich popleczników. Patrzy przez palce na nieczystą grę, przekręty i oszustwa finansowe, jeśli tylko sprawcy mają właściwe poglądy polityczne. Wręcz w wielu przypadkach zachęca do takich czynów jeśli potencjalne ofiary, przedsiębiorstwa lub organizacje stanowią zagrożenie dla panującego status quo. Przykładów jest bez liku. Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek pod presją zainteresowanych zmienia właśnie swój statut. Poza finansami zajmie się sferą obrony praw obywatelskich. Kryzys finansowy obnażył prostą i znaną zależność: w polityce liczą się pieniądze, a gdy zaczyna ich brakować, rządzący uciekają w nieczystą grę by pozostać przy władzy - wbrew interesowi ogólnemu.
Gigantyczna patologia w systemie bankowym CLICK
Poniedziałek, .01.03.2010
Szanowny Panie Przewodniczący.
W ramach Projektu Chopin w Grupie Unicredit, do której należy Bank Pekao, naruszono zasady konkurencji i transferów kapitałowych UE. Chodzi o zmowę i wykorzystanie pozycji dominującej przez Unicredit. Unicredit i deweloper Pirelli, działając wspólnie i w porozumieniu, przymusiły Pekao SA w czerwcu 2005 r. do podpisania tzw. Porozumienie Chopin – o czym mimo wymogu informacyjnego nie poinformowano rynku i nadzoru finansowego. W konsekwencji w kwietniu 2006r. UniCredit, właściciel dominujący, doprowadził Pekao do zawarcia niekorzystnej długoterminowej (25 lat) umowy wspólników z Pirelli - Pirelli i Unicredit są w tym czasie powiązane kapitałowo poprzez spółkę Olimpia, gdzie prezes Unicredit Alessandro Profumo pełni funkcję wykonawczą. Równolegle w Olimpii dochodzi do asymetrycznej transakcji - wykupu od Unicredit przez Pirelli bezwartościowych opcji na akcję Telecom Italia.
W tej sprawie Komisji Europejskiej wskazuje, że „mimo że Bank Pekao SA jest częścią (spółką córką) Grupy UniCredit, podlega nadzorowi polskiego organu nadzoru finansowego (KNF)”. Jednocześnie podkreśla: „transakcje między przedsiębiorstwami macierzystymi a ich spółkami córkami są uważane za transakcje powiązanych stron, a zatem powinny podlegać obowiązkowi ujawniania informacji. Dlatego też transakcje te powinny być ujawnione w sprawozdaniach finansowych spółek, zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości (IAS) 24, które nakładają na podmiot obowiązek ujawnienia charakteru związku z jednostkami powiązanymi oraz informacji na temat transakcji i nierozliczonych sald, co jest konieczne dla zrozumienia potencjalnego wpływu tego związku na sprawozdania finansowe.”
W związku z powyższym niżej podpisani proszą o odpowiedź Komisji na następujące pytania:
A także:
Jak również:
Wg naszej oceny praktyki biznesowe Unicredit w Polsce powinny być przedmiotem energicznych działań ze strony Komisji Nadzoru Finansowego. Z tych też względów prosimy o rychłą odpowiedź.
Ryszard Czarnecki, Poseł, Parlament Europejski
Zbigniew Kozak, Poseł, Sejm RP
Za Stowarzyszenie: Jerzy Bielewicz i Artur Zawisza
KNF prześwietli Pekao SA CLICK
Lektura na niedzielę:
Wielkie dzięki Lewin za twoje spostrzeżenie i odnotowanie faktu zapytania skierowanego do KNF!
lewin.salon24.pl/159780,watpliwosci-zwiazane-z-unicredito-i-pekao
Może Projekt Chopin to temat tabu (?), którego nie należy tykać, bowiem na umowach zawartych w jego ramach swój podpis złożył nie kto inny tylko sam Jan Krzysztof Bielecki, wg wielu przyszły Prezydent Polski.
O projekcie informowałem w salonie kilkakrotnie:
jerzybielewicz.salon24.pl/159595,czy-knf-okaze-sie-integralna-instytucja-nadzoru-finansowego
jerzybielewicz.salon24.pl/157403,ulomnosci-polskiego-panstwa
jerzybielewicz.salon24.pl/155253,tryby-machiny-panstwowej-czyli-republika-bananowa
Projektowi poświęcona jest strona internetowa, ba w trakcie batalii z Unicredit powstało Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek:
unicreditshareholders.com/association_stowarzyszenie
Oczywiście dziwi brak zainteresowania ze strony społeczności Salonu24, gdyż umowy zawarte w ramach Projektu Chopin dotyczą milionów obywateli i tysięcy firm - klientów Banku Pekao SA - tyczą naszych kieszeni.
O projekcie informowały tylko niektóre media: Nasz Dziennik, Niezależna.pl, Gazeta Polska, Gazeta Bankowa, Wprost. Ostatni artykuł z zeszłego tygodnia poniżej.
Nie dziwi natomiast fakt, że nie palą się do nagłaśniania sprawy Agora czy ITI. Oba te koncerny medialne są po uszy zadłużone w Pekao. W przypadku TVN przetrwanie tej stacji wręcz zależy od Grupy Unicredit, Pekao był bowiem liderem konsorcjum finansowego, które zrestrukturyzowało niedawno dług TVN. Zadłużenie ITI i TVN w Pekao sięga obecnie grubo ponad miliard złotych.
Przez kilka dni w zeszłym tygodniu - jak zwróciłem na to uwagę - Salon24 w bloku tematycznym Ekonomia i Biznes zyskał nowego (?!) sponsora - nomen omen - Bank Pekao SA.
Pięknoduchy a świat władzy i pieniądza - stąd tytuł niniejszej notki. Otóż, moim zdaniem, tak długo jak tego typu informacje nie powodują należytej reakcji w elitach władzy, w kręgach opiniotwórczych, czy wreszcie na portalach jak Salon24 tak długo nasze państwo pozostanie bytem słabym wręcz iluzorycznym. Co więcej, w tym kontekście gorzko bawią podsuwane przez media dla pięknoduchów "polityczne dyskusje" w oderwaniu od rzeczywistego świata i twardych reguł nim rządzących.
Poniedziałek, 22.02.201
Czy Unicredit nadużył pozycji dominującej?
Czy Komisja Europejska zainteresuje się transferami finansowymi w Grupie UniCredit? Poseł do Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki jest przekonany, że doszło do naruszenia zasad konkurencji, i po raz kolejny indaguje Komisję w tej sprawie. - Były już przypadki, gdy KE interweniowała w sprawach transgranicznych - argumentuje.
Poseł do parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) wystąpił do Komisji Europejskiej o interwencję w sprawie naruszenia zasad konkurencji i transferów kapitałowych w Grupie UniCredit. W piśmie Czarnecki postawił zarzut "zmowy i wykorzystania pozycji dominującej przez UniCredit".
"UniCredit i deweloper Pirelli, działając wspólnie i w porozumieniu, podpisały z Pekao SA w czerwcu 2005 tzw. Porozumienie Chopin, nie informując o tym rynku i nadzoru finansowego. W konsekwencji w kwietniu 2006 r. UniCredit - właściciel dominujący, zmusił Pekao SA do podpisania niekorzystnej umowy wspólników z Pirellim" - czytamy w dokumencie przekazanym KE.
Oba podmioty - Pirelli i UniCredit - były w tym czasie powiązane kapitałowo poprzez spółkę Olimpia, w której prezes UniCredit - Aleksandro Profumo, pełnił funkcje w organach wykonawczych.
Czarnecki wskazuje, że równolegle do owych niekorzystnych dla polskiego banku umów zawartych przez Pekao SA z Pirellim - w Olimpii dochodziło do asymetrycznej transakcji, która polegała na wykupie przez Pirellego od UniCredit bezwartościowych opcji na akcje Telecom Italia. Może to, zdaniem Czarneckiego, wskazywać na przepływ kapitału z Pekao SA poprzez Pirellego do UniCredit. Naruszenie zasad konkurencji polega, jego zdaniem, na nadużyciu pozycji dominującej przez włoski bank w celu uzyskania profitów kosztem polskiego banku. O tego rodzaju przepływach transgranicznych w ramach podmiotów powiązanych rynki powinny być - zgodnie z prawem Unii Europejskiej - poinformowane.
- Wprawdzie nadzór nad rynkiem finansowym należy do krajowych organów nadzorczych, ale znane są precedensy, że Komisja Europejska interweniowała w sprawach transgranicznych, które dotyczyły podmiotów działających w dwóch krajach UE - tłumaczy Czarnecki, przywołując jako przykład interwencję KE na rzecz udzielenia przez Komisję Nadzoru Finansowego zgody na fuzję Pekao SA z BPH, a także interwencję w obronie hiszpańskiego sektora energetycznego i samochodowego, który Niemcy próbowali przejąć.
Odpowiedź Komisji Europejskiej na interwencję Czarneckiego będzie znana 10 marca.
Naruszenie zasad konkurencji i transferów kapitałowych przez Unicredit CLICK
Nie czas na walkę z inflacją CLICK
Wall Street shifts political contributions to Republicans CLICK
List Olewnika do premiera CLICK
Wtorek, 16.02.2010
Ułomności Polskiego Państwa
Pozwalam sobie zamieścić poniższy tekst, bo pokazuje jak w soczewce ułomności Polskiego Państwa: nadużycia na styku polityki z biznesem, siłę i wszechwładzę lobbysty, jak niewątpliwie należy określić byłego prezesa banku i byłego/obecnego polityka, moda na uwłaszczanie kosztem obywateli i klientów, bezgraniczna służalczość wobec mocodawcom oraz brak podstawowych norm moralnych i etycznych części rządzących elit.
Jednak to nastawienie wymiaru sprawiedliwości przeciw obywatelowi bulwersuje najbardziej. Wydawałoby się, że w wolnej Polsce obywatel winien stać się podmiotem i beneficjentem wymiaru sprawiedliwości. Tak z pewnością nie jest. Odwrotnie jak za komuny i zaborów wymiar sprawiedliwości dyscyplinuje Kowalskiego, jeśli ten wystąpi przeciw interesowi polityka, zagranicznego banku i na dodatek trwa w uporze dochodzenia swoich praw. Jak w tej sytuacji napełnić treścią takie podstawowe pojęcia jak racja stanu, interes ogólny czy narodowy? Jakimi kryteriami skutecznie wartościować działalność polityków, partii i urzędników państwowych?
Zapłaci bank i kredytobiorcy
Jako akcjonariusz mniejszościowy alarmuje Pan, że bank Pekao SA zawarł niekorzystne umowy z podmiotami powiązanymi, które narażają go na drenaż finansowy. O jakie umowy chodzi?
- UniCredit, właściciel dominujący, nakłonił polską spółkę Pekao SA do podpisania bardzo niekorzystnych umów z włoskim deweloperem Pirelli. Pirelli i UniCredit w chwili zawierania umów były powiązane kapitałowo poprzez wspólną spółkę pod nazwą Olimpia, która zarządzała Telecom Italia. Co więcej, prezes UniCredit Alessandro Profumo pełnił funkcję wykonawczą w Olimpii. UniCredit i Pekao SA jako spółki publiczne, notowane na giełdzie, miały obowiązek przekazania rynkom informacji o podpisaniu tzw. Porozumienia Chopin. Akcjonariusze muszą mieć wgląd w tego typu umowy, ponieważ mogą być one podpisane na korzyść jednej ze stron, drugą narażając na straty. Niestety, oba banki nie wypełniły tego obowiązku.
Umowa, którą zawarto na 25 lat, zabrania bankowi wszelkich transakcji na nieruchomościach i trudnych kredytach z innymi podmiotami niż Pirelli. Ponieważ każdy kredyt może stać się trudny, to w praktyce prawa te dotyczą wszelkich kredytów, według umowy przekraczających 200 tys. złotych. Pirelli otrzymał wobec nich prawo wyłączności, czyli może te złe kredyty odkupić, a jeśli Pekao SA chciałoby sprzedać innemu podmiotowi, musi uzyskać zgodę Pirelli. Podobne umowy UniCredit narzucił także swoim spółkom-córkom w Bułgarii i Rumunii.
Dlaczego to jest niekorzystne dla banku?
- Posłużę się przykładem z życia. Oto, mam mieszkanie i zawieram umowę, w której stoi, że gdybym chciał je sprzedać w ciągu 25 lat, to tylko Kowalskiemu, i jeszcze godzę się, żeby ten Kowalski mógł wyznaczyć cenę. Gdyby pani chciała sprzedać swoje mieszkanie, to z pewnością nie dałaby prawa wyłączności na przeprowadzenie tej transakcji tylko jednemu pośrednikowi. Właśnie takie prawa oddał bank Pekao SA na rzecz Pirelli. Włoski deweloper będzie zainteresowany odkupieniem złych kredytów (wraz z zabezpieczeniem w formie hipoteki na nieruchomości) po jak najniższej cenie. Istnieje duże niebezpieczeństwo, że odbywać się to będzie ze szkodą dla banku, a także - ze szkodą dla klienta - kredytobiorcy. Niewielu klientów zdaje sobie sprawę, że w Polsce w odniesieniu do kredytów zabezpieczonych hipotecznie obowiązuje zasada, że kredytobiorca musi zwrócić bankowi całość kredytu, a nie tylko wartość zabezpieczenia. Jeśli klient zalega ze spłatami pożyczki, a wartość zabezpieczenia w formie np. mieszkania czy innej nieruchomości okaże się zbyt niska, by pokryć dług wobec banku, klient nadal pozostaje dłużnikiem i bank prowadzi wobec niego windykację. Jeśli więc bank sprzeda Pirelli zły kredyt wraz z zabezpieczeniem zbyt tanio, odzyskując tylko część należności, to różnicę będzie musiał pokryć kredytobiorca. I to on straci. Pozostała należność banku nie będzie już zabezpieczona hipotecznie, a więc istnieje ryzyko, że bank jej nie odzyska. W takim przypadku to bank poniesie stratę. Niestety, prawo bankowe zostawia furtkę do tego rodzaju nadużyć.
Jak duży segment polskiego rynku nieruchomości może być potencjalnie objęty umową z włoskim deweloperem?
- Niemal wszystkie nieruchomości są w ten czy inny sposób zastawione w bankach. Pekao SA posiada ok. 20 proc. rynku kredytów. Można więc powiedzieć, że 20 proc. rynku nieruchomości w Polsce oddano na przestrzeni 25 lat włoskiemu deweloperowi.
Jako akcjonariusz mniejszościowy Pekao SA zwrócił się Pan do sądu ze skargą na działania banku...
- Zaskarżyłem m.in. sprawozdania finansowe, w których te umowy nie znalazły odbicia, oraz uchwałę o absolutorium dla prezesa. Założyłem kilka spraw, ale w żadnej sąd nie zajął się merytoryczną stroną zarzutów. Na podstawie rzekomych uchybień formalnych starano się odrzucić pozwy. W jednym wypadku sąd zmusił Pekao SA do udostępnienia mi tekstu umów pomiędzy Pekao SA a UniCredit i Pirelli. Generalnie jednak sądy uciekały od merytorycznych orzeczeń w tej sprawie.
W naszym kraju liczy się prawo potężnej instytucji finansowej, a nie akcjonariuszy mniejszościowych. Zwłaszcza gdy ta instytucja zatrudnia jako prezesa wpływowego polityka. Przykładowo: były prezes udzielił niebotycznych kredytów właścicielom imperiów medialnych - "Gazety Wyborczej" i TVN. Media te nigdy nie nagłośniły projektu Chopin.
Złożył Pan zawiadomienie do prokuratury na działania banku. Z jakim skutkiem?
- Jako dowód złożyłem w prokuraturze oryginalne teksty umów, które otrzymałem z sądu. Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia śledztwa, a sąd tę decyzję potwierdził. Prywatnie zostałem poinformowany, że prokuratura nie ma pieniędzy na przetłumaczenie dokumentów z języka angielskiego... Byłem tym zbulwersowany, bo przecież moje doniesienie dotyczyło nadużyć na skalę miliardów złotych! Ostatnio z interwencją w tej sprawie wystąpił rzecznik praw obywatelskich, zawiadomiony przez posła Zbigniewa Kozaka. RPO zwrócił się do Prokuratury Krajowej o zbadanie, czy odmowa wszczęcia postępowania nie była przedwczesna.
Zwracał się Pan w tej sprawie do Komisji Nadzoru Finansowego?
- Zwracałem się z kilkoma skargami, zarówno przed, jak i po otrzymaniu z sądu dokumentów. W momencie zatwierdzenia przez KNF prospektu emisyjnego pozwalającego na połączenie Pekao SA z BPH zaskarżyłem tę decyzję w sądzie administracyjnym, ponieważ w prospekcie nie było informacji, że bank oddał wcześniej innemu podmiotowi prawa do swoich aktyw. Tego rodzaju umowa automatycznie rozciąga się na przejmowany bank i jego aktywa. Niestety, wojewódzki sąd administracyjny odmówił mi prawa do kwestionowania decyzji KNF. Złożyłem skargę kasacyjną. Obecnie sprawa jest w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. To niewątpliwie nie jest zgodne z Konstytucją, żeby obywatel nie miał prawa kwestionować decyzji organów państwa, gdy ma w ręku dowody nadużyć.
Fuzja Pekao SA z BPH miała znanych orędowników. Osobiście zaangażował się w nią ówczesny prezes NBP Leszek Balcerowicz.
- To był prawdziwy pokaz potęgi lobbingu na rzecz Pekao SA. Zmieniono nawet ustawę Prawo bankowe, aby umożliwić podział banku BPH i przyłączenie jego części do Pekao SA. Nawiasem mówiąc, zmiana tej ustawy utorowała drogę kreatywnej księgowości i wypłacie przez Pekao SA nadmiernej dywidendy, przekraczającej zysk banku. W ten sposób wydrenowano z Polski dodatkowy miliard złotych. Podczas fuzji złamano także umowę prywatyzacyjną Pekao SA, która nie pozwalała UniCredit na dalsze przejęcia na rynku polskim. Przypomnę, że UniCredit kupił HVB, a w portfelu HVB poprzez Bank Austria znajdował się BPH.
Dotychczasowy prezes Pekao SA Jan Krzysztof Bielecki podał się do dymisji przed upływem kadencji. Na jego miejsce wybrana została Alicja Kornasiewicz. Czy to coś zmienia?
- Prezes Kornasiewicz będzie musiała zmierzyć się z zaszłościami. Mam nadzieję, że zmieni stosunek banku do akcjonariuszy mniejszościowych i przyjmie bardziej klarowną politykę informacyjną wobec rynków, ujawniając podpisane umowy. Za umowy odpowiadają ci, którzy je podpisali. Jednak na niej ciąży odpowiedzialność za wizerunek Pekao SA jako spółki publicznej.
Poniedziałek, 15.02.2010
Sprzedali Statuę Wolności
teraz próbują sprzedać nam... Akropol
Jeśli przy okazji kolejnego spotkania G20 dojdzie do propozycji rozwiązania problemów Grecji i innych krajów poprzez zastosowanie podatku od transferów finansowych to znak, że podatnicy powinni szperać po kieszeniach, bowiem bankowcy chcą nam tym razem sprzedać Akropol.
Powoli zbliża się kolejne spotkanie G20. Tym razem w centrum zainteresowania znajdą się kłopoty finansowe państw takich jak Grecja, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Ukraina czy Wenezuela. Zgodnie z przewidywaniami MFW kryzys bankowy przekształca się w kryzys finansowy krajów, które w wyniku rozluźnienia polityki fiskalnej i monetarnej gwałtownie zwiększyły swoje zadłużenie. A dotyczy to także takich kolosów gospodarczych jak USA, Wielka Brytania, Japonia czy Francja. Budżet niemiecki również trzeszczy z powodu pogarszającej się sytuacji w strefie Euro. Tajemnicą poliszynela jest, że to właśnie niemieckie banki są wystawcą CDS-ów gwarantujących wymagalne w tym roku długi Grecji, które notabene zostały zaciągnięte przez Grecję w znakomitej większości w bankach francuskich. NIc więc dziwnego, że to właśnie te kraje prą z pomocą dla Grecji. Oto mały wycinek globalnych powiązań. Czy Grecja otrzyma pomoc z UE? Musi bo inaczej w kłopotach znalazłyby się Francja i Niemcy.
Czy Polskę stać na udzielenie pomocy Grekom? Z pewnością nie. Potrzeby pożyczkowe Państwa Polskiego sięgną wg oficjalnych danych 155 miliardów złotych w 2010 r. Do tego należy wskazać na wzrost zadłużenia zagranicznego sektora bankowego (wynosiło 63 miliardy Euro, III kwartał 2009r.), i sektora pozarządowego, pozabankowego (123 miliarda Euro, III kwartał 2009 r.). Znakomita część tych długów będzie również rolowana właśnie w 2010 roku.
Oczywiście pod hasłem "pomóżmy Grecji" wspomożemy kolejny raz system bankowy.
W tym kontekście warto przyjrzeć się propozycji Browna, którą nazwano przewrotnie podatkiem Robin Hooda. Wg. mnie premier Wielkiej Brytanii stracił szanse na reelekcję i szuka właśnie sponsorów w sektorze bankowym. Bowiem taki podatek, jak zwał to zwał, to złowieszczy pakt między politykiem a bankierem. Zyski ze spekulacji finansowych będą po prostu wyższe o nowy podatek, a beneficjentem będzie, obok banków, państwo. Da się zrobić? Wystarczy podjąć większe ryzyko. Kilka nowych zawiłych derywat, bez pokrycia w kapitale, no np CDS od upadłości wszystkich krajów jednocześnie. Bowiem CDS-y zabezpieczające przed upadłością wszystkich krajów jednocześnie z finansowego punktu widzenia są równie wiarygodny (lub jak kto woli niewiarygodne) jak CDS-y, które zabezpieczały od upadłości Lehman Brothers. Te kosztowały AIG, rząd i amerykańskiego podatnika 180 miliardów dolarów. Bo przecież ile CDS-ów "zabezpieczających" przed upadłością Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Włoch czy Ukrainy znajdziemy w pozycjach poza-bilansowych wielu banków na świecie, a trudno wykluczyć scenariusz, w którym niewypłacalność jednego kraju spowoduje reakcję łańcuchową. Teraz mamy do czynienia z małą Grecją, co jednak gdy przyjdzie ratować Hiszpanię lub Włochy.
Co należy zrobić, aby uniknąć pogłębiania się kryzysu? Podzielić finansowe giganty i uregulować rynek derywat - tyle i aż tyle. Tzw podatek Robin Hooda zwiększy jedynie skalę spekulacji - w żadnym przypadku ich nie ukróci. Bankierzy po prostu podzielą się odpowiedzialnością z politykami i będą mieli jeszcze jeden argument by wspólnie z nimi sięgać po pieniądze podatników.
Jeśli przy okazji kolejnego spotkania G20 dojdzie do propozycji rozwiązania problemów Grecji i innych krajów poprzez zastosowanie podatku od transferów finansowych to znak, że podatnicy powinni szperać po kieszeniach, bowiem bankowcy chcą nam tym razem sprzedać Akropol.
Pittsburgh... i co dalej? CLICK
A Greek crisis is coming to America CLICK
Rostowski: Polska może pomóc Grecji CLICK
Rząd przekreśla energetyczną niezależność CLICK
Lektura na niedzielę:
Polska idzie hiszpańską drogą CLICK
Ministerstwo Finansów interweniuje na rynku walutowym CLICK
Piątek, 12.02.2010
Podatek Robin Hooda, czyli kolejna mistyfikacja
Trudno znaleźć słowa rozsądku by skomentować propozycje Browna nazwaną przewrotnie podatkiem Robin Hooda. Wg. nas premier Wielkiej Brytanii stracił szanse na reelekcję i szuka właśnie sponsorów w sektorze bankowym. Bowiem taki podatek, jak zwał to zwał, to złowieszczy pakt między politykiem a bankierem. Zyski ze spekulacji finansowych będą po prostu wyższe o nowy podatek, a beneficjentem będzie, obok banków, państwo. Da się zrobić? Wystarczy podjąć większe ryzyko. Kilka nowych zawiłych derywat, bez pokrycia w kapitale, no np CDS od upadłości wszystkich krajów jednocześnie. Bowiem CDS-y zabezpieczające przed upadłością wszystkich krajów jednocześnie z finansowego punktu widzenia są równie wiarygodny (lub jak kto woli niewiarygodne) jak CDS-y, które zabezpieczały od upadłości Lehman Brothers. Te kosztowały AIG, rząd i amerykańskiego podatnika 180 miliardów dolarów. Bo przecież ile CDS-ów "zabezpieczających" przed upadłością Wenezueli, Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Włoch czy Ukrainy znajdziemy w pozycjach poza-bilansowych banków na świecie. Politycy pokroju Browna chcą uciec do przodu, bez rozwiązania realnych problemów. A nóż się uda i obywatele wybiorą na następną kadencję! Co należy zrobić? Podzielić finansowe giganty i uregulować rynek derywat - tyle i aż tyle. Tzw podatek Robin Hooda zwiększy jedynie skalę spekulacji - w żadnym przypadku ich nie ukróci. A bankierzy podzielą się odpowiedzialnością z politykami i będą mieli jeszcze jeden argument by wspólnie z nimi sięgać po pieniądze podatników.
G20 zdecyduje o opodatkowaniu banków CLICK
Hulaj dusza piekła nie ma, czyli więcej kasy dla banków, tym razem tych mniejszych! Podatnik zapłaci.
Ukraińskie banki ze stratami i w zapaści CLICK
Znalezione w internecie: http://rosemann.salon24.pl/156381,platformie-obywatelskiej-gratuluje-kolegow-nowa-klasa
Po przesłuchaniu pana Sobiesiaka spodziewałem się wiele. Przyznaje, że gdzieś tam w mojej hierarchii „dobrze poinformowanych w sprawie”, zajmował miejsce poczesne. Oczywiście z uwagi na to, że dysponował wiadomościami dotyczącymi tego wszystkiego, co składa się na tak zwaną „aferę hazardową” w skali, z która równać się nie mogła nawet wiedza Donalda Tuska mimo omnipotencji tego ostatniego.
Powinienem być więc szczerze rozczarowany tym, co mogłem zobaczyć. Z ciągłego odmawiania odpowiedzi a później z powtarzania, że się nie pamięta trudno jakąkolwiek wiedze wynieść. Choć, patrząc na oddanych bez reszty PO, mogę się mylić. Wszak „zwłaszcza uwaga o posiadanym przez niego dokumencie, którego nie ma komisja i który on może komisji udostępnić – zapowiadają, że mogą zostać ujawnione niewesołe dla PiS i SLD fakty” to cos naprawdę sensacyjnego.
Ale ja nie o tym, czego pan Sobiesiak nie powiedział. A o tak zwanym „ogólnym wrażeniu” i tym, co jednak z ust świadka się wydostało. Przyznam, że największym szokiem polskiej polityki był powrót „człowieka niegodnego” na stanowisko wicepremiera. Mogło się zdawać, że tego nic nie jest w stanie przebić. Myślałem tak do dziś. Do momentu w którym nie usłyszałem co ma do powiedzenia człowiek, wokół którego, jak lokaje, biegali ludzie, będący ministrami i prominentnymi parlamentarzystami. Wydawało się, że esencją zjawiska „Sobiesiak” był ten język, który wylał się wraz z „przeciekiem” stenogramów do „Rzepy”. Język, o którym pan Sobiesiak powiedział dzisiaj: „Nie z mojej woli, moje własne słowa wypowiadane w prywatnych rozmowach, przyznam słowa wulgarne, znalazły się w obiegu publicznym. Każdego kto poczuł się nimi dotknięty, kogo uraziłem – przepraszam**.Ale podkreślam i przypominam, to nie ja upubliczniłem te słowa, nie ja wprowadzam do dyskusji publicznej język kłamstwa, agresji i pomówień.” W tej wypowiedzi zauważam cos, co się panu Sobiesiakowi napisało chyba z rozpędu. Kiedy tłumaczy się, że przecież te jego bluzgi to żaden dowód bo to nie on je upublicznił. Nie on upublicznił „język kłamstwa, agresji i pomówień”. Taka samokrytyka…
Jeśli by chcieć w tym „strumieniu myśli” znaleźć jakiś spójny motyw wiodący to jest nim oczywista pogarda do funkcjonariuszy publicznych, w tym posłów. Co ciekawe, ten watek pojawia się pierwszy raz, gdy Sobiesiak zapewnia „Chcę zaznaczyć, że nie znam […], nigdy z nim nie rozmawiałem, ani nie telefonowałem do niego. Podobnie, jak nie znam większości posłów, senatorów i urzędników .”
Pewność mamy jedynie, że spośród wymienionych kategorii ludzi znał z całą pewnością Schetynę, Drzewieckiego i Chlebowskiego. Jak na przeciętnego, prostego obywatela i przedsiębiorcę z prowincji, jak w którymś miejscu się sam nazwał to i tak wielu. Któż by nie chciał tak jak on, gdyby mógł wybierać czy zna czy nie zna tych panów, móc powiedzieć „Znam!”. Choć może raczej nie akurat teraz … W każdym razie, gdy przywołuje „głupich, tępych, albo skorumpowanych urzędników, którzy z zawiści lub chciwości próbują ci odebrać twoją krwawicę”to, przy jego wcześniejszym twierdzeniu, że niewielu zna, trudno nie mieć wrażenia, że taki obraz funkcjonariusza wyrobił sobie właśnie poprzez kontakty z tymi… których znał. Nie krył zresztą tej swojej opinii o nich gdy mówił „Przecież te ch... mówili, że jest odłożona.”***
Sobiesiak wygłosił też swoja opinie generalną, adresowana do naszych reprezentantów. Powiedział „Nie jesteście panie i panowie posłowie mądrzejsi od milionów obywateli tylko dlatego, że was wybraliśmy”.To, przynajmniej, w moim odbiorze zakorespondowało ze słowami pana Koska użytymi w jednej z rozmów z panem Sobiesiakiem „Jak już my nie będziemy na nich głosować, to nikt nie będzie głosować na nich.”
Dzisiejszego dnia wyłonił się całkowicie jasny obraz tego, z jakim autoramentem ludzi przestają czołowi politycy PO. Zatrważające jest to, ze przystają nie na zasadzie kumpla, przyjaciela czy jakiegoś dalszego znajomego. Są złem koniecznym, tępym i zawadzającym ale tolerowanym póki to jest korzystne. Taka symbioza, jak skarabeusza z g****m.
Jeśli kiedyś mięliśmy problem z autoramentem ludzi, którzy pojawili się w polityce to teraz mamy nieco inny. Teraz mamy problem z ludźmi, którym nasi politycy się wysługują. Przed którymi stoja składając łapki i aportują na zawołanie. Myślę, że długo będę słyszał ten ton dzisiejszego przesłuchania.
A politykom z PO gratuluję kolegów. To nowa jakość w polityce. Nawet ci od Pęczaka nie byli tak bezczelni.
Czwartek. 11.02.2010
Umowa gazowa z Rosją ratyfikowana CLICK
Grecka tragedia finansowa CLICK
Kłopoty Unicredit z obligacjami (ang.) CLICK
Poniedziałek, 8.02.2010
Tryby machiny państwowej, czyli republika bananowa
Zarówno Projekt Chopin, w którym główne skrzypce gra JK Bielecki - wg wielu przyszły prezydent, afera hazardowa jak i sprawa Olewników świadczą, że III RP dawno osiągnęła status republiki bananowej. Prawda o tym wylewa się co dzień z mediów, gazet i orzeczeń sądów.
Kiedy przed 3 laty Bank Pekao SA zmuszony został orzeczeniem Sądu, by przekazać na moje ręce (akcjonariusza banku) dokumenty związane z tzw. "Projektem Chopin" sądziłem, że wymiar sprawiedliwości zadziałał tak jak powinien w praworządnym państwie. Nie wiedziałem jeszcze, że tłumaczenie dokumentów w trybie sądowym potrwa dwa lata - bank przedstawił je w języku angielskim, a jako takie nie mogły stanowić dowodu w sprawie. Trwałem w naiwnym przeświadczeniu, że zawartość dokumentów mówi sama za siebie, potwierdza moje zarzuty wobec zarządu Pekao SA, ba, ich treść okazała się tak skandaliczne, że wyrok korzystny dla akcjonariuszy mniejszościowych banku był kwestią najbliższej przyszłości. Nie wahałem się ani chwili by powiadomić prokuraturę i przestrzec Komisję Nadzoru Finansowego. Wg mojego osądu, jako finansisty, doszło do popełnienia przestępstwa i nadużyć na kwoty przekraczające wiele miliardów złotych. Co więcej fakt zatajenia umowy ze spółką powiązaną i dominującą - Unicredit (tzw. "Porozumienie Chopin") i drugiej, długoterminowej z włoskim deweloperem Pirelli (Umowa Wspólników) potwierdzał popełnienie przestępstwa i nadużyć. Prokuratura Okręgowa nie wszczęła śledztwa. Prokurator argumentował prywatnie, że nie mają pieniędzy na kosztowne tłumaczenie... To orzeczenie prokuratury zakwestionował niedawno Rzecznik Praw Obywatelskich - zwrócił uwagę Prokuratury Krajowej, że jej organ podrzędny podjął decyzję pochopnie bez właściwych procedur sprawdzających. A KNF? Od lat ignoruje informacje o istnieniu umów podpisanych na szkodę spółki publicznej jaką jest Pekao SA i zatajeniu ich przed rynkami finansowymi. W najbliższych tygodniach zapadnie wyrok w sprawie przeciw KNF przed Najwyższym Sądem Administracyjnym. Wojewódzki Sąd nie dał prawa akcjonariuszowi banku, uczestnikowi obrotu publicznego do kwestionowania postawy oraz wskazania zaniechań ze strony Nadzoru Finansowego.
Z czym jeść tzw. "Projekt Chopin"
Aby zobrazować skalę nadużyć należy wskazać, że Pekao oddał (bez zapłaty) na okres 25 lat na rzecz włoskiego dewelopera, Pirelli prawo wyłączności do hipotek na nieruchomości swoich klientów będących zabezpieczeniem wszystkich udzielanych kredytów przekraczającą 200 tysięcy złotych. Pirelli wyznacza też cenę za taki "trudny" kredyt. Nadto, bank zgodził się, że jeśli któraś ze spółek Grupy Kapitałowej Pekao SA będzie chciała sprzedać swoją nieruchomość lub nieruchomość klienta może tego dokonać tylko na rzecz włoskiego dewelopera lub też za jego zgodą.
Poczucie déjà vu
Członek komisji śledczej i poseł na Sejm RP, Pan Zbigniew Wassermann pod koniec przesłuchania premiera Tuska prosił go usilnie, aby ten ułatwił pracę komisji poprzez udostępnienie stenogramów z podsłuchów, materiałów z prokuratury i billingów potrzebnych do pracy w komisji. Poseł tym samym uznał kompetencje premiera i jego dobrą wolę. Zrobił tak na oczach milionów widzów. Owładnęło mną poczucie déjà vu i niesmaku. Czyż moje starania o sprawiedliwość w sądach, aby nie są równie naiwne jak prośba Wassermanna? Czy, aby nie powinienem jako oskarżający prosić o łaskę, bo śmiałem wystąpić przeciw osobie, która stoi ponad prawem? Bo czyż komisja nie ma zbadać mechanizmu przecieku, a głównym podejrzanym nie jest sam premier? Jednak do tego byłyby nieodzowne silne instytucje państwa i wola przestrzegania prawa coś czego przez ostatnie 20 lat nie byliśmy w stanie ustanowić i wypracować.
Załatwiacze
Pełno ich w naszym życiu. Naciągnęli na grube miliony rodzinę Olewników. Najlepsze interesy robią gdy są częścią aparatu władzy lub wymiaru sprawiedliwości. Do dziś w żadnej z prowadzonych spraw przeciwko Pekao (poza tą jedną z przed trzech lat, która toczy się z wolna) nie dopuszczono dowodu z umów podpisanych w ramach "Projektu Chopin". Żadna ze spraw nie została rozpatrzona merytorycznie. Wydawane są absurdalne wyroki na podstawie zastrzeżeń formalnych. Zarówno Projekt Chopin, w którym główne skrzypce gra JK Bielecki - wg wielu przyszły prezydent, afera hazardowa jak i sprawa Olewników świadczą, że III RP dawno osiągnęła status republiki bananowej. Prawda o tym wylewa się co dzień z mediów, gazet i orzeczeń sądów. Prerogatywą jest przyjąć to do wiadomości nie tylko przy okazji wyborów, ale też przeciwdziałać wszelkimi środkami by sytuację tą zmienić - byle jak najszybciej.
Jerzy Bielewicz
Wyrok zapadł 28 stycznia 2010 r.
Zarząd Banku Polska Kasa Opieki S.A. ("Bank") informuje, iż wyrokiem z dnia 28 stycznia 2010 roku Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w całości powództwo akcjonariusza banku o uchylenie uchwał Walnego Zgromadzenia Banku z dnia 23 kwietnia 2008 roku w sprawie zatwierdzenia sprawozdań finansowych Banku i Grupy kapitałowej Pekao S.A. za rok 2007, zatwierdzenia sprawozdania z działalności Rady Nadzorczej Banku w roku 2007 oraz udzielenia absolutorium obecnym członkom Zarządu i Rady Nadzorczej Banku za rok 2007. Jednocześnie Sąd zasądził na rzecz Banku od powoda kwotę 8.640 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego oraz w związku z cofnięciem zwolnienia od kosztów sądowych zobowiązał powoda do zapłaty na rzecz Sądu kwoty 48.000 zł tytułem nieuiszczonej opłaty sądowej.
Przedmiotowy wyrok jest nieprawomocny.
Oczywiście zostanie złożona apelacja.
Powołać w sejmie komisję d/s nadużyć w wymiarze sprawiedliwości CLICK
Lektura na niedzielę
Oczywiście w sprawie sądowej przeciwko Pekao zostanie złożona apelacja. Inną i o wiele bardziej ważną sprawą z punktu widzenia interesu publicznego jest stan polskiego sądownictwa jak i jakość wyroków, które zapadają w sądach gospodarczych. Akurat w przypadku JK Bieleckiego trudno przecież mówić o rozdziale między biznesem a polityką, a co gorsza między polityką a wymiarem sprawiedliwości.
Artykuł z przed dwóch tygodni szybko znalazł swe potwierdzenia w rzeczywistości. W ciągu ostatnich dwóch dni tygodnia giełda w Warszawie tąpnęła o 8%, a za dolara płacimy 3 zł. Osłabienie waluty i spadki na giełdzie były wyższe niż u naszych sąsiadów. Rozwój sytuacji wokół afery hazardowej jak i postęp w negocjacjach nad kontraktem gazowym śledzone są uważnie przez zagranicznych obserwatorów życia politycznego, jak i gospodarki. Niekoniecznie dają oni wiarę komentarzom w naszych mediach. Dodatkowo bezrobocie w ciągu ostatniego miesiąca wzrosło o ponad jeden procent. Plan naprawy finansów publicznych ciągle nie istnieje, a jego założenia przedstawione przez Tuska i Rostowskiego budzą jedynie wzruszenie ramion.
Debt crisis unsettles European economy CLICK
Piątek, 5.02.2010
Sobie Tusk
W państwie Tuska nie ma miejsca dla partii politycznych, CBA czy wymiaru sprawiedliwości. Jest za to miejsce dla Tuska, Sobietuska. Egocentryzm premiera szokował podczas przesłuchania przed komisją. Sposób odbioru przez premiera otaczającej go rzeczywistości jest groźny dla każdego z nas z osobna. Podobne cechy charakteru doprowadziły do upadku Richarda Nixona po ujawnieniu afery Watergate. Prezydent USA przed niepełna 40-tu laty, podobnie jak Tusk dzisiaj, brnął coraz dalej w przykrywanie afery, niszcząc przy tym podstawy porządku prawnego. Nie świadom własnych ułomności, przeświadczony o słuszności działań w myśl zasady, że cel uświęca środki, ratował za wszelką cenę własną karierę polityczną.
Przeciek z 18 sierpnia, czyli zamiatanie afery pod dywan
Spotkanie z Kamińskim miało miejsce w piątek 14 sierpnia. Szef CBA prosił o dyskrecję. Jednak premier już 18-tego sierpnia (we wtorek) doprowadził do postawienia w stan alarmu Ministerstwo Sportu. Urzędnicy mieli stawić się do pracy z rana by przygotować ministra Drzewieckiego na spotkanie z premierem. Szef gabinetu politycznego Ministra Sportu podjął rozpaczliwe próby tuszowania afery i prawdziwych intencji Drzewieckiego. Zapewne już wtedy wymyślono Drzewieckiemu "alibi" o błędzie urzędnika, który to doprowadził do wycofania z dopłat (200 Euro miesięcznie od jednorękiego) przez Ministerstwo Finansów.
Polityczne targi czyli jak złamać Kamińskiego
Tusk nie dymisjonuje Drzewieckiego i Chlebowskiego, choć jak przyznał w trakcie wczorajszego przesłuchania, ich przewiny były od początku oczywiste w świetle notatki Kamińskiego. Wierzy, że uratuje swoich ministrów przed kompromitacją. Dymisje następują dopiero na początku września po ujawnieniu przez Rzeczpospolitą stenogramów z podsłuchów. Premier przestraszył się reakcji opinii publicznej.
Słodka zemsta
Odwołanie Kamińskiego stanowi nie tylko akt zemsty, ale dalszą próbę zamiatania afery pod dywan. Zdyskredytować szefa CBA, dobić targu z PSL, zwalić przewiny na PIS i nadać aferze wymiar walki politycznej - taką taktykę podjął premier wraz ze soją świtą. Wydano wojnę opozycji w Sejmie. Jednak i ten plan z spalił na panewce. Kamiński okazał się pryncypialny, a widzowie spektaklu czekali pół roku (do wczoraj) by dowiedzieć się o przecieku z 18 sierpnia.
Obraz po bitwie
Scena polityczna wraz z przesłuchaniem Tuska zawaliła się na naszych oczach. Będziemy świadkami otwartej walki w Platformie, która doprowadzi do całkowitej dezintegracji. Bo premier poświęcił wczoraj partię w imię ochrony własnej kariery politycznej. Wszak przyznał - afera była. Zapowiedział przeprosiny. Co jednak z dymisją Kamińskiego? Z pewnością w świetle faktów była bezprawna - racjonalnie można ją tłumaczyć jedynie emocjami premiera i jego egocentrycznym charakterem. Czy szef rządu tak właśnie powinien reagować na informacje o korupcji wśród własnych ministrów? Czy atmosfera zagrożenia w Kancelarii Premiera, ubezwłasnowolnienie prokuratury, sparaliżowanie na miesiące prac komisji nie stanowią win nie do wybaczenia? Przeprosiny, czy obietnica poprawy nie wystarczą.
Stock tumble on worries about jobs, European debt CLICK
Środa, 3.02.2010
Unicredit popełnił błędy w angielskojęzycznym prospekcie emisyjnym? CLICK
Należy przypomnieć, że akcje Unicredit są notowane na giełdach w Mediolanie, Frankfurcie i Warszawie.
To przepis z poprzedniej epoki CLICK
Kwiatkowski w obronie wolności słowa CLICK
Przeciwko cenzurowaniu internetu CLICK
Tusk mógł wiedzieć wcześniej CLICK
Mechanizmy władzy
Proces przyjmowania nowego prawa, kształtowania zapisów ustaw odsłoniła raz jeszcze afera hazardowa. Co jednak z innymi ustawami, które budziły wątpliwości, jak na przykład specustawa stoczniowa, dzięki której firma Misiaka zarobiła krocie. Jaki jest rzeczywisty wpływ lobbistów, rola posłów i polityków? Czy jednak mimo braku dowodu na przepływy pieniędzy między zainteresowanymi daną ustawą, a załatwiaczami nie należy mówić o korupcji, a przynajmniej o korupcji politycznej? Czy oficjalne wpłaty na fundusze wyborcze (mogą być wielokrotne przez podstawione osoby) nie uzależniają polityków na tyle silnie, że czują się w obowiązku do spłaty długu? I wiele, wiele innych pytań, na które to właśnie premier powinien odpowiedzieć.
Pytania do Tuska powinny rozstrzygnąć czy mechanizmy odkryte przy okazji afery hazardowej są wyjątkiem w działaniach ekipy rządowej i parlamentarnej PO. Wypada też dopytać : "Czy, aby nowa ustawa anty-hazardowa nie zmniejszy wpływów do budżetu państwa w porównaniu z wersją, gdy miesięczne dopłaty od pojedynczego jednorękiego wynosiłyby 200 Euro". Tajemnicą poliszynela jest, że właśnie ta branża może łatwo manipulować zarówno wysokością przychodów jak i zysków. I na koniec "dlaczego nowa ustawa w praktyce ustanawia monopol dla już istniejących kasyn?"Jak powstało imperium Sobiesiaka i Koska CLICK
Od Kubiaka do Sobiesiaka CLICK
Wtorek, 2.02.2010
Unicredit, Pekao: Odpowiedzialni KNF, Komitet Stabilności Finansowej, Banca d'Italia i Consob CLICK
Poniedziałek, 1.02.2010
Tusk obiecał poprawę
Na początku stycznia w prognozie na ten rok napisałem (komunikat z 4.01.2010): „(…) na start w wyborach prezydenckich większe szanse mają Komorowski, Sikorski czy nawet Palikot od przewodniczącego partii i premiera rządu w jednej osobie.” Dwa dni temu Tusk właściwie ocenił swoje szanse w rozgrywce z partyjnymi kolegami - zrezygnował z kandydowania na urząd Prezydenta.
Dzień później, jako premier obiecał poprawę. Czyżby? Jednak jego pisane w pośpiechu przemówienie było niespójne i stanowiło zbiór przypadkowych życzeń. Podobnie zaprezentowali się jego pretorianie w osobach ministra Boniego i Rostowskiego. Wszystkie trzy wystąpienia podszyte były strachem. Powszechny system emerytalny brzmiało zachęcająco. Jednak z jakich powodów jedynie policjantom zamierzają odebrać przywileje emerytalne. Co z wymiarem sprawiedliwości? Z prokuratorami? Z sędziami? Tych Tusk po prostu się boi. Strach wypisany na twarzy prowokuje atak. Związek zawodowy policjantów ogłosił, że podejmie wszelkie kroki by przeciwstawić się planom rządu. Podział na równych i równiejszych: policjantom - tak, prokuratorom – nie, wywołał już i wywoła jeszcze dużo szkód.
Czy można mu wierzyć?
Z pewnością nie. Wystarczy spojrzeć na harmonogram proponowany w wystąpieniu ministra Boni i porównać go z kalendarzem wyborczym. Ustawy mają być przedstawione już po wyborach prezydenckich i stanowią swoistą (czytaj swojską) kiełbasę wyborczą. Jeśli wybierzecie naszego prezydenta dostaniecie reformy - by żyło się lepiej. A ostatnio, jeśli zagłosujecie na naszych to sprzedamy stocznie Katarczykom. Skąd my to znamy? Czy ktokolwiek uwierzy, że w 2011 roku tuż przed wyborami do sejmu, podczas polskiej prezydencji w Unii, zmanierowane PO zaryzykuje jakiekolwiek reformy. Obiecanki cacanki, a głupiemu ludowi radość - i tym razem, w myśl tej samej zasady, Platforma skrada się po władzę.
Podwórkowa lojalność
Kiedy Tusk deklaruje w przeddzień przesłuchania Drzewieckiego, że obu panów łączą bliskie i przyjazne stosunki należy wziąć owo zwierzenia za dobrą monetę. Tenże Drzewiecki następnego dnia idzie w zaparte przed komisją hazardową i przedstawia wersję sprzeczną z dokumentami Ministerstwa Finansów (pismo Pani Anny Cendrowskiej) i zeznaniami swoich własnych podwładnych (Rafał Wosik w prokuraturze). Co więcej okazuje się, że szef gabinetu politycznego ministra sportu, łącznik z rodziną Sobiesiaków i protektor panny Sobiesiakówny, osławiony Pan Rosoł, zdobył zaufanie skarbnika PO, po tym jak prokuratura z braku dowodów umorzyła śledztwo w sprawie defraudacji partyjnych pieniędzy z kampanii 2005 roku.
Z ziemi polskiej do włoskiej
Tusk darzy przyjaźnią również byłego prezesa Pekao SA pana Jana Krzysztofa Bieleckiego. Ba, w swym wystąpieniu przedstawił go jako kandydata na prezydenta. Od 3 lat akcjonariusze Pekao nie mogą doprosić się wyjaśnień dlaczego Bielecki złożył swój podpis pod niekorzystną dla banku umową z włoskim deweloperem Pirelli. 25 letnia umowa oddaje Pirelli prawa do nieruchomości klientów (!) banku stanowiących zabezpieczenie ich kredytów (patrz pozew). Czy za prezydentury Bieleckiego będziemy śpiewać: „Z ziemi polskiej do włoskiej”? Czy aby na pewno to właściwy pretendent do fotela Prezydenta?
Rozwiązanie
Przywódcą z pewnością Tusk nigdy nie był i nie będzie. Nie ma też dobrej ręki w doborze współpracowników. Gdy wybiera między lojalnością wobec państwa, a rezygnacją ze starych, a złych przyjaźni popełnia ciągle ten sam grzech, ze szkodą dla nas wszystkich. Pozostaje jedyne wyjście – szybka dymisja tego rządu.
Vivendi quity of misleading inwestors CLICK
W Polsce niestety sądy zawodzą w sprawach gospodarczych. Sędziowie nie podejmują decyzji przeciwko wpływowym i majętnym firmom, tym bardziej przeciwko ich akcjonariuszom większościowym, zwłaszcza gdy mają oni przełożenie polityczne (TVN), Pekao SA). Bez zmiany w nastawieniu środowiska sędziowskiego akcjonariusze mniejszościowi będą narażeni na straty, a inwestycje na giełdzie zwyczajnie tracą sens. Cierpi rynek kapitałowy.
Wicepremier Pawlak - więzień bez dylematu. CLICKZłoża gazu w Polsce. Czy potrzebna nam wieloletnia umowa z Rosją? CLICK
Gaz
W interesie Polski jest stworzenie w Europie wolnego rynku na gaz ziemny. Podobnie jak w USA zabieg ten spowoduje obniżenie cen tego surowca. Podpisanie długoterminowego kontraktu z Rosją, podanie pomocnej ręki monopoliście jest sprzeczne z interesem naszego kraju. W obecnej sytuacji wybudowanie konektorów z siecią gazociągów UE wraz z połączeniem ze złożami w Danii i Norwegii jak i wykorzystanie rodzimych złóż z pokładów łupkowych powinny być naszymi priorytetami w energetyce. Zwłaszcza, że jak pokazuje obecna sytuacja możliwości wydobywcze i przesyłowe Rosji są niewystarczające przy podwyższonym zużyciu gazu. Podpiszemy jednostronną umowę, a i tak przypadnie nam rola chłopca do bicia pod byle pretekstem. Tylko ośmielimy Rosjan do dalszej agresji i manipulacji. Umowa parafowana przez PGNiG powinna być poddana szerokiej społecznej kontroli. Wszak każdy z nas bezpośrednio lub pośrednio staje się klientem Gazpromu. Czy, aby straceńcze wystąpienia Tuska w ostatnich dniach nie miały przykryć postępu w negocjacjach z Rosją? Czy słaby Tusk zagrożony przez komisję hazardową, zdany na łaskę PSL i wyobcowany we własnej partii będzie równoprawnym partnerem w negocjacjach z Rosją? A może decyzje zostały już podjęte?
Grube ryby z Wall Street gotowe do walki z Obamą CLICK
Germany opposes banka rescue plan as Davos draws to a close CLICK
Wyobcowanie bankowców w Davos daje nadzieję na uregulowanie sektora bankowego i uniknięcie konsekwencji podobnych do tych jakie przyniósł Wielki Kryzys lat trzydziestych. Tezy z artykułu "Pittsburh... i co dalej" są jak najbardziej aktualne.
Pittsburgh... i co dalej? CLICK
Piątek, 29.01.2010
Oszczędzają na reformie emerytalnej CLICK
Zyta Gilowska: PO bez miliardów i bez księżniczek CLICK
Davos chief warns of futher crisis CLICK
Wtorek, 26.01.2010
Perspektywa ratingu Japonii w dół i jej konsekwencje CLICK
Poniedziałek 25.01.2010
Cenzura, by żyło się lepiej CLICK
Tusk pójdzie w zaparte
Po przesłuchaniu w komisji śledczej Tusk ogłosi swój start w wyborach prezydenckich - niezależnie od wrażenia i komentarzy co do jego roli w aferze hazardowej. Będzie dążył by wraz ze swoim najbliższym zapleczem uzyskać 5-letni azyl w pałacu prezydenckim. Bowiem po stoczniowej, hazardowej, Grasia, Palikota, Misiaka z całą pewnością ujawnione zostaną kolejne afery. Choćby wydatkowanie środków unijnych (patrz poniżej: Minister do rozliczenia), czy inwestycje drogowe i te związane z EURO 2012 (patrz: Zwyczaje z epoki Rywina). Nie przypadkiem właśnie teraz menedżerowie austriackiej firmy, która utraciła kontrakt na budowę autostrady (dalej buduje Stadion Narodowy) ogłaszają rewelacje dotyczące brata byłego ministra sportu. Walka buldogów pod dywanem o unijne i budżetowe dotacje i pieniądze trwa. Kto będzie rozdawał karty po byłym szefie ministerstwa sportu i skarbniku Platformy? Kandydatów jest wielu.
Media do wzięcia
Jeszcze półtora miesiąca temu niemożliwym byłoby, by TVN wyemitował materiał obraźliwy dla swego głównego sponsora finansowego - Banku Pekao SA. Od tego czasu pod naciskiem większościowego akcjonariusza banku, włoskiego Unicredit z funkcji prezesa zrezygnował Jan Krzysztof Bielecki. TVN zadłużone jest w Pekao na ponad miliard złotych. Czyżby stacja nabawiła się instynktów samobójczych emitując materiał o libacji w siedzibie banku? Nie, po zakupie platformy "n" TVN może utracić płynność finansową i zawczasu przystępuje do negocjacji o prolongatę zadłużenia... Były prezes banku przyznając TVN setki milionów Euro nie zważał na nadmierne ryzyko, przeciwnie drogo kupował milczenie stacji, by obchodziła tematy niewygodne dla banku i jego osobiście. Wraz z transferem zagranicę środków na zakup nomen omen Platformy reguły gry zmieniły się, a bank z biegiem czasu może stracić część z blisko 300 milionów Euro.
Scenariusz na przyszłość?
Karty są już rozdane. Mamy do czynienia z dezintegracją Platformy Obywatelskiej. Co po niej? To zależy od dociekliwości dziennikarzy, śledczych z komisji, wymiaru sprawiedliwości, a ostatecznie od wyborców. Jedno jest pewne. Jeśli Tusk miałby wygrać wybory prezydenckie, będziemy mieli do czynienia z przeszczepieniem na wiele lat wzorców zachowań i mechanizmów sprawowania władzy, które wnieśli do naszego życia Drzewicki z Chlebowskim, skarbnik z szefem klubu PO. Co gorsze utracimy resztki kontroli nad sektorem bankowym, mediami, czy rynkiem nieruchomości, nie wspominając o energetyce. Małe interesy Drzewieckiego i Chlebowskiego to jedynie czubek góry lodowej. Meandry "dużego biznesu" ciągle skrywane są przed opinią publiczną. Jak choćby Projekt Chopin w Grupie Kapitałowej Unicredit (patrz: pozew).
Wstrzymano program, Bruksela ma zastrzeżenia CLICK
Unicredit won't join toxic asset scheme for now CLICK
Lektura na niedzielę:
Wystąpienie Prezydenta Obamy (ang.) CLICK
Stock slide as Obama calls for tougher bank rules CLICK
German Finance MInister: Need international revied of Obama plan CLICK
UK opposition backs Obama CLICK
Prezydent Obama i Amerykanie w końcu uznali problem instytucji finansowych zbyt dużych by upaść. Wracamy do Aktu Glass Seagall, rozdzielającego bankowość komercyjną od inwestycyjnej?! Więcej Obama proponuje oddzielenie bankowości detalicznej od handlu instrumentami finansowymi oraz ograniczenia wielkości instytucji finansowych do maksymalnie 10% danego segmentu rynku. Co z innymi bolączkami systemu bankowego wskazanych w artykułach zamieszczonych poniżej?
Pittsburgh... i co dalej? CLICK
Złoża gazu w Polsce. Czy potrzebna nam wieloletnia umowa z Rosją? CLICK
Wtorek, 19.01.2010
Po około 10 latach funkcjonowania globalizacji okazało się, że nie prowadzi ona do dobrych wyników. Bowiem została przekształcona w finansową kolonizację i to omal całego Globu. W przeszłości było kilka państw kolonialnych, takich jak np. Hiszpania, Portugalia, W. Brytania, Holandia, Francja, Belgia, Niemcy a nawet Włochy. Sowiety w praktyce miały swe kolonie także w Europie Wschodniej i w Azji. W Polsce w latach 1920-30-tych myślano o kolonii na Madagaskarze. W latach 1960-tych zaczął się proces dekolonizacji. Warto przypomnieć, że prezydent Roosevelt zgodził się na wejście do wojny podczas spotkania z premierem Churchillem na okręcie koło Nowej Fundlandii w 1941 r. pod warunkiem, że po wojnie Brytyjczycy zlikwidują swe kolonie w świecie. Co zostało zrealizowane.
Jednakże, chciwość ludzi nie została „zdekolonizowana.” Dziś mamy do czynienia z kolejną falą kolonizacji, tym razem nie surowce a finansowe zyski są wysysane z nowych kolonii. Choć nie ma już jednego kolonialnego imperium, bowiem prawie wszystkie państwa stały się koloniami bezpaństwowych korporacji i inwestorów. W ten sposób Stany Zjednoczone po 400 latach zostały skolonizowane po raz drugi. Inne kolonie to Chiny, Indie, Indonezja……Polska. Oczywiście stopień skolonizowania jest w tych krajach różny.
Chyba najbardziej skolonizowane zostały Stany Zjednoczone. I to przez niektórych swych obywateli a de facto miliarderów. Weźmy pierwszy z brzegu przykład największego amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs. W 2009 r. firma ta wypłaciła bonusy menadżerom w wysokości 4,8 miliarda dolarów, za wypracowanie zysku 2,4 miliarda (Hufftinton Post 01-8-2010). Czyli bonusy wyniosły dwa razy więcej niż „wypracowany” zysk.
Gdyby jednak nie pomoc podatników amerykańskich udzielona tej firmie w wysokości 10 miliardów i odszkodowaniu wypłaconemu przez AIG, które także zostało wypłacone z pomocy 180 miliardów udzielonej przez podatników amerykańskich, to firma Goldman Sachs też by splajtowała. Czyli owe 4,8 miliarda bonusów nie zostało wypłacone zgodnie z regułami etycznego biznesu a z regułami Imperium Kolonialnego, które robi to, co jest mu wygodne. Nota bene przy wypłacie owych bonusów pominięto zupełnie wypłacenie dywidend akcjonariuszom, takim jak ja i Ty czytelniku. A przecież my też jesteśmy „kapitalistami?”
Przykład ten każe uzupełnić teorię finansowej kolonizacji faktem, że jest ona sterowana Rewolucją Menadżerów, którzy przechwytują dywidendy akcjonariuszy „tu i teraz” póki nikt nie jest w stanie zatrzymać owej Rewolucji. W tym stanie rzeczy finansowa kolonizacja jest atakiem na istotę kapitalizmu, jaki reprezentują akcjonariusze. Joseph Stiglitz, Noblista, w swej ostatniej książce Free Fall (Wolny Upadek) szuka winy w zbyt zintegrowanym systemie finansowym. Twierdzi, chyba słusznie, że w tym nanosekund-owym sieciowym systemie przenoszenie się „wirusa kryzysu” do innych krajów jest natychmiastowe. Stąd uważa, że zbytnia integracja jest kryzysogenna.
Może warto uzupełnić jego wywody bardziej uniwersalnym spostrzeżeniem, że planeta Ziemia rozwinęła się dzięki zróżnicowaniu przyrody a nie dzięki jej ujednoliceniu. Nie szukajmy, zatem wspólnego systemu finansowego ani wspólnego rządu dla całego Globu. Zwłaszcza działającego w nanosekund-owym cyklu. Bądźmy zintegrowani w uniwersalnych prawach, ale zróżnicowani w poszczególnych kulturach. Gdzie człowiek jest ważniejszy od rynku.
Poniedziałek, 18.01.2010
Rząd bez głowy
I nie chodzi o 5-cio dniowy wyjazd premiera na narty. Zarówno premier jak i jego ministrowie wielokrotnie w ciągu dwóch lat składali puste deklaracje, co więcej podejmowali nieskoordynowane działania. Przyjrzyjmy się proponowanej przez Ministerstwa Pracy i Finansów obniżce wpłat z ZUS do OFE. Warto przy tym pamiętać, że do budżetu na 2010 rok wpisano 25 miliardów złotych wpływów z prywatyzacji. Jakie będą skutki obniżenia składek na OFE? Przede wszystkim Fundusze Emerytalne będą alokowały proporcjonalnie mniej środków w inwestycje na giełdzie, a tym samym zmniejszy się popyt i obniżą ceny akcji. Jak zatem pogodzić ten fakt z ambitnym planem prywatyzacji? Nie da się. Przy czym należy postawić w wątpliwość zasadność prywatyzacji, a tym bardziej "za wszelką cenę", w strategicznych dla państwa sektorach jak np. energetyka. Bo przecież, mamy nadzieję, nie chodzi o wyprzedaż resztek majątku po zaniżonych cenach. Na marginesie należy wskazać, że wg. tego co deklaruje rząd, OFE są niemile widziane jako nabywca obligacji Skarbu Państwa! Kto więc będzie finansował dług publiczny. Odpowiedź brzmi, że z chęcią uczynią to banki, które przy niższym popycie na obligacje państwowe uzyskają wyższe oprocentowanie i korzyści. Tym samym udzielą mniej kredytów przedsiębiorcom prywatnym.
Bez przekonań
Demontowanie w miarę dobrze działającego systemy Otwartych Funduszy Emerytalnych i powrót do państwowego ZUS wydają się w jaskrawej sprzeczności z ideą wolnego rynku i konkurencji jakimi ponoć kieruje się rząd i Platforma Obywatelska. Warto zwrócić uwagę, że pieniądze przekierowane do ZUS zostaną natychmiast wydane na bieżące potrzeby. Podczas gdy OFE inwestując je tworzą kapitał, który zabezpiecza rzeczywiste wypłaty przyszłych emerytur. Doraźne dziury w budżecie łata się kosztem bezpieczeństwa finansowego obywateli. Nacjonalizacja systemu emerytalnego - bo tak należy nazwać proponowane zmiany - zachwieje z pewnością stabilnością rynków finansowych.
Bez serca
Poseł Arłukowicz: "Mamy tu do czynienia z najbardziej drastyczną formą oszczędzania, która dotyka ludzi najciężej, śmiertelnie chorych. Jeśli to ma być ceną za to, że będziemy "zieloną wyspą" na tle "czerwonej Europy", to w mojej ocenie koszty tego są zbyt wysokie. Państwo nie może uciekać od odpowiedzialności za zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego ludzi. Szukanie oszczędności w tej najbardziej drażliwej społecznie sferze, którą jest opieka medyczna nad ludźmi najciężej chorymi, jest niedopuszczalne. (...) Ostatnia awantura wokół chemoterapii ponadstandardowej pokazują, że rząd Donalda Tuska nie ma żadnej polityki, która gwarantowałaby bezpieczeństwo osobom najciężej chorym". Nie tylko zamieszanie wokół chemoterapii ponadstandardowej, ale także utrudniony dostęp do badań specjalistycznych czy ograniczanie profilaktyki, przykładem, badania mammograficzne świadczą niezbicie, że ten rząd oszczędza na najsłabszych, najstarszych i ... najmłodszych, którzy sami nie będą się bronić.
Zombi
Obecny rząd przypomina zombi. Jego słabość bierze się z genezy i struktury Platformy Obywatelskiej jak i drogi jaką ta partia pokonała w drodze po władzę. Pamiętamy hasło "Razem", które w ustach Tuska brzmiało cokolwiek fałszywie, a stawiało przyszłego premiera w roli marionetki. Dzisiaj to pospolite ruszenie żąda specjalnego traktowania. Ci co nie płacą podatków w Polsce (Palikot), unikają podatków (Graś), lobbują (Chlebowski i Drzewiecki) po beneficjentów układu politycznego (Misiak, Sobiesiak), wszyscy oni RAZEM znaleźli spokojną przystań pod parasolem PO. Teraz boją się, że tak jak miało to miejsce u schyłku rządów SLD, wewnętrzne walki spowodują rozkład i wzajemne oskarżenia, a ujawniane konflikty przeniosą do województw i rozleją po Polsce. Ceną za "spokój" jest całkowity bezwład rządu i organów państwa. A zeznania Chlebowskiego z Drzewieckim potwierdzą w tym tygodniu jeszcze raz postawioną tu tezę.
Jerzy Bielewicz
Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek"
Onkologia dziecięca w finansowym dołku CLICK
The debt bomb facing the world CLICK
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ogłoszenie
Pilnie! W całości upublicznię jawne stenogramy rozmów bohaterów afery hazardowej, które znajdują się w tajnej kancelarii komisji hazardowej. W zamian zapewniam rozwikłanie afery, wyższe standardy i przejrzystość w polityce oraz zadowolenie szarych obywateli.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lektura na niedzielę:
World Economic Forum: Global Risk Report 2010 CLICK
Główna teza raportu, że ekspansja fiskalna i monetarna doprowadziła do nadmiernego zadłużenia wielu krajów, co stanowi obecnie główne zagrożenie dla stabilności finansowej świata, podnoszona już była w raportach organizacji finansowych, jak choćby MFW.
Debt Risk to spark new crisis CLICK
Właśnie te główne problemy do rozwiązania - deficyt budżetowy, finansów publicznych i wzrastający dług publiczny - stoją również przed polskim rządem. Przesłuchania Rostowskiego i Gilowskiej w komisji hazardowej pokazało jasno, brak profesjonalizmu tego pierwszego. Odpowiedzią na kryzys powinna być konsolidacja finansów publicznych, a nie wypychanie wydatków i zadłużenia poza budżet. Rostowski po prostu nie radzi sobie z sytuacją i utracił kontrolę nad finansami państwa (przykłady: dopłaty dopłaty do automatów vs finansowanie EURO 2012, Fundusz Drogowy, FUS itd), bowiem brak mu kompetencji, motywacji i zwykłej solidności. Z drugiej strony, Zyta Gilowska wyrasta na męża stanu, której wiedza, kompetencja i ogląd sytuacji finansowej kraju powinny być jak najszybciej wykorzystane.
Leaders of SEC and FDIC say agencies' failings contributed to financial crisis CLICK
Czwartek, 14.01.2010
Platformerski biznes Sobiesiaka CLICK
Sobiesiaka pozwolenie na budowę CLICK
Co za smakowity kąsek jak korupcyjny rak toczy organa państwa, a przykład (choroba) idzie (rozprzestrzenia) z góry (od ogniska zapalnego)! Czego jeszcze dowiemy się przy okazji afery hazardowej!
Wtorek, 12.01.2010
Rada Nadzorcza Pekao SA wybrała Panią Alicję Kornasiewicz na stanowisko Prezesa Banku. Wierzymy, że nowe władze dochowywać będą standardów księgowych, naprawią politykę informacyjną Banku, zmienią stosunek do akcjonariuszy mniejszościowych i ustrzegą błędów takich jak "Projekt Chopin", wypłata nadmiernej dywidendy za rok 2007 (bez wymaganej prawem zgody nadzoru), czy pochopne pompowanie środków w inwestycje na Ukrainie.
Poniedziałek, 11.01.2010
Komitet d/s standardów księgowych w bankowości - współczesny Syzyf
Zimowy blues zawładnął Europą i Stanami Zjednoczonymi pogrążonymi w zaspach śniegu. Sparaliżowana kolej, zasypane drogi, autostrady i tylko bankowcy wraz z przedstawicielami nadzory stanęli na wysokości zadania. Komitet z Bazylei wydał właśnie nowe rekomendacje, które w niedalekiej przyszłości mają sprostać wyzwaniom kryzysu finansowego. Pobieżna lektura nie napawa optymizmem. Wygląda na to, że wszystko ma się zmienić, by wszystko mogło zostać po staremu. Prawnicy żwawo i z ochotą wezmą się do szukania dziur w regulacjach. Audytorzy już liczą przychody z konsultingu pod marketingowym hasłem "tylko my rozumiemy nowe zasady". Agencje ratingowe dopisują do swego słownika chwytliwe i dobrze brzmiące czynniki ryzyka w rodzaju: hybrydowy współczynnik adekwatności kapitałowej. A banki szykują środki na nowe platformy softwarowe i modele komputerowe. Interes kręcił się i kręcić sie ma. Za to akcjonariusze banków zmuszeni będą przeczytać o 100 stronic więcej sprawozdań finansowych. Cóż to dla nich? Wg nas ceny akcji banków obniżą się w nadchodzącym tygodniu, gdyż nowe regulacje są nieadekwatne do sytuacji i doświadczeń, które przyniósł światowy kryzys. Z drugiej strony, wartość aktyw w sektorze bankowym można zwielokrotnić wprowadzając ograniczenia natury strukturalnej w duchu Aktu Glass Seagall.
Basel Committee publishes reform package CLICK
Tymczasem,
FSB warns markets excess optimism and risk taking CLICK
Rynek
Zimowy blues udzielił się także komentatorom rynków finansowych. Dane z amerykańskiego i europejskiego rynku pracy wskazują na pogłębiające się bezrobocie. 80 tysięcy miejsc pracy wyparowało z w grudniu w samych USA. Komentarzy twierdzą, że dane są zaniżone, gdyż wielu bezrobotnych straciło nadzieję i nie rejestruje się w urzędach pracy. Niepokój bankowców budzi również zapowiedź FED o zaprzestaniu wykupu kredytów hipotecznych z sektora bankowego z końcem marca. Oby w nadchodzącym tygodniu rynki finansowe przetrwały złe wiadomości i nie poddały się zimowej hibernacji.
US Unemployment rate up, unoficially CLICK
Hazardowa komisja śledczą - reaktywacja
W tym tygodniu przesłuchani będą ministrowie finansów w tym Pani Zyta Gilowska i Pan Jacek Rostowski. W końcu dowiemy się ile i dlaczego wzrosło zadłużenie państwa w kolejnych latach. I czy 500 milionów złotych dla budżetu to dużo czy mało? Czy uzyskamy jasne odpowiedzi na zadane pytanie?
Czarny piątek Donalda Tuska CLICK
Chiny
Chiny wyprzedziły Niemcy jako największy światowy eksporter. Co dalej? Dynamika zmian w światowej gospodarce zaskakuje z każdym dniem. Na ile jednak dane z Państwa Środka można traktować z pełnym zaufaniem? Czy juan wzmocni się (zostanie wzmocniony) w stosunku do dolara? Czy chiński pakiet stymulacyjny wykorzystywany jest w sposób racjonalny? Czy zainwestowane środki przyniosą zyski czy straty w niedalekiej przyszłości? Kto zna odpowiedź na te pytania? Stawiamy piwo.
China overtakes Germany as biggest exporter CLICK
China will likely spend full amount of stimulus CLICK
Lektura na weekend:
Jak rządzić krajem. którym rządzi mafia CLICK
We wzorcowym obozie koncentracyjnym CLICK
Wróciła normalność? Brawo PiS, PSL i SLD. Powrót Kempy i Wassermana do komisji przywracają normalność do polskiej polityki, a zwycięzcą okażą się w długim okresie instytucje państwa z sejmem na czele. Siła argumentów i dążenie do wyjaśnienia afery hazardowej przeważyły. Po głosowaniu uderza brak pokory Platformy i odwołania do pomocy świadków - namowy by odmawiali zeznań przed komisją. Platforma dalej chce za wszelką cenę zamieść aferę pod dywan.
Będzie kara za zerową wycenę Lotosu CLICK
Unicredit stock price at discount for rights offer CLICK
US Consumer Credit drops record $17.5 billion CLICK
Czwartek, 7.01.2010
Partyjni działacze i wierni żołnierze
Czy Wasserman i Kempa wrócą do komisji hazardowej (?) to pytanie o wiarygodność Sejmu i polskiej demokracji. Alternatywą zdaje się przeszczepienie do polskiej polityki i wymiaru sprawiedliwości wzorów mafijnych, gdy rozstrzygnięcie sądu (czytaj: komisji śledczej) zależy od składu i stopnia zastraszenia członków ławy przysięgłych. Mówią, że ryba psuje się od głowy. Trudno o lepszy przykład. Schetyna zapowiada dyscyplinę partyjną w głosowaniach nad składem komisji. Ci z posłów PO, którzy zagłosują za powrotem Wassermana i Kempy narażą się na partyjne represje. Przekaz jest prosty, robisz co każą bossowie lub ... wydajesz na siebie wyrok: polityczny niebyt. Tymczasem, Sejm poza losami dwójki posłów z PiS rozstrzygnie w tym samym głosowaniu, czy polityków obowiązują jeszcze standardy państwa prawa, zasady etyki i lojalność wobec wyborców.
Tusk, Schetyna, Komorowski na tej samej tratwie
Medialnym mitem są tezy o sprzeczności interesów w łonie władz Platformy. Tusk, Schetyna i Komorowski wspólnie i za wszelką cenę zawzięcie wiosłują do brzegu, w sytuacji gdy dziurawa szalupa nabiera coraz szybciej wody. Bowiem afera hazardowa podobnie jak afera Rywina - SLD pogrąży zapewne Platformę na wiele lat. Kto się uratuje? Ci, którzy dostrzegą w porę zło i zagrożenie dla demokracji, dobra wspólnego i przyszłości ustrojowej kraju. Co więcej PSL, SLD czy PiS nie mogą czuć się bezpieczne. Targi polityczne, zamiatanie afery pod dywan czy zbijanie kapitału politycznego niezależnie od przynależności partyjnej doprowadzą do re-interpretacji dekalogu politycznego i sposobów sprawowania władztwa, a tym samym ustanawiają na lata złe i mętne wzory. Polska polityka może okazać się równie jałowa jak bezbarwni i wyzbyci standardów moralnych jawią się dzisiaj przedstawiciele PO w komisji hazardowej. Czy wybraliśmy posłów na Sejm, by wściekle i bezproduktywnie, niczym skołowany pies gonili za własnym ogonem? Nie, oczekujemy skuteczności, jednoznacznych sądów i przede wszystkim szybkich propaństwowych decyzji.
Środa, 6.01.2010
Ryszard Czarnecki do Komisji Europejskiej CLICK
Słowo o pieniądzach z Unii. W ostatnim programie Bronisława Wildsteina (wczoraj) przeegzaminowano rolę dotacji z Unii Europejskiej. Panowie, nie pora płakać nad rozlanym mlekiem. Polska jest płatnikiem do Unii i jeśli nie wykorzysta przyobiecanych pieniędzy stanie się płatnikiem netto. Te środki nam się po prostu należą. Warto, w tym kontekście spojrzeć na strategię rozwoju Państwa Polskiego po decyzjach sądu międzynarodowego (Francja przeciw Komisja Europejska) dotyczącej wspomagania firm należących do Skarbu Państwa. Państwa Unii uzyskały furtkę - prezent na gwiazdkę - możliwość stymulowania rozwoju w wybranych dziedzinach. Z pewnością odpada przemysł motoryzacyjny. Może warto zainwestować np. w zaawansowane technologie w telekomunikacji? Albo rozwiązania z pogranicza internetu i telekomunikacji? Może w biotechnologię? Pogodzić rację stanu z zarabianiem pieniędzy (najpierw inwestycje) i modernizacją kraju? Uzyskać przewagę konkurencyjną na miarę XXI wieku?
Poniedziałek, 4.01.2010
Aferalnie rozpoczął się rok i nie sądzę by skończył się lepiej. Hazardowa, czy przebrzmiała już stoczniowa to zaledwie przedsmak. Rok – jakby nie patrzeć wyborczy – na chwilę przed objęciem przewodnictwa w Unii Europejskiej, dopiecze rodakom bardziej niż 2009. Postara się o to Platforma Obywatelska, która niczym małpa z brzytwą, niszczy czego się tylko dotknie.
Aby określić możliwy scenariusz polityczny na nadchodzący rok, zacznę od zdefiniowania punktu wyjścia.
Osią sporu politycznego w nadchodzących miesiącach będzie niewątpliwie afera hazardowa, która osiągnie kulminację w najgorętszym okresie czyli podczas ostatniej fazy wyborczej kampanii prezydenckiej. Tymczasem w komisji śledczej mamy do czynienia z pozornym patem. Opozycja została wycięta, co pozwoliło przełożyć przesłuchania Drzewieckiego, Tuska i Chlebowskiego co najmniej o miesiąc. Jednak taktyczna przewaga Platformy jest pozorna, a gra na czas nieuchronnie prowadzi do tym większej klęski. Nie ulega bowiem wątpliwości, że lobby hazardowe osiągnęło zamierzony cel. Po pierwsze, były już minister sportu, Mirosław Drzewiecki, w swym słynnym liście upoważnił ministra finansów do uszczuplenia budżetu państw o 500 milionów złotych! Nikt i nic nie zmieni tego faktu. Po drugie, już nazajutrz po spotkaniu Tuska z Kamińskim, medialni bohaterowie afery hazardowej, panowie Drzewiecki i Chlebowski dowiedzieli się o akcji CBA. Po trzecie, beneficjentami ustawy anty-hazardowej, w pośpiechu przepchniętej przez Sejm, okazali się potentaci przemysłu hazardowego - właściciele kasyn. Oto punkt wyjścia.
Afera hazardowa niewiele różni się w swym przebiegu jak i konsekwencjach od afery Rywina. Nieznaczna odmienność wynika z faktu, że Kamiński widząc zagrożenia dla porządku prawnego, politycznego jak i stabilności finansowej budżetu państwa upublicznił rolę i dążenia lobby hazardowego. Nie doszło do politycznych targów.
Michnik odwrotnie, mając dowody w ręku, przez wiele miesięcy skrywał je przed opinią publiczną, ba, dążył do zażegnania konfliktu - w kuluarach sejmu i zaciszu gabinetu ówczesnego premiera. Z korzyścią wyłącznie dla Agory.
U zarania obu afer pozycja rządzących partii była równie silna. Tak jak dziś Platforma, wówczas SLD dysponowała większością w Sejmie, aparatem rządowym i władzą w województwach. Próbowała w podobny sposób ukręcić łeb sprawie jak czyni teraz Platforma. Arogancja wobec prawa i opinii publicznej stanowią wspólny mianownik obu afer. I ta, a nie inna okoliczność powoduje niemal otwarty bunt w służbie cywilnej, bezwład w organach państwa i osamotnienie premiera Tuska (jak kiedyś Millera). W obecnej sytuacji na start w wyborach prezydenckich większe szanse mają Komorowski, Sikorski czy nawet Palikot od przewodniczącego partii i premiera rządu w jednej osobie. Choć podobnie jak na Tusku będą na nich ciążyły aferalne uwikłania od Sobiesiaka, Grasia, Palikota do rajów podatkowych i Katarczyków w stoczniach.
Kiedy w centrum i po lewej stronie spektrum politycznego kandydaci na prezydenta mnożą się jak grzyby po deszczu, to po prawej panuje niczym niezmącony spokój. PiS, wydawać się może, zwyczajnie nie pali się do władzy. Niepokoją odrobinę deklaracje negocjacji z PO za pośrednictwem Jana Krzysztofa Bieleckiego. Wszak Jarosław Kaczyński został już raz wpuszczony w POPiS-owe maliny przez Tuska i ówczesnego prezesa banku Pekao (vide wywiad rzeka z Ludwikiem Dornem).
Paradoksalnie cisza płynąca z pałacu prezydenckiego gra na korzyść Lecha Kaczyńskiego. I choć harcownicy po lewej stronie mogą jeden po drugim wypalić się za nim dojdzie do kluczowego starcia, to jednak oni kształtują obecnie agendę wyborczą. Gdzie skrywają się Marek Jurek, Artur Zawisza czy Kazimierza Ujazdowski? Co z kandydaturą Rafała Dudkiewicz, prezydenta Wrocławia?
Konsensus panuje tylko wśród komentatorów życia gospodarczego. Rząd Tuska nie powinien chwalić się sytuacją gospodarczą Polski, ponieważ jedyną jego zasługą było to, że nie zdołał wbrew wcześniejszym deklaracjom, wprowadzić euro. To właśnie słaby złoty ochronił polskie miejsca pracy. Wzrost gospodarczy stymulowano obniżką podatków i składki zdrowotnej, które, wprowadzone decyzją rządu PiS z początkiem 2009 roku, stanowiły ozdrowieńczy pakiet stymulacyjny wielkości prawie 30 miliardów złotych - przypadkiem - w początkach światowego kryzysu. Rezygnacja z emerytur pomostowych również wymuszone było decyzjami podjętymi jeszcze przez poprzedni rząd. Jedynym przyczynkiem do chwały PO staje się więc przyśpieszenie wykorzystania środków unijnych, a i to pod niezwykle silnym naciskiem zarówno opozycji, ekspertów jak i opinii publicznej. Pozostaje poczekać czy zawarte kontrakty na budowę dróg okażą się rzetelne, realne i przyniosą końcowy efekt. Oby i ta „zasługa” PO nie okazała się prezydencką kiełbasą wyborczą, a drogi i autostrady nie podzieliły losu stoczni!
Tu słowo o deficycie. W gospodarce, jak świat światem, liczą się zamierzenia i plany rozwoju, ale uwaga, na ich drodze może stać twarda rzeczywistość związana właśnie z deficytem finansów publicznych. Przekroczenie ustawowych i konstytucyjnych progów zadłużenia państwa doprowadzi przecież do okrojenia budżetu i odcięcia kraju od niemal 300 miliardów złotych finansowania ze środków unijnych w perspektywie do 2015 roku. Byłaby by to katastrofa gospodarcza rozmiarem przekraczająca zapaść w krajach bałtyckich czy na Ukrainie. Igranie z tym ryzykiem nie jest do wybaczenia! Dlatego rząd Tuska, Rostowski i PO odejdą w niesławie do lamusa historii. Przyszły prezydent i rząd muszą zmierzyć się z problemem rosnącego zadłużenia państwa polskiego. Lekarstwem na zło są fachowcy, którzy okazali się skuteczni w działaniu, jak choćby była Minister Finansów Zyta Gilowska. Antybohaterami tej bajki zdają się dzisiaj Balcerowicz, Rostowski i spółka.
Głęboko poruszyła mnie ostatnio rozmowa z podeszłym w wieku działaczem społecznym. Stwierdził, mimo niewątpliwej wrażliwości na sprawy państwa, że polska służba zdrowia dokonuje… holokaustu na chorych i zaawansowanych wiekiem obywatelach Polski. Swoją tezę podparł opisem własnej sytuacji - na niezbędny zabieg będzie czekał, wszystko na to wskazuje - do śmierci…
Czy politycy mogą uczciwie spojrzeć w oczy swoim wyborcom i pytać o kolejne wyrzeczenia? Czy politycy, notable, biznesmani, których recepty są w równym stopniu dotowane jak recepty biednych emerytów, a z drugiej strony górnicy, policjanci, sędziowie czy prokuratorzy wyjęci z powszechnego systemu emerytalnego to jedyni wyborcy w Polsce w 2010? Czy rzesza zamożnych obywateli, którzy przekwalifikowali się na rolników, by zaoszczędzić na opłatach ZUS ma stanowić języczek wyborczej wagi? Polska potrzebuje nowej Umowy Społecznej. Jej elementem powinna być sprawna służba zdrowia za głęboką reformę finansów publicznych (przykład idzie z USA). Podobnie reforma podatków, zmniejszenie kompetencji państwa w gospodarce (mowa choćby o licencjach czy funduszach celowych), walka z korupcją, bezpieczeństwo energetyczne czy określenie ponadpartyjnych elementów racji stanu. Obywatel Polski, powinien bowiem stać się w końcu - po 20 latach niepodległości, podmiotem, a nie przedmiotem dla organów państwa i partii politycznych. W sporach przed sądami czy organami wymiaru sprawiedliwości winien czuć się w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do graczy z krajów Unii. Ich bowiem świetnie chronią prawodawstwo, sądy i aparat państwowy Niemiec, Włoch czy Wielkiej Brytanii.
Również sytuacja w światowej gospodarce nie nastraja optymistycznie. Zapaść w gospodarcza przywodzi porównania z Wielkim Kryzysem, którego konsekwencją była II Wojna Światowa.
Problemy sektora bankowego ciągle zamiatane są pod dywan. Banki zbyt duże by upaść rosną w siłę i wpływy polityczne. Rynek derywat i długu ma się dobrze i przynosi rekordowe zyski głównym graczom jak Goldman Sachs i JP Morgan. Nadmierne lewarowanie leczymy jeszcze większy lewarowaniem. Banki centralne i rządy dokonały ekspansji fiskalnej i monetarnej rzędu 15 bilionów dolarów. Średnie zadłużenie każdego obywatela świata (wliczając dzieci i starców) wzrosło o ponad 2 tys. dolarów w ciągu roku! Pęcznieją kolejne, nowe bańki spekulacyjne. 2010 zapowiada się jako finansowy roller coaster. Obawiam się, że za rok będziemy z nostalgią wspominać spokojny i nudny rok 2009. Brzmi ostro? Gorsze byłoby zaklinanie rzeczywistości.
Wracając na nasze podwórko, jeśli PiS w przekonywujący sposób nie odegra roli jaka przypada opozycji zarówno w wyjaśnianiu afery hazardowej jak i w sferze polityki gospodarczej, nieuniknione zdaje się wejście na scenę polityczną nowej siły politycznej. Poprzedzi je polityczne tsunami, nie w perspektywie 5 lat, lecz już w roku wyborów prezydenckich i samorządowych - 2010.
A politykom należy życzyć, jak co roku - by pamiętali o swej służebnej roli - wobec społeczeństwa i porzucili myślenie kadencyjne.
Stracona dekada w USA (ang.) CLICK
23.12.2009 - 4.01.2010
Czy Komisja Europejska nie uważa, że praktyki biznesowe i procedury księgowe w Grupie Unicredit prowadzą do ukrywania rzeczywistych strat finansowych, co w średnim i długim okresie może narazić stabilność systemu finansowego w UE? Mam tutaj na myśli sztuczne podtrzymywanie wyników i płynności Unicredit Ukraina przez Bank Pekao SA poprzez tzw. rolowanie złych długów i ciągłe zwiększanie finansowania. Biorąc ten fakt pod uwagę jestem zaniepokojony o stabilność rynku finansowego w Polsce, gdyż Pekao SA dotąd nie podjął wymaganych prawem europejskim (Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej, w skrócie MSSF) rezerw na swoje inwestycje na Ukrainie.
Czy drenaż finansowy spółki córki Pekao SA przez spółkę matkę Unicredit zgodny jest z prawem europejskim? Czy narzucanie spółkom córkom w ramach tzw. "Projektu Chopin" (Polska, Rumunia, Bułgaria) niekorzystnych kontraktów z protegowaną przez Unicredit Pirelli Real Estate SpA w sytuacji jaskrawego konfliktu interesów Prezesa Unicredit, Pana Alessandro Profumo (w momencie podpisania kontraktów pełnił funkcję w Radzie Dyrektorów spółki z Grupy Pirelli), nie doprowadza do naruszenia zasad konkurencji w UE? Komisja sobie, EBC sobie CLICK
Polskie mieszkania zlicytują Włosi CLICK
Debata na światowym poziomie? CLICK
Bank Pekao SA, jak wskazuje na to jego sprawozdanie, wspomaga finansowo swoją ukraińską spółkę-córkę UniCredit Bank, nie tworząc na ten cel odpowiednich rezerw.
Rezygnacja szefa Pekao SA Jana Krzysztofa Bieleckiego to nie jedyna zagadka dla akcjonariuszy tego banku. Czy Pekao SA wspomaga transferami finansowymi swoją spółkę-córkę na Ukrainie? Rzecznik banku stanowczo temu zaprzecza. Sprawozdanie finansowe wskazuje jednak na istnienie takich przepływów i wysoką, sięgającą ponad 3 mld zł ekspozycję banku wobec ukraińskiego UniCredit Bank, bez utworzenia odpowiednich rezerw po stronie polskiej na poczet ryzyka związanego z pogrążonym w kryzysie ukraińskim rynkiem. Taka sytuacja stwarza potencjalne zagrożenie dla polskiego systemu finansowego.
Bank Pekao SA, należący do włoskiej grupy UniCredit, wspomaga finansowo swoją ukraińską spółkę-córkę UniCredit Bank (UCB), nie tworząc na ten cel odpowiednich rezerw - wynika z przeanalizowanego przez "Nasz Dziennik" sprawozdania finansowego Pekao SA na 30 czerwca 2009 roku. Czyżby rzecznik Pekao SA Arkadiusz Mierzwa nie widział tych dokumentów, skoro zapewniał nas kilka dni temu, że takiej pomocy ze strony polskiej nie ma, a jedyne środki z Polski w ukraińskim banku to te w jego kapitale zakładowym?
- Niewątpliwie transfery nie są dokonywane, bo nie ma takiej potrzeby, skoro UCB przynosi zyski. W przeciwieństwie do innych ukraińskich banków nie zagraża mu bankructwo. Czym innym jest natomiast kwestia kapitalizacji i dokapitalizowania banku. Oczywiście w kapitale zakładowym tego banku są środki z Polski, dlatego że Pekao SA tworzył ten bank - powiedział rzecznik Pekao SA.
Tymczasem według sprawozdania za pierwsze półrocze br. wartość bilansowa należności z tytułu finansowania udzielonego UCB przez Pekao SA wynosi, bagatela, blisko 2,5 mld zł (dokładnie 2 mld 479 mln 34 tys. zł) oraz ponad 0,7 mld zł (705 mln 348 tys. zł) z tytułu udzielonych gwarancji i akredytyw. W sumie ponad 3,2 mld zł środków z Polski bank uplasował w swojej ukraińskiej spółce, aby zwiększyć jej płynność i umożliwić funkcjonowanie w kraju, który balansuje na krawędzi załamania finansowego.
"Pod koniec 2008 r. w wyniku nagłego spadku popytu krajowego i zagranicznego spowodowanego cenami towarów, ostrym spowolnieniem gospodarczym u największych partnerów handlowych, ograniczonym dostępem do kredytu i deprecjacją hrywny nastąpiło znaczące spowolnienie gospodarki ukraińskiej" - wyjaśnia w sprawozdaniu Pekao SA. Dodajmy, że to "spowolnienie", jak delikatnie określił zarząd banku, objawia się skurczeniem ukraińskiej gospodarki aż o jedną piątą, gdyż na Ukrainie nastąpił 20-procentowy spadek PKB. W sytuacji tak głębokiego załamania gospodarczego wszystkie banki u naszych wschodnich sąsiadów popadły w kłopoty z płynnością, a ich zagraniczne centrale - zmuszone do zasilania córek gotówką - dla celów bezpieczeństwa utworzyły rezerwy finansowe na poczet ewentualnych strat na ukraińskim rynku. Dla banków to spora przykrość - zmniejszać zysk i wartość bilansową przez odpisanie pokaźnych kwot na rezerwy, ale tego wymaga konserwatywna polityka niezbędna w kryzysie finansowym. W wypadku 3-miliardowych transferów na Ukrainę rezerwa powinna wynieść co najmniej 30 proc., tj. 1 mld zł, i o tyle też bank powinien zmniejszyć swój zysk. Tak zrobił m.in. PKO BP posiadający bankową córkę na Ukrainie. Ale nie Pekao SA.
"Zważywszy na klimat niepewności związany z rynkiem ukraińskim, Bank dokonał szacunku wartości odzyskiwalnej inwestycji Banku na Ukrainie (...). W opinii Banku szacunek potwierdza odzyskiwalność inwestycji" - czytamy w sprawozdaniu finansowym Pekao SA. Innymi słowy - Pekao SA uznał, że tworzenie rezerw nie jest potrzebne, ponieważ... nie będzie na Ukrainie strat. Zarząd banku najwyraźniej liczy na to, że bezpieczeństwo ukraińskiego systemu finansowego zapewnią instytucje międzynarodowe.
"Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju wsparły Ukrainę dotkniętą kryzysem w odbudowie finansowej i makroekonomicznej stabilności" - czytamy w sprawozdaniu.
Prezes Jan Krzysztof Bielecki, szykujący się do odejścia ze stanowiska w pierwszych dniach nowego roku, wielokrotnie zapewniał w mediach o swoim konserwatywnym podejściu do zarządzania finansami Pekao SA. Powstaje pytanie, czy wpompowanie ponad 3 mld zł bez zabezpieczenia w rezerwach w bank osadzony w morzu gigantycznego kryzysu to przykład "konserwatywnej polityki"? A jeśli tak, to dlaczego rzecznik Pekao SA twierdził, że Pekao SA nie ma przepływów finansowych z ukraińską córką, a jedyne środki z Polski to te ulokowane w kapitale zakładowym UCB? Analogiczna sytuacja - wysoka ekspozycja Pekao SA do ukraińskiego UBC i brak rezerw na jej zabezpieczenie - miała miejsce w roku 2008. Już wtedy audytor sprawozdania KPMG, zatwierdzając dokument, poświęcił sytuacji na Ukrainie osobny passus. "Nie zgłaszając zastrzeżeń (...), zwracamy uwagę na (...) ocenę Zarządu Banku dotyczącą zaangażowania kredytowego oraz inwestycji kapitałowej na Ukrainie" - napisał audytor.
- Takie pokazanie palcem przez audytora oznacza, że ocena ryzyka ukraińskiej inwestycji dokonana przez zarząd banku może być błędna - wyjaśnia finansista Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek".
Na co idą pieniądze?
- Jako prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek" i akcjonariusz Pekao SA chciałbym wiedzieć, czy za dobrymi wynikami UniCredit Bank na Ukrainie nie kryje się finansowanie przez spółkę-matkę, np. rolowanie złych kredytów i udzielanie dodatkowego finansowania na ich spłatę - mówi finansista Jerzy Bielewicz. Przypomina, że UCB osiągnął zysk, podczas gdy wszystkie inne banki na Ukrainie notują straty. To oznaczałoby, że dziura finansowa na ukraińskim rynku łatana jest pieniędzmi z Polski, czyli straty na tamtejszym rynku przenoszone są do banku-matki w Polsce, i tu niewykazywane w postaci rezerw. Bielewicz zwraca też uwagę, że taka sytuacja jest niepokojąca z uwagi na dalsze plany grupy UniCredit.
- Wysokie zaangażowanie Pekao SA w UCB w kontekście planów odsprzedaży ukraińskiego banku w ramach Grupy UniCredit na rzecz innego podmiotu - Bank Austria, niesie ryzyko, że Pekao SA odda Austriakom kontrolę nad UCB, a sam zostanie ze złymi kredytami - ostrzega Bielewicz. Włosi chcieliby przekazać Wiedniowi ukraińską inwestycję, licząc na pomoc publiczną austriackiego rządu.
Komisja Europejska zajęła w czwartek na piśmie stanowisko w sprawie raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który zarzuca włoskim bankom, iż nie wykazują w sprawozdaniach finansowych pełnych strat poniesionych w swoich zagranicznych spółkach-córkach. Zapytanie w tej sprawie do Komisji złożył polski eurodeputowany Ryszard Czarnecki, zaniepokojony o sytuację w polskim Pekao SA należącym do UniCredit. "Tylko jeden włoski bank dokonał ekspansji zagranicznej i tylko do niego mogą stosować się zastrzeżenia MFW" - napisał Czarnecki w zapytaniu do KE, wyjaśniając, że chodzi o włoski UniCredit, właściciela Pekao SA. Komisja Europejska napisała w odpowiedzi, że europejskie - w tym włoskie - banki muszą stosować się do międzynarodowych i unijnych standardów rachunkowości przy sporządzaniu sprawozdań finansowych, które zakładają pełną konsolidację i eliminowanie transakcji wewnątrz grupy, a ponadto dokumenty te są badane przez zewnętrznych audytorów. Zdaniem Komisji, Grupa UniCredit ujawniła w skonsolidowanym sprawozdaniu wszelkie straty w spółkach-córkach w takich krajach, jak: Ukraina, Bułgaria, Rumunia i inne, a zastrzeżenia zawarte w raporcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynikają z tego, że Fundusz oparł się w celach raportu na danych statystycznych.
- Nie jestem usatysfakcjonowany odpowiedzią Komisji Europejskiej - powiedział Czarnecki w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Zapowiedział, że będzie dalej indagował w tej sprawie organy Unii Europejskiej. Prawdopodobnie kolejne zapytanie skieruje do Rady Unii Europejskiej.
Próbowaliśmy ponownie skontaktować się z rzecznikiem Pekao SA Arkadiuszem Mierzwą, aby wyjaśnić rozbieżność między jego wypowiedzią dla "Naszego Dziennika" a sprawozdaniem banku za pierwsze półrocze 2009 r. w kwestii przepływów finansowych między polskim i ukraińskim bankiem. Niestety, bezskutecznie.
ECB, Financial Stability Report CLICK
Środa, 16.12. 2009
House discussing Glass - Steagall revival! CLICK
Brawo Amerykanie! Może uda się przywrócić rozsądek na rynkach, w gospodarce i ograniczyć wpływ bankierów na politykę. Z pewnością będzie to właściwy krok, aby zapobiec przed nawrotem kryzysu. Oczywiście zwracaliśmy uwagę na niniejszej stronie na ułomności obecnego systemu i potrzebę uregulowań w duchu Aktu Glass - Steagall. Na dowód przytaczamy artykuły. Co z pozostałymi bolączkami sytemu finansowego?
Pittsburgh... i co dalej? CLICK
US gave up billions in tax money in deal for Citigroup's bailout repayment CLICK
Wtorek, 15.12.2009
Finansujemy Unicredit Ukraina? CLICK
Niech bankowa matka bardziej odpowiada za córkę CLICK
Dubai gets a 10 billion lifeline from Abu Dhabi CLICK
To jeszcze jeden przykład przerzucania ryzyka finansowego z banków i instytucji finansowych na skarb państwa lub bank centralny. W tej sytuacji groźba utraty płynności przez poszczególne kraje urasta do głównego problemu w gospodarce światowej co przewidział też MFW w swoim ostatnim raporcie.
Potraktowano nas jak motłoch CLICK
Wielce cieszy nas, że partie polityczne interesują się problematyką i interpretacją faktów przedstawianą na naszym portalu. Dziękujemy za zainteresowanie!
Poniedziałek, 14.12.2009
Godzina prawdy
Wzrost PKB w III kwartale wyniósł w Polsce jedynie 0.5% w stosunku do drugiego kwartały. W tym samym czasie PKB wzrosło w Austrii, Niemczech i Czechach odpowiednio o 2,8, 2,9 i 3,2 %. Dlaczego polskie PKB rośnie wielokrotnie wolniej niż u naszych handlowych partnerów? Trudno to tłumaczyć efektem bazy ze względu na fakt, że spadek PKB związany z kryzysem zanotowaliśmy w podobnej skali. W przypadku Polski mamy też do czynienia ze znacznym wpływem tzn. Eksportu Netto (3% dodane do PKB). Jeśli wyeliminować statystyczny efekt tego wskaźnika okazałoby się, że w ujęciu rocznym PKB obniża się. Czy na miejscu jest więc propaganda sukcesu, którą raczy nas obecny rząd? Premier Tusk robi po prostu dobre miny do złej gry. Bierne administrowanie państwem w oczekiwaniu na wybory prezydenckie czyni wielkie szkody naszej gospodarce. Wzrost zadłużenia sektora finansów publicznych rzędu 70 do 80 miliardów złotych w ciągu ostatnich dwóch lat może wręcz okazać się zabójczy.
W swym ostatnim raporcie o sytuacji gospodarczej na świecie Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewidział scenariusz, z którym mamy obecnie do czynienia . Fundusz zwrócił uwagę, że w wyniku rozluźnienia polityki fiskalnej i monetarnej i wzrostu zadłużenia zarówno rządów jak i banków centralnych należy poważnie liczyć się ryzykiem utraty płynności przez poszczególne kraje, a także silnymi wahaniami na rynku walut. Do długiej listy (Ukraina, Irlandia, kraje nadbałtyckie, Hiszpania) w ciągu kilku ostatnich tygodni dodaliśmy Dubaj i Grecję. Realnie należy spodziewać się kolejnych przykrych niespodzianek i szkieletów ukrytych w szafie. Oby jednym z nich nie stała się Polska!
Dobrym przykładem niegospodarności tego rządu są zaniechania, których się chwyta. Można by tu wskazać na brak reformy finansów publicznych. Jednak to co tym bardziej bulwersuje leży w sferze przyzwolenia na niekontrolowany transfer kapitału za granicę. Od miesięcy, blokowane przez większość parlamentarną, leżą w Sejmie projekty uchwał o tzw opcjach walutowych. Teraz już nie ulega niczyjej wątpliwości, że opcje, którymi banki obdarzyły polskich przedsiębiorców były oszukańcze. Nie zabezpieczały przed ryzykiem zarówno umocnienia jak i osłabienia złotego. Narażały ich na wielomilionowe straty, które skumulowane w całej gospodarce sięgają kilkudziesięciu miliardów złotych. Skutek jest oczywisty. Przedsiębiorstwa padają jak muchy. Co więcej banki rolując niespłacane długi, zamiatają pod dywan własne straty i wystawiają w ten sposób na ryzyko stabilność całego sektora finansowego.
Gospodarka reaguje na poczynania rządu z co najmniej dwuletnim opóźnieniem. O fachowość tej ekipy stanowić będą przyszłe wyniki gospodarcze pod dwóch latach sprawowania władzy. Ostatnie dane GUS w ujęciu kwartalnym nie napawają optymizmem, bowiem tracimy dystans do naszych głównych partnerów.
Przedsiębiorcy padają jak muchy CLICK
Czy Polskę stać na Unię Europejską? CLICK
Drenaż TVN?
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek odpowiada na apel Marka Mobiusa zarządzającego Templeton Asset Management i zamierza jako akcjonariusz mniejszościowy przeegzaminować zakup platformy cyfrowej "n" przez TVN od spółki matki ITI. Struktura właścicielska ITI, niezwykle skomplikowana, powoduje, że trudno zidentyfikować rzeczywistych beneficjentów transakcji. Zestawienie wygórowanej ceny za platformę i niezwykle wysokiego kosztu pozyskania kapitału na jej zakup (niemal 11%) z jednej strony, w obliczu trudnej sytuacji finansowej TVN z drugiej strony, nasuwa wątpliwości co do uzasadnienia ekonomicznego transakcji. Stowarzyszenie zamierza szczególnie zwracać uwagę na przejrzystość reguł gry w instytucjach zaufania publicznego jakimi są media i banki. W naszej ocenie finanse spółek medialnych powinny być poddane szczególnej kontroli społecznej. Bowiem ich niezależność lub brak stanowi o jakości informacji jak i mechanizmach życia publicznego w naszym kraju. Przykładowo, akcje TVN zastawiono pod kredyt udzielony właścicielom tej spółki przez Bank Pekao SA. Kiedy cena akcji spadła poniżej pewnego poziomu bank miał prawo zażądać dodatkowych zabezpieczeń. Czy tak uczynił? Czy ITI i TVN mogły sobie pozwolić na krytykę obecnego rządu, gdy ich los leżał w ręku Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesa Pekao SA? Jego zażyłość z Premierem Tuskiem jest przecież powszechnie znana. Obecna transakcja zakupu platformy "n" podkopuje pozycję finansową i stabilność TVN, spowodowała spadek cen akcji, a tym samym doprowadziła do strat ponoszonych przez akcjonariuszy mniejszościowych.
Guru inwestorów idzie na wojnę z ITI CLICK
10 wydarzeń, które mogą zaszkodzić globalnej gospodarce CLICK
Czwartek, 10.12.2009
Przedsiębiorcy masowo pozywają banki CLICK
Lobbysta wyrzucił Wassermanna i Kempę CLICK
Podstawą ekonomii jest etyka CLICK
Kukiełki pociągane za sznurki CLICK
Środa, 9.12.2009
Banki przegrywają w Okręgowym CLICK
Wtorek, 8.12.2009
Marna ustawa czy marni posłowie
Skład komisji ds ustawy hazardowej, jako wynik konsensusu politycznego, został ustalony i przegłosowany przez Sejm. Jednak PO głosami swych przedstawicieli okroiła skład z posłów opozycji. Czy trójka posłów ot tak lekko może zmieniać decyzję Sejmu? Czy marna jest Ustawa o Komisjach Śledczych czy może posłowie przekroczyli swoje kompetencje? Ustawa z pewnością stworzyła lukę prawną, czy jednak należało z niej skorzystać? Posłowie PO, ni mniej ni więcej, tylko ukradli radio, bo kierowca zostawił otwarty samochód. Prosto powiedzieć, że skoro Sejm powołał to powinien też odwoływać członków komisji na wniosek zainteresowanych stron. W wyobraźni legislatorów zapewne nie mieściło się, że można będzie w ten sposób wycinać opozycję, czy zakłócać tok prac komisji. Cóż, lukę w Ustawie należy wypełnić szczegółowymi zapisami, by zapobiec podobnym wybrykom. A marni to posłowie, którzy naginając literę prawa, zatraceni w cwaniactwie, za nic mają zdrowy rozsądek i podstawowe zasady demokracji. Czy można mówić o ich niezależności? Wolne żarty! A skutki antraktu w przedstawieniu poznamy z pewnością wkrótce. Tymczasem prasa codzienna niemal ignoruje spór w Komisji, który aż nadto pokazuje, że Polski Sejm pozostaje sparaliżowany.
German industry orders post suprise drop CLICK
Stany Zjednoczone kontra Chiny CLICK
Poniedziałek, 7.12.2009
Kukiełki pociągane za sznurki
Za sprawą trójki posłów z komisji hazardowej przejrzeliśmy się w krzywym zwierciadle podstawionym nam przez Platformę Obywatelską. Potraktowano nas jak motłoch. Kolejne wydarzenia w Komisji nie pozostawiają wątpliwości. Arogancje i bezkarność władzy wyniesiono do roli cnoty, a nam pozostawiono rolę bezwolnych widzów. Na korytarze Sejmu powrócili Drzewiecki z Chlebowskim, ba, poklepywani przez kumpli, z uśmiechem, pełni optymizmu i nadziei, udzielają wywiadów. Z takiej lekcji wyborcy z całą pewnością wyciągną właściwe wnioski. Znamienną stała się reakcja posła SLD, który zagłosował w Komisji w obronie swoich oponentów politycznych z PIS. Z pewnością zdał egzamin z dojrzałości politycznej. Przedstawicielowi PSL, przeciwnie, zabrakło odwagi i stchórzył by otwarcie poprzeć swego koalicjanta. Jak wytłumaczyć zaserwowany nam żenujący spektakl? Po prostu, na pokładzie "polskiej demokracji" wybuchł bunt, który najpierw należało uśmierzyć. Niewygodne dla rządzących byłyby zeznania Pana Jacka Kapicy, urzędnika państwowego, który wobec ataku medialnego, wspartego oświadczeniem Palikota, wykazał niezależność i właściwą dbałość o swoje dobre imię. Jego zeznania mogły okazać się niewygodne, bowiem zwróciłyby uwagę opinii publicznej na uchwaloną właśnie przez sejm ustawę hazardową, a także mogły zaprzeczyć tezie lansowanej przez PO, że pod rządami PIS lobby hazardowa miała równie silne wpływy. I kierunek dociekań Komisji wymknąłby się z pod kontroli. Nie bez znaczenia był też obywatelski bunt ekspertów z komisji naciskowej, czy zamieszanie wokół Pani Wiceminister Finansów. Na cóż jednak są marionetki pociągane zręcznie za sznurki. Tak więc mamy dwutygodniowy antrakt w spektaklu, bowiem przedstawiciele PO w Komisji po prostu nie dorośli do roli poważnych polityków i posłów na Sejm. Brak im kręgosłupa moralnego i choć odrobiny niezależności. Pokazali nam tę prawdziwą gębę PO, gdzie interes lobby hazardowego czy bankowego liczy się ponad dobro ogólne i porządek prawny w naszym kraju. Warto, jeszcze raz przypomnieć pytanie: "Czy słynny list Drzewieckiego do ministra finansów nie uszczuplił aby przychodów podatkowych państwa o 500 milionów złotych?" Lub też inne: "Jakie były intencje premiera, gdy poinformował Drzewieckiego i Chlebowskiego o śledztwie CBA?". Cóż przyszło nam żyć w państwie (nibylandii!), gdzie sprawują władze wg zasad "demokracji sondażowej", a w którym manipulacje informacjami, mediami oraz organami państwa stanowią codzienność. Oczywiście owe sondaże okażą się wkrótce ostatnim i jakże wątłym mandatem - legitymacją PO do rządzenia w kraju.
Fundusz powiązany z Unicredit współdziałał z Madoffem i wykazywał oszukańcze zyski CLICK
China blames foreign banks for derivatives losses CLICK
ABM Solid pozywa Bank Millennium ws opcji CLICK
Close to the edge, (the US dollar) CLICK
Lektura na niedzielę:
Nie jesteśmy zieloną wyspą CLICK
Niespełnione obietnice Tuska CLICK
Kłopot z Wiceminister Finansów CLICK
Household vulnerabilities, World Bank Report CLICK
ECB starts stimulus exit CLICK
Czwartek, 3.12.2009
Unia tworzy bankowy supernadzór CLICK
ECB set to begin phasing out liquidity measures CLICK
Środa, 2.12.2009
Przyjaciel Tuska wraca do gry CLICK
Wtorek, 1.12.2009
The financial fix that saved Eastern Europe CLICK
Poniedziałek, 30.11.2009
Lektura na niedzielę:
Sprzedają swoje organy. Przez kryzys CLICK
Banki chowają przed nami prawdziwy kryzys CLICK
Global Financial Stability Report CLICK
Czwartek, 26.11.2009
Stocks fall, Dubai concern CLICK
Chińska bańka pęknie w 2010 roku CLICK
Ile Eureko zarobił przez 10 lat na PZU CLICK
Wyhodujemy sobie dużą giełdę CLICK
Środa, 25.11.2009
Prezes, Premier czy Komisarz Polityczny?
Prezes Pekao SA, Jan Krzysztof Bielecki złożył rezygnację. W piątek na antenie Polsatu mówiłem o złych wynikach Pekao, utracie przez bank udziału w rynkach, a przede wszystkim o groźnej sytuacji, gdy wpływowy polityk kieruje jednocześnie znaczącym bankiem w Polsce. Wczoraj, Rada Nadzorcza po dwóch dniach obrad przyjęła rezygnację Prezesa. Jego następcy (lub następczyni) należy życzyć by zrezygnowała ze strategii konfrontacji oraz arogancji wobec akcjonariuszy mniejszościowych i klientów. By politykę i media pozostawiono samym sobie. A bank zadbał o swoje wyniki, płynność i pozycję w Grupie Unicredit.
Tymczasem, co zamierza Pan Bielecki? Między bajki należy włożyć plotki o Bieleckim jako Premierze. Nawet domniemanie takiej dla niego roli mogłoby zaważyć na decyzjach wyborców podczas wyborów prezydenckich na niekorzyść kandydata PO. Nierealne też jest stanowisko Komisarza d/s Gospodarki w Unii Europejskiej. Choćby z prostego powodu, że włoski właściciel Pekao zrobi wszystko by tak się nie stało. Oznaczałoby to bowiem, iż pytania co do profesjonalizmu Komisarza stawiane byłyby tym razem na forum Unii. Nie bez znaczenia są też zarzuty przedstawiane przez Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek o naruszanie przez Unicredit zasad konkurencji w Unii.
Wg naszych źródeł, zarezerwowano Bieleckiemu prezesurę największego banku w Polsce PKO BP. Ciągle Prezes miałby wykorzystać pozyskany niedawno kapitał (5 miliardów złotych) na budowę grupy finansowej z PZU i BZ WBK. Choć plany takie idą pod prąd trendom i przekonaniom w sektorze bankowym, wg których duże instytucje finansowe należy raczej dzielić, a już na pewno separować ubezpieczenia od działalności bankowej. W Polsce jednak wszystko jest możliwe... Nowa Prezesura Bieleckiego jest prawdopodobna ze względu na bezwolną i słabą pozycję KNF jako nadzorcy nad sektorem bankowym. Warto przypomnieć, że KNF nie zajęła się poważnymi zarzutami akcjonariuszy dotyczącymi tzw. Projektu Chopin, przeprowadzonemu w ramach Grupy Unicredit. Nie zajęła też oficjalnego stanowiska w sprawie wypłaty nadmiernej dywidendy z Pekao SA, przekraczającej zysk netto banku, pomimo, że bank zignorował Komisję i nie uzyskał jej zgody wymaganej prawem na tak znaczną wypłatę. Pozycję KNF osłabiają toczące się w sprawie/przeciwko jej urzędnikom śledztwa prokuratorskie.
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek zamierza, jako akcjonariusz Banku PKO BP, przedsięwziąć wszelkie kroki by nie dopuścić do powtórki sytuacji, kiedy szara eminencja obecnego rządu miałaby kierować największym w Polsce bankiem. Zagrożenia dla systemu demokratycznego zdają się oczywiste.
Dodać warto, że 23 grudnia 2009 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbędzie się, po dwuletniej przerwie, rozprawa w sprawie wytoczonej przez akcjonariusza banku przeciwko udzieleniu absolutorium Prezesowi Bieleckiemu za rok 2006.
Wtorek, 24.11.2009
MFW czeka na reformę finansów publicznych CLICK
Rozpaczliwa prowizorka budżetowa CLICK
Poniedziałek, 23.11.2009
Klęski ministrów Tuska pomagają Polsce CLICK
Oczekiwałem od PO solidnej pracy CLICK
Tuskowi zostało już tylko rozpocząć prawdziwą wojnę CLICK
Podwoimy liczbę kasyn, jednoręczni 5 lat moratorium
Dług publiczny o 380 miliardów złotych w górę
Damy radę wydać tę kasę
I ryba psuje się od góry. Afera za aferą nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Jednak Premier Donald Tusk nie zawodzi swoich kibiców. Stawia na walkę bez względu na ofiary. Zyskuje poklask gawiedzi żądnej igrzysk. Może też liczyć na wsparcie mediów i oligarchii w imię zasady ja wam, a wy mi.
W drodze do pełnej władzy nie zważa na dobro ogólne i chwiejące się podstawy państwa. Na próżno szukać zamierzeń, które postawiłyby obywatela w roli hegemona. Odwrotnie wg filozofii władzy demokrację należy ograniczyć. Na co komu powszechne wybory ? Czy sprawnie działający wymiar sprawiedliwości? Liczą się interesy. I tak będą wyglądały następne dwa lata.
Wybory prezydenckie czy parlamentarne mają spełnić zadanie jedynie listka figowego. Górą nasi, ... Niech żyje bezkrólewie. Bowiem Tusk już dawno stał się bezwolnym zakładnikiem swoich ambicji i grup interesów.
Tymczasem w mediach panuje kampania propagandy sukcesu przekraczająca surrealizmem czasy socjalizmu. Na próżno szukać merytorycznej dyskusji. O Komisji d/s Olewników czy afery hazardowej ani widu ani słychu. Pobrzmiewa za to hasło: jesteśmy .... najlepsi i basta.
Prezesem PKO BP już wkrótce okaże się zapewne Jan Krzysztof Bielecki. PKO BP i PZU stworzą największą grupę finansową w regionie pod prąd zdrowemu rozsądkowi i trendom na świecie. Bo liczyć się ma jedynie realna władza. Tylko, że piankę spiją w tym przypadku jak zwykle... Włosi. Można wszystko! A granic absurdu i głupoty nie będzie. Przez następne dwa lata.
Chyba, że weźmiemy sprawy w swe ręce. Jednym z działań, które może nas wydobyć z obecnej zapaści jest uparte poszerzanie obszaru przynależnego społeczeństwu obywatelskiemu. Taką też drogę wyznaczaliśmy sobie tworząc Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek.
Unicredit podnosi kapitał CLICK
Dolar będzie się osłabiał CLICK
Zerowa rentowność papierów amerykańskich CLICK
Lektura na Niedzielę:
Unicredit sued over derivatives by 9 municipalities CLICK
Kolejna afera z Unicredit w tle. Niestety podobne zagrożenia stoją przed polskimi samorządami. Należałoby czym prędzej im przeciwdziałać. Przypomnijmy, że dochody podatkowe samorządów są w złotych, podczas gdy np. władze Warszawy ogłosiły plan wydania obligacji denominowanych w EURO. Kredyty w walutach innych niż złoty zwiększa ryzyko finansowe prowadzenia działalności przez organizacje samorządowe. Afera z opcjami walutowymi pokazała, że zwłaszcza w instytucjach kontrolowanych przez Państwo istnieje ryzyko zawierania niekorzystnych kontraktów z bankami na derywaty. Banki mogą oferować samorządom wiele innych instrumentów pochodnych obarczonych wątpliwymi korzyściami i wielkim ryzykiem. Np. CIRS-y
Unicredit has borrowed Euro 8,9 bllion from ECB and FED CLICK
Podatnicy płacą za makijaż budżetu CLICK
O marnotrawnych sposobach finansowania deficytu budżetu finansów publicznych przestrzegaliśmy wielokrotnie na niniejszych stronach. To nie tylko ZUS, czy Fundusz Drogowy, ale też drenowanie spółek Skarbu Państwa poprzez wypłatę nadmiernych dywidend. W przypadku PZU SP zapłacił 30% rocznie za środki uzyskane ze spółki. Podobnie sprawa będzie się miała z PKO BP. Podatnik zapłaci!
Task force to take up on financial fraud cases CLICK
Życie w czasach bezkrólewia CLICK
Czwartek, 19.11.2009
Panie i Panowie, Akcjonariusze Banku, członkowie Zarządu i Rady Dyrektorów
Jako Prezes Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek chciałem odnieść się do niektórych problemów związanych z proponowanym podniesieniem kapitału Banku. Chciałem zwrócić Waszą uwagę na cztery kluczowe zagadnienia.
Pierwszy z nich odnosi się do ostatniego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego. MFW w swoim raporcie, w sposób dyplomatyczny, bez wymieniania konkretnej nazwy, wskazuje, że włoskie banki nie dokonują pełnej konsolidacji strat poniesionych w swoich zagranicznych oddziałach i spółkach zależnych. MFW opiera swoje zastrzeżenie na fakcie, że straty instytucji finansowych z poza Unii są wyższe niż straty finansowe banków działających w strefie Euro. MFW wskazuje, że czym mniejszy stopień konsolidacji sprawozdań finansowych, tym niższe będą raportowane współczynniki strat.
Drodzy Akcjonariusze, znam tylko jeden włoski bank do którego stosują się zastrzeżenia MFW. Tym bankiem jest nasz Unicredit.
W tym miejscu warto zadać pytanie: „Z jakich powodów Rada Dyrektorów aprobuje politykę sprawozdawczą, która wywołuje zastrzeżenia Przewodniczącego Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a także wprowadza w błąd opinię publiczną i rynki finansowe? Panie i Panowie z Rady Banku, gdzie są wasze obiekcje, protesty i zastrzeżenia?
Drodzy Akcjonariusze, jak zapewne Wam wiadomo, spółki zależne Unicredit na Ukrainie, Rumunii i w byłych krajach Związku Radzieckiego wymagają wsparcia w podtrzymywaniu płynności. Przykładowo, polski Pekao SA wspiera Unicredit Ukraina zastrzykami gotówki sięgającymi kilkudziesięciu milionów Euro w ciągu kolejnych kwartałów rozrachunkowych, jednak w tym samym czasie Pekao nie podejmuje żadnych rezerw na swoją ukraińską inwestycję. Żadne tryki księgowe nie rozwiążą kłopotów z płynnością. I właśnie z tego powodu ponownie w krótkim czasie zebraliśmy się dzisiaj by obradować nad podniesieniem kapitału Banku.
Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek odnotowuje liczne medialne wystąpienia prezesa Profumo, w których twierdzi o rzekomym obniżeniu ryzyka inwestycyjnego i poprawie sytuacji w Europie Środkowej i Centralnej. Czy Pan Profumo ponosi w jakichkolwiek sposób odpowiedzialność prawną za raportowanie o sytuacji banku w tym regionie? Jeśli członkowie zarządu banku, poprzez media wywierają nacisk na swoich podwładnych, unikając przy tym odpowiedzialności prawnej, jak prawdziwy obraz sytuacji finansowej banku ujrzy światło dzienne? Czy za sprawą szeregowych pracowników zastraszanych możliwą utraty pracy? Za sprawą drobnych akcjonariuszy? Czy też może ma się tak stać dzięki działaniom organów nadzoru i Państwa pod naciskiem organizacji takich jak Stowarzyszenie?
W konfrontacji z brakiem jakichkolwiek reakcji organów statutowych Banku na nasze ostrzeżenia przekazywane począwszy od 2007 roku, powołaliśmy do życia Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek. Wice Prezesem Stowarzyszenia jest były Przewodniczący Sejmowej Komisji Śledczej ds. Banków. Panowie i Panie, jestem tu dzisiaj by z całą siłą przekazać Wam, że Stowarzyszenie nie pozwoli na działania zatajane przed opinią publiczną i rynkami finansowymi, działania przeciwko interesowi tych akcjonariuszy, którzy nie mają uprzywilejowanej pozycji w Banku. Wierzymy w pryncypium równości uprawnień i praw akcjonariuszy.
Kiedy mówię „zatajane przed opinią publiczną i rynkami finansowymi” mam oczywiście na myśli między innymi „Projekt Chopin”. Ale nie tylko. Panie i Panowie z Zarządu i Rady Banku gdzie są Wasze pytania, dochodzenia i konkluzje? Żadne z Was nie zainteresowało się w najmniejszym stopniu dokumentami, które są w naszym posiadaniu, czy motywami naszej walki. Natura nie znosi próżni, nie pomoże też wsadzanie głowy w piasek. Jeśli uciekać będziecie od Waszych obowiązków, kto inny przejmie tę rolę, a Wy zostaniecie osądzeni jako wspólnicy Prezesa Profumo odpowiedzialnego za błędną politykę i obecną sytuację Grupy Unicredit.
W drugiej kolejności chciałem się odnieść do globalnej sytuacji w sektorze finansowym. Wesprę się i tym razem raportem MFW. W opinii tej instytucji, odnotowane od października 2008 roku straty w sektorze bankowym sięgnęły 1,5 biliona dolarów, jednak sektor nie jest nawet w połowie drogi. Do końca 2010 roku kolejne 1,7 biliona dolarów strat będzie musiało przejść w postaci rezerw przez rachunki wyników banków. MFW określa sektor bankowy jako „najsłabsze ogniwo” realnej gospodarki, w sytuacji gdy sektor nie jest w stanie zaspokoić obniżonego popytu na kredyty.
MFW ostrzega również, że euforia na rynkach finansowych może okazać się niezasadna. Bowiem to właśnie tanie środki uzyskane z banków centralnych inwestowane są w spekulacje na rynkach finansowych. Takie działania powodują przerzucenie ryzyka na sektor publiczny i podatników. Panie Prezesie, czy twierdzenia, że Pana Bank nie korzysta z pomocy publicznej nie są przypadkiem pozbawione uzasadnienia i wiarygodności. Wg laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii doradcy rządu amerykańskiego, profesora Roubini obecna bańka spekulacyjna wkrótce pęknie. Dlatego stawiam Panu otwarte pytanie o wielkość kredytów pozyskanych przez Grupę Unicredit z Europejskiego Banku Centralnego i innych banków centralnych w krajach w których prowadzimy działalność. Także proszę o informację o wielkość skonsolidowanych inwestycji Grupy Unicredit na rynkach finansowych w przedsięwzięcia o charakterze spekulacyjnym.
Rada Banku w swym sprawozdaniu przyznaje, że: „trendy kwartalne pokazują wzrost zysków z prowizji i handlu na rynkach finansowych, które raz jeszcze są na solidnych poziomie, a także spadek przychodów odsetkowych”. Innymi słowy Unicredit oddala się od podstawowej działalności bankowej na rzecz ryzykownych poczynań na rynkach finansowych. Stwierdzenie te można oprzeć na znaczących danych. Cytuję: „Zyski z handlu, strategii hedgingowych i wycen w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy sięgnęły 1,651 miliarda Euro co jest znacznym osiągnięciem w porównaniu ze stratą 730 milionów Euro w tym samym okresie 2008 roku.” Zarząd banku nazywa to: „wyciąganiem korzyści ze zmniejszonego ryzyka”. Panie Profumo, czy nie uważa Pan takie twierdzenie grzeszy arogancją. Zmiana zysków z minus 730 milionów plus 1,7 miliarda, jasno wskazuje, o ile więcej ryzyka niosą z sobą bilans i aktywa banku. Unicredit nie wyciągnął żadnych wniosków z lekcji globalnego kryzysu. I poniesie znowu olbrzymie straty, jeśli wejdziemy w scenariusz koniunktury na rynkach określony dużą literą W. A przecież taki scenariusz przewiduje Przewodniczący Rady naszego Banku, Pan Rampl.
Prezesie Profumo chce Pan od nas dodatkowej gotówki. Stawiam, więc pytania: „Jaką ma Pan strategię? Co Pan zrobi gdy polityka luzowania monetarnego zakończy się i stopy procentowe pójdą w górę? Jak Pan obroni dzisiejsze zyski uzyskane za publiczne pieniądze? Jak ochroni Pan wartość rynkową Banku? Dlaczego mamy Panu wierzyć i zagłosować za podniesieniem kapitału, jeśli strategia Banku nie zmieniła się w wyniku kryzysu, co więcej Bank pod Pana zarządem wraca do starych, złych nawyków?”
Po trzecie, w Wielkiej Brytanii i Holandii, rządy, banki centralne i nadzór postanowiły rozprawić się z problemem instytucji finansowych „zbyt dużych by upaść”. W konsekwencji banki zostaną podzielone wg zadań funkcyjnych. Niniejszym formułuje stanowisko, że Unicredit niestety jest jedną z tych instytucja, które są „zbyt duże by upaść”, na co wskazują działania nieetyczne i sposób odnoszenia się do realnej gospodarki, małych firm, organizacji oraz akcjonariuszy. Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek wzywa, za moim pośrednictwem, do weryfikacji czy poczynania Grupy Unicredit są w zgodzie z prawem dochowania równej konkurencji w skali poszczególnych krajów jak i całej Unii Europejskiej. I nie chodzi tylko o już sławny, a utajniony Projekt Chopin. Ostatnio prokuratura w Polsce wszczęła śledztwo w sprawie działań na niekorzyść Banku Pekao przez zarząd w relacjach z upadłym polskim producentem makaronów. Chodzi też o działania natury politycznej mające na celu ubezwłasnowolnienie naszego polskiego konkurenta banku PKO BP będącego pod kontrolą Skarbu Państwa.
Panie i Panowie, pominę tak ważne zagrożenia jak kurczenie się wartości aktyw banku, zmniejszenie portfela kredytów korporacyjnych, czy gwałtowne zmiany w pozycjach pozabilansowych wartości instrumentów pochodnych. Przykładowo nominalna wartość derywat w pozycjach pozabilansowych naszej polskiej spółki zależnej Pekao obniżyła się o 20 miliardów Euro (2/3 bilansu Pekao) od początku 2009 roku. Bez żadnych wyjaśnień w sprawozdaniach. Może to zwykła księgowa manipulacja lub pomyłka? Gdzie jest miara obecnego ryzyka podjętego w handlu derywatami?
I na koniec czwarty problem, który musi być rozwiązany bezzwłocznie(!) – bezprawny drenaż naszej spółki zależnej Pekao SA. Unicredit zmusił swoje oddziały w Europie Centralnej do podpisania niekorzystnych kontraktów z Pirelli Real Estate SpA. W Polsce Pirelli kupił spółkę deweloperską Pekao SA za 20 milionów Euro. Sześć miesięcy później sprzedał 5 projektów deweloperskich z portfela tej samej spółki – Pekao Development (Pirelli Pekao Real Estate) za 80 milionów Euro i uzyskał 300% natychmiastowego zwrotu w gotówce na inwestycji. Po tej transakcji Pirelli Pekao Real Estate został wyceniony przez stronę trzecią na 150 milionów Euro. 1000% zysku w ciągu sześciu miesięcy. Panie Profumo czy dokonano tej transakcji z dochowaniem interesu Pekao SA? Co więcej, Pekao i Pirelli podpisują umowę wspólników, w której Pekao bez żądnej kompensacji finansowej oddaje za darmo prawo wyłączności do swoich nieruchomości i do nieruchomości klientów banku, które są zabezpieczeniem ich kredytów. Umowa została podpisana na 25 lat, kiedy Pan pełnił funkcję Dyrektora Rady spółki Olimpia, z grupy Pirelli, poprzez którą Unicredit i Pirelli kontrolowały Telcom Italia. Ośmielę się określić powiązane, zsynchronizowane i asymetryczne transakcje pomiędzy Pirelli, Unicredit i Pekao w Polsce i Unicredit i Pirelli we Włoszech jako pranie brudnych pieniędzy.
Drodzy Akcjonariusze, niedawno Alister Darling, Chancellor of the Exchequer w Wielkiej Brytanii, obwinił akcjonariuszy angielskich banków o zaniechanie swej roli jako właścicieli. Tutaj i teraz apeluje do Was o działania należne właścicielom Unicredit. Wielokrotnie zwracałem się do Zarządu Banku, aby podjął wyzwanie wyznaczone przez globalny kryzys. Jeśli Zarząd dalej będzie ignorował moje umiarkowane i rozsądne rady, Wy jako właściciele tego biznesu weźcie decyzje w swoje ręce, by wprowadzić niezbędną zmianę - za nim będzie za późno.